diff options
Diffstat (limited to '28153-0.txt')
| -rw-r--r-- | 28153-0.txt | 1646 |
1 files changed, 1646 insertions, 0 deletions
diff --git a/28153-0.txt b/28153-0.txt new file mode 100644 index 0000000..9a41f98 --- /dev/null +++ b/28153-0.txt @@ -0,0 +1,1646 @@ +The Project Gutenberg EBook of Grazyna, by Adam Mickiewicz + +This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with +almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or +re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included +with this eBook or online at www.gutenberg.org + + +Title: Grazyna + Powiesc Litewska + +Author: Adam Mickiewicz + +Release Date: February 22, 2009 [EBook #28153] + +Language: Polish + +Character set encoding: UTF-8 + +*** START OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK GRAZYNA *** + + + + +Produced by Jimmy O'Regan, Ewa Jaros and the Online +Distributed Proofreading Team at http://dp.rastko.net +(Produced from images generously made available by CBN +Polona http://www.polona.pl) + + + + + + + + + +GRAŻYNA. + + + + +Grażyna. + +POWIEŚĆ LITEWSKA + +przez + +ADAMA MICKIEWICZA. + + + + +CHICAGO, ILLS. + +NAKŁADEM I DRUKIEM WŁAD. DYNIEWICZA, + +1895. + + + + +GRAŻYNA. + +Powieść Litewska przez Adama Mickiewicza. + + Coraz to ciemniej, wiatr północny chłodzi, +Na dole tuman, a miesiąc wysoko +Pośród krążącej czarnych chmur powodzi +We mgle niecałe pokazywał oko. +I świat był nakształt gmachu sklepionego, +A niebo nakształt sklepu ruchomego-- +Księżyc, jak okno, którędy dzień schodzi. + + Zamek na barkach nowogrodzkiej góry +Od miesięcznego brał pozłotę blasku; +Po wałach z darni i po sinym piasku +Olbrzymim słupem łamał się cień bury, +Spadając w fossę, gdzie wśród wiecznych cieśni +Dyszała woda z pod zielonych pleśni. + + Miasto już spało, w zamku ognie zgasły; +Tylko po wałach i po basztach straże +Powtarzanemi płoszą senność hasły. +Wtem się coś zdala na polu ukaże: +Jakowiś ludzie biegą tu po błoniach; +A gałąź cieniu za każdym się czerni +A biegą prędko, muszą być na koniach, +A świecą mocno, muszą być pancerni. + + Zarżały konie, zagrzmiała podkowa, +Trzej to rycerze jadą wzdłuż parowa. +Zjechali, stają, a pierwszy z rycerzy +Krzyknie, i w trąbkę mosiężną uderzy. +Uderzył potem raz drugi i trzeci, +Strażnik mu z baszty rogiem odpowiada; +Brzękły wrzeciądze, pochodnia zaświeci, +I most zwodzony z łoskotem opada. + + Na tentent koni zbiegli się strażnicy, +Chcąc bliżej poznać i męża i stroje. +Pierwszy mąż jechał w zupełnej zbroicy, +Jaką zwykł Niemiec przywdziewać na boje; +I krzyż miał czarny na białej kapicy, +I krzyż na piersiach u złotej pętlicy, +Trąbkę na plecach, kopię u toku, +Różaniec w pasie i szablę u boku. + + Poznali męża Litwini z tych znaków; +Więc cicho jeden do drugiego szepce: +"To jakiś urwisz od zgrai Krzyżaków; +Tuczny, bo pruską krew codziennie chłepce. +O, gdyby nie był tu nikt więcej z warty, +Zarazby w bagnie skąpał się ten plucha; +Aż pod most pięścią zgiąłbym łeb zadarty!-- +Tak oni mówią; on niby nie słucha: +Lecz musiał słyszeć, bo się bardzo zdumiał, +A chociaż Niemiec, Litwina rozumiał. + + "Książę jest w zamku?" "Jest, lecz o tej porze +Bardzoście wasze poselstwo spóźnili; +Dziś nie możecie stawić się we dworze, +Chyba na jutro." "Jutro? ani chwili! +Zaraz, natychmiast, choć w spóźnioną porę, +Litaworowi o posłach donieście; +Niebezpieczeństwo na mą głowę biorę, +A wy dla znaku pierścień tylko weźcie. +Nie trzeba więcej! skoro ujrzy godło, +Pozna, kto jestem, i co nas przywiodło." + + Cichość do koła, zamek we śnie leży: +Co za dziw? Północ; jesienią noc długa-- +Za cóż dotychczas w Litawora wieży +Lampa, jak gwiazdka, między kratą mruga? +Wszak dziś powrócił, jeździł w kraj daleki: +Snu potrzebują troskliwe powieki. +On przecie nie śpi. Posłano na zwiady: +Nie śpi; lecz żaden z pałacowej straży, +Ani z dworzanów, ani z panów rady, +Do progu jego zbliżyć się nie waży. +Daremnie poseł i grozi i prosi: +Groźba i proźba na nic się nie przyda; +Kazano wreszcie obudzić Rymwida. +On wolę pańską nosi i odnosi, +On głową w radzie, prawą ręką w boju, +Jego nazywa książę drugim sobą: +W obozie, w zamku, jemu każdą dobą +Wstęp do pańskiego otwarty pokoju. + + W pokoju ciemno, i tylko od stoła +Kaganiec światłem konającem płonął. +Litawor chodził po gmachu dokoła, +A potem stanął i w myślach utonął. +Słucha co Rymwid o Niemcach powiada, +Ale mu na to nic nie odpowiada; +To się rumieni, to wzdycha, to blednie, +Wydając twarzą troski niepowszednie. +Poszedł ku lampie, żeby ją poprawił; +Wrzekomo poprawia, a do głębi ciśnie: +Wcisnął nareszcie i całkiem zadławił-- +Nie wiem, przypadkiem, czyli też umyślnie. + + Snać, że poskromić nie mógł wnętrznej wrzawy, +I w pogodniejsze wystroić się lice; +A jednak nie chciał, by sługa z postawy +Zgadnął pańskiego serca tajemnice. +Znowu komnatę obchodzi do koła; +Lecz kiedy okna kratowane mijał, +Widna przy blasku miesięcznego koła, +Co się przez szyby i kraty przebijał-- +Widna posępność zmarszczonego czoła, +Przycięte usta, oczu błyskawica, +I surowego zagorzałość lica. + + Potem w róg gmachu zwraca się z pośpiechem, +Każe podwoje zamknąć Rymwidowi. +Siadł, i z kłamliwą spokojnością mówi, +Szyderskim mowę zaprawując śmiechem: + + "Wszak mi sam z Wilna przywiozłeś Rymwidzie, +Że Witołd, pan nasz możny i łaskawy, +Miał mię podwyższyć książęciem na Lidzie, +I spadłe dla mnie po żonie dzierżawy, +Jak swoję własność, lub zdobycze cudze, +Litaworowi podarował słudze?"-- +"To prawda, książę--" "My więc po te dary +Jako przystało, wystąpimy godnie. +Każ wynieść na dwór książęce sztandary, +Zapalić w zamku ognie i pochodnie.-- +Gdzie są trębacze? niechaj o północy +Zjadą na miasto, a stanąwszy w rynku, +Na cztery wiatry trąbią z całej mocy, +A póty będą trąbić bez spoczynku. +Póki się wszystko rycerstwu rozbudzi. +Niech każdy piersi zbroją ubezpiecza, +Nasadzi groty i pociągnie miecza. +Zgotować żywność dla koni i ludzi: +Każdemu z mężów zgotuje niewiasta, +Ile zjeść można od ranka do zmroku. +Czyj koń na paszy sprowadzić do miasta, +Nakarmić i wziąść na drogę obroku; +A skoro słońce z Szczorsowskiej granicy, +Pierwszym promieniem grób Mendoga draśnie, +Czekać mię rzeźwo, zbrojno i zapaśnie." + + Tak mówi książę. Wprawdzie jego mowa +Zaleca zwykłe do drogi przybory; +Lecz za co nagle, i niezwykłej pory? +Dla czego postać była tak surowa? +A kiedy mówił, choć gwałtowne słowa +Biegą, że jedno drugiego nie ścignie; +Zda się, jakoby wyszła ich połowa, +A reszta w piersiach przytłumiona stygnie. +Ta postać coś mi niedobrego wróży, +I głos ten myśli upojnej nie służy. + + Umilkł Litawor: zdało się, że czeka, +Az Rymwid z wziętem odejdzie rozkazem. +I Rymwid milczy, a odejście zwleka; +Bo to co słyszał, i co widział razem, +Kiedy stosuje i waży w rozumie, +Z lekkich słów ciężką rzecz odgadnąć umie. + + Ale cóż pocznie? Zna, że książę młody +Namowom cudzym mało daje ucha, +I nie lubiący w długie brnąć wywody, +Zamiary knuje w swojej głębi ducha; +A skoro uknuł, nie dba na przeszkody, +I hamowany tem srożej wybucha. +Lecz Rymwid, jako wierna panu rada +I zacny rycerz w litewskim narodzie, +Zapewne hańbie niemałej podpada, +Gdzieby powszechnej nie zabieżał szkodzie, +Milczeć, czy radzić? na dwoje myśl dzieli, +Waha się; w końcu na drugie ośmieli. + + "Panie! gdziekolwiek chęci twoje godzą, +Nigdyć na ludziach i koniach nie zbędzie; +Wskaż tylko drogę, my za twoją wodzą, +Nie patrząc kędy, gotowi iść wszędzie +I Rymwid pewnie nie przyjdzie ostatni. +Ale, o panie, na różnym miej względzie +Pospólstwo ślepe, twoich rąk narzędzie, +I mężów, którzy na coś więcej zdatni. +Bo i twój ojciec, choć lubił sam z siebie +Wyciągać skrycie przyszłych dzieł osnowy; +Jednak, nim gminne miecze ku potrzebie, +Wprzódy ku radzie mądre wzywał głowy; +Kędym ja nieraz z wolnem zdaniem siadał, +A com umyślił, śmiało wypowiadał!