summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/28153-0.txt
diff options
context:
space:
mode:
Diffstat (limited to '28153-0.txt')
-rw-r--r--28153-0.txt1646
1 files changed, 1646 insertions, 0 deletions
diff --git a/28153-0.txt b/28153-0.txt
new file mode 100644
index 0000000..9a41f98
--- /dev/null
+++ b/28153-0.txt
@@ -0,0 +1,1646 @@
+The Project Gutenberg EBook of Grazyna, by Adam Mickiewicz
+
+This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with
+almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or
+re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included
+with this eBook or online at www.gutenberg.org
+
+
+Title: Grazyna
+ Powiesc Litewska
+
+Author: Adam Mickiewicz
+
+Release Date: February 22, 2009 [EBook #28153]
+
+Language: Polish
+
+Character set encoding: UTF-8
+
+*** START OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK GRAZYNA ***
+
+
+
+
+Produced by Jimmy O'Regan, Ewa Jaros and the Online
+Distributed Proofreading Team at http://dp.rastko.net
+(Produced from images generously made available by CBN
+Polona http://www.polona.pl)
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+GRAŻYNA.
+
+
+
+
+Grażyna.
+
+POWIEŚĆ LITEWSKA
+
+przez
+
+ADAMA MICKIEWICZA.
+
+
+
+
+CHICAGO, ILLS.
+
+NAKŁADEM I DRUKIEM WŁAD. DYNIEWICZA,
+
+1895.
+
+
+
+
+GRAŻYNA.
+
+Powieść Litewska przez Adama Mickiewicza.
+
+ Coraz to ciemniej, wiatr północny chłodzi,
+Na dole tuman, a miesiąc wysoko
+Pośród krążącej czarnych chmur powodzi
+We mgle niecałe pokazywał oko.
+I świat był nakształt gmachu sklepionego,
+A niebo nakształt sklepu ruchomego--
+Księżyc, jak okno, którędy dzień schodzi.
+
+ Zamek na barkach nowogrodzkiej góry
+Od miesięcznego brał pozłotę blasku;
+Po wałach z darni i po sinym piasku
+Olbrzymim słupem łamał się cień bury,
+Spadając w fossę, gdzie wśród wiecznych cieśni
+Dyszała woda z pod zielonych pleśni.
+
+ Miasto już spało, w zamku ognie zgasły;
+Tylko po wałach i po basztach straże
+Powtarzanemi płoszą senność hasły.
+Wtem się coś zdala na polu ukaże:
+Jakowiś ludzie biegą tu po błoniach;
+A gałąź cieniu za każdym się czerni
+A biegą prędko, muszą być na koniach,
+A świecą mocno, muszą być pancerni.
+
+ Zarżały konie, zagrzmiała podkowa,
+Trzej to rycerze jadą wzdłuż parowa.
+Zjechali, stają, a pierwszy z rycerzy
+Krzyknie, i w trąbkę mosiężną uderzy.
+Uderzył potem raz drugi i trzeci,
+Strażnik mu z baszty rogiem odpowiada;
+Brzękły wrzeciądze, pochodnia zaświeci,
+I most zwodzony z łoskotem opada.
+
+ Na tentent koni zbiegli się strażnicy,
+Chcąc bliżej poznać i męża i stroje.
+Pierwszy mąż jechał w zupełnej zbroicy,
+Jaką zwykł Niemiec przywdziewać na boje;
+I krzyż miał czarny na białej kapicy,
+I krzyż na piersiach u złotej pętlicy,
+Trąbkę na plecach, kopię u toku,
+Różaniec w pasie i szablę u boku.
+
+ Poznali męża Litwini z tych znaków;
+Więc cicho jeden do drugiego szepce:
+"To jakiś urwisz od zgrai Krzyżaków;
+Tuczny, bo pruską krew codziennie chłepce.
+O, gdyby nie był tu nikt więcej z warty,
+Zarazby w bagnie skąpał się ten plucha;
+Aż pod most pięścią zgiąłbym łeb zadarty!--
+Tak oni mówią; on niby nie słucha:
+Lecz musiał słyszeć, bo się bardzo zdumiał,
+A chociaż Niemiec, Litwina rozumiał.
+
+ "Książę jest w zamku?" "Jest, lecz o tej porze
+Bardzoście wasze poselstwo spóźnili;
+Dziś nie możecie stawić się we dworze,
+Chyba na jutro." "Jutro? ani chwili!
+Zaraz, natychmiast, choć w spóźnioną porę,
+Litaworowi o posłach donieście;
+Niebezpieczeństwo na mą głowę biorę,
+A wy dla znaku pierścień tylko weźcie.
+Nie trzeba więcej! skoro ujrzy godło,
+Pozna, kto jestem, i co nas przywiodło."
+
+ Cichość do koła, zamek we śnie leży:
+Co za dziw? Północ; jesienią noc długa--
+Za cóż dotychczas w Litawora wieży
+Lampa, jak gwiazdka, między kratą mruga?
+Wszak dziś powrócił, jeździł w kraj daleki:
+Snu potrzebują troskliwe powieki.
+On przecie nie śpi. Posłano na zwiady:
+Nie śpi; lecz żaden z pałacowej straży,
+Ani z dworzanów, ani z panów rady,
+Do progu jego zbliżyć się nie waży.
+Daremnie poseł i grozi i prosi:
+Groźba i proźba na nic się nie przyda;
+Kazano wreszcie obudzić Rymwida.
+On wolę pańską nosi i odnosi,
+On głową w radzie, prawą ręką w boju,
+Jego nazywa książę drugim sobą:
+W obozie, w zamku, jemu każdą dobą
+Wstęp do pańskiego otwarty pokoju.
+
+ W pokoju ciemno, i tylko od stoła
+Kaganiec światłem konającem płonął.
+Litawor chodził po gmachu dokoła,
+A potem stanął i w myślach utonął.
+Słucha co Rymwid o Niemcach powiada,
+Ale mu na to nic nie odpowiada;
+To się rumieni, to wzdycha, to blednie,
+Wydając twarzą troski niepowszednie.
+Poszedł ku lampie, żeby ją poprawił;
+Wrzekomo poprawia, a do głębi ciśnie:
+Wcisnął nareszcie i całkiem zadławił--
+Nie wiem, przypadkiem, czyli też umyślnie.
+
+ Snać, że poskromić nie mógł wnętrznej wrzawy,
+I w pogodniejsze wystroić się lice;
+A jednak nie chciał, by sługa z postawy
+Zgadnął pańskiego serca tajemnice.
+Znowu komnatę obchodzi do koła;
+Lecz kiedy okna kratowane mijał,
+Widna przy blasku miesięcznego koła,
+Co się przez szyby i kraty przebijał--
+Widna posępność zmarszczonego czoła,
+Przycięte usta, oczu błyskawica,
+I surowego zagorzałość lica.
+
+ Potem w róg gmachu zwraca się z pośpiechem,
+Każe podwoje zamknąć Rymwidowi.
+Siadł, i z kłamliwą spokojnością mówi,
+Szyderskim mowę zaprawując śmiechem:
+
+ "Wszak mi sam z Wilna przywiozłeś Rymwidzie,
+Że Witołd, pan nasz możny i łaskawy,
+Miał mię podwyższyć książęciem na Lidzie,
+I spadłe dla mnie po żonie dzierżawy,
+Jak swoję własność, lub zdobycze cudze,
+Litaworowi podarował słudze?"--
+"To prawda, książę--" "My więc po te dary
+Jako przystało, wystąpimy godnie.
+Każ wynieść na dwór książęce sztandary,
+Zapalić w zamku ognie i pochodnie.--
+Gdzie są trębacze? niechaj o północy
+Zjadą na miasto, a stanąwszy w rynku,
+Na cztery wiatry trąbią z całej mocy,
+A póty będą trąbić bez spoczynku.
+Póki się wszystko rycerstwu rozbudzi.
+Niech każdy piersi zbroją ubezpiecza,
+Nasadzi groty i pociągnie miecza.
+Zgotować żywność dla koni i ludzi:
+Każdemu z mężów zgotuje niewiasta,
+Ile zjeść można od ranka do zmroku.
+Czyj koń na paszy sprowadzić do miasta,
+Nakarmić i wziąść na drogę obroku;
+A skoro słońce z Szczorsowskiej granicy,
+Pierwszym promieniem grób Mendoga draśnie,
+Czekać mię rzeźwo, zbrojno i zapaśnie."
+
+ Tak mówi książę. Wprawdzie jego mowa
+Zaleca zwykłe do drogi przybory;
+Lecz za co nagle, i niezwykłej pory?
+Dla czego postać była tak surowa?
+A kiedy mówił, choć gwałtowne słowa
+Biegą, że jedno drugiego nie ścignie;
+Zda się, jakoby wyszła ich połowa,
+A reszta w piersiach przytłumiona stygnie.
+Ta postać coś mi niedobrego wróży,
+I głos ten myśli upojnej nie służy.
+
+ Umilkł Litawor: zdało się, że czeka,
+Az Rymwid z wziętem odejdzie rozkazem.
+I Rymwid milczy, a odejście zwleka;
+Bo to co słyszał, i co widział razem,
+Kiedy stosuje i waży w rozumie,
+Z lekkich słów ciężką rzecz odgadnąć umie.
+
+ Ale cóż pocznie? Zna, że książę młody
+Namowom cudzym mało daje ucha,
+I nie lubiący w długie brnąć wywody,
+Zamiary knuje w swojej głębi ducha;
+A skoro uknuł, nie dba na przeszkody,
+I hamowany tem srożej wybucha.
+Lecz Rymwid, jako wierna panu rada
+I zacny rycerz w litewskim narodzie,
+Zapewne hańbie niemałej podpada,
+Gdzieby powszechnej nie zabieżał szkodzie,
+Milczeć, czy radzić? na dwoje myśl dzieli,
+Waha się; w końcu na drugie ośmieli.
