summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/33598-0.txt
diff options
context:
space:
mode:
authorRoger Frank <rfrank@pglaf.org>2025-10-14 19:59:50 -0700
committerRoger Frank <rfrank@pglaf.org>2025-10-14 19:59:50 -0700
commit0fef0649ac7222bcac6941f1a3c5920fdce09e1e (patch)
tree75a5ac20b45ffdc2b08dd63deb6c895d31516f88 /33598-0.txt
initial commit of ebook 33598HEADmain
Diffstat (limited to '33598-0.txt')
-rw-r--r--33598-0.txt1958
1 files changed, 1958 insertions, 0 deletions
diff --git a/33598-0.txt b/33598-0.txt
new file mode 100644
index 0000000..8b4f3ca
--- /dev/null
+++ b/33598-0.txt
@@ -0,0 +1,1958 @@
+The Project Gutenberg EBook of Język Polski by Kazimierz Nitsch, and Jan
+Nepomucen Łoś and Jan Michał Rozwadowski
+
+
+
+This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with almost no
+restrictions whatsoever. You may copy it, give it away or re-use it under
+the terms of the Project Gutenberg License included with this eBook or
+online at http://www.gutenberg.org/license
+
+
+
+Title: Język Polski
+
+Author: Kazimierz Nitsch, Jan Nepomucen Łoś and Jan Michał Rozwadowski
+
+Release Date: September 1, 2010 [Ebook #33598]
+
+Language: Polish
+
+Character set encoding: UTF‐8
+
+
+***START OF THE PROJECT GUTENBERG EBOOK JĘZYK POLSKI***
+
+
+
+
+
+ V MAJ, CZERWIEC 1920. 3
+
+ JĘZYK POLSKI
+
+ WYDAWNICTWO KOMISJI JĘZYKA POLSKIEGO POLSKIEJ AKADEMJI UMIEJĘTNOŚCI W
+ KRAKOWIE.
+
+Czasopismo „Język polski” ukazuje się 5 razy w ciągu roku w zeszytach
+dwuarkuszowych.—Cena pojedynczego zeszytu 9 m., z przesyłką 9 20
+m.—Przedpłata roczna 40 m., z przesyłką pocztową 41 m., za granicą 42 m.
+
+Przedpłatę przyjmuje księgarnia Gebethnera i Ski w Krakowie, Gebethnera i
+Wolffa w Warszawie i filje.
+
+Rocznik 1919 nabywać można za cenę 25 marek.
+
+
+
+
+
+SPIS RZECZY
+
+
+Nowa zasada rymowa.
+Nowa redakcja przepisu o dzieleniu wyrazów.
+Liberum veto choćby—w ortografji.
+O zjawiskach i rozwoju języka.
+Recenzje.
+Towarzystwo Miłośników Języka Polskiego
+
+
+
+
+
+
+NOWA ZASADA RYMOWA.
+
+
+Od XVI w. normalny rym polega w poezji polskiej na _zgodności zakończeń
+wierszy począwszy od ostatniej samogłoski akcentowanej_. Dobremi rymami są
+więc np. _f·alą—pow·alą_ lub _świ·ęto—ż·ęto_, a także _mgł·a—gr·a_, za złe
+uważa się: _bł·yskiem—wsz·ystkiem_, _sf·erach—czt·erech_ i t. p. Zgodność
+ta ma być _głosowo-słuchowa_, rzecz prosta, skoro rym jest jedną z
+muzycznych cech wiersza. Rymowanie _wzrokowe_, każące np. jako parę do
+_chm·ury_ _pisać_ też _g·ury_, pojawiało się czasem, ale z natury rzeczy
+nie mogło się stać obowiązującą zasadą. Naodwrót, z biegiem czasu, gdy
+wymawianie polskie zaczęło ulegać koniecznym historycznym zmianom,
+nastąpił rozbrat między niem a konserwatywniejszą pisownią, powstały
+nieznane w XVI wieku rymy: _wr·óci—porz·uci_, _kobi·écy—okol·icy_,
+_m·arzę—__k·ażę_, _przep·adnę—bezwł·adne_, _g·arnka—kuch·arka_,
+_p·opadł—list·opad_, od końca XVIII w. nawet: _piech·otą—zł·oto,
+__wi·eńce__—r·ęce_, nie mówiąc już o pomniejszych niezgodnościach
+_wzrokowych_, będących jednak, _głosowo_ dla większości Polaków ze sfer
+kulturalnych rymami bez zarzutu. Ten stan rzeczy trwał bez ważniejszych
+zmian przeszło sto lat, dopiero w ostatnim ich dziesiątku zaczyna się
+pojawiać pewne dążenie, mające znamiona nowej rymowej zasady.