-- +Więc i dziś, wybacz, jeźli w szczerym głosie +Zeznam, co serce ustom przekazało:-- +Długo ja żyłem, i na siwym włosie +Dźwigam i czasów i czynów niemało; +Przed się dziś widzę, oby nie ze szkodą! +Rzecz, dla nas starych niezwykłą i młodą. +Jeżeli prawda, że na Lidzkie państwo +Ciągniesz do twojej należące właści; +Ten pochód skory coś nakształt napaści +Zrazi i nowe i dawne poddaństwo: +Ci tak zwycięzcy czekają zdobyczy, +Tamci kajdanów. jak lud niewolniczy. + + "Zaraz po kraju wieść ziarna rozsypie-- +Ucho je gminne chwytu i przesadza: +Zkąd w końcu gorzki owoc się wyradza, +Co truje zgodę i co sławę szczypie. +Okrzykną zaraz, żeś chciwy łupieży +Wdarł się na państwo, któreć nie należy. + + "Inaczej cale po dawnym zwyczaju +Litewskie niegdyś stąpały książęta, +Niosąc stolicę do własnego kraju; +Tych książąt dobrze mój wiek zapamięta. +I jeźli zechcesz iść po starym trybie: +Spuszczaj się na mnie, w niczem nie uchybię. + + "Najprzód rycerstwo obeszlemy wszędy, +I tych co w mieście zostali się blizcy, +I co na wiejskie powrócili grzędy, +Mają na zamek zgromadzić się wszyscy; +Więc krewne pany, więc starsze urzędy, +Ku bezpieczeństwie, a większej ozdobie, +Z sowitym pocztem niech staną przy tobie. +Co nim dokonasz, ja mogę tymczasem +Wyruszyć jutro, lub pojutrze zrana, +Ze służbą, z świętą osobą kapłana, +Tudzież z potrzebnym do uczty zapasem: +Aby się wszystko złatwiło na przodzie, +A na zwierzynie nie brakło i miodzie. + + "Nietylko bowiem sam naród prostaczy, +Lecz i starszyzna za łakocią goni; +A widząc zrazu pańskiej hojność dłoni, +Dobrze ztąd sobie na przyszłość tłumaczy. +Tak zawżdy było w Litwie i na Żmudzi: +Jeźli nie wierzysz, pytaj starych ludzi." + + Skończył, podchodzi ku oknom i doda: +"Wietrzno, niepewna na jutro pogoda. +Jakiegoś widzę rumaka przy wieży. +A tuż i rycerz oparty na łęku. +Drudzy dwaj chodzą konie wodząc w ręku; +Posły niemieckie--poznałem z odzieży. +Czy ich zawołać? czy niech na dole +Przez usta sługi odbiorą twą wolę?" + + To mówiąc, okno przymknięte zaszczepił, +Niby niechcący, i patrzał i gadał: +Ale umyślnie pytanie uczepił. +By coś o postach niemieckich wybadał. + + Na to mu prędko Litawor odpowie: +"Jeżeli kiedy wychodzę po radę +Do cudzych, własnej nie ufając głowie, +Zawżdy twe zdanie na początku kładę, +Boś zewsząd godzien mojej czci i wiary, +Jak w polu młody, tak na radzie stary. + + "Więc choć nie lubię, by dzieł przyszłych końce, +Lada czyjemu widne były oku-- +Zamiar, wylęgły w myślenia pomroku, +Źle jest przed czasem wykazać na słońce; +Niechaj rzecz cała, dokonania blizka, +Jak piorun wprzódy zabija, niż błyska-- +Przetoż ja krótko pytania odbywam: +Kiedy! dziś, jutro; gdzie? na Żmudź, do Rusi." +"To być nie może!" "Będzie i być musi!-- +Lecz dzisiaj tobie głąb serca rozkrywam. + + "Dla tegom kazał do konia i zbroi, +Dla tego nagle i orężnie godzę: +Bo wiem Witołda, że z wojskami stoi, +Gotowy wstręty czynić mi po drodze; +A może na to chciał do Lidy zwabić, +By zwabionego pojmać albo zabić. + + Ale ja z mistrzem Pruskiego Zakonu +Tajemne zaraz związałem przymierze, +Aby mi swoje dał w pomoc rycerze, +Za co w nagrodę ustąpię część plonu. +Jeźli, jak słyszę, przybyli posłowie-- +Znać, żem na jego nie zwiedziony słowie. + + "Wprzód więc nim zajdą siedmiorakie gwiazdy, +Ruszymy przydać ku litewskiej sile +Niemców pancernej trzy tysiące jazdy, +I pieszych knechtów we dwójnasób tyle.-- +Będąc u Mistrza, sam sobie wybrałem, +Jakie ma przysłać rumaki i chłopy. +Od wszystkich naszych ogromniejsze ciałem, +Żelazem kute od głowy do stopy; +Wiesz, jako dzielnie brzeszczotami sieką, +I dzidą srożsi od naszych daleko. + + "Knecht zasię każdy ma żelazną żmiję, +Którą ołowiem i sadzą utuczy, +Potem, ku wrogom nawracając szyję, +Podraźni iskrą: wnet paszcza zahuczy +Ogniem i gromem--zrani lub zabije, +Kogo jej strzelca trafny wzrok poruczy. +Od takiej broni niegdyś obalony +Pradziad Gedymin na szańcach Wielony. + + "Wszystko gotowe. Tajemnemi drogi +Jutro, gdy Witołd w zaufaniu zbytniem, +Na Lidzie słabe zostawił załogi, +Wpadniem, podpalim, zabierzem i wytniem." + + Rymwid, niezwykłą rażony nowiną, +Stał pełen dziwu, nieprzytomny sobie; +Przegląda burzę, myśli o sposobie; +Skłócone myśli jedne w drugich giną. +Ale rzecz nagła, próżno zwlekać zdanie, +Z gniewem i żalem zawoła: "O, panie! +Bogdajbym nigdy nie dożył tej pory: +Brat przeciw bratu ma podnosić dłonie! +Wczoraj wyszczerbił na Niemcach topory, +Dziś ma je ostrzyć ku Niemców obronie? +Zła jest niezgoda, ale gorszą zgodą +Chcesz nas pojednać: raczej ogień z wodą! + + "Zdarza się wprawdzie, że sąsiad sąsiada, +Z którym nieprzyjaźń toczył od lat wielu, +Uściska wreszcie, gniewne serce składa, +Jeden drugiego zowiąc: przyjacielu; +Że bardziej jeszcze, niźli złe sąsiady, +Gniewne na siebie Litwiny i Lachy, +Często u wspólnej pijają biesiady, +Snu używają pod jednemi dachy, +I miecze łączą ku wspólnej potrzebie. +A jeszcze bardziej nad Litewskie męże, +I nad Polaki, zawziętsi na siebie +Od wieku wieków są ludzie i węże: +A przecież, jeźli do domowych progów +Wąż zaproszony gościem od człowieka, +Jeźli dla chwały nieśmiertelnych bogów, +Litwin mu chleba nie skąpi i mleka; +Wtenczas gad swojski pełznie w jego ręce, +Społem wieczerza, z jednych kubków pija, +I nieraz senne piersi niemowlęce +Mosiężnym wiankiem bez szkody obwija. + + "Lecz krzyżackiego gadu nie ugłaszcze +Nikt, ni gościną, ni proźbą, ni dary!... +Małoż Prusaki i Mazowsza cary, +Ziem, ludzi, złota wepchnęli mu w paszczę? +On wiecznie głodny, choć pożarł tak wiele, +Na resztę naszę rozdziela gardziele. + + "Spólna moc tylko zdoła nas ocalić! +Darmo hordami ciągniemy co roku +Burzyć ich twierdze i mieściny palić: +Przebrzydły Zakon, podobny do smoku, +Jeden łeb utniesz, drugi rośnie skoro, +I ten ucięty rośnie w dziesięcioro. +Wszystkie utnijmy!--Napróżno się trudzi, +Kto naszych szczerze chce godzić z Krzyżaki: +Bo czy to z kniaziów, czyli z prostych ludzi, +Na Litwie całej nie znajdzie się taki, +Coby ich nie znał chytrości i dumy, +Nie stronił od nich, jak od krymskiej dżumy; +Raczej śmierć w polu, niźli pomoc zyskać, +Raczej żelazo rozpalone w dłoni, +Niźli krzyżacką prawicę uściskać! + + "Lecz Witołd grozi?--Czyż bez obcych mieczy +Już nie zdołamy rozeprzeć się w polu? +Albo, czy do tych kresów zeszły rzeczy, +Iż domowego naszych zwad kąkolu +Nie zdoła wyrwać dłoń bratniej przyjaźni, +Oręż dla cudzej zachowując kaźni?-- + + "Zkądże masz pewność, że słuszna twa skarga, +Ze Witołd znowu stawiąc się upornie, +Zdrady napina i umowy targa? +Posłuchaj--szlij mnie do niego powtórnie-- +Wznowię umowę-- --" "Dość tego, Rymwidzie! +Znane mi dobrze Witołda umowy: +Wczoraj mu taki wiatr zawiał do głowy. +Dzisiaj nań znowu co innego przyjdzie. +Wczoraj ufałem książęcemu słowu, +Ze sobie Lidę w dziedzictwo zabiorę-- +Dziś Witołd uknuł coś różnego znowu, +Na gwałt swobodną wyśledziwszy porę, +Gdy się do domów rozjechali moi, +A on u Wilna obozami stoi, +Dziś oznajmuje jakoby Lidzianie +Za swego pana słuchać mię nie chcieli, +Więc Witołd Lidę dla siebie wydzieli, +Mnie zaś w nagrodę inny kraj dostanie-- +Pewnie Ruś gołą, lub bagna Warega! +Bo tam wskazana jest siedziba nasza, +Tam Witołd braci i krewnych wypłasza, +A świętą Litwę sam jeden zalega! +Patrz, jak uradził! A wie, na co radzić: +Bo w jedno bije, chociaż różną drogą; +Chciałby się jeden nad wszystkich posadzić, +I sobie równych cisnąć pod swą nogą. + + "Przebóg! Czyż nie dość, że Witołda buta +Na koniu wiecznie trzyma całą Litwę! +Pierś nasza wiecznie do zbroi przykuta, +[Str. 13] Szyszaki już nam przyrosły do czoła; +Z łupów po łupy i z bitwy na bitwę, +Świat, jako wielki, zbiegliśmy do koła: +To na Krzyżactwo, to znowu przez Tatry +Na Polski pięknie zbudowane sioła. +Ztamtąd po stepach, żeglując z wiatry +Goniąc błędnego obozy Mongoła. +A cośmy skarbu z zamku wyłamali, +I co żywego szablica nie dotnie, +Głód nie dogryzie, ogień nie dopali, +Jemu znosimy, spędzamy ochotnie. +Na trudach naszych w potęgę urasta; +Od Fińskich zatok po Chazarów morze, +Wszystkie pod siebie zagarnął już miasta. +Sam w jakiem mieście! w jakim siedzi dworze! +Widziałem pysznych Krzyżaków warownie, +Na które Prusak nie spojrzy bez strachu; +A przecież mniejsze od Witołda gmachu, +Co jest na Wilnie, lub Trockiem jeziorze! +Widziałem piękną dolinę przy Kownie, +Kędy Rusałek dłoń wiosną i latem +Sciele murawę, krasnym dzierżga kwiatem: +Jest to dolina najpiękniejsza w świecie-- +Lecz któżby wierzył? U syna Kiejstuta, +W pałacu świeższa murawa i kwiecie!