+
+ "Panie! gdziekolwiek chęci twoje godzą,
+Nigdyć na ludziach i koniach nie zbędzie;
+Wskaż tylko drogę, my za twoją wodzą,
+Nie patrząc kędy, gotowi iść wszędzie
+I Rymwid pewnie nie przyjdzie ostatni.
+Ale, o panie, na różnym miej względzie
+Pospólstwo ślepe, twoich rąk narzędzie,
+I mężów, którzy na coś więcej zdatni.
+Bo i twój ojciec, choć lubił sam z siebie
+Wyciągać skrycie przyszłych dzieł osnowy;
+Jednak, nim gminne miecze ku potrzebie,
+Wprzódy ku radzie mądre wzywał głowy;
+Kędym ja nieraz z wolnem zdaniem siadał,
+A com umyślił, śmiało wypowiadał!--
+Więc i dziś, wybacz, jeźli w szczerym głosie
+Zeznam, co serce ustom przekazało:--
+Długo ja żyłem, i na siwym włosie
+Dźwigam i czasów i czynów niemało;
+Przed się dziś widzę, oby nie ze szkodą!
+Rzecz, dla nas starych niezwykłą i młodą.
+Jeżeli prawda, że na Lidzkie państwo
+Ciągniesz do twojej należące właści;
+Ten pochód skory coś nakształt napaści
+Zrazi i nowe i dawne poddaństwo:
+Ci tak zwycięzcy czekają zdobyczy,
+Tamci kajdanów. jak lud niewolniczy.
+
+ "Zaraz po kraju wieść ziarna rozsypie--
+Ucho je gminne chwytu i przesadza:
+Zkąd w końcu gorzki owoc się wyradza,
+Co truje zgodę i co sławę szczypie.
+Okrzykną zaraz, żeś chciwy łupieży
+Wdarł się na państwo, któreć nie należy.
+
+ "Inaczej cale po dawnym zwyczaju
+Litewskie niegdyś stąpały książęta,
+Niosąc stolicę do własnego kraju;
+Tych książąt dobrze mój wiek zapamięta.
+I jeźli zechcesz iść po starym trybie:
+Spuszczaj się na mnie, w niczem nie uchybię.
+
+ "Najprzód rycerstwo obeszlemy wszędy,
+I tych co w mieście zostali się blizcy,
+I co na wiejskie powrócili grzędy,
+Mają na zamek zgromadzić się wszyscy;
+Więc krewne pany, więc starsze urzędy,
+Ku bezpieczeństwie, a większej ozdobie,
+Z sowitym pocztem niech staną przy tobie.
+Co nim dokonasz, ja mogę tymczasem
+Wyruszyć jutro, lub pojutrze zrana,
+Ze służbą, z świętą osobą kapłana,
+Tudzież z potrzebnym do uczty zapasem:
+Aby się wszystko złatwiło na przodzie,
+A na zwierzynie nie brakło i miodzie.
+
+ "Nietylko bowiem sam naród prostaczy,
+Lecz i starszyzna za łakocią goni;
+A widząc zrazu pańskiej hojność dłoni,
+Dobrze ztąd sobie na przyszłość tłumaczy.
+Tak zawżdy było w Litwie i na Żmudzi:
+Jeźli nie wierzysz, pytaj starych ludzi."
+
+ Skończył, podchodzi ku oknom i doda:
+"Wietrzno, niepewna na jutro pogoda.
+Jakiegoś widzę rumaka przy wieży.
+A tuż i rycerz oparty na łęku.
+Drudzy dwaj chodzą konie wodząc w ręku;
+Posły niemieckie--poznałem z odzieży.
+Czy ich zawołać? czy niech na dole
+Przez usta sługi odbiorą twą wolę?"
+
+ To mówiąc, okno przymknięte zaszczepił,
+Niby niechcący, i patrzał i gadał:
+Ale umyślnie pytanie uczepił.
+By coś o postach niemieckich wybadał.
+
+ Na to mu prędko Litawor odpowie:
+"Jeżeli kiedy wychodzę po radę
+Do cudzych, własnej nie ufając głowie,
+Zawżdy twe zdanie na początku kładę,
+Boś zewsząd godzien mojej czci i wiary,
+Jak w polu młody, tak na radzie stary.
+
+ "Więc choć nie lubię, by dzieł przyszłych końce,
+Lada czyjemu widne były oku--
+Zamiar, wylęgły w myślenia pomroku,
+Źle jest przed czasem wykazać na słońce;
+Niechaj rzecz cała, dokonania blizka,
+Jak piorun wprzódy zabija, niż błyska--
+Przetoż ja krótko pytania odbywam:
+Kiedy! dziś, jutro; gdzie? na Żmudź, do Rusi."
+"To być nie może!" "Będzie i być musi!--
+Lecz dzisiaj tobie głąb serca rozkrywam.
+
+ "Dla tegom kazał do konia i zbroi,
+Dla tego nagle i orężnie godzę:
+Bo wiem Witołda, że z wojskami stoi,
+Gotowy wstręty czynić mi po drodze;
+A może na to chciał do Lidy zwabić,
+By zwabionego pojmać albo zabić.
+
+ Ale ja z mistrzem Pruskiego Zakonu
+Tajemne zaraz związałem przymierze,
+Aby mi swoje dał w pomoc rycerze,
+Za co w nagrodę ustąpię część plonu.
+Jeźli, jak słyszę, przybyli posłowie--
+Znać, żem na jego nie zwiedziony słowie.
+
+ "Wprzód więc nim zajdą siedmiorakie gwiazdy,
+Ruszymy przydać ku litewskiej sile
+Niemców pancernej trzy tysiące jazdy,
+I pieszych knechtów we dwójnasób tyle.--
+Będąc u Mistrza, sam sobie wybrałem,
+Jakie ma przysłać rumaki i chłopy.
+Od wszystkich naszych ogromniejsze ciałem,
+Żelazem kute od głowy do stopy;
+Wiesz, jako dzielnie brzeszczotami sieką,
+I dzidą srożsi od naszych daleko.
+
+ "Knecht zasię każdy ma żelazną żmiję,
+Którą ołowiem i sadzą utuczy,
+Potem, ku wrogom nawracając szyję,
+Podraźni iskrą: wnet paszcza zahuczy
+Ogniem i gromem--zrani lub zabije,
+Kogo jej strzelca trafny wzrok poruczy.
+Od takiej broni niegdyś obalony
+Pradziad Gedymin na szańcach Wielony.
+
+ "Wszystko gotowe. Tajemnemi drogi
+Jutro, gdy Witołd w zaufaniu zbytniem,
+Na Lidzie słabe zostawił załogi,
+Wpadniem, podpalim, zabierzem i wytniem."
+
+ Rymwid, niezwykłą rażony nowiną,
+Stał pełen dziwu, nieprzytomny sobie;
+Przegląda burzę, myśli o sposobie;
+Skłócone myśli jedne w drugich giną.
+Ale rzecz nagła, próżno zwlekać zdanie,
+Z gniewem i żalem zawoła: "O, panie!
+Bogdajbym nigdy nie dożył tej pory:
+Brat przeciw bratu ma podnosić dłonie!
+Wczoraj wyszczerbił na Niemcach topory,
+Dziś ma je ostrzyć ku Niemców obronie?
+Zła jest niezgoda, ale gorszą zgodą
+Chcesz nas pojednać: raczej ogień z wodą!
+
+ "Zdarza się wprawdzie, że sąsiad sąsiada,
+Z którym nieprzyjaźń toczył od lat wielu,
+Uściska wreszcie, gniewne serce składa,
+Jeden drugiego zowiąc: przyjacielu;
+Że bardziej jeszcze, niźli złe sąsiady,
+Gniewne na siebie Litwiny i Lachy,
+Często u wspólnej pijają biesiady,
+Snu używają pod jednemi dachy,
+I miecze łączą ku wspólnej potrzebie.
+A jeszcze bardziej nad Litewskie męże,
+I nad Polaki, zawziętsi na siebie
+Od wieku wieków są ludzie i węże:
+A przecież, jeźli do domowych progów
+Wąż zaproszony gościem od człowieka,
+Jeźli dla chwały nieśmiertelnych bogów,
+Litwin mu chleba nie skąpi i mleka;
+Wtenczas gad swojski pełznie w jego ręce,
+Społem wieczerza, z jednych kubków pija,
+I nieraz senne piersi niemowlęce
+Mosiężnym wiankiem bez szkody obwija.
+
+ "Lecz krzyżackiego gadu nie ugłaszcze
+Nikt, ni gościną, ni proźbą, ni dary!...
+Małoż Prusaki i Mazowsza cary,
+Ziem, ludzi, złota wepchnęli mu w paszczę?
+On wiecznie głodny, choć pożarł tak wiele,
+Na resztę naszę rozdziela gardziele.
+
+ "Spólna moc tylko zdoła nas ocalić!
+Darmo hordami ciągniemy co roku
+Burzyć ich twierdze i mieściny palić:
+Przebrzydły Zakon, podobny do smoku,
+Jeden łeb utniesz, drugi rośnie skoro,
+I ten ucięty rośnie w dziesięcioro.
+Wszystkie utnijmy!--Napróżno się trudzi,
+Kto naszych szczerze chce godzić z Krzyżaki:
+Bo czy to z kniaziów, czyli z prostych ludzi,
+Na Litwie całej nie znajdzie się taki,
+Coby ich nie znał chytrości i dumy,
+Nie stronił od nich, jak od krymskiej dżumy;
+Raczej śmierć w polu, niźli pomoc zyskać,
+Raczej żelazo rozpalone w dłoni,
+Niźli krzyżacką prawicę uściskać!
+
+ "Lecz Witołd grozi?--Czyż bez obcych mieczy
+Już nie zdołamy rozeprzeć się w polu?