+
+Zacznę od przykładów.
+
+Oto p. M. Rz. rymuje w »Kurjerze lwowskim« z 25 grudnia 1919:
+
+Śnieżnym obrusem ziemia przykr·_yta_
+Na wielkie gody—wigilji święto.
+Światka gwiazd jasne płoną w błęk·_itach_,
+Jeno, że złotych brak snopów ż·_yta_.
+
+Że odcięte tu znakiem - końcówki są rymami, mimo że raz mają na końcu
+_-ch_, drugi zaś raz nie, tego dowodzą inne zwrotki utworu, bądź z rymami
+tradycyjnemi typu: _grom·adki—opł·atki—m·atki_, bądź z nowemi: 1)
+_usł·ana—p·ana—ł·anach_, _bog·ata—ch·atach—cz·atach_,
+_opł·atkach—rz·adka_, _ukoch-anych—org·any_; 2)
+_sz·arym—prast·ary—ofi·ary_, _ołt·arzem—w d·arze_; 3)
+_dol·eci—rozświ·ecił_.
+
+Proszę się nie dziwić, że wziąłem wiersz nieznanego autora. Wziąłem go, bo
+jest bardzo typowy: 1) jednolitym typem odstępstw od zwyczajnej normy, 2)
+ilością 8 rymów nowych przeciw 16 dotychczasowym, 3) swem geograficznem
+pochodzeniem. Drugi z tych punktów dowodzi, że nie mamy tu do czynienia z
+przygodną licencją, trzeci wyjaśni się później, przedewszystkiem jednak
+określić trzeba istotę tego nowego rymu. Ująć ją łatwo: _spółgłoska
+kończąca wiersz jest obojętna, tak swem istnieniem jak i jakością_.
+
+Tegoż typu rymów używają też z najnowszych poetów: J. Gella (Muszla i
+perła, Lwów): _r·amion—kł·amią_ (końcowe _-ą_ na całym wschodzie Polski
+wymawia się jak _-o_), _niezab·udkom—krótko_; J. Iwaszkiewicz
+(»Skamander«, zesz. 3.): _kr·uchy—baumk·uchen_, _ziel·onej—zmartwi·one_;
+Z. Karski (»Skamander«, zesz. 1.): _wybi·eżał—naści·eżaj_; L. Markowski
+(»Obijak«, organ »czwartaków«, 4. p. p., nr. gwiazdkowy z r. 1916):
+_l·ulaj—mat·ula_; A. Słonimski (»Skamander«, zesz. 2.):
+_gł·owę—Fidjasz·owej_); J. Tuwim (Czyhanie na Boga 1920):
+_p·achną—m·achnął_, _pl·unął—ł·uną—r·unął_), (»Pro arte«, zeszyt ze
+stycznia 1919): _s·uchą—rop·uchom_, (»Skamander«, zesz. 1. i 2.):
+_flec·ista—św·istał_, _orki·estrze—prz·estrzeń_, _przym·ykał—um·yka_, _o
+tem—tęskn·otę_, _przyrz·ekły—zaci·ekłym_; K. Wierzyński (»Skamander«,
+zesz. 3.): _prz·yznaj—ojcz·yzna_. Naliczyłem więc tych poetów, wszystko
+jedno lepszych czy gorszych, ośmiu, zaznaczam zaś wyraźnie, źe przykłady
+zebrałem przeważnie przygodnie, bez systematycznego przetrząśnięcia w tym
+celu nowych tomików poezyj i pism literackich.
+
+Ale to nie wszystko. Jakkolwiek rzadziej, trafia się jednak _dowolność
+także co do samogłoski poakcentowej_. Bardzo wyraźne to np. u
+Iwaszkiewicza, gdzie na str. 140—1 zeszytu 3. »Skamandra« na 22 rymów
+spotykamy takich 3: _na n·owiu—pan·owie_, _kr·uchy—baumk·uchen_,
+_zaw·odzi—ogr·odzie_. Bywa też tak u Gelli (l. c.):
+_cz·asu—r·asą—Parn·asu_, _wi·atru—w·atrom—amfite·atru_, Karskiego (l. c.):
+_(była tutaj) cesarz·ową—gł·owę (w czarnych lokach pochowała_), Tuwima
+(Czyhanie): _ukr·yte—rozkw·itu_, Wierzyńskiego (l. c.):
+_szubi·enic—wi·eniec_, Słonimskiego (»Pro arte«, zeszyt ze stycznia 1919):
+_wi·erszy—pi·erwszy—sz·ersze_. (»Skamander«, zesz. 1.): _b·arwą—h·ardy_.