-- +Takim podłoga kobiercem osuta, +Takie po ścianach rozwisłe bisiory, +Z liściem ze srebra i kwieciem ze złota: +Nad dzieło bogiń, nad smug różnowzory +Cudniejsza branek Lechickich robota. +W kratach u niego szklanne okienice, +Przywoźne kędyś aż od ziemi końca, +Błyszczą, jak polskich rycerzy zbroice, +Albo jak Niemen, przed oczyma słońca +Z pod śniegu zimne gdy odsłoni lice.-- + + "A ja--com zyskał za rany i znoje? +Com zyskał, że od maleńkiego wieku +Z pieluchów zaraz przewiniony w zbroje, +Książę, jak Tatar, żył o końskiem mleku?-- +Cały dzień konno, w wieczór końska grzywa +Poduszką moją, przy niej noc wystoję, +A rankiem znowu trąba na koń wzywa-- +Że wtenczas, kiedy moi rówiennicy, +Jeżdżąc na kijach, szablami z łuczywa +Bezpiecznie grali sobie po ulicy, +By siwą matkę lub dziecinną siostrę, +Zabawić wojny kłamanym obrazem: +Wtenczas z Tatary jam gonił na ostre, +Lub wręcz z Polaki ścinał się żelazem! + + "Przecież me państwa, od Erdwiłła czasu, +I piędzią szerzej ziemi nie zaległy!-- +Patrz na te mury z dębowego lasu, +I na ten pałac mój z czerwonej cegły; +Pójdź przez komnaty pradziadów siedliska, +Gdzie szklanne kuple? gdzie kruszcowe łupy? +Miasto blach złotych, mokry kamień błyska, +Miasto kobierców śniade mchu skorupy! +Cóżem chciał wynieść z ognia i kurzawy? +Państwa, czy skarby? Nie, nic--kromia sławy! + + "Ale i sławą wszystkim po nad głowę +Witołd podleciał. Witołd wszystkich gasi! +Jego, jakoby drugiego Mindowę, +Na ucztach wielbią wajdeloci nasi; +Jego na strunach i na wieszczym rymie +Do potomnego wysyłają blasku; +Nasze śród gminu kto wypatrzy imię? +Kto podjąć raczy z niepamięci piasku?... + + "Przecież nie zajrzym. Niech walczy, niech gromi, +Niechaj się w imię i skarby bogaci; +Tylko--niech zęba chciwego poskromi, +Od swych ojczyców, od ziemic swej braci! +Czyż dawno w środku pokoju i zgody +Gwałtem Litewska wstrząśniona stolica? +Czyż dawno Witołd kniaziów wielkich grody +Naszedł, i z tronu zmiótł Olgierdowica? +I sam owładał! A tak lubi władać, +By jego poseł, jak Krywejty goniec, +Książąt podwyższał, albo zmuszał spadać!-- +O! czas, że temu położymy koniec; +Czas, że po sobie jeździć nie dozwolim!-- +Póki młodego w piersiach żywię ducha, +Póki żelazo ręki zdrowej słucha, +Dopóki koń mój ze skrzydłem sokolim, +Com z łupów krymskich jednego wziął sobie, +Jakiemu równy dany tobi drugi, +A jeszcze dziesięć rży przy moim żłobie, +Któremi wierne poobdzielam sługi; +Dopóki koń mój--póki szabla moja-- --" +Tu mu gniew słowa i tchnienie zatłoczył. +Umilkł, lecz chrzęstem ozwała się zbroja; +Znać, że się wzdrygnął i z miejsca wyskoczył. +Jakiż to płomień nad głową mu błysnął? +Jak oderwana gwiazda przez niebiosa +Spada, z długiego żary trzęsąc włosa; +Tak on brzeszczotem koło stropu cisnął, +I siekł w podłogę--od tęgiego razu +Rzęsiste iskry sypnęły się z głazu. + + Znowu ich głuche obeszło milczenie, +Znowu rzekł książe: "Dosyć próżnej mowy, +Oto noc prawie dochodzi połowy, +Wkrótce usłyszym drugich kurów pienie; +Wiesz com rozkazał: bądźcie w pogotowiu, +Ja legnę--może duch troskliwy spocznie. +I ciało trochę pokrzepię na zdrowiu. +Bom trzy dni nie spał. Teraz jeszcze mrocznie; +Lecz dziś zapełnia księżyc rogi nowiu, +Świt będzie widny: ruszymy niezwłocznie. +Synom Witołda w Lidzie zostawimy, +Godne dziedzictwo--popioły i dymy!" + + To powiedziawszy, usiadł i w dłoń klasnął: +Skoczyli słudzy, kazał zwlekać szaty, +I legł, nie na to może aby zasnął, +Lecz aby Rymwid miał się precz z komnaty. +I on, gdy widzi, iżby nic nie sprawił, +Ani co mówił, ani dłużej bawił-- +Poszedł, a jako znał powinność sługi, +Wytrąbił ukaz, rycerstwo zgromadził, +Potem do zamku wrócił się raz drugi. +Po cóż? Czy żeby znowu z panem radził? +Nie. W inną stronę wiódł on kroki swoje: +Na lewe skrzydło zamkowej budowy, +Gdzie ku stolicy spadał most zwodowy, +Szedł krużgankami przed księżnej podwoje. + + Była na ów czas ksiażęciu zamężna +Córa na Lidzie możnego dziedzica, +Z cór nadniemieńskich pierwsza krasawica, +Zwana Grażyną, czyli piękna księżną. +A chociaż wiekiem, od młodej jutrzenki, +Po lat niewieścich schodziła południe, +Oboje, dziewki i matrony wdzięki +Na jednem licu zespoliła cudnie. +Powagą zdziwi, a świeżością znęca: +Zda się, że lato oglądasz przy wiośnie; +Że kwiat młodego nie stracił rumieńca, +A razem owoc wnet pełni dorośnie. +Nietylko licem nikt jej nie mógł sprostać: +Ona się jedna w dworze całym szczyci, +Ze bohaterską Litawora postać +Wzrostem wysmukłej dorówna kibici. +Książęca para, kiedy ją okoli +Służebne grono, jak w poziemym lesie +Sąsiednia para dorodnych topoli, +Nad wszystkich głowę wystrzeloną niesie. + + Twarzą podobna i równa z postawy, +Sercem też całem wydawała męża. +Igłę, wrzeciono, niewieście zabawy +Gardząc, twardego imała oręża; +Często myśliwa, na żmudzkim rumaku +W szorstkim ze skóry niedźwiedziej kirysie, +Spiąwszy na czole białe szpony rysie, +Pośród strzelczego hasała orszaku. +Z pociechą męża nieraz w tym ubiorze, +Wracając z pola oczy myli gminne; +Nieraz od służby zwiedzionej na dworze, +Odbiera hołdy książeciu powinne. + + Tak zjednoczona zabawą i trudem, +Osłoda smutku, wspólniczka wesela, +Nietylko łoże i serce podziela, +Lecz myśli jego i władzę nad ludem. +Wojny i sądy i tajne układy, +Częstokroć od jej zależały rady-- +Acz innym rzecz ta nie była świadoma: +Bo księżna, wyższa nad żon prostych rzędy, +Które zbyt rade, że panują doma, +Chciałyby z tem się popisywać wszędy-- +Owszem, cudzemu pilnie kryła oku +Z jaką potęga w sercu męża władnie; +Nawet baczniejsi i bliżsi jej boku +Nieprędko mogli zbadać i niesnadnie. + + Mimo to Rymwid mądry odgadywał, +Gdzie mu jędyne pozostało wsparcie: +Szedł więc, i księżnej wynurzył otwarcie, +Wszystko co widział i przewidywał, +Jaka ztąd dawnym zwyczajom obraza, +Książęciu hańba, narodowi skaza. + + Mocno Grażynę wieść nowa uderzy; +Lecz panią swojej będąca postaci-- +Udaje wrzekomo, iż temu nie wierzy, +Pokoju w głosie i twarzy nie traci. +"Nie wiem ja," rzekła, "czyli nad rycerzy +Więcej u pana słowo niewiast płaci; +To wiem, że sobie sam radzi roztropnie, +Wiem jeszcze lepiej, co uradzi, dopnie. +Wreszcie, jeżeli nagła gniewu flaga +Doczesną burzę w sercu jego wzbudzi, +Jeźli niekiedy, lotem młodych ludzi, +Chęć swą nad słuszność, lub nad możność wzmaga, +Zostawmy, niech czas i cicha uwaga-- +Rozjaśni myśli, zapały przystudzi-- +Pierzchliwe słowu w niepamięć zagrzebie; +Tymczasem drugich nie trwóżmy i siebie." + + "Wybaczaj księżno! O, nie są to słowa, +Co z ust w gorącej pryskają godzinie, +Których zagasłych pamięć nie dochowa; +Nie jest to zamiar, który w plątaninie +Chęci niewczesnych rodzi myśl jałowa. +Który, jako dym zamroczy i zginie; +Te iskry znaczą wielki pożar w duchu, +Ten dym strasznego zwiastunem wybuchu! + + "Nie dzisiaj jestem przy pańskiej osobie, +Od lat dwunastu znał mnie wiernym sługą; +Przecież, na pamięć nie przywiodę sobie, +By ze mną mówił tak szczerze, tak długo, +Odkładać próżno; co rozkazał, zrobię, +Bo już rozkazał, bym przed gwiazdą drugą +Zgromadził wojska nad grób Peresieka-- +Noc będzie widna, droga niedaleka." + + "Co słyszę, jutro? Biada mojej głowie! +Nie chcę, ażeby po Litwie gadano, +Że brat na bratnie następował zdrowie, +Wziął gardło, lub dał za Grażyny wiano! +Pójdę, i w pierwszej z książęciem rozmowie-- +Owszem, dziś