+Albo, czy do tych kresów zeszły rzeczy,
+Iż domowego naszych zwad kąkolu
+Nie zdoła wyrwać dłoń bratniej przyjaźni,
+Oręż dla cudzej zachowując kaźni?--
+
+ "Zkądże masz pewność, że słuszna twa skarga,
+Ze Witołd znowu stawiąc się upornie,
+Zdrady napina i umowy targa?
+Posłuchaj--szlij mnie do niego powtórnie--
+Wznowię umowę-- --" "Dość tego, Rymwidzie!
+Znane mi dobrze Witołda umowy:
+Wczoraj mu taki wiatr zawiał do głowy.
+Dzisiaj nań znowu co innego przyjdzie.
+Wczoraj ufałem książęcemu słowu,
+Ze sobie Lidę w dziedzictwo zabiorę--
+Dziś Witołd uknuł coś różnego znowu,
+Na gwałt swobodną wyśledziwszy porę,
+Gdy się do domów rozjechali moi,
+A on u Wilna obozami stoi,
+Dziś oznajmuje jakoby Lidzianie
+Za swego pana słuchać mię nie chcieli,
+Więc Witołd Lidę dla siebie wydzieli,
+Mnie zaś w nagrodę inny kraj dostanie--
+Pewnie Ruś gołą, lub bagna Warega!
+Bo tam wskazana jest siedziba nasza,
+Tam Witołd braci i krewnych wypłasza,
+A świętą Litwę sam jeden zalega!
+Patrz, jak uradził! A wie, na co radzić:
+Bo w jedno bije, chociaż różną drogą;
+Chciałby się jeden nad wszystkich posadzić,
+I sobie równych cisnąć pod swą nogą.
+
+ "Przebóg! Czyż nie dość, że Witołda buta
+Na koniu wiecznie trzyma całą Litwę!
+Pierś nasza wiecznie do zbroi przykuta,
+[Str. 13] Szyszaki już nam przyrosły do czoła;
+Z łupów po łupy i z bitwy na bitwę,
+Świat, jako wielki, zbiegliśmy do koła:
+To na Krzyżactwo, to znowu przez Tatry
+Na Polski pięknie zbudowane sioła.
+Ztamtąd po stepach, żeglując z wiatry
+Goniąc błędnego obozy Mongoła.
+A cośmy skarbu z zamku wyłamali,
+I co żywego szablica nie dotnie,
+Głód nie dogryzie, ogień nie dopali,
+Jemu znosimy, spędzamy ochotnie.
+Na trudach naszych w potęgę urasta;
+Od Fińskich zatok po Chazarów morze,
+Wszystkie pod siebie zagarnął już miasta.
+Sam w jakiem mieście! w jakim siedzi dworze!
+Widziałem pysznych Krzyżaków warownie,
+Na które Prusak nie spojrzy bez strachu;
+A przecież mniejsze od Witołda gmachu,
+Co jest na Wilnie, lub Trockiem jeziorze!
+Widziałem piękną dolinę przy Kownie,
+Kędy Rusałek dłoń wiosną i latem
+Sciele murawę, krasnym dzierżga kwiatem:
+Jest to dolina najpiękniejsza w świecie--
+Lecz któżby wierzył? U syna Kiejstuta,
+W pałacu świeższa murawa i kwiecie!--
+Takim podłoga kobiercem osuta,
+Takie po ścianach rozwisłe bisiory,
+Z liściem ze srebra i kwieciem ze złota:
+Nad dzieło bogiń, nad smug różnowzory
+Cudniejsza branek Lechickich robota.
+W kratach u niego szklanne okienice,
+Przywoźne kędyś aż od ziemi końca,
+Błyszczą, jak polskich rycerzy zbroice,
+Albo jak Niemen, przed oczyma słońca
+Z pod śniegu zimne gdy odsłoni lice.--
+
+ "A ja--com zyskał za rany i znoje?
+Com zyskał, że od maleńkiego wieku
+Z pieluchów zaraz przewiniony w zbroje,
+Książę, jak Tatar, żył o końskiem mleku?--
+Cały dzień konno, w wieczór końska grzywa
+Poduszką moją, przy niej noc wystoję,
+A rankiem znowu trąba na koń wzywa--
+Że wtenczas, kiedy moi rówiennicy,
+Jeżdżąc na kijach, szablami z łuczywa
+Bezpiecznie grali sobie po ulicy,
+By siwą matkę lub dziecinną siostrę,
+Zabawić wojny kłamanym obrazem:
+Wtenczas z Tatary jam gonił na ostre,
+Lub wręcz z Polaki ścinał się żelazem!
+
+ "Przecież me państwa, od Erdwiłła czasu,
+I piędzią szerzej ziemi nie zaległy!--
+Patrz na te mury z dębowego lasu,
+I na ten pałac mój z czerwonej cegły;
+Pójdź przez komnaty pradziadów siedliska,
+Gdzie szklanne kuple? gdzie kruszcowe łupy?
+Miasto blach złotych, mokry kamień błyska,
+Miasto kobierców śniade mchu skorupy!
+Cóżem chciał wynieść z ognia i kurzawy?
+Państwa, czy skarby? Nie, nic--kromia sławy!
+
+ "Ale i sławą wszystkim po nad głowę
+Witołd podleciał. Witołd wszystkich gasi!
+Jego, jakoby drugiego Mindowę,
+Na ucztach wielbią wajdeloci nasi;
+Jego na strunach i na wieszczym rymie
+Do potomnego wysyłają blasku;
+Nasze śród gminu kto wypatrzy imię?
+Kto podjąć raczy z niepamięci piasku?...
+
+ "Przecież nie zajrzym. Niech walczy, niech gromi,
+Niechaj się w imię i skarby bogaci;
+Tylko--niech zęba chciwego poskromi,
+Od swych ojczyców, od ziemic swej braci!
+Czyż dawno w środku pokoju i zgody
+Gwałtem Litewska wstrząśniona stolica?
+Czyż dawno Witołd kniaziów wielkich grody
+Naszedł, i z tronu zmiótł Olgierdowica?
+I sam owładał! A tak lubi władać,
+By jego poseł, jak Krywejty goniec,
+Książąt podwyższał, albo zmuszał spadać!--
+O! czas, że temu położymy koniec;
+Czas, że po sobie jeździć nie dozwolim!--
+Póki młodego w piersiach żywię ducha,
+Póki żelazo ręki zdrowej słucha,
+Dopóki koń mój ze skrzydłem sokolim,
+Com z łupów krymskich jednego wziął sobie,
+Jakiemu równy dany tobi drugi,
+A jeszcze dziesięć rży przy moim żłobie,
+Któremi wierne poobdzielam sługi;
+Dopóki koń mój--póki szabla moja-- --"
+Tu mu gniew słowa i tchnienie zatłoczył.
+Umilkł, lecz chrzęstem ozwała się zbroja;
+Znać, że się wzdrygnął i z miejsca wyskoczył.
+Jakiż to płomień nad głową mu błysnął?
+Jak oderwana gwiazda przez niebiosa
+Spada, z długiego żary trzęsąc włosa;
+Tak on brzeszczotem koło stropu cisnął,
+I siekł w podłogę--od tęgiego razu
+Rzęsiste iskry sypnęły się z głazu.
+
+ Znowu ich głuche obeszło milczenie,
+Znowu rzekł książe: "Dosyć próżnej mowy,
+Oto noc prawie dochodzi połowy,
+Wkrótce usłyszym drugich kurów pienie;
+Wiesz com rozkazał: bądźcie w pogotowiu,
+Ja legnę--może duch troskliwy spocznie.
+I ciało trochę pokrzepię na zdrowiu.
+Bom trzy dni nie spał. Teraz jeszcze mrocznie;
+Lecz dziś zapełnia księżyc rogi nowiu,
+Świt będzie widny: ruszymy niezwłocznie.
+Synom Witołda w Lidzie zostawimy,
+Godne dziedzictwo--popioły i dymy!"
+
+ To powiedziawszy, usiadł i w dłoń klasnął:
+Skoczyli słudzy, kazał zwlekać szaty,
+I legł, nie na to może aby zasnął,
+Lecz aby Rymwid miał się precz z komnaty.
+I on, gdy widzi, iżby nic nie sprawił,
+Ani co mówił, ani dłużej bawił--
+Poszedł, a jako znał powinność sługi,
+Wytrąbił ukaz, rycerstwo zgromadził,
+Potem do zamku wrócił się raz drugi.
+Po cóż? Czy żeby znowu z panem radził?
+Nie. W inną stronę wiódł on kroki swoje:
+Na lewe skrzydło zamkowej budowy,
+Gdzie ku stolicy spadał most zwodowy,
+Szedł krużgankami przed księżnej podwoje.
+
+ Była na ów czas ksiażęciu zamężna
+Córa na Lidzie możnego dziedzica,
+Z cór nadniemieńskich pierwsza krasawica,
+Zwana Grażyną, czyli piękna księżną.
+A chociaż wiekiem, od młodej jutrzenki,
+Po lat niewieścich schodziła południe,
+Oboje, dziewki i matrony wdzięki
+Na jednem licu zespoliła cudnie.
+Powagą zdziwi, a świeżością znęca:
+Zda się, że lato oglądasz przy wiośnie;
+Że kwiat młodego nie stracił rumieńca,
+A razem owoc wnet pełni dorośnie.
+Nietylko licem nikt jej nie mógł sprostać:
+Ona się jedna w dworze całym szczyci,
+Ze bohaterską Litawora postać
+Wzrostem wysmukłej dorówna kibici.
+Książęca para, kiedy ją okoli
+Służebne grono, jak w poziemym lesie
+Sąsiednia para dorodnych topoli,
+Nad wszystkich głowę wystrzeloną niesie.
+
+ Twarzą podobna i równa z postawy,
+Sercem też całem wydawała męża.
+Igłę, wrzeciono, niewieście zabawy
+Gardząc, twardego imała oręża;
+Często myśliwa, na żmudzkim rumaku
+W szorstkim ze skóry niedźwiedziej kirysie,
+Spiąwszy na czole białe szpony rysie,
+Pośród strzelczego hasała orszaku.