+[O ostatnim z tych rymów uwaga: nie jest to bynajmniej czysty asonans, bo
+częste u tego poety, i u innych współczesnych, _asonanse polegają na
+dowolności spółgłosek przy bezwzględnej identyczności samogłosek_, jak np.
+w tymże utworze: _Marji—umarli_, _drzemie—marzenie_, u Karskiego:
+_kwietnia—pletnia—jedwab_ lub (»Nowy przegląd literatury i sztuki«, zesz.
+1., str. 104—5): _szeregiem—nie wiem_, _szeptem—przedtem_, _niebo—daleko_,
+_bagno—darmo_, _groźną—wiosną_, _lenno—ze mną_,
+_bezgrzesznej—niedorzecznej_, _rozróść—mądrość_, _pochyl—motyl_,
+_ogród—powrót_].
+
+Najwyraźniej jednak występuje to w dwu prostych wierszach. Jeden—to
+wymieniona kolenda z »Obijaka«, gdzie czytamy:
+
+To proszą o pomoc nieszczęśni r·_anni_,
+No bo bój na świecie wre nieust·_annie_
+
+lub
+
+Niech siankiem okryty w żłóbeczku l·_eży_:
+Na co ma tak marznąć, jak my żołni·_erze_.
+
+Drugi—to bezimienny wiersz p. t. »Żołnierz-dziecko« (»Kurjer lwowski« z 1
+grudnia 1918) z takiemi ustępami:.
+
+Świszczą kule za oknami—Matuś! patrzaj: nasi sami, bez br·_oni_.
+Na ulicę czerń się wali,—Lwów nam cały dziś zabrali, puść d·_o nich_!
+
+A choć tylko lat czternaście—Na piętnasty miał poł·_owę_—
+Tęgo odparł trzy napaście,—Wziął karabin maszyn·_owy_.
+
+Z profesorem Antoś-l·_egon:_
+»Jakże idzie, mój kol·_ego!?_«
+
+Leć śniegu, leć biały—Na trumnę sosn·_ową_,
+Gdzie Antek śpi mały—Leć puchu śnieg·_owy_.
+A nakryj go c·_iszą_—A ustrój białością,
+Już bitwy nie sł·_yszy_,—Nie słyszy z pewnością.
+
+W obu tych wierszach doskonale słyszymy osławioną wschodniogalicyjską
+wymowę, te _nieustanni_, _żołnierzy_, _połowy_ zamiast _nieustannie_,
+_żołnierze_, _połowę_, widoczną też u wschodniego Galicjanina
+Wierzyńskiego w jego wi·_eniec_, rymującem z szubi·_enic_, a więc
+wymawianem wi·_enic_. Wymowa ta, znamionująca Polaków z terytorjum
+etnograficznego małoruskiego (nietylko w b. Galicji) polega na
+nierozróżnianiu niektórych samogłosek, mianowicie _e_ od _i y_, _o_ od
+_u_, w położeniu nieakcentowanem, wszystko jedno, przed czy po akcencie.
+
+Ale trzeba wziąć rzecz nieco szerzej. To samo bowiem nierozróżnianie
+samogłosek nieakcentowanych, polegające na ich słabszej, zredukowanej
+wymowie, charakteryzuje również, choć w trochę innej postaci, jako t. z w.
+_akanie_, mowę Białorusów, pomijając więc etnograficzną Litwę, jest typową
+cechą ludności t. zw. »prowincyj zabranych«. Stamtąd zaś pochodzi
+oczywiście Iwaszkiewicz, a sądząc po nazwiskach, też Słonimski (napewno
+nie Wielko- ani Małopolanin, skoro może rymować: _Al-askę—kauk-askie_) i
+Karski. Jeżelim się pod tym względem nie pomylił, to jedynym ze wszystkich
+wymienionych, niepochodzącym ani z Małej ani z Białej Rusi, byłby podobno
+Tuwim. Toteż chyba nie on jest twórcą tej nowej zasady rymowej; (do
+przekonania tego skłania mnie też fakt, że w jego poezjach nie umiałem
+znaleźć tych nowych pierwiastków, od których miał powstać nawet jakiś
+_tuwimizm_).
+
+Idźmy jeszcze dalej. Skoro to słabe wymawianie samogłosek poakcentowych,
+charakterystyczne dla Polaków z kresów wschodnich, jest oddźwiękiem
+tamtejszych języków ruskich, to powinno się było odbić w ruskich rymach.