idę, chociaż już nie rano. +Wprzód niźli nocą świat odpędzi rosę, +Tuszę, iż dobrą odpowiedź przyniosę." + + Zegnają siebie po tym rozhoworze, +A w jedno miejsce dążyli oboje. +Księżna, i chwili nie bawiąc w komorze, +Spieszy w gmach pański przez tajne pokoje; +Rymwid, nie bawiąc i chwili na dworze. +Spieszy krużgankiem, i w pańskie podwoje, +2e nie śmiał wstąpić, na progu usiada, +Szczeliną patrzy i ucha dokłada. + + Niedługo czekał. Klamka zaszeleści, +Z ubocznych progów mignie postać w bieli. +"Kto?" woła książę, zerwał się z pościeli, +"Kto?" "Ja," odpowie znany głos niewieści. +Potem coś dłużej rozmawiać zaczęli. +A chociaż Rymwid domyślał się treści. +Głosu nie złowić, bo w echo wplątany. +Połknęło miejsce, lub odbiły ściany. + + Rozmowa coraz żwawsza i zmieszana. +Coraz wolniała, coraz trudniej słychać, +Częściej głos pani, bardzo rzadko pana; +Milczał, niekiedy zdawał się uśmiechać. +Nakoniec księżna padła na kolana. +Wstał, nie wiadomo podnieść, czy odpychać, +Kilka słów potem wymówił goręcej; +A potem milczał i nie mówił więcej. +I było cicho. Znowu postać w bieli, +Przemknie się ku drzwiom, klamką zaszeleści: +Czy uprosiła, czy się nie ośmieli +Prosić go dłużej--już w swój gmach niewieści +Odeszła księżna. Książę do pościeli +Wrócił--legł. Cicho, i widać w tej cisze, +Ze go sen twardy w prędce ukołysze. + + Rymwid daremnie jeszcze chwilę badał; +Odszedł nareszcie, i w lewym balkonie +Giermka obaczy, który z Niemcy gadał. +Słucha ciekawie, lubo ku tej stronie +Nie szła rozmowa i wiatr ją okradał; +Wtem giermek ręka ukazał ku bronie: +Coby oznaczał, Rymwid łacno zgadał. +Strasznie to pychę Krzyżaka ubodło, +Zbiegł, chwycił konia, poskoczył na siodło: +"Przysięgam--wrzeszcząc--gdybym nie był posłem, +Przysięgam na ten krzyż, komtura znamię, +Iż za obelgę, którą dziś poniosłem +Prędkoby zemstę znalazło to ramię. +Między monarchy na poselstwach wzrosłem; +Ni przy cesarskiej, ni papiezkiej bramie +Nie spotkało mię, co u twego panka: +Pod gołem niebem doczekać się ranka; +Iść precz, za czyim, za giermka rozkazem! +Ale ostrzegam, że nas nie ułowi +Pogański wykręt i nie minie płazem! +Wołać nas wrzekomo przeciw Witołdowi, +A potem wspólnem otoczyć żelazem! +No, obaczymy, czy Witold odbije +Ten mlecz, zanadto waszej blizki szyje! + + "Powiedz książęciu, jeźli nie dowierza, +Sam niechaj spyta, powtórzyć gotowem, +Choć razy dziesięć temże samem słowem, +Teraz i zawsze: bo ze słów rycerza +Nic nie wyrzucić, jak ze słów pacierza, +A com rzekł usty, prawicą dowiodę. +Jama, którąście pod nami kopali, +Na waszą własną wykopana szkodę, +Dziś jeszcze, jeszcze tej nocy się zwali; +Tak, jakem Ditrich Halstark von Kniprode, +Komtur zakonu! Za mną Knechty dalej!" + + Zaczekał jednak. Lecz po krótkiej zwłoce, +Gdy nic nie słyszał, bramą w pole goni. +Kiedy niekiedy zbroja zamigoce, +Kiedy niekiedy podkowa zadzwoni, +Kiedy niekiedy słychać rżenie koni; +Coraz znikają w dali i pomroce-- +Las ich nakoniec i góra zasłoni. + + "Jedźcie szczęśliwie! Bogdaj wasza noga +Nigdy w litewskiej nie postała ziemi!" +--Rzekł Rymwid, patrząc z uśmiechem za niemi-- +Dzięki, o księżno! Jaka zmiana błoga. +Jak niespodziana! Proszę teraz, kto tu +Pochlebi sobie, że zna serce cudze? +Ów głos gniewliwy, owa postać sroga, +Słowa wiernemu nie dał wyrzec słudze! +Ptaszego, zda się, chciał pożyczyć lotu, +By spaść co prędzej na Witołda głowę: +Wtem jeden uśmiech i słówko miodowe +Wytrąca oręż, zmusza do powrotu. +Nie dziw, zapomniał starzec siwobrody, +Że księżna piękna, a Litawor młody!" + + Tak mówiąc z sobą, wzniósł do góry oczy: +Może się lampa za kratą ukaże. +Napróżno patrzył; ciemność okna mroczy; +Wraca więc znowu i na ganek kroczy, +Azali książę wołać nie rozkaże. +Napróżno czekał, zapytywał straże, +Zbliża się ku drzwiom, w pokoju noc cicha, +A książę dotąd snem twardym oddycha. + + "Cuda prawdziwe! Nie odgadnę cale, +Jakim dziś wszystko idzie u nas torem: +Niedawno wołał, w największym zapale, +Rozkazał wojsko zgromadzić wieczorem, +A sam śpi dotąd? miał wyciągnąć rano?-- +Stoją rycerze od Niemców wezwani, +A Niemcom z niczem odjechać kazano. +Któż zaniósł rozkaz; oto giermek pani!-- + + "Ile z wczorajszej wróżyłem rozmowy-- +Wprawdzie żadnegom nie słyszał wyrazu, +Lecz długie proźby, głos pana surowy-- +Miałażby księżna pomimo rozkazu +Ważyć się sama aż na krok takowy, +Ufna potędze niewieścich pieścideł?-- +Lękam się bardzo, aby tego razu +Zbytniej śmiałości nie puściła skrzydeł. +Prawda, iż nieraz poczynała śmiele; +Lecz to byłoby więcej, niż zawiele." + + Dalsze rozmowy przerwał mu posłaniec, +Który wszedł cicho i zdaleka mruga; +Więc oba spieszą w zamku lewy kraniec. +Ztamtąd krużgankiem w sieniach księżnej sługa, +Wnet sama pani w sieniach go spotyka, +Wprowadza i drzwi za sobą zamyka. + + "Radco sędziwy, niedobrze się dzieje; +Ale rozpaczy oddać się nie godzi: +Jeźli nas dzisiaj zawiodły nadzieje, +Szczęśliwsze jutro może wynagrodzi. +Bądźmy cierpliwi: nie robić hałasu +Między żołnierstwem i dworską gawiedzią; +Posły odprawim do innego czasu, +Ażeby książę nagłą odpowiedzią +Nie przyrzekł Niemcom, póki zemstą płonie, +Coby rad cofnął, gdy z gniewu ochłonie. + + "Ty się nie lękaj: jakkolwiek wypadnie, +Zamiarom pana nic się nie uszkodzi; +I potem wojsko może zwołać snadnie, +Jeżeli czas mu serca nie ochłodzi. +Dzisiaj miał jechać, ale wyznam szczerze, +Ja tak kwapionej wyprawie nie wierzę. +Ledwie w domowe powrócony progi +Wczoraj zaledwie z piersi złożył zbroję, +Z dalekiej jeszcze nie wytchnąwszy drogi, +Miałżeby znowu dziś ruszać na boje?" + + "Co słyszę, księżno? Ty mówisz o zwłokach? +Jak cię niestety rachuba omyli! +Już jest zapóźno; już po tylu krokach +Nie będzie czekał godziny, pół chwili-- +Wreszcie obaczym. Lecz wprzód chciałbym wiedzieć, +Jak przyjął książę wczorajszą namowę?"-- +Grażyna właśnie miała opowiedzieć, +Gdy ich zdarzenie pomieszało nowe. + + Tentent jezdnego słychać na dziedzińcu, +Zdyszały giermek dopada komnaty, +Przynosi wieści od litewskiej czaty, +Która po lidzkim biegając gościńcu, +Teraz od Niemców dostała języka: +Ze wódz krzyżacki jazdę z lasu ruszył, +A za nią knechtów i obóz pomyka; +I że przed świtem, jak czatownik tuszył, +1 jak niemieckie wyznawały brańce +Chce miasto ubiedz i szturmować szańce. + + Niechaj więc Rymwid wraz do pana skoczy, +By go przebudzić i prędko uradzić-- +Czyli na murach obrony rozsadzić, +Czyli na polu Niemcom zajrzeć w oczy. +Czatownik radzi, abyśmy nie skradli +Do nich z ubocza, bo są niedaleko; +Wprzód nim się knechty z działami przywleką, +Abyśmy znagła na lud jezdny padli: +Tak zapędzonym na chrapy i rowy, +Łacno Rajtarom i Bratom łby zmieciem-- +Potem Fusknechtów wziąwszy pod podkowy, +Do szczętu plemię jaszczurcze wygnieciem.-- +Mocno Rymwida dziwi ta nowina, +Daleko mocniej dziwi się Grażyna. + + "Giermku," zawoła, "kędyż są posłowie?" +Umilknął giermek, a niepewne lice, +I pytające topiąc w niej źrenice: +"Co słyszę, księżno?" zdumiony odpowie, +Alboż o własnem zapomniałaś słowie? +Niedawno, kiedy piały drugie kury, +Samaś mi rozkaz książęcy przyniosła: +Ażebym biegał co prędzej do posła, +I wyprawił go przed świtem za mury!" + + "Tak," rzecze księżna, twarz odwraca zbladłą; +Lecz pomięszanie, widne w jej osobie, +Do ust wyrazy nieporządne kładło. +"Tak, prawdę mówisz, przypominam sobie-- +Jakże to wszystko z głowy mi wypadło! +Biegnę--nie--stójmy--albo wiem, co zrobię--" +Stanęła, milczy. Przymkniona powieka. +Czoło pochyłe, w ktorem się przebija +Jakaś myśl jeszcze ciemna i daleka; +W niepewnych rysach okaże się, mija, +I znowu wschodzi, całą twarz obleka. +Dojrzewa zamiar, staje się wyrokiem: +Już umyśliła, postąpiła krokiem. + + "Tak jest, raz jeszcze idę budzić męża. +Wojsko niech zaraz w drogę się wybiera. +Ty, giermku, rozkaż osiodłać hestera, +I wynieś resztę pańskiego oręża. +Wszystko to ma być natychmiast gotowe! +Przykazuję wam imieniem książęcia. +Odpowiedź, starcze, wkładam na twą głowę. +Jaki cel, kędy mierzą przedsięwzięcia, +Nie gadać, ani pytać, do poranku. +Idźcie, i pana czekajcie na ganku." + + Wybiegła, drzwiczki za sobą zatrzasła. +Wybiega Rymwid, a myśli po drodze: +"Gdzie idę? po co? Wszak wojska i wodze, +Już zgromadzone, już wydane hasła!"