+Z pociechą męża nieraz w tym ubiorze,
+Wracając z pola oczy myli gminne;
+Nieraz od służby zwiedzionej na dworze,
+Odbiera hołdy książeciu powinne.
+
+ Tak zjednoczona zabawą i trudem,
+Osłoda smutku, wspólniczka wesela,
+Nietylko łoże i serce podziela,
+Lecz myśli jego i władzę nad ludem.
+Wojny i sądy i tajne układy,
+Częstokroć od jej zależały rady--
+Acz innym rzecz ta nie była świadoma:
+Bo księżna, wyższa nad żon prostych rzędy,
+Które zbyt rade, że panują doma,
+Chciałyby z tem się popisywać wszędy--
+Owszem, cudzemu pilnie kryła oku
+Z jaką potęga w sercu męża władnie;
+Nawet baczniejsi i bliżsi jej boku
+Nieprędko mogli zbadać i niesnadnie.
+
+ Mimo to Rymwid mądry odgadywał,
+Gdzie mu jędyne pozostało wsparcie:
+Szedł więc, i księżnej wynurzył otwarcie,
+Wszystko co widział i przewidywał,
+Jaka ztąd dawnym zwyczajom obraza,
+Książęciu hańba, narodowi skaza.
+
+ Mocno Grażynę wieść nowa uderzy;
+Lecz panią swojej będąca postaci--
+Udaje wrzekomo, iż temu nie wierzy,
+Pokoju w głosie i twarzy nie traci.
+"Nie wiem ja," rzekła, "czyli nad rycerzy
+Więcej u pana słowo niewiast płaci;
+To wiem, że sobie sam radzi roztropnie,
+Wiem jeszcze lepiej, co uradzi, dopnie.
+Wreszcie, jeżeli nagła gniewu flaga
+Doczesną burzę w sercu jego wzbudzi,
+Jeźli niekiedy, lotem młodych ludzi,
+Chęć swą nad słuszność, lub nad możność wzmaga,
+Zostawmy, niech czas i cicha uwaga--
+Rozjaśni myśli, zapały przystudzi--
+Pierzchliwe słowu w niepamięć zagrzebie;
+Tymczasem drugich nie trwóżmy i siebie."
+
+ "Wybaczaj księżno! O, nie są to słowa,
+Co z ust w gorącej pryskają godzinie,
+Których zagasłych pamięć nie dochowa;
+Nie jest to zamiar, który w plątaninie
+Chęci niewczesnych rodzi myśl jałowa.
+Który, jako dym zamroczy i zginie;
+Te iskry znaczą wielki pożar w duchu,
+Ten dym strasznego zwiastunem wybuchu!
+
+ "Nie dzisiaj jestem przy pańskiej osobie,
+Od lat dwunastu znał mnie wiernym sługą;
+Przecież, na pamięć nie przywiodę sobie,
+By ze mną mówił tak szczerze, tak długo,
+Odkładać próżno; co rozkazał, zrobię,
+Bo już rozkazał, bym przed gwiazdą drugą
+Zgromadził wojska nad grób Peresieka--
+Noc będzie widna, droga niedaleka."
+
+ "Co słyszę, jutro? Biada mojej głowie!
+Nie chcę, ażeby po Litwie gadano,
+Że brat na bratnie następował zdrowie,
+Wziął gardło, lub dał za Grażyny wiano!
+Pójdę, i w pierwszej z książęciem rozmowie--
+Owszem, dziś idę, chociaż już nie rano.
+Wprzód niźli nocą świat odpędzi rosę,
+Tuszę, iż dobrą odpowiedź przyniosę."
+
+ Zegnają siebie po tym rozhoworze,
+A w jedno miejsce dążyli oboje.
+Księżna, i chwili nie bawiąc w komorze,
+Spieszy w gmach pański przez tajne pokoje;
+Rymwid, nie bawiąc i chwili na dworze.
+Spieszy krużgankiem, i w pańskie podwoje,
+2e nie śmiał wstąpić, na progu usiada,
+Szczeliną patrzy i ucha dokłada.
+
+ Niedługo czekał. Klamka zaszeleści,
+Z ubocznych progów mignie postać w bieli.
+"Kto?" woła książę, zerwał się z pościeli,
+"Kto?" "Ja," odpowie znany głos niewieści.
+Potem coś dłużej rozmawiać zaczęli.
+A chociaż Rymwid domyślał się treści.
+Głosu nie złowić, bo w echo wplątany.
+Połknęło miejsce, lub odbiły ściany.
+
+ Rozmowa coraz żwawsza i zmieszana.
+Coraz wolniała, coraz trudniej słychać,
+Częściej głos pani, bardzo rzadko pana;
+Milczał, niekiedy zdawał się uśmiechać.
+Nakoniec księżna padła na kolana.
+Wstał, nie wiadomo podnieść, czy odpychać,
+Kilka słów potem wymówił goręcej;
+A potem milczał i nie mówił więcej.
+I było cicho. Znowu postać w bieli,
+Przemknie się ku drzwiom, klamką zaszeleści:
+Czy uprosiła, czy się nie ośmieli
+Prosić go dłużej--już w swój gmach niewieści
+Odeszła księżna. Książę do pościeli
+Wrócił--legł. Cicho, i widać w tej cisze,
+Ze go sen twardy w prędce ukołysze.
+
+ Rymwid daremnie jeszcze chwilę badał;
+Odszedł nareszcie, i w lewym balkonie
+Giermka obaczy, który z Niemcy gadał.
+Słucha ciekawie, lubo ku tej stronie
+Nie szła rozmowa i wiatr ją okradał;
+Wtem giermek ręka ukazał ku bronie:
+Coby oznaczał, Rymwid łacno zgadał.
+Strasznie to pychę Krzyżaka ubodło,
+Zbiegł, chwycił konia, poskoczył na siodło:
+"Przysięgam--wrzeszcząc--gdybym nie był posłem,
+Przysięgam na ten krzyż, komtura znamię,
+Iż za obelgę, którą dziś poniosłem
+Prędkoby zemstę znalazło to ramię.
+Między monarchy na poselstwach wzrosłem;
+Ni przy cesarskiej, ni papiezkiej bramie
+Nie spotkało mię, co u twego panka:
+Pod gołem niebem doczekać się ranka;
+Iść precz, za czyim, za giermka rozkazem!
+Ale ostrzegam, że nas nie ułowi
+Pogański wykręt i nie minie płazem!
+Wołać nas wrzekomo przeciw Witołdowi,
+A potem wspólnem otoczyć żelazem!
+No, obaczymy, czy Witold odbije
+Ten mlecz, zanadto waszej blizki szyje!
+
+ "Powiedz książęciu, jeźli nie dowierza,
+Sam niechaj spyta, powtórzyć gotowem,
+Choć razy dziesięć temże samem słowem,
+Teraz i zawsze: bo ze słów rycerza
+Nic nie wyrzucić, jak ze słów pacierza,
+A com rzekł usty, prawicą dowiodę.
+Jama, którąście pod nami kopali,
+Na waszą własną wykopana szkodę,
+Dziś jeszcze, jeszcze tej nocy się zwali;
+Tak, jakem Ditrich Halstark von Kniprode,
+Komtur zakonu! Za mną Knechty dalej!"
+
+ Zaczekał jednak. Lecz po krótkiej zwłoce,
+Gdy nic nie słyszał, bramą w pole goni.
+Kiedy niekiedy zbroja zamigoce,
+Kiedy niekiedy podkowa zadzwoni,
+Kiedy niekiedy słychać rżenie koni;
+Coraz znikają w dali i pomroce--
+Las ich nakoniec i góra zasłoni.
+
+ "Jedźcie szczęśliwie! Bogdaj wasza noga
+Nigdy w litewskiej nie postała ziemi!"
+--Rzekł Rymwid, patrząc z uśmiechem za niemi--
+Dzięki, o księżno! Jaka zmiana błoga.
+Jak niespodziana! Proszę teraz, kto tu
+Pochlebi sobie, że zna serce cudze?
+Ów głos gniewliwy, owa postać sroga,
+Słowa wiernemu nie dał wyrzec słudze!
+Ptaszego, zda się, chciał pożyczyć lotu,
+By spaść co prędzej na Witołda głowę:
+Wtem jeden uśmiech i słówko miodowe
+Wytrąca oręż, zmusza do powrotu.
+Nie dziw, zapomniał starzec siwobrody,
+Że księżna piękna, a Litawor młody!"
+
+ Tak mówiąc z sobą, wzniósł do góry oczy:
+Może się lampa za kratą ukaże.
+Napróżno patrzył; ciemność okna mroczy;
+Wraca więc znowu i na ganek kroczy,
+Azali książę wołać nie rozkaże.
+Napróżno czekał, zapytywał straże,
+Zbliża się ku drzwiom, w pokoju noc cicha,
+A książę dotąd snem twardym oddycha.
+
+ "Cuda prawdziwe! Nie odgadnę cale,
+Jakim dziś wszystko idzie u nas torem:
+Niedawno wołał, w największym zapale,
+Rozkazał wojsko zgromadzić wieczorem,
+A sam śpi dotąd? miał wyciągnąć rano?--
+Stoją rycerze od Niemców wezwani,
+A Niemcom z niczem odjechać kazano.
+Któż zaniósł rozkaz; oto giermek pani!--
+
+ "Ile z wczorajszej wróżyłem rozmowy--
+Wprawdzie żadnegom nie słyszał wyrazu,
+Lecz długie proźby, głos pana surowy--
+Miałażby księżna pomimo rozkazu
+Ważyć się sama aż na krok takowy,
+Ufna potędze niewieścich pieścideł?--
+Lękam się bardzo, aby tego razu
+Zbytniej śmiałości nie puściła skrzydeł.