+Tak też jest istotnie: ta sama zasada obojętności samogłoski poakcentowej
+i ewentualnie następujących po niej spółgłosek, występuje na każdym kroku,
+uderza wprost w rymach _Szewczenki_. Oto kilka przykładów (z wydania
+lwowskiego, 1902) w transkrypcji:
+
+U wsiakoho swoja dola—I swij szlach szyr-_okyj_:
+Toj muruje, toj rujnuje,—Toj nesytym _okom_
+Za kraj świta zazyraje,—Czy nema kraj-_iny_,
+Szczob zaharbať i z soboju—Wziať u domow-_ynu_;
+Toj tuzamy obyraje—Swata w joho ch·_aťi_,
+A toj nyszkom u kutoczku—Hostryť niż na br-_ata_;
+A toj tychyj ta twerezyj,—Bohobojazł-y wyj,
+Jak kiszeczka pidkradeť-sia,—Wyżde neszczasł-ywyj
+U tebe czas, ta j zapustyť—Pazuri w pecz-_inky_,—
+I ne błahaj: ne wymolať—Ńi ďity ńi ż-_nka_;
+A toj, szczedryj ta roskisznyj,—Wse chramy mur·uje,
+Ta oteczestwo tak lubyť,—Tak za nym bidk·uje,
+Ta tak z joho serdesznoho—Krow, jak wodu, t·_oczyť_!...
+A bratija mowczyť sobi,—Wytriszczywszy _oczy_...
+
+(str. 394, »Son«).
+
+Jak-by zostriły sia my zn·_owu_,
+Czy ty zlakała sia b, czy ń·_i_?
+Jakeje tycheje ty sł·_owo_
+Tohďi b promowyła meń·_i_?
+Ńijakoho! i ne pizn·_ała b_!
+A może b potim nahad·_ała_,
+Skazawszy: snyło sia durn·_ij_...
+A ja zraďiw by, moje d·_ywo_,
+Moja ty dołe czornobr·_ywa_,
+Jak-by pobaczyw, nahad·aw
+Wesełeje ta mołod·eje
+Kołysznie łyszeńko łych·eje.
+Ja zarydaw by, zaryd·aw
+I pomoływś, szczo ne prawd·_ywym_,
+A snom łukawym rozijszł·oś,
+Sľiżmy-wodoju rozłył·oś
+Kołysznieje świateje d·_ywo_. (str. 43).
+
+Słabiutki zarodek omawianego tu typu rymowego istniał w poezji polskiej
+już dawniej. Mianowicie końcowe _-ej_, wymawiane oczywiście z é
+»pochylonem«, a więc niemal jak _-yj_ lub _-ij_ lub nawet _-y_ _-i_,
+rymowano od początku w. XVII z _-y_ lub _-i_. Por. np. u Szarzyńskiego:
+_kt·órej—ch·óry_, u Maskowskiego: _kor·ony—obostrz·onej, p·o niej—g·oni_ i
+t. p. Panowało to bezwzględnie do końca w. XIX. kiedy to, po usunięciu é z
+druku a przy usuwaniu go z wymowy literackiej, ten trzywiekową tradycją
+uświęcony rym zaczął razić najbardziej może literackiego z poetów, Staffa,
+który też próbował czasem rymować np. _wi·ęcej_ z _r·ęce_ lub _podzi·ęce._
+Przed nim zupełnie wyjątkowo robili to też: Ujejski:
+_wi·ęcej—dziewcz·ęce_, a nawet już Zabłocki: _wi·ęcej—r·ęce_,
+_przyn·amnie_ ’przynajmniej’—_n·a mnie_. Pisałem o tem w pracy »Z historji
+polskich rymów« (Warszawa, Towarzystwo naukowe, 1912, str. 17—23), ale
+przy objawie tak drobnym i rzadkim nie zwróciłem uwagi na fakt, że wszyscy
+ci trzej poeci pochodzą z małoruskich kresów: Zabłocki z Wołynia, Ujejski
+ze wschodniej Galicji, Staff z samego Lwowa, że więc rym ten mógł wyróść
+na podłożu zredukowanej wymowy zgłoski poakcentowej. Teraz zjawisko to w
+jaśniejszem przedstawia mi się świetle.