-- +Odetchnął tedy, zwolnił nieco kroku, +Stanął z nagiętem ku ziemi obliczem, +I myśląc długo, nie myślał o niczem: +Bo w mnogich zdarzeń i wniosków natłoku, +Myśli samopas plączą się bezładnie, +Ani ich rozum znużony owładnie. + + "Próżno tu czekam. Już blizki poranek; +Wkrótce się cała zagadka rozwiąże. +Muszę z nim mówić, śpi, czy nie śpi książę."-- +Więc stąpał prosto na pałacu ganek: +A wtem się zlekka rozwarły podwoje. +Litawor wyszedł sam jeden do sieni, +Szatę miał, w jaką stroi się na boje, +Całą od sutej błyszczącą czerwieni; +Głowę pod chełmem; piersi, miasto zbroje, +Pancerz obwijał z żelaznych pierścieni; +W lewicy tarczę mniejszego obłęku, +A pas od miecza na prawem niósł ręku. + + Gniewem lub troską zdał się kołatany; +Nierównym stąpał i niepewnym krokiem; +Gdy się zbliżały rycerze i pany, +Uczcić łaskawem nie raczył ich okiem. +Drżący z rąk giermka wziął łuk i kołczany, +Miecz nawet zwiesił po nad prawym bokiem, +A chociaż wszyscy omyłkę widzieli, +Przestrzegać pana nikt się nie ośmieli. + + Już zstąpił z ganku, już chorągiew złota +Wzniesiona, pocznie na dzień krwawy świtać, +Miała go wrzaskiem i trąbami witać; +Lecz dał znać ręka, aby zamknąć wrota-- +Jechać w milczeniu i o nic nie pytać. +A pacholiki i nadworne sługi +Aż za most wywiódł na dziedziniec drugi. + + Ztąd nie gościńcem puścili rumaki, +Ale na prawo skręcając się dołem, +Przepadli między kurhany i krzaki; +Znowu ku drodze nawracają kołem: +Wąwóz ciemnemi wiedzie ich zatoki, +Ścieśnione coraz rozsuwając boki. + + Jest od przekopów miejskich tak daleka, +Jako niemieckiej broni grzmot doniesie, +Mała, zaledwie znana komu rzeka, +Wązkim korytem błądząca po lesie; +Ku drodze jednak coraz szerzej ścieka, +Gubiąc się w wielkim jeziora okresie; +Puszcza okrywa z boków jej zwierciadła, +A z przodu góra wyniosła usiadła. + + Tam, gdy litewskie wymknęły się roty, +Ujrzą wśród góry przy blasku księżyca, +Zbroje, chorągwie, szyszaki i groty. +Błysnęli, zagrzmi na hasło rusznica; +Sypią się męże, ściskają się roty: +Murem krzyżacka stanęła konnica. + + Tak w noc miesięczną wyglądają świetnie +Na czole Ponar zasadzone bory, +Gdy z nich oskubie wicher szaty letnie, +A rosa jasne wieszając bisiory, +Nagle się mrozem w szron perłowy zetnie; +Błędnym przechodniom zdają się u wniścia +Lasy ze srebra, a z kryształu liścia. + + Ten wzrok gniewy w książęciu poduszcza. +Skoczył z wyniosłem nad głową żelazem; +Wali się zbrojna w ślady jego tłuszcza. +Ale się wodze dziwią, że tym razem +Wojsko bez sprawy lada jako puszcza, +Ani ich zwykłym ostrzeże rozkazem, +Kędy sam myśli na czele ugodzić, +A jakie skrzydła odda im przewodzić. + + Więc Rymwid, pańską zastępując wolę, +Obiega hufy, szykuje środ drogi; +Wklęsłe ku górze Ściskając półkole, +Pancernych w środek, łuczników na rogi; +Tak zawsze Litwa zwykła stawić pole. +Dał hasło: chylą majdany do nogi-- +Warknęły struny, świsnęła strzał chmura, +Jezus, Marya!--Naprzód, hop, hop, ura! + + Dopieroż, drzewca ułożywszy w toku +Zerwą się bliżej, pierś na pierś uderzy -- +Za cóż wydarła potomnemu oku +Noc i zwycięztwa i klęski rycerzy? +Swoi i cudzy zmieszani w natłoku; +Zewsząd szczęk razów, wrzask, chrzęsty pancerzy; +Pryskają bronie, lecą chełmy, głowy, +Co mlecz oszczędza, druzgocą podkowy. + + Książę, jak skoczył, tak goni na czele, +Ani się jeden między tłumem boi. +Znają czerwony płaszcz nieprzyjaciele: +Poznali godła na chełmie i zbroi; +Cofa się, walcząc nieśmiała gromada, +Zwycięzca pędzi i na karki wsiada. + + Lecz któryż z bogów siłę w nim osłabił? +Cóż ztąd, że zbiegłych natarczywie goni? +Cóż ztąd, że bije? nikogo nie zabił. +Bezwładna szabla po pancerzach dzwoni, +Albo się zwija odbita żelazem +Albo uchybia, albo idzie płazem + + Czując Krzyżacy tak słabe natarcie +Odzyszczą serce; z okropnym hałasem +Nawrócą czoła, potkną się zażarcie, +I gęstym włóczni otoczą go lasem; +Czy przelękniony, czy splątany w tłumie, +Brać ich na szable i tarcze nie umie. + + Trudno mu było całą unieść szyję, +Krzyżactwo zewsząd kole, strzela, siecze: +Wtem huf litewski nawałę rozbije +Biorąc go między puklerze i miecze: +Ten słabe razy swojemi poprawia, +A ten od cudzych razów go zostawia. + + Już noc pierzchała, już różane włosy +Zorza na wschodnim roztacza obłoku +Bitwa wre dotąd, ślepe lecą ciosy, +Ni w tył, ni naprzód nie ruszono kroku; +A bóg zwycięztwa, przyszłe ważąc losy, +Równy krwi ciężar ztąd i zowąd bierze, +I szala dotąd w równej stoi mierze. + + Tak ojciec Niemen, mnogich piastun łodzi, +Gdy Rumszyckiego napotka olbrzyma: +Wkoło go mokrem ramieniem obchodzi, +Dnem podkopuje, pierś górą wydyma; +Ten, natarczywej broniąc się powodzi, +Na twardych barkach gwałt jej dotąd trzyma; +Ani się wzruszy skała w piasek wryta, +Ani jej rzeka ustąpi koryta. + + Krzyżactwo, długiej niecierpliwe bitwy +Na wierzchu góry stojący odwodem +Ostatni hufiec pędzą w środek Litwy; +Komtur ich wiedzie, sam uderza przodem; +A zmordowanych długiemi gonitwy, +Gdy naparł świeżym i dzielnym narodem, +Łamią się szyki--Krzyżactwo zwycięża, +Wtem z góry zagrzmiał straszliwy głos męża. + + Ku niemu wszystkich podnoszą się oczy. +Stoi na koniu; a jako rozwiodła +Szeroko cienie sterczących warkoczy, +Na śnieżnej górze wybujała jodła, +Tak go szeroki płaszcz do koła mroczy: +Czarny płaszcz, czarny koń i chełm i godła. +Trzykroć zawołał, zleciał nakształt gromu, +Nie wiedzieć za kim, albo przeciw komu. + + Dobiega Niemców, między tłumem tonie; +Bitwy nie ujrzysz; ale zgiełk i jęki +Dają odgadnąć w jakiej walka stronie, +I jaki straszliwy piorun jego ręki. +Tam szyszak zniknie, ówdzie sztandar padnie; +Tłoczy się hufiec, miesza się bezładnie. + + Jako leśnicy, gdy sosny lub dęby +Sieką wzdłuż puszczy, słychać łoskot w dali; +Jęczą topory, chrobocą pił zęby; +Kiedy niekiedy wierzchołek się zwali; +Nakoniec, między wyciętemi zręby, +Usłyszysz i mężów i błyskanie stali: +Takie wysiekłszy środkiem Niemców łomy, +Darł się ku Litwie rycerz nieznajomy. + + Śpieszaj rycerzu ożywić duch męzki, +Krzepić słabnących spieszaj, jeszcze pora! +Litwini blizcy ostatecznej klęski, +Dzik i puklerzów warowna zapora +Już rozłamana; sam Komtur zwycięzki +Po całem polu szuka Litawora; +On się nie kryje: oba konie bodą. +Wkrótce śmiertelny pojedynek zwiodą. + + Litawor szablę wynosi do cięcia. +Komtur dał ognia z piorunowej broni. +Zadrżą Litwiny, pojrzą na książęcia: +Niestety, szabla wypadła mu z dłoni, +Cugle z słabego wyciekły ujęcia; +Już pod szyszakiem nie dotrzyma skroni, +Spływając z siodła już się bokiem chyli, +Kiedy mu swoi na pomoc skoczyli. + + Jęknął mąż czarny; a jak czarna chmura, +Ryknąwszy, błyśnie piorunowym gradem, +Z taką szybkością leci na Komtura; +Zaledwie pierwszym zwarli się napadem, +Pojrzeć, aliści Komtur już pod koniem, +A rycerz bieży i tratuje po niem. + + Gdy obskoczyły książęcia dworzany, +Przybiega, chwyta, rwie pancerza węzły, +Ostrożnie zdziera blach zafarbowany, +Wyśledza postrzał głęboko ugrzęzły. +Wtem, krew na nowo wytrysnęła z rany. +Ból zemdlonego do zmysłów przywoła; +Otwiera oczy, spoziera do koła, +I znowu wciska na oczy przyłbicę; +Z gniewem żołnierze i sługi odpycha, +A Rymwidowi ściskając prawicę: +"Już jest po wszystkiem, starcze,--mówi z cicha,-- +Precz mi od piersi, szanuj tajemnicę; +Ratunek próżny, wkrótce umrzeć muszę, +Wieźcie do zamku, tam wyzionę duszę." + + Rymwid szerokie oczy w nim utopił. +Ledwie śmie wierzyć, od zmysłów odchodzi. +Upuszcza rękę, którą łzami kropił, +Dreszcz kości wstrząsa, pot mu czoło chłodzi. +Teraz poznaje głos, nieznany wczora. +Niestety, nie był to głos Litawora! + + Tymczasem rycerz