+Prawda, iż nieraz poczynała śmiele;
+Lecz to byłoby więcej, niż zawiele."
+
+ Dalsze rozmowy przerwał mu posłaniec,
+Który wszedł cicho i zdaleka mruga;
+Więc oba spieszą w zamku lewy kraniec.
+Ztamtąd krużgankiem w sieniach księżnej sługa,
+Wnet sama pani w sieniach go spotyka,
+Wprowadza i drzwi za sobą zamyka.
+
+ "Radco sędziwy, niedobrze się dzieje;
+Ale rozpaczy oddać się nie godzi:
+Jeźli nas dzisiaj zawiodły nadzieje,
+Szczęśliwsze jutro może wynagrodzi.
+Bądźmy cierpliwi: nie robić hałasu
+Między żołnierstwem i dworską gawiedzią;
+Posły odprawim do innego czasu,
+Ażeby książę nagłą odpowiedzią
+Nie przyrzekł Niemcom, póki zemstą płonie,
+Coby rad cofnął, gdy z gniewu ochłonie.
+
+ "Ty się nie lękaj: jakkolwiek wypadnie,
+Zamiarom pana nic się nie uszkodzi;
+I potem wojsko może zwołać snadnie,
+Jeżeli czas mu serca nie ochłodzi.
+Dzisiaj miał jechać, ale wyznam szczerze,
+Ja tak kwapionej wyprawie nie wierzę.
+Ledwie w domowe powrócony progi
+Wczoraj zaledwie z piersi złożył zbroję,
+Z dalekiej jeszcze nie wytchnąwszy drogi,
+Miałżeby znowu dziś ruszać na boje?"
+
+ "Co słyszę, księżno? Ty mówisz o zwłokach?
+Jak cię niestety rachuba omyli!
+Już jest zapóźno; już po tylu krokach
+Nie będzie czekał godziny, pół chwili--
+Wreszcie obaczym. Lecz wprzód chciałbym wiedzieć,
+Jak przyjął książę wczorajszą namowę?"--
+Grażyna właśnie miała opowiedzieć,
+Gdy ich zdarzenie pomieszało nowe.
+
+ Tentent jezdnego słychać na dziedzińcu,
+Zdyszały giermek dopada komnaty,
+Przynosi wieści od litewskiej czaty,
+Która po lidzkim biegając gościńcu,
+Teraz od Niemców dostała języka:
+Ze wódz krzyżacki jazdę z lasu ruszył,
+A za nią knechtów i obóz pomyka;
+I że przed świtem, jak czatownik tuszył,
+1 jak niemieckie wyznawały brańce
+Chce miasto ubiedz i szturmować szańce.
+
+ Niechaj więc Rymwid wraz do pana skoczy,
+By go przebudzić i prędko uradzić--
+Czyli na murach obrony rozsadzić,
+Czyli na polu Niemcom zajrzeć w oczy.
+Czatownik radzi, abyśmy nie skradli
+Do nich z ubocza, bo są niedaleko;
+Wprzód nim się knechty z działami przywleką,
+Abyśmy znagła na lud jezdny padli:
+Tak zapędzonym na chrapy i rowy,
+Łacno Rajtarom i Bratom łby zmieciem--
+Potem Fusknechtów wziąwszy pod podkowy,
+Do szczętu plemię jaszczurcze wygnieciem.--
+Mocno Rymwida dziwi ta nowina,
+Daleko mocniej dziwi się Grażyna.
+
+ "Giermku," zawoła, "kędyż są posłowie?"
+Umilknął giermek, a niepewne lice,
+I pytające topiąc w niej źrenice:
+"Co słyszę, księżno?" zdumiony odpowie,
+Alboż o własnem zapomniałaś słowie?
+Niedawno, kiedy piały drugie kury,
+Samaś mi rozkaz książęcy przyniosła:
+Ażebym biegał co prędzej do posła,
+I wyprawił go przed świtem za mury!"
+
+ "Tak," rzecze księżna, twarz odwraca zbladłą;
+Lecz pomięszanie, widne w jej osobie,
+Do ust wyrazy nieporządne kładło.
+"Tak, prawdę mówisz, przypominam sobie--
+Jakże to wszystko z głowy mi wypadło!
+Biegnę--nie--stójmy--albo wiem, co zrobię--"
+Stanęła, milczy. Przymkniona powieka.
+Czoło pochyłe, w ktorem się przebija
+Jakaś myśl jeszcze ciemna i daleka;
+W niepewnych rysach okaże się, mija,
+I znowu wschodzi, całą twarz obleka.
+Dojrzewa zamiar, staje się wyrokiem:
+Już umyśliła, postąpiła krokiem.
+
+ "Tak jest, raz jeszcze idę budzić męża.
+Wojsko niech zaraz w drogę się wybiera.
+Ty, giermku, rozkaż osiodłać hestera,
+I wynieś resztę pańskiego oręża.
+Wszystko to ma być natychmiast gotowe!
+Przykazuję wam imieniem książęcia.
+Odpowiedź, starcze, wkładam na twą głowę.
+Jaki cel, kędy mierzą przedsięwzięcia,
+Nie gadać, ani pytać, do poranku.
+Idźcie, i pana czekajcie na ganku."
+
+ Wybiegła, drzwiczki za sobą zatrzasła.
+Wybiega Rymwid, a myśli po drodze:
+"Gdzie idę? po co? Wszak wojska i wodze,
+Już zgromadzone, już wydane hasła!"--
+Odetchnął tedy, zwolnił nieco kroku,
+Stanął z nagiętem ku ziemi obliczem,
+I myśląc długo, nie myślał o niczem:
+Bo w mnogich zdarzeń i wniosków natłoku,
+Myśli samopas plączą się bezładnie,
+Ani ich rozum znużony owładnie.
+
+ "Próżno tu czekam. Już blizki poranek;
+Wkrótce się cała zagadka rozwiąże.
+Muszę z nim mówić, śpi, czy nie śpi książę."--
+Więc stąpał prosto na pałacu ganek:
+A wtem się zlekka rozwarły podwoje.
+Litawor wyszedł sam jeden do sieni,
+Szatę miał, w jaką stroi się na boje,
+Całą od sutej błyszczącą czerwieni;
+Głowę pod chełmem; piersi, miasto zbroje,
+Pancerz obwijał z żelaznych pierścieni;
+W lewicy tarczę mniejszego obłęku,
+A pas od miecza na prawem niósł ręku.
+
+ Gniewem lub troską zdał się kołatany;
+Nierównym stąpał i niepewnym krokiem;
+Gdy się zbliżały rycerze i pany,
+Uczcić łaskawem nie raczył ich okiem.
+Drżący z rąk giermka wziął łuk i kołczany,
+Miecz nawet zwiesił po nad prawym bokiem,
+A chociaż wszyscy omyłkę widzieli,
+Przestrzegać pana nikt się nie ośmieli.
+
+ Już zstąpił z ganku, już chorągiew złota
+Wzniesiona, pocznie na dzień krwawy świtać,
+Miała go wrzaskiem i trąbami witać;
+Lecz dał znać ręka, aby zamknąć wrota--
+Jechać w milczeniu i o nic nie pytać.
+A pacholiki i nadworne sługi
+Aż za most wywiódł na dziedziniec drugi.
+
+ Ztąd nie gościńcem puścili rumaki,
+Ale na prawo skręcając się dołem,
+Przepadli między kurhany i krzaki;
+Znowu ku drodze nawracają kołem:
+Wąwóz ciemnemi wiedzie ich zatoki,
+Ścieśnione coraz rozsuwając boki.
+
+ Jest od przekopów miejskich tak daleka,
+Jako niemieckiej broni grzmot doniesie,
+Mała, zaledwie znana komu rzeka,
+Wązkim korytem błądząca po lesie;
+Ku drodze jednak coraz szerzej ścieka,
+Gubiąc się w wielkim jeziora okresie;
+Puszcza okrywa z boków jej zwierciadła,
+A z przodu góra wyniosła usiadła.
+
+ Tam, gdy litewskie wymknęły się roty,
+Ujrzą wśród góry przy blasku księżyca,
+Zbroje, chorągwie, szyszaki i groty.
+Błysnęli, zagrzmi na hasło rusznica;
+Sypią się męże, ściskają się roty:
+Murem krzyżacka stanęła konnica.
+
+ Tak w noc miesięczną wyglądają świetnie
+Na czole Ponar zasadzone bory,
+Gdy z nich oskubie wicher szaty letnie,
+A rosa jasne wieszając bisiory,
+Nagle się mrozem w szron perłowy zetnie;
+Błędnym przechodniom zdają się u wniścia
+Lasy ze srebra, a z kryształu liścia.
+
+ Ten wzrok gniewy w książęciu poduszcza.
+Skoczył z wyniosłem nad głową żelazem;
+Wali się zbrojna w ślady jego tłuszcza.
+Ale się wodze dziwią, że tym razem
+Wojsko bez sprawy lada jako puszcza,
+Ani ich zwykłym ostrzeże rozkazem,
+Kędy sam myśli na czele ugodzić,
+A jakie skrzydła odda im przewodzić.
+
+ Więc Rymwid, pańską zastępując wolę,
+Obiega hufy, szykuje środ drogi;
+Wklęsłe ku górze Ściskając półkole,
+Pancernych w środek, łuczników na rogi;
+Tak zawsze Litwa zwykła stawić pole.
+Dał hasło: chylą majdany do nogi--
+Warknęły struny, świsnęła strzał chmura,
+Jezus, Marya!--Naprzód, hop, hop, ura!
+
+ Dopieroż, drzewca ułożywszy w toku
+Zerwą się bliżej, pierś na pierś uderzy --
+Za cóż wydarła potomnemu oku
+Noc i zwycięztwa i klęski rycerzy?
+Swoi i cudzy zmieszani w natłoku;
+Zewsząd szczęk razów, wrzask, chrzęsty pancerzy;
+Pryskają bronie, lecą chełmy, głowy,
+Co mlecz oszczędza, druzgocą podkowy.