+
+W wymienionej dopiero co pracy doszedłem do ciekawego wniosku, że _niemal
+wszystkie zmiany w zasadach rymu polskiego wychodziły od poetów z
+prowincyj ruskich_. »Czerwonorusini«, jak Szarzyński, Szymonowicz,
+Zimorowicze, pierwsi wprowadzili rymowanie é z _i_ lub _y_, pierwsi
+wyrzucili _á_ »pochylone«. W wieku XVIII »Litwini«, a raczej
+»Białorusini«, jak Naruszewicz i Niemcewicz, Wołyniacy czy
+»Czerwonorusini« jak Karpiński, Krasicki, Zabłocki, wprowadzają w
+rymowanie _-ą_ z _-o_, a mniejwięcej też oni rymowanie _-ończ-_ _-eńc-_ z
+_-acz-_-ęc-(typ _k·ończy—ł·ączy_, _w·ieńce—r·ęce_, nawet _Jasi·eńku—w
+r·ęku_, _k·ońska—w·ąska_, jak pospolicie u Mickiewicza). Rymy te opierały
+się na prowincjonalnej wymowie poetów pochodzących z tych kresów i do dziś
+dla Polaków z Polski etnograficznej nie są prawdziwemi rymami, ale tylko
+asonansami; mimo to, uświęcone przez genjalnych stamtąd pochodzących
+poetów, stały się własnością całego narodu, używają ich nawet poeci
+pochodzący z Wielkopolski, choć, na przeciwnym krańcu Polski mieszkając,
+nieraz wręcz przeciwną i oczywiście rdzenniej polską mają wymowę.
+Naszkicowany tu kierunek oddziaływania nie ogranicza się wcale do rymów.
+Kilka razy już miałem sposobność wypowiedzieć się, że polski język
+literacki, rodem z Wielkopolski, wychował się w Małopolsce, ale dorósł i
+zmężniał na Rusi, najpierw na Małej, potem raczej na Białej. Zgodnie z
+całym rozwojem naszej historji, Mazowsze ostatnie tu doszło do głosu i
+dopiero w 2. połowie XIX w. zaczęło nieco widoczniej oddziaływać; ale choć
+ostatnie, zdawało się, że jako dzielnica stołeczna bardzo prędko
+bezwzględną posiędzie hegemonję, i ja też—przyznam się—tak sądziłem:
+przecież dwa lata temu któż naprawdę jeszcze myślał o utrzymaniu naszych
+kresów wschodnich choć w trochę szerszych granicach?
+
+Tymczasem, co za niespodzianka! Tak wybitna, choć na pozór zewnętrzna
+cecha języka poetyckiego, jak rym, w najnowszej poezji wcale nie stoi na
+stanowisku stołecznem, ani nawet rdzennie polskiem, ale po raz trzeci
+(biorąc pod uwagę tylko większe epoki) kształtuje się na wymowie Polaków z
+Rusi. Gzy się ta fala utrzyma, czy zwycięży, o tem zawcześnie rozstrzygać,
+jak niepodobna jeszcze ocenić trwałości i siły nowego prądu literackiego
+wogóle. Ale zupełnie już widoczna, że w języku literackim dialekt
+kulturalny warszawski ma silnego współzawodnika nietylko w starym
+kulturalnym dialekcie krakowskim, ale też w zaborczej i wciąż żywotnej
+polszczyźnie z Rusi. Czy ta zewnętrzna na pozór cecha nie jest jednak w
+jakimś wewnętrznym związku z faktami politycznemi, i to wcale nie jako ich
+skutek, ale jako niezależny, na innem polu występujący objaw tej samej
+siły? Znamieniem istotnej polskości Lwowa jest równie dobrze jego
+bohaterska, przeważnie własnemi siłami dokonana obrona, jak i zrodzony nią
+przytoczony wyżej anonimowy wiersz o Antku. Można było myśleć, że to
+wiersz o rymach gwary ulicznej—a tu się pokazuje, że takie właśnie rymy
+panują w całej najnowszej poezji, w utworach nieraz kunsztownych, że
+zdobywają sobie one nawet twórców nie pochodzących z kresów i napewno tak
+nie mówiących! Może sam Lwów być nieszczególnem środowiskiem dla sztuki,
+podobnie jak można mieć różne zastrzeżenia co do jego kultury naukowej: to
+inna sprawa; ale swą polskość zadokumentował w sposób tak silny, na jaki
+nie zdobyłyby się Warszawa ani Kraków. Oczywiście Lwów to tylko symbol
+siły całych naszych kresów wschodnich. Ta siła uwydatnia się też, nie po
+raz pierwszy, w poezji. Że ma język dialektyczny, cóż to szkodzi? może ona
+nadać tym dialektyzmom wartość ogólnie narodową, podobnie jak to w
+niejednym punkcie zrobili Mickiewicz i Słowacki.