upuszczone wodze +Starcowi wręczył; sum do pana skoczył, +Rumaki każe nawrócić ku drodze, +Chwiejącego się ramieniem otoczył, +Składa na piersiach, krew dłonią zaciska; +Dał znak, samotrzeć pędzą z bojowiska. + + I zbliżają się pod okopy grodu. +Zaszli im drogę ciekawi mieszkańce; +Ci, bodąc konie przez tłumy narodu, +W milczeniu śpieszą na zamkowe szańce, +A skoro wpadli, uchylono zwodu. +Rycerz strażnikom przykazuje srogo, +Ni tam, ni za się nie puszczać nikogo. + + Wnet z resztą hufców ciągną bojownicy +A choć wygrali tak przeważne pole, +Mała ztąd radość była po stolicy; +Ból serca ścisnął, żałoba na czole; +Każdy się pyta troskliwie o pana: +Gdzie jest? czy żyje? jak głęboka rana? + + Nikt nie był w zamku, nikt o niczem nie wie; +Podjęto mosty i zemkniono zwory. +Tymczasem w fosę, między gęste krzewie, +Zchodzą trabanci z piłami, z topory, +Sieką chróst, walą topole, modrzewie, +A ociosane pnie, gałęzie, wiory +Toczą na barkach i wozach do miasta: +Na taki widok żal i postrach wzrasta. + + Kędy świątynie miał władca pioruna, +I bóg co wichrem niepogodnym świszcze, +Gdzie woły, konie, trzoda srebro-runa, +Codziennie krwawi poświęcone zgliszcze: +Tam stos ogromny kładą pod obłoki, +Dwudziestem sążni długi i szeroki. + + W środku dęb sterczał; a pod dębem stoi +Niemiecki braniec na dzielnym rumaku, +Z orężem, w chełmie i zupełnej zbroi, +Trzykroć łańcuchem przykuty do haku: +Wódz to krzyżacki, co był posłem wprzódy, +Zabójca księcia, Diterych z Kniprody. +Biegą mieszczanie, rycerze, kapłany; +Czekają końca, zgadywać nie śmieją: +Każdy zarówno w myślach kołysany +Między bojaźnią, żalem i nadzieją-- +W zamek smutnemi poziera oczyma, +A słuch na wieści wyprężony trzyma." + + Przecież i trąba ozwała się z wieży, +I most opada, i wolneml kroki +Rusza się orszak w żałobnej odzieży, +Niosąc na tarczach bohatera zwłoki; +Przy nich łuk, włócznia, miecz i sajdak leży, +Wkoło purpurą świeci płaszcz szeroki: +Książęce stroje; lecz nie widać lica, +Bo je spuszczona zawarła przyłbica. + + "To on, to książę! Wielkiego pan kraju, +Mąż dużej ręki, któż mu rówien będzie, +Czy gromić Niemce, i hordy Nogaju, +Czy lud na słusznym rozsądzać urzędzie? +Panie nasz! za cóż dawnego zwyczaju +Nie widać w twoim pogrzebnym obrzędzie? +Nie tak albowiem starożytność święta +Czciła twe przodki, Litewskie książęta. + + Za cóż do nieba nie idzie za tobą +Twój giermek, każdej nieodstępny drogi, +I z prożnem siodłem, okryty żałobą +Towarzysz pola, koń jelenio-nogi, +I sokół, i psy, co wiatr pyskiem sieką, +I drugie z pyskiem wietrzącym daleko?" + + Szemrała gawiedź. Rycerze na stosie +Składają ciało, mleko i miód leją: +Przy długiej trąby i fletni odgłosie, +Śmiertelne pieśni Wajdeloci pieją. +Starszy pochodnię wziął i nóż ofiarny; +Stójcie!--Stanęli. Nadjechał mąż czarny. + + Któż on? pytają wszyscy, któż on taki? +Poznało wojsko: on na polu wczora, +Kiedy Litewskie złamano orszaki, +I obstąpiono zewsząd Litawora. +Przypadł, odwagę stygnącą zapalił, +Niemców wysiekał, Komtura obalił. + + Tyle o czarnym rycerzu wiedziano. +Dziś w tymże płaszczu na tymże rumaku: +Lecz po co przybył? zkąd ród? jakie miano? +Stójcie i patrzcie! Uchyla szyszaku, +Uchyla twarzy: on! Litawor! książę!-- +Dziw nagły zmysły i mowę zabiera: +Nakoniec radość skrzepły głos rozwiąże. +Opłakanego widząc bohatera, +Wrzasną i klasną, wrzask o gwiazdy bije: +Litawor żyje! książę, pan nasz żyje! + + Stał, i ku ziemi dzierżał lice blade. +Hałas grzmi jeszcze powtarzany echem; +Zwolna wzniósł czoło, obejrzał gromadę, +Za okrzyk lekkim dziękując uśmiechem. +Nie był to uśmiech, co z serca poczęty, +Rozjaśni lica i w oczach zaświeci; +Ale jakoby gwałtem przyciągnięty +Usiadł na ustach i wkrótce uleci: +Tyle dodaje smutnej twarzy wdzięku, +Ile kwiat w bladem nieboszczyka ręku. + + "Zapalcie zgliszcza!" Palą, ogień bucha, +A książę dalej: "Wiecie-li wy, czyje +Zwłoki na stosie giną?"--Cichość głucha. +"Niewiasta! choć ją męzka zbroja kryje! +Niewiasta z wdzięków, a bohater z ducha-- +Ja się zemściłem, lecz ona nie żyje!" +Rzekł--bieży na stos, upada na zwłokach +Ginie w płomieniu i dymu obłokach. + + + + +Uwagi do wydania elektronicznego. + +Dokonano następujących poprawek: + +strona tekst pierwotny tekst poprawiony uwagi +5 tuman. tuman, Przecinek zamieniono na kropkę. +5 nakształł nakształt 'ł' zamieniono na 't'. +21 pe po 'e' zamieniono na 'o'. +23 ladajako lada jako Dodano przerwę. +25 chwyta chwyta, Dodano przecinek. + + + + + + + +End of the Project Gutenberg EBook of Grazyna, by Adam Mickiewicz + +*** END OF THIS PROJECT GUTENBERG EBOOK GRAZYNA *** + +***** This file should be named 28153-0.txt or 28153-0.zip ***** +This and all associated files of various formats will be found in: + https://www.gutenberg.org/2/8/1/5/28153/ + +Produced by Jimmy O'Regan, Ewa Jaros and the Online +Distributed Proofreading Team at http://dp.rastko.net +(Produced from images generously made available by CBN +Polona http://www.polona.pl) + + +Updated editions will replace the previous one--the old editions +will be renamed. + +Creating the works from public domain print editions means that no +one owns a United States copyright in these works, so the Foundation +(and you!) can copy and distribute it in the United States without +permission and without paying copyright royalties. Special rules, +set forth in the General Terms of Use part of this license, apply to +copying and distributing Project Gutenberg-tm electronic works to +protect the PROJECT GUTENBERG-tm concept and trademark. Project +Gutenberg is a registered trademark, and may not be used if you +charge for the eBooks, unless you receive specific permission. If you +do not charge anything for copies of this eBook, complying with the +rules is very easy. You may use this eBook for nearly any purpose +such as creation of derivative works, reports, performances and +research. They may be modified and printed and given away--you may do +practically ANYTHING with public domain eBooks. Redistribution is +subject to the trademark license, especially commercial +redistribution. + + + +*** START: FULL LICENSE *** + +THE FULL PROJECT GUTENBERG LICENSE +PLEASE READ THIS BEFORE YOU DISTRIBUTE OR USE THIS WORK + +To protect the Project Gutenberg-tm mission of promoting the free +distribution of electronic works, by using or distributing this work +(or any other work associated in any way with the phrase "Project +Gutenberg"), you agree to comply with all the terms of the Full Project +Gutenberg-tm License (available with this file or online at +https://gutenberg.org/license). + + +Section 1. General Terms of Use and Redistributing Project Gutenberg-tm +electronic works + +1.A. By reading or using any part of this Project Gutenberg-tm +electronic work, you indicate that you have read, understand, agree to +and accept all the terms of this license and intellectual property +(trademark/copyright) agreement. If you do not agree to abide by all +the terms of this agreement, you must cease using and return or destroy +all copies of Project Gutenberg-tm electronic works in your possession. +If you paid a fee for obtaining a copy of or access to a Project +Gutenberg-tm electronic work and you do not agree to be bound by the +terms of this agreement, you may obtain a refund from the person or +entity to whom you paid the fee as set forth in paragraph 1.E.8. + +1.B. "Project Gutenberg" is a registered trademark. It may only be +used on or associated in any way with an electronic work by people who +agree to be bound by the terms of this agreement. There are a few +things that you can do with most Project Gutenberg-tm electronic works +even without complying with the full terms of this agreement. See +paragraph 1.C below. There are a lot of things you can do with Project +Gutenberg-tm electronic works if you follow the terms of this agreement +and help preserve