+
+ Książę, jak skoczył, tak goni na czele,
+Ani się jeden między tłumem boi.
+Znają czerwony płaszcz nieprzyjaciele:
+Poznali godła na chełmie i zbroi;
+Cofa się, walcząc nieśmiała gromada,
+Zwycięzca pędzi i na karki wsiada.
+
+ Lecz któryż z bogów siłę w nim osłabił?
+Cóż ztąd, że zbiegłych natarczywie goni?
+Cóż ztąd, że bije? nikogo nie zabił.
+Bezwładna szabla po pancerzach dzwoni,
+Albo się zwija odbita żelazem
+Albo uchybia, albo idzie płazem
+
+ Czując Krzyżacy tak słabe natarcie
+Odzyszczą serce; z okropnym hałasem
+Nawrócą czoła, potkną się zażarcie,
+I gęstym włóczni otoczą go lasem;
+Czy przelękniony, czy splątany w tłumie,
+Brać ich na szable i tarcze nie umie.
+
+ Trudno mu było całą unieść szyję,
+Krzyżactwo zewsząd kole, strzela, siecze:
+Wtem huf litewski nawałę rozbije
+Biorąc go między puklerze i miecze:
+Ten słabe razy swojemi poprawia,
+A ten od cudzych razów go zostawia.
+
+ Już noc pierzchała, już różane włosy
+Zorza na wschodnim roztacza obłoku
+Bitwa wre dotąd, ślepe lecą ciosy,
+Ni w tył, ni naprzód nie ruszono kroku;
+A bóg zwycięztwa, przyszłe ważąc losy,
+Równy krwi ciężar ztąd i zowąd bierze,
+I szala dotąd w równej stoi mierze.
+
+ Tak ojciec Niemen, mnogich piastun łodzi,
+Gdy Rumszyckiego napotka olbrzyma:
+Wkoło go mokrem ramieniem obchodzi,
+Dnem podkopuje, pierś górą wydyma;
+Ten, natarczywej broniąc się powodzi,
+Na twardych barkach gwałt jej dotąd trzyma;
+Ani się wzruszy skała w piasek wryta,
+Ani jej rzeka ustąpi koryta.
+
+ Krzyżactwo, długiej niecierpliwe bitwy
+Na wierzchu góry stojący odwodem
+Ostatni hufiec pędzą w środek Litwy;
+Komtur ich wiedzie, sam uderza przodem;
+A zmordowanych długiemi gonitwy,
+Gdy naparł świeżym i dzielnym narodem,
+Łamią się szyki--Krzyżactwo zwycięża,
+Wtem z góry zagrzmiał straszliwy głos męża.
+
+ Ku niemu wszystkich podnoszą się oczy.
+Stoi na koniu; a jako rozwiodła
+Szeroko cienie sterczących warkoczy,
+Na śnieżnej górze wybujała jodła,
+Tak go szeroki płaszcz do koła mroczy:
+Czarny płaszcz, czarny koń i chełm i godła.
+Trzykroć zawołał, zleciał nakształt gromu,
+Nie wiedzieć za kim, albo przeciw komu.
+
+ Dobiega Niemców, między tłumem tonie;
+Bitwy nie ujrzysz; ale zgiełk i jęki
+Dają odgadnąć w jakiej walka stronie,
+I jaki straszliwy piorun jego ręki.
+Tam szyszak zniknie, ówdzie sztandar padnie;
+Tłoczy się hufiec, miesza się bezładnie.
+
+ Jako leśnicy, gdy sosny lub dęby
+Sieką wzdłuż puszczy, słychać łoskot w dali;
+Jęczą topory, chrobocą pił zęby;
+Kiedy niekiedy wierzchołek się zwali;
+Nakoniec, między wyciętemi zręby,
+Usłyszysz i mężów i błyskanie stali:
+Takie wysiekłszy środkiem Niemców łomy,
+Darł się ku Litwie rycerz nieznajomy.
+
+ Śpieszaj rycerzu ożywić duch męzki,
+Krzepić słabnących spieszaj, jeszcze pora!
+Litwini blizcy ostatecznej klęski,
+Dzik i puklerzów warowna zapora
+Już rozłamana; sam Komtur zwycięzki
+Po całem polu szuka Litawora;
+On się nie kryje: oba konie bodą.
+Wkrótce śmiertelny pojedynek zwiodą.
+
+ Litawor szablę wynosi do cięcia.
+Komtur dał ognia z piorunowej broni.
+Zadrżą Litwiny, pojrzą na książęcia:
+Niestety, szabla wypadła mu z dłoni,
+Cugle z słabego wyciekły ujęcia;
+Już pod szyszakiem nie dotrzyma skroni,
+Spływając z siodła już się bokiem chyli,
+Kiedy mu swoi na pomoc skoczyli.
+
+ Jęknął mąż czarny; a jak czarna chmura,
+Ryknąwszy, błyśnie piorunowym gradem,
+Z taką szybkością leci na Komtura;
+Zaledwie pierwszym zwarli się napadem,
+Pojrzeć, aliści Komtur już pod koniem,
+A rycerz bieży i tratuje po niem.
+
+ Gdy obskoczyły książęcia dworzany,
+Przybiega, chwyta, rwie pancerza węzły,
+Ostrożnie zdziera blach zafarbowany,
+Wyśledza postrzał głęboko ugrzęzły.
+Wtem, krew na nowo wytrysnęła z rany.
+Ból zemdlonego do zmysłów przywoła;
+Otwiera oczy, spoziera do koła,
+I znowu wciska na oczy przyłbicę;
+Z gniewem żołnierze i sługi odpycha,
+A Rymwidowi ściskając prawicę:
+"Już jest po wszystkiem, starcze,--mówi z cicha,--
+Precz mi od piersi, szanuj tajemnicę;
+Ratunek próżny, wkrótce umrzeć muszę,
+Wieźcie do zamku, tam wyzionę duszę."
+
+ Rymwid szerokie oczy w nim utopił.
+Ledwie śmie wierzyć, od zmysłów odchodzi.
+Upuszcza rękę, którą łzami kropił,
+Dreszcz kości wstrząsa, pot mu czoło chłodzi.
+Teraz poznaje głos, nieznany wczora.
+Niestety, nie był to głos Litawora!
+
+ Tymczasem rycerz upuszczone wodze
+Starcowi wręczył; sum do pana skoczył,
+Rumaki każe nawrócić ku drodze,
+Chwiejącego się ramieniem otoczył,
+Składa na piersiach, krew dłonią zaciska;
+Dał znak, samotrzeć pędzą z bojowiska.
+
+ I zbliżają się pod okopy grodu.
+Zaszli im drogę ciekawi mieszkańce;
+Ci, bodąc konie przez tłumy narodu,
+W milczeniu śpieszą na zamkowe szańce,
+A skoro wpadli, uchylono zwodu.
+Rycerz strażnikom przykazuje srogo,
+Ni tam, ni za się nie puszczać nikogo.
+
+ Wnet z resztą hufców ciągną bojownicy
+A choć wygrali tak przeważne pole,
+Mała ztąd radość była po stolicy;
+Ból serca ścisnął, żałoba na czole;
+Każdy się pyta troskliwie o pana:
+Gdzie jest? czy żyje? jak głęboka rana?
+
+ Nikt nie był w zamku, nikt o niczem nie wie;
+Podjęto mosty i zemkniono zwory.
+Tymczasem w fosę, między gęste krzewie,
+Zchodzą trabanci z piłami, z topory,
+Sieką chróst, walą topole, modrzewie,
+A ociosane pnie, gałęzie, wiory
+Toczą na barkach i wozach do miasta:
+Na taki widok żal i postrach wzrasta.
+
+ Kędy świątynie miał władca pioruna,
+I bóg co wichrem niepogodnym świszcze,
+Gdzie woły, konie, trzoda srebro-runa,
+Codziennie krwawi poświęcone zgliszcze:
+Tam stos ogromny kładą pod obłoki,
+Dwudziestem sążni długi i szeroki.
+
+ W środku dęb sterczał; a pod dębem stoi
+Niemiecki braniec na dzielnym rumaku,
+Z orężem, w chełmie i zupełnej zbroi,
+Trzykroć łańcuchem przykuty do haku:
+Wódz to krzyżacki, co był posłem wprzódy,
+Zabójca księcia, Diterych z Kniprody.
+Biegą mieszczanie, rycerze, kapłany;
+Czekają końca, zgadywać nie śmieją:
+Każdy zarówno w myślach kołysany
+Między bojaźnią, żalem i nadzieją--
+W zamek smutnemi poziera oczyma,
+A słuch na wieści wyprężony trzyma."
+
+ Przecież i trąba ozwała się z wieży,
+I most opada, i wolneml kroki
+Rusza się orszak w żałobnej odzieży,
+Niosąc na tarczach bohatera zwłoki;
+Przy nich łuk, włócznia, miecz i sajdak leży,
+Wkoło purpurą świeci płaszcz szeroki:
+Książęce stroje; lecz nie widać lica,
+Bo je spuszczona zawarła przyłbica.
+
+ "To on, to książę! Wielkiego pan kraju,
+Mąż dużej ręki, któż mu rówien będzie,
+Czy gromić Niemce, i hordy Nogaju,
+Czy lud na słusznym rozsądzać urzędzie?
+Panie nasz! za cóż dawnego zwyczaju
+Nie widać w twoim pogrzebnym obrzędzie?
+Nie tak albowiem starożytność święta
+Czciła twe przodki, Litewskie książęta.
+
+ Za cóż do nieba nie idzie za tobą
+Twój giermek, każdej nieodstępny drogi,
+I z prożnem siodłem, okryty żałobą
+Towarzysz pola, koń jelenio-nogi,
+I sokół, i psy, co wiatr pyskiem sieką,
+I drugie z pyskiem wietrzącym daleko?"