+
+Ale to wszystko dalsze związki i rzecz przyszłości. Na razie trzeba
+stwierdzić, że polszczyzna kresów wschodnich nietylko nie zrezygnowała ze
+swych praw literackich, dawniej nabytych, ale że chce odgrywać dalszą
+czynną rolę w kształtowaniu języka literackiego. Jeżeli się tam utrzyma
+nasz wpływ polityczny i kulturalny to jej się to napewno uda, choćby
+nawet, najbardziej książkowo wykształcona część tamtejszego społeczeństwa
+zaprzeczała swym dialektyzmom i wstydziła się ich. Ze te odmianki
+polszczyzny powstały na podłożu ruskiem, to im nic nie ujmuje, bo niema
+języka, nawet najkulturalniejszego, bez obcych wpływów. Na nasz język z
+innych żywych z natury rzeczy największy wpływ wywarły niemiecki i ruskie
+(oczywiście nie rosyjski, ale głównie małoruski, słabiej białoruski), a w
+przyszłości łatwiej się możemy odgrodzić od pierwszego z nich niż od
+drugich, tak dlatego, że są nam bliższe, jak i dlatego, że więcej jest
+mieszanych obszarów polsko-ruskich niż polsko-niemieckich. Karta
+wzajemnych wpływów językowych polsko-ruskich napewno nie jest jeszcze
+zamknięta.
+
+ _Kazimierz Nitsch._
+
+
+
+
+
+NOWA REDAKCJA PRZEPISU O DZIELENIU WYRAZÓW.
+
+
+Zalecony przez Polską Akademję Umiejętności przepis o przenoszeniu części
+wyrazów do następnego wiersza został w swoim czasie (d. 11. VI. 1918)
+uchwalony po odrzuceniu wniosku Komisji językowej, która zalecała kierować
+się względami na charakter głosek, składających sylabę. Wydział
+filologiczny Akademji natomiast większością głosów wbrew głosom
+zasiadających w nim językoznawców wybrał jako zasadę kierowniczą wzgląd na
+to, czy od pewnej grupy spółgłosek może lub nie może się zaczynać wyraz i
+stosownie do tego zalecił całą grupę spółgłosek, lub część jej tylko
+przenosić do następnego wiersza. Zasadę sformułowano w słowach:
+
+»Jeżeli na miejscu dzielenia wypada grupa dwóch lub więcej spółgłosek, to:
+
+a) przenosimy całą grupę spółgłosek do następnego wiersza wtedy, jeżeli od
+takiej grupy może się zaczynać wyraz polski np. _ła-ska_ i t. d.
+
+b) jeżeli od grupy spółgłosek nie może się zaczynać wyraz polski, to z
+dwóch spółgłosek pierwszą zostawiamy przy zgłosce poprzedniej, a drugą
+przenosimy; grupę zaś trzech lub więcej spółgłosek dzielimy w ten sposób,
+żeby jej druga część dała się przenieść wedle prawidła a) do następnego
+wiersza: _wróż-ba_, _sprzecz-ny_ i t. d.
+
+_Uwaga._ Ponieważ niektóre ze wspomnianych pod a) i b) grup spółgłosowych
+zachodzą w języku bardzo rzadko, rozpoczynając zaledwie jeden lub dwa
+wyrazy (nie licząc pochodnych), przeto ich przy dzieleniu na zgłoski wcale
+nie uwzględniamy t. j. nie przenosimy ich w całości do drugiego wiersza«.
+
+Wydział filologiczny Akademji ten przepis uznał za obowiązujący ze względu
+na rzekomą łatwość stosowania go w praktyce; cóż bowiem—zdawałoby się—może
+być łatwiejszego, jak przypomnieć sobie wyrazy, rozpoczynające się od
+jakiejś grupy spółgłoskowej?
+
+Takby się zdawało, ale tak bynajmniej nie jest, gdyż według uchwalonej
+zasady trzeba sobie w każdym wątpliwym wypadku przypomnieć nie jeden
+jakikolwiekbądź wyraz, ale co najmniej trzy lub cztery, bo jeden lub dwa
+mogą być wyjątkiem. To już nie jest łatwem, przynajmniej nie dla
+wszystkich, ale co więcej: jeżeli wypadnie połączenie rzadsze, trzeba się
+jeszcze bardziej namyślić nad tem, czy naprawdę poza jednym lub dwoma
+wyrazami niema innych, któreby się od tejże grupy zaczynały. Każdy z
+czytelników może na sobie zrobić doświadczenie każdej chwili i obliczyć,
+ile czasu potrzebuje na to, żeby wymienić wyrazy np. zaczynające się od
+_ks-_ lub _kn-_ albo od jakiejkolwiek innej mniej zwykłej grupy
+spółgłosek, a gdy to zrobi, niech potem sprawdzi w słowniku, czy wszystkie
+te wyrazy sobie przypomniał. Spamiętać wyjątki też byłoby nie sposób, z
+powodu wielkiej ich liczby.