free future access to Project Gutenberg-tm electronic +works. See paragraph 1.E below. + +1.C. The Project Gutenberg Literary Archive Foundation ("the Foundation" +or PGLAF), owns a compilation copyright in the collection of Project +Gutenberg-tm electronic works. Nearly all the individual works in the +collection are in the public domain in the United States. If an +individual work is in the public domain in the United States and you are +located in the United States, we do not claim a right to prevent you from +copying, distributing, performing, displaying or creating derivative +works based on the work as long as all references to Project Gutenberg +are removed. Of course, we hope that you will support the Project +Gutenberg-tm mission of promoting free access to electronic works by +freely sharing Project Gutenberg-tm works in compliance with the terms of +this agreement for keeping the Project Gutenberg-tm name associated with +the work. You can easily comply with the terms of this agreement by +keeping this work in the same format with its attached full Project +Gutenberg-tm License when you share it without charge with others. + +1.D. The copyright laws of the place where you are located also govern +what you can do with this work. Copyright laws in most countries are in +a constant state of change. If you are outside the United States, check +the laws of your country in addition to the terms of this agreement +before downloading, copying, displaying, performing, distributing or +creating derivative works based on this work or any other Project +Gutenberg-tm work. The Foundation makes no representations concerning +the copyright status of any work in any country outside the United +States. + +1.E. Unless you have removed all references to Project Gutenberg: + +1.E.1. The following sentence, with active links to, or other immediate +access to, the full Project Gutenberg-tm License must appear prominently +whenever any copy of a Project Gutenberg-tm work (any work on which the +phrase "Project Gutenberg" appears, or with which the phrase "Project +Gutenberg" is associated) is accessed, displayed, performed, viewed, +copied or distributed: + +This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with +almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or +re-use it under the terms of the Project Gutenberg License included +with this eBook or online at www.gutenberg.org + +1.E.2. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is derived +from the public domain (does not contain a notice indicating that it is +posted with permission of the copyright holder), the work can be copied +and distributed to anyone in the United States without paying any fees +or charges. If you are redistributing or providing access to a work +with the phrase "Project Gutenberg" associated with or appearing on the +work, you must comply either with the requirements of paragraphs 1.E.1 +through 1.E.7 or obtain permission for the use of the work and the +Project Gutenberg-tm trademark as set forth in paragraphs 1.E.8 or +1.E.9. + +1.E.3. If an individual Project Gutenberg-tm electronic work is posted +with the permission of the copyright holder, your use and distribution +must comply with both paragraphs 1.E.1 through 1.E.7 and any additional +terms imposed by the copyright holder. Additional terms will be linked +to the Project Gutenberg-tm License for all works posted with the +permission of the copyright holder found at the beginning of this work. + +1.E.4. Do not unlink or detach or remove the full Project Gutenberg-tm +License terms from this work, or any files containing a part of this +work or any other work associated with Project Gutenberg-tm. + +1.E.5. Do not copy, display, perform, distribute or redistribute this +electronic work, or any part of this electronic work, without +prominently displaying the sentence set forth in paragraph 1.E.1 with +active links or immediate access to the full terms of the Project +Gutenberg-tm License. + +1.E.6. You may convert to and distribute this work in any binary, +compressed, marked up, nonproprietary or proprietary form, including any +word processing or hypertext form. However, if you provide access to or +distribute copies of a Project Gutenberg-tm work in a format other than +"Plain Vanilla ASCII" or other format used in the official version +posted on the official Project Gutenberg-tm web site (www.gutenberg.org), +you must, at no additional cost, fee or expense to the user, provide a +copy, a means of exporting a copy, or a means of obtaining a copy upon +request, of the work in its original "Plain Vanilla ASCII" or other +form. Any alternate format must include the full Project Gutenberg-tm +License as specified in paragraph 1.E.1. + +1.E.7. Do not charge a fee for access to, viewing, displaying, +performing, copying or distributing any Project Gutenberg-tm works +unless you comply with paragraph 1.E.8 or 1.E.9. + +1.E.8. You may charge a reasonable fee for copies of or providing +access to or distributing Project Gutenberg-tm electronic works provided +that + +- You pay a royalty fee of 20% of the gross profits you derive from + the use of Project Gutenberg-tm works calculated using the method + you already use to calculate your applicable taxes. The fee is + owed to the owner of the Project Gutenberg-tm trademark, but he + has agreed to donate royalties under this paragraph to the + Project Gutenberg Literary Archive Foundation. Royalty payments + must be paid within 60 days following each date on which you + prepare (or are legally required to prepare) your periodic tax + returns. Royalty payments should be clearly marked as such and + sent to the Project Gutenberg Literary Archive Foundation at the + address specified in Section 4, "Information about donations to + the Project Gutenberg Literary Archive Foundation." + +- You provide a full refund of any money paid by a user who notifies + you in writing (or by e-mail) within 30 days of receipt that s/he + does not agree to the terms of the full Project Gutenberg-tm + License. You must require such a user to return or + destroy all copies of the works possessed in a physical medium + and discontinue all use of and all access to other copies of + Project Gutenberg-tm works. + +- You provide, in accordance with paragraph 1.F.3, a full refund of any + money paid for a work or a replacement copy, if a defect in the + electronic work is discovered and reported to you within 90 days + of receipt of the work. + +- You comply with all other terms of this agreement for free + distribution of Project Gutenberg-tm works. + +1.E.9. If you wish to charge a fee or distribute a Project Gutenberg-tm +electronic work or group of works on different terms than are set +forth in this agreement, you must obtain permission in writing from +both the Project Gutenberg Literary Archive Foundation and Michael +Hart, the owner of the Project Gutenberg-tm trademark. Contact the +Foundation as set forth in Section 3 below. + +1.F. + +1.F.1. Project Gutenberg volunteers and employees expend considerable +effort to identify, do copyright research on, transcribe and proofread +public domain works in creating the Project Gutenberg-tm +collection. Despite these efforts, Project Gutenberg-tm electronic +works, and the medium on which they may be stored, may contain +"Defects," such as, but not limited to, incomplete, inaccurate or +corrupt data, transcription errors, a copyright or other intellectual +property infringement, a defective or damaged disk or other medium, a +computer virus, or computer codes that damage or cannot be read by +your equipment. + +1.F.2. LIMITED WARRANTY, DISCLAIMER OF DAMAGES - Except for the "Right +of Replacement or Refund" described in paragraph 1.F.3, the Project +Gutenberg Literary Archive Foundation, the owner of