+
+ Szemrała gawiedź. Rycerze na stosie
+Składają ciało, mleko i miód leją:
+Przy długiej trąby i fletni odgłosie,
+Śmiertelne pieśni Wajdeloci pieją.
+Starszy pochodnię wziął i nóż ofiarny;
+Stójcie!--Stanęli. Nadjechał mąż czarny.
+
+ Któż on? pytają wszyscy, któż on taki?
+Poznało wojsko: on na polu wczora,
+Kiedy Litewskie złamano orszaki,
+I obstąpiono zewsząd Litawora.
+Przypadł, odwagę stygnącą zapalił,
+Niemców wysiekał, Komtura obalił.
+
+ Tyle o czarnym rycerzu wiedziano.
+Dziś w tymże płaszczu na tymże rumaku:
+Lecz po co przybył? zkąd ród? jakie miano?
+Stójcie i patrzcie! Uchyla szyszaku,
+Uchyla twarzy: on! Litawor! książę!--
+Dziw nagły zmysły i mowę zabiera:
+Nakoniec radość skrzepły głos rozwiąże.
+Opłakanego widząc bohatera,
+Wrzasną i klasną, wrzask o gwiazdy bije:
+Litawor żyje! książę, pan nasz żyje!
+
+ Stał, i ku ziemi dzierżał lice blade.
+Hałas grzmi jeszcze powtarzany echem;
+Zwolna wzniósł czoło, obejrzał gromadę,
+Za okrzyk lekkim dziękując uśmiechem.
+Nie był to uśmiech, co z serca poczęty,
+Rozjaśni lica i w oczach zaświeci;
+Ale jakoby gwałtem przyciągnięty
+Usiadł na ustach i wkrótce uleci:
+Tyle dodaje smutnej twarzy wdzięku,
+Ile kwiat w bladem nieboszczyka ręku.
+
+ "Zapalcie zgliszcza!" Palą, ogień bucha,
+A książę dalej: "Wiecie-li wy, czyje
+Zwłoki na stosie giną?"--Cichość głucha.
+"Niewiasta! choć ją męzka zbroja kryje!
+Niewiasta z wdzięków, a bohater z ducha--
+Ja się zemściłem, lecz ona nie żyje!"
+Rzekł--bieży na stos, upada na zwłokach
+Ginie w płomieniu i dymu obłokach.
+
+
+
+
+Uwagi do wydania elektronicznego.
+
+Dokonano następujących poprawek:
+
+strona tekst pierwotny tekst poprawiony uwagi
+5 tuman. tuman, Przecinek zamieniono na kropkę.
+5 nakształł nakształt 'ł' zamieniono na 't'.
+21 pe po 'e' zamieniono na 'o'.
+23 ladajako lada jako Dodano przerwę.
+25 chwyta chwyta, Dodano przecinek.
+
+
+
+
+
+
+
+End of the Project Gutenberg EBook of Grazyna, by Adam Mickiewicz
+
+*** END OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK GRAZYNA ***
+
+***** This file should be named 28153-0.txt or 28153-0.zip *****
+This and all associated files of various formats will be found in:
+ https://www.gutenberg.org/2/8/1/5/28153/
+
+Produced by Jimmy O'Regan, Ewa Jaros and the Online
+Distributed Proofreading Team at http://dp.rastko.net
+(Produced from images generously made available by CBN
+Polona http://www.polona.pl)
+
+
+Updated editions will replace the previous one--the old editions
+will be renamed.
+
+Creating the works from public domain print editions means that no
+one owns a United States copyright in these works, so the Foundation
+(and you!) can copy and distribute it in the United States without
+permission and without paying copyright royalties. Special rules,
+set forth in the General Terms of Use part of this license, apply to
+copying and distributing Project Gutenberg-tm electronic works to
+protect the PROJECT GUTENBERG-tm concept and trademark. Project
+Gutenberg is a registered trademark, and may not be used if you
+charge for the eBooks, unless you receive specific permission. If you
+do not charge anything for copies of this eBook, complying with the
+rules is very easy. You may use this eBook for nearly any purpose
+such as creation of derivative works, reports, performances and
+research. They may be modified and printed and given away--you may do
+practically ANYTHING with public domain eBooks. Redistribution is
+subject to the trademark license, especially commercial
+redistribution.
+
+
+
+*** START: FULL LICENSE ***
+
+THE FULL PROJECT GUTENBERG LICENSE
+PLEASE READ THIS BEFORE YOU DISTRIBUTE OR USE THIS WORK
+
+To protect the Project Gutenberg-tm mission of promoting the free
+distribution of electronic works, by using or distributing this work
+(or any other work associated in any way with the phrase "Project
+Gutenberg"), you agree to comply with all the terms of the Full Project
+Gutenberg-tm License (available with this file or online at
+https://gutenberg.org/license).
+
+
+Section 1. General Terms of Use and Redistributing Project Gutenberg-tm
+electronic works
+
+1.A. By reading or using any part of this Project Gutenberg-tm
+electronic work, you indicate that you have read, understand, agree to
+and accept all the terms of this license and intellectual property
+(trademark/copyright) agreement. If you do not agree to abide by all
+the terms of this agreement, you must cease using and return or destroy
+all copies of Project Gutenberg-tm electronic works in your possession.
+If you paid a fee for obtaining a copy of or access to a Project
+Gutenberg-tm electronic work and you do not agree to be bound by the
+terms of this agreement, you may obtain a refund from the person or
+entity to whom you paid the fee as set forth in paragraph 1.E.8.
+
+1.B. "Project Gutenberg" is a registered trademark. It may only be
+used on or associated in any way with an electronic work by people who
+agree to be bound by the terms of this agreement. There are a few
+things that you can do with most Project Gutenberg-tm electronic works
+even without complying with the full terms of this agreement. See
+paragraph 1.C below. There are a lot of things you can do with Project
+Gutenberg-tm electronic works if you follow the terms of this agreement
+and help preserve free future access to Project Gutenberg-tm electronic
+works. See paragraph 1.E below.
+
+1.C. The Project Gutenberg Literary Archive Foundation ("the Foundation"
+or PGLAF), owns a compilation copyright in the collection of Project
+Gutenberg-tm electronic works. Nearly all the individual works in the
+collection are in the public domain in the United States. If an
+individual work is in the public domain in the United States and you are
+located in the United States, we do not claim a right to prevent you from
+copying, distributing, performing, displaying or creating derivative
+works based on the work as long as all references to Project Gutenberg
+are removed. Of course, we hope that you will support the Project
+Gutenberg-tm mission of promoting free access to electronic works by
+freely sharing Project Gutenberg-tm works in compliance with the terms of
+this agreement for keeping the Project Gutenberg-tm name associated with
+the work. You can easily comply with the terms of this agreement by
+keeping this work in the same format with its attached full Project
+Gutenberg-tm License when you share it without charge with others.
+
+1.D. The copyright laws of the place where you are located also govern
+what you can do with this work. Copyright laws in most countries are in
+a constant state of change. If you are outside the United States, check
+the laws of your country in addition to the terms of this agreement
+before downloading, copying, displaying, performing, distributing or
+creating derivative works based on this work or any other Project
+Gutenberg-tm work. The Foundation makes no representations concerning
+the copyright status of any work in any country outside the United
+States.
+
+1.E. Unless you have removed all references to Project Gutenberg:
+
+1.E.1. The following sentence, with active links to, or other immediate
+access to, the full Project Gutenberg-tm License must appear prominently
+whenever any copy of a Project Gutenberg-tm work (any work on which the
+phrase "Project Gutenberg" appears, or with which the phrase "Project
+Gutenberg" is associated) is accessed, displayed, performed, viewed,
+copied or distributed:
+
+This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with
+almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or
+re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included
+with this eBook or online at www.gutenberg.org
+
+1.E.2. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is derived
+from the public domain (does not contain a notice indicating that it is
+posted with permission of the copyright holder), the work can be copied
+and distributed to anyone in the United States without paying any fees
+or charges. If you are redistributing or providing access to a work
+with the phrase "Project Gutenberg" associated with or appearing on the
+work, you must comply either with the requirements of paragraphs 1.E.1
+through 1.E.7 or obtain permission for the use of the work and the
+Project Gutenberg-tm trademark as set forth in paragraphs 1.E.8 or
+1.E.9.
+
+1.E.3. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is posted
+with the permission of the copyright holder, your use and distribution
+must comply with both paragraphs 1.E.1 through 1.E.7 and any additional
+terms imposed by the copyright holder. Additional terms will be linked
+to the Project Gutenberg-tm License for all works posted with the
+permission of the copyright holder found at the beginning of this work.
+
+1.E.4. Do not unlink or detach or remove the full Project Gutenberg-tm
+License terms from this work, or any files containing a part of this
+work or any other work associated with Project Gutenberg-tm.
+
+1.E.5. Do not copy, display, perform, distribute or redistribute this
+electronic work, or any part of this electronic work, without
+prominently displaying the sentence set forth in paragraph 1.E.1 with
+active links or immediate access to the full terms of the Project
+Gutenberg-tm License.
+
+1.E.6. You may convert to and distribute this work in any binary,
+compressed, marked up, nonproprietary or proprietary form, including any
+word processing or hypertext form. However, if you provide access to or
+distribute copies of a Project Gutenberg-tm work in a format other than
+"Plain Vanilla ASCII" or other format used in the official version
+posted on the official Project Gutenberg-tm web site (www.gutenberg.org),
+you must, at no additional cost, fee or expense to the user, provide a
+copy, a means of exporting a copy, or a means of obtaining a copy upon
+request, of the work in its original "Plain Vanilla ASCII" or other
+form. Any alternate format must include the full Project Gutenberg-tm
+License as specified in paragraph 1.E.1.
+
+1.E.7. Do not charge a fee for access to, viewing, displaying,
+performing, copying or distributing any Project Gutenberg-tm works
+unless you comply with paragraph 1.E.8 or 1.E.9.