+
+Dalej powiedziano, że trzeba się kierować względami na początkowe grupy
+spółgłoskowe w wyrazach _polskich_, a więc nie obcych, nie zapożyczonych.
+Nowa więc trudność, którą też niezawsze może rozstrzygnąć zwłaszcza nie
+językoznawca; np. czy wielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że wyrazy
+_gmach_ lub _gmin_ są niepolskie, a ponieważ prócz nich tylko _gmatwać_ i
+_gmerać_ zaczynają się od _gm-_ więc niewiadomo, czy tę grupę uważać za
+wyjątkową, czy nie.
+
+Powiedziano jeszcze, że się nie bierze pod uwagę wyrazów pochodnych. A
+jakże postąpić z wyrazami pochodzącemi od jednego rdzenia, o których nie
+można powiedzieć, że jedne są pochodne, a inne nie. Tutaj przy
+przenoszeniu wyrazów wypadłoby nam niekiedy zastanawiać się nad etymologją
+wyrazów, np. czy _dmę_ i _dmu-cham_ są pokrewne, czy nie; wobec trzeciego
+wyrazu; _dma_ mamy te same wątpliwości, a więcej wyrazów zaczynających się
+na _dm-_ niema, więc czy mam dzielić _d·m_ czy też przenosić _dm_ do
+następnego wiersza: _wid-mo_ czy _wi-dmo_? Czasem trudności się
+spiętrzają, np. wyrazy: _ksiądz, książę, księżyc, ksieni_ z jednej strony,
+a _ksieniec, księga_ z drugiej jedni uznają za pokrewne, inni nie; jedni
+wiedzą o ich obcem pochodzeniu, inni nie, więc jedni będą dzielić:
+_Alek-sy_, a inni _Ale-ksy_, bo prócz wyżej wymienionych wyrazów od _ks_
+zaczyna się jeszcze tylko _ksyk_.
+
+Słowem, przepis, zwłaszcza w tej formie, w jakiej został ogłoszony,
+nastręczał bardzo wiele wątpliwości, że już pominiemy zasadniczą trudność
+jego stosowania. Należało go albo zmienić, albo choćby ściślej określić.
+Zmiana mogła nastąpić w kierunku albo pozostawienia piszącym swobody
+zupełnej lub w niejakim stopniu ograniczonej, albo też przeciwnie,
+sformułowanie szczegółowego przepisu, któryby rozstrzygał w każdej bez
+wyjątku okoliczności.
+
+Największą swobodę piszącym dałby powrót do dawnej ale już dawno wygasłej
+tradycji, jeszcze praktykowanej w rękopisach pierwszej połowy XVI wieku,
+mianowicie do przenoszenia tej części wyrazów, która się w wierszu nie
+mieściła; przenoszono wtedy np. _w-net, zn-owu_ i t. d. albo gdy nie
+chciano przenosić końcowej zgłoski, pisano ją w skróceniu u góry, np.
+_je__o__==jego_.
+
+Znaczną swobodę zostawiałby też przepis: dzieli się wyrazy tak, aby każda
+z oddzielonych części tworzyła przynajmniej jedną zgłoskę.
+
+Komisja języka polskiego, która nad tym przedmiotem obradowała w kwietniu
+r. b., wyraziła zgodny pogląd, aby w tych razach, kiedy się trafi grupa
+spółgłosek w miejscu dzielenia wyrazu, do następnego wiersza przenosić te
+spółgłoski, które stanowią początek nowej zgłoski. Dopiero do tego
+zasadniczego przepisu dołączono następującą »uwagę«: »Wobec rozbieżności
+zdań, od jakich grup spółgłoskowych zaczynają się nowe zgłoski, można się
+kierować wskazówkami, jakie nam dają początkowe zgłoski wyrazów: nowa
+zgłoska według tego zaczyna się od takiej grupy spółgłosek, jaka może stać
+na początku wyrazu, np. _koł·dra_ (por. _drapać_), _mistrza_ (por.