the Project +Gutenberg-tm trademark, and any other party distributing a Project +Gutenberg-tm electronic work under this agreement, disclaim all +liability to you for damages, costs and expenses, including legal +fees. YOU AGREE THAT YOU HAVE NO REMEDIES FOR NEGLIGENCE, STRICT +LIABILITY, BREACH OF WARRANTY OR BREACH OF CONTRACT EXCEPT THOSE +PROVIDED IN PARAGRAPH F3. YOU AGREE THAT THE FOUNDATION, THE +TRADEMARK OWNER, AND ANY DISTRIBUTOR UNDER THIS AGREEMENT WILL NOT BE +LIABLE TO YOU FOR ACTUAL, DIRECT, INDIRECT, CONSEQUENTIAL, PUNITIVE OR +INCIDENTAL DAMAGES EVEN IF YOU GIVE NOTICE OF THE POSSIBILITY OF SUCH +DAMAGE. + +1.F.3. LIMITED RIGHT OF REPLACEMENT OR REFUND - If you discover a +defect in this electronic work within 90 days of receiving it, you can +receive a refund of the money (if any) you paid for it by sending a +written explanation to the person you received the work from. If you +received the work on a physical medium, you must return the medium with +your written explanation. The person or entity that provided you with +the defective work may elect to provide a replacement copy in lieu of a +refund. If you received the work electronically, the person or entity +providing it to you may choose to give you a second opportunity to +receive the work electronically in lieu of a refund. If the second copy +is also defective, you may demand a refund in writing without further +opportunities to fix the problem. + +1.F.4. Except for the limited right of replacement or refund set forth +in paragraph 1.F.3, this work is provided to you 'AS-IS' WITH NO OTHER +WARRANTIES OF ANY KIND, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING BUT NOT LIMITED TO +WARRANTIES OF MERCHANTIBILITY OR FITNESS FOR ANY PURPOSE. + +1.F.5. Some states do not allow disclaimers of certain implied +warranties or the exclusion or limitation of certain types of damages. +If any disclaimer or limitation set forth in this agreement violates the +law of the state applicable to this agreement, the agreement shall be +interpreted to make the maximum disclaimer or limitation permitted by +the applicable state law. The invalidity or unenforceability of any +provision of this agreement shall not void the remaining provisions. + +1.F.6. INDEMNITY - You agree to indemnify and hold the Foundation, the +trademark owner, any agent or employee of the Foundation, anyone +providing copies of Project Gutenberg-tm electronic works in accordance +with this agreement, and any volunteers associated with the production, +promotion and distribution of Project Gutenberg-tm electronic works, +harmless from all liability, costs and expenses, including legal fees, +that arise directly or indirectly from any of the following which you do +or cause to occur: (a) distribution of this or any Project Gutenberg-tm +work, (b) alteration, modification, or additions or deletions to any +Project Gutenberg-tm work, and (c) any Defect you cause. + + +Section 2. Information about the Mission of Project Gutenberg-tm + +Project Gutenberg-tm is synonymous with the free distribution of +electronic works in formats readable by the widest variety of computers +including obsolete, old, middle-aged and new computers. It exists +because of the efforts of hundreds of volunteers and donations from +people in all walks of life. + +Volunteers and financial support to provide volunteers with the +assistance they need are critical to reaching Project Gutenberg-tm's +goals and ensuring that the Project Gutenberg-tm collection will +remain freely available for generations to come. In 2001, the Project +Gutenberg Literary Archive Foundation was created to provide a secure +and permanent future for Project Gutenberg-tm and future generations. +To learn more about the Project Gutenberg Literary Archive Foundation +and how your efforts and donations can help, see Sections 3 and 4 +and the Foundation web page at https://www.pglaf.org. + + +Section 3. Information about the Project Gutenberg Literary Archive +Foundation + +The Project Gutenberg Literary Archive Foundation is a non profit +501(c)(3) educational corporation organized under the laws of the +state of Mississippi and granted tax exempt status by the Internal +Revenue Service. The Foundation's EIN or federal tax identification +number is 64-6221541. Its 501(c)(3) letter is posted at +https://pglaf.org/fundraising. Contributions to the Project Gutenberg +Literary Archive Foundation are tax deductible to the full extent +permitted by U.S. federal laws and your state's laws. + +The Foundation's principal office is located at 4557 Melan Dr. S. +Fairbanks, AK, 99712., but its volunteers and employees are scattered +throughout numerous locations. Its business office is located at +809 North 1500 West, Salt Lake City, UT 84116, (801) 596-1887, email +business@pglaf.org. Email contact links and up to date contact +information can be found at the Foundation's web site and official +page at https://pglaf.org + +For additional contact information: + Dr. Gregory B. Newby + Chief Executive and Director + gbnewby@pglaf.org + + +Section 4. Information about Donations to the Project Gutenberg +Literary Archive Foundation + +Project Gutenberg-tm depends upon and cannot survive without wide +spread public support and donations to carry out its mission of +increasing the number of public domain and licensed works that can be +freely distributed in machine readable form accessible by the widest +array of equipment including outdated equipment. Many small donations +($1 to $5,000) are particularly important to maintaining tax exempt +status with the IRS. + +The Foundation is committed to complying with the laws regulating +charities and charitable donations in all 50 states of the United +States. Compliance requirements are not uniform and it takes a +considerable effort, much paperwork and many fees to meet and keep up +with these requirements. We do not solicit donations in locations +where we have not received written confirmation of compliance. To +SEND DONATIONS or determine the status of compliance for any +particular state visit https://pglaf.org + +While we cannot and do not solicit contributions from states where we +have not met the solicitation requirements, we know of no prohibition +against accepting unsolicited donations from donors in such states who +approach us with offers to donate. + +International donations are gratefully accepted, but we cannot make +any statements concerning tax treatment of donations received from +outside the United States. U.S. laws alone swamp our small staff. + +Please check the Project Gutenberg Web pages for current donation +methods and addresses. Donations are accepted in a number of other +ways including including checks, online payments and credit card +donations. To donate, please visit: https://pglaf.org/donate + + +Section 5. General Information About Project Gutenberg-tm electronic +works. + +Professor Michael S. Hart was the originator of the Project Gutenberg-tm +concept of a library of electronic works that could be freely shared +with anyone. For thirty years, he produced and distributed Project +Gutenberg-tm eBooks with only a loose network of volunteer support. + + +Project Gutenberg-tm eBooks are often created from several printed +editions, all of which are confirmed as Public Domain in the U.S. +unless a copyright notice is included. Thus, we do not necessarily +keep eBooks in compliance with any particular paper edition. + + +Most people start at our Web site which has the main PG search facility: + + https://www.gutenberg.org + +This Web site includes information about Project Gutenberg-tm, +including how to make donations to the Project Gutenberg Literary +Archive Foundation, how to help produce our new eBooks, and how to +subscribe to our email newsletter to hear about new eBooks. |