+
+1.E.8. You may charge a reasonable fee for copies of or providing
+access to or distributing Project Gutenberg-tm electronic works provided
+that
+
+- You pay a royalty fee of 20% of the gross profits you derive from
+ the use of Project Gutenberg-tm works calculated using the method
+ you already use to calculate your applicable taxes. The fee is
+ owed to the owner of the Project Gutenberg-tm trademark, but he
+ has agreed to donate royalties under this paragraph to the
+ Project Gutenberg Literary Archive Foundation. Royalty payments
+ must be paid within 60 days following each date on which you
+ prepare (or are legally required to prepare) your periodic tax
+ returns. Royalty payments should be clearly marked as such and
+ sent to the Project Gutenberg Literary Archive Foundation at the
+ address specified in Section 4, "Information about donations to
+ the Project Gutenberg Literary Archive Foundation."
+
+- You provide a full refund of any money paid by a user who notifies
+ you in writing (or by e-mail) within 30 days of receipt that s/he
+ does not agree to the terms of the full Project Gutenberg-tm
+ License. You must require such a user to return or
+ destroy all copies of the works possessed in a physical medium
+ and discontinue all use of and all access to other copies of
+ Project Gutenberg-tm works.
+
+- You provide, in accordance with paragraph 1.F.3, a full refund of any
+ money paid for a work or a replacement copy, if a defect in the
+ electronic work is discovered and reported to you within 90 days
+ of receipt of the work.
+
+- You comply with all other terms of this agreement for free
+ distribution of Project Gutenberg-tm works.
+
+1.E.9. If you wish to charge a fee or distribute a Project Gutenberg-tm
+electronic work or group of works on different terms than are set
+forth in this agreement, you must obtain permission in writing from
+both the Project Gutenberg Literary Archive Foundation and Michael
+Hart, the owner of the Project Gutenberg-tm trademark. Contact the
+Foundation as set forth in Section 3 below.
+
+1.F.
+
+1.F.1. Project Gutenberg volunteers and employees expend considerable
+effort to identify, do copyright research on, transcribe and proofread
+public domain works in creating the Project Gutenberg-tm
+collection. Despite these efforts, Project Gutenberg-tm electronic
+works, and the medium on which they may be stored, may contain
+"Defects," such as, but not limited to, incomplete, inaccurate or
+corrupt data, transcription errors, a copyright or other intellectual
+property infringement, a defective or damaged disk or other medium, a
+computer virus, or computer codes that damage or cannot be read by
+your equipment.
+
+1.F.2. LIMITED WARRANTY, DISCLAIMER OF DAMAGES - Except for the "Right
+of Replacement or Refund" described in paragraph 1.F.3, the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation, the owner of the Project
+Gutenberg-tm trademark, and any other party distributing a Project
+Gutenberg-tm electronic work under this agreement, disclaim all
+liability to you for damages, costs and expenses, including legal
+fees. YOU AGREE THAT YOU HAVE NO REMEDIES FOR NEGLIGENCE, STRICT
+LIABILITY, BREACH OF WARRANTY OR BREACH OF CONTRACT EXCEPT THOSE
+PROVIDED IN PARAGRAPH F3. YOU AGREE THAT THE FOUNDATION, THE
+TRADEMARK OWNER, AND ANY DISTRIBUTOR UNDER THIS AGREEMENT WILL NOT BE
+LIABLE TO YOU FOR ACTUAL, DIRECT, INDIRECT, CONSEQUENTIAL, PUNITIVE OR
+INCIDENTAL DAMAGES EVEN IF YOU GIVE NOTICE OF THE POSSIBILITY OF SUCH
+DAMAGE.
+
+1.F.3. LIMITED RIGHT OF REPLACEMENT OR REFUND - If you discover a
+defect in this electronic work within 90 days of receiving it, you can
+receive a refund of the money (if any) you paid for it by sending a
+written explanation to the person you received the work from. If you
+received the work on a physical medium, you must return the medium with
+your written explanation. The person or entity that provided you with
+the defective work may elect to provide a replacement copy in lieu of a
+refund. If you received the work electronically, the person or entity
+providing it to you may choose to give you a second opportunity to
+receive the work electronically in lieu of a refund. If the second copy
+is also defective, you may demand a refund in writing without further
+opportunities to fix the problem.
+
+1.F.4. Except for the limited right of replacement or refund set forth
+in paragraph 1.F.3, this work is provided to you 'AS-IS' WITH NO OTHER
+WARRANTIES OF ANY KIND, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING BUT NOT LIMITED TO
+WARRANTIES OF MERCHANTIBILITY OR FITNESS FOR ANY PURPOSE.
+
+1.F.5. Some states do not allow disclaimers of certain implied
+warranties or the exclusion or limitation of certain types of damages.
+If any disclaimer or limitation set forth in this agreement violates the
+law of the state applicable to this agreement, the agreement shall be
+interpreted to make the maximum disclaimer or limitation permitted by
+the applicable state law. The invalidity or unenforceability of any
+provision of this agreement shall not void the remaining provisions.
+
+1.F.6. INDEMNITY - You agree to indemnify and hold the Foundation, the
+trademark owner, any agent or employee of the Foundation, anyone
+providing copies of Project Gutenberg-tm electronic works in accordance
+with this agreement, and any volunteers associated with the production,
+promotion and distribution of Project Gutenberg-tm electronic works,
+harmless from all liability, costs and expenses, including legal fees,
+that arise directly or indirectly from any of the following which you do
+or cause to occur: (a) distribution of this or any Project Gutenberg-tm
+work, (b) alteration, modification, or additions or deletions to any
+Project Gutenberg-tm work, and (c) any Defect you cause.
+
+
+Section 2. Information about the Mission of Project Gutenberg-tm
+
+Project Gutenberg-tm is synonymous with the free distribution of
+electronic works in formats readable by the widest variety of computers
+including obsolete, old, middle-aged and new computers. It exists
+because of the efforts of hundreds of volunteers and donations from
+people in all walks of life.
+
+Volunteers and financial support to provide volunteers with the
+assistance they need are critical to reaching Project Gutenberg-tm's
+goals and ensuring that the Project Gutenberg-tm collection will
+remain freely available for generations to come. In 2001, the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation was created to provide a secure
+and permanent future for Project Gutenberg-tm and future generations.
+To learn more about the Project Gutenberg Literary Archive Foundation
+and how your efforts and donations can help, see Sections 3 and 4
+and the Foundation web page at https://www.pglaf.org.
+
+
+Section 3. Information about the Project Gutenberg Literary Archive
+Foundation
+
+The Project Gutenberg Literary Archive Foundation is a non profit
+501(c)(3) educational corporation organized under the laws of the
+state of Mississippi and granted tax exempt status by the Internal
+Revenue Service. The Foundation's EIN or federal tax identification
+number is 64-6221541. Its 501(c)(3) letter is posted at
+https://pglaf.org/fundraising. Contributions to the Project Gutenberg
+Literary Archive Foundation are tax deductible to the full extent
+permitted by U.S. federal laws and your state's laws.
+
+The Foundation's principal office is located at 4557 Melan Dr. S.
+Fairbanks, AK, 99712., but its volunteers and employees are scattered
+throughout numerous locations. Its business office is located at
+809 North 1500 West, Salt Lake City, UT 84116, (801) 596-1887, email
+business@pglaf.org. Email contact links and up to date contact
+information can be found at the Foundation's web site and official
+page at https://pglaf.org
+
+For additional contact information:
+ Dr. Gregory B. Newby
+ Chief Executive and Director
+ gbnewby@pglaf.org
+
+
+Section 4. Information about Donations to the Project Gutenberg
+Literary Archive Foundation
+
+Project Gutenberg-tm depends upon and cannot survive without wide
+spread public support and donations to carry out its mission of
+increasing the number of public domain and licensed works that can be
+freely distributed in machine readable form accessible by the widest
+array of equipment including outdated equipment. Many small donations
+($1 to $5,000) are particularly important to maintaining tax exempt
+status with the IRS.
+
+The Foundation is committed to complying with the laws regulating
+charities and charitable donations in all 50 states of the United
+States. Compliance requirements are not uniform and it takes a
+considerable effort, much paperwork and many fees to meet and keep up
+with these requirements. We do not solicit donations in locations
+where we have not received written confirmation of compliance. To
+SEND DONATIONS or determine the status of compliance for any
+particular state visit https://pglaf.org
+
+While we cannot and do not solicit contributions from states where we
+have not met the solicitation requirements, we know of no prohibition
+against accepting unsolicited donations from donors in such states who
+approach us with offers to donate.
+
+International donations are gratefully accepted, but we cannot make
+any statements concerning tax treatment of donations received from
+outside the United States. U.S. laws alone swamp our small staff.
+
+Please check the Project Gutenberg Web pages for current donation
+methods and addresses. Donations are accepted in a number of other
+ways including including checks, online payments and credit card
+donations. To donate, please visit: https://pglaf.org/donate
+
+
+Section 5. General Information About Project Gutenberg-tm electronic
+works.
+
+Professor Michael S. Hart was the originator of the Project Gutenberg-tm
+concept of a library of electronic works that could be freely shared
+with anyone. For thirty years, he produced and distributed Project
+Gutenberg-tm eBooks with only a loose network of volunteer support.
+
+
+Project Gutenberg-tm eBooks are often created from several printed
+editions, all of which are confirmed as Public Domain in the U.S.
+unless a copyright notice is included. Thus, we do not necessarily
+keep eBooks in compliance with any particular paper edition.
+
+
+Most people start at our Web site which has the main PG search facility:
+
+ https://www.gutenberg.org
+
+This Web site includes information about Project Gutenberg-tm,
+including how to make donations to the Project Gutenberg Literary
+Archive Foundation, how to help produce our new eBooks, and how to
+subscribe to our email newsletter to hear about new eBooks.