+_strzała_), _wierz·ba_ (niema wyrazów zaczynających się od _rzb·_). Ta
+zasada jednak nie wystarcza, bo niezawsze przychodzi na myśl, czy pewna
+grupa spółgłosek istotnie rozpoczyna jaki wyraz; kto przeto do dzielenia
+wyrazów na zgłoski chce mieć zasadę _ścisłą i niezawodną_, może ją oprzeć
+na następujących podstawach fonetycznych: a) spółgłoskę: _s_, _ś_, _z_,
+_ź_ z następną spółgłoską zawsze się przenosi, np. _li·sty_; b) dwie
+jednobrzmiące spółgłoski zawsze się rozdzielają, np. _las·so_, _pan·na_;
+c) poza tem grupy spółgłoskowe dzielimy tak, że do nowego wiersza
+przenosimy część grupy, począwszy od ostatniej zwartej (_p_, _b_, _t_,
+_d_, _k_, _g_) lub zwarto-szczelinowej (_c_, _dz_, _ć_, _dź_, _cz_, _dż_)
+ewentualnie z poprzedzającą spółgłoską _s_, _ś_, _z_, _ź_, np. _Li·twa_,
+_li·stwa_, _przejażdż·ka_, _kar·czma_ i t. d.; d) jeżeli w grupie niema
+spółgłoski zwartej lub zwarto-szczelinowej, do pierwszej zgłoski oddziela
+się pierwsza spółgłoska (w liczniejszej grupie dwie) ewentualnie z
+poprzedzającą _s_, _ś_, _z_, _ź_, ale tylko wtedy, kiedy jest płynną (_r_,
+_ł_, _l_, _m_, _n_) także _rz_, _w_, _j_: _sen·su_, _kon·wi_, _bezdom·ny_,
+_umyśl·ny_, _barw·ny_, _zmar·zły_, _mierz·wa_ i t. d.«
+
+Na posiedzeniu administracyjnem d. 27 kwietnia r. b. Wydział filologiczny
+Akademji orzekł, że pozostawia w zasadzie bez zmiany dawną uchwałę swą o
+dzieleniu grup spółgłoskowych, i tylko wyraził życzenie, aby ją uprościć.
+Zredagowanie tej uproszczonej zasady polecił członkom Akademji: J.
+Czubkowi i J. Łosiowi. Otrzymawszy tak ograniczone zastrzeżeniami
+polecenie, powołani do tego zadania zredagowali tekst uchwały w słowach
+następujących:
+
+»Przenosi się części wyrazów do następnego wiersza:
+
+I. Wedle zasady etymologicznej oddziela się składowe części wyrazu
+złożonego, o ile stanowią zgłoskę i o ile granica między temi częściami
+składowemi przedstawia się poczuciu językowemu jasno, np. _naj·obfitszy_,
+_naj·istotniejszy_, _bez·ustanny_, _roz·orać_, _roz·jaśnić_, _wy·trwać_,
+_za·drżeć_, _wy·ssać_, _na·uka_ i t. d.
+
+II. W innych razach wedle zasady fonetycznej:
+
+1. Między samogłoskami, o ile nie stanową dwugłoski: _o·aza_, _po·ezja_,
+_tri·umf_, _ide·alny_, _Che·ops_, _na·uka_, _Mate·usz_, _Agezyla·usz_,
+_Kafarna·um_ i t. d. ale: _miau·czeć_, _hau·kać_, _au·tonomja_, _Eu·ropa_
+i t. d.
+
+2. Przenosimy zgłoskę, zaczynającą się od pojedynczej spółgłoski lub od
+grupy spółgłosek, od której zwykle się zaczynają wyrazy, np. _ba·ba_,
+_ra·mię_, _i·dzie_, _to·czy_, _mo·rze_, _mu·szę_, _ra·dża_, _pu·szcza_,
+_ła·ska_, _fu·tro_, _ma·zgaj_, _ko·ści_, _u·sta_, _ba·zgrać_, _mi·strza_,
+_by·stry_, _i·skra_, _pu·zdro_ i t. d.
+
+_Uwaga._ Jeżeli pewna grupa nie spotyka się na początku wyrazu, to do
+drugiego wiersza przenosi się jedna lub więcej spółgłosek, od których
+rozpoczynają się wyrazy, np. _wróż·ka, sprzecz·ny, Krasic·ki, ptac·two,
+głup·stwo_ i t. d. Przy tem zachowujemy następujące zasady:
+
+a) Zawsze _j_ nawet bez względu na zasadę etymologiczną oddzielamy od
+następującej spółgłoski, np._doj·rzeć, zaj·dę, rękoj·mia_ i odwrotnie: nie
+oddzielamy _j_ od poprzedzającej spółgłoski, np. _Arab·ja, rac·ja,
+I·strja, Aleksan·drja_ (aby tylko poprzedzająca grupa spółgłosek mogła
+zaczynać wyrazy według punktu II, 2, np. _I·strja_ podobnie do _by·stry_
+według _stru·mień_ i t. d., _Aleksan·drja_ podobnie do _wy·dra_ według
+_dru·gi_ i t. d.).
+
+b) Płynne (_m_, _ł_, _l_, _r_) a także _rz_ i _w_ oddzielamy od następnej
+spółgłoski, np. _potom·ny, klam·ra, pół·ka, wol·ny, wil·goć, har·dy,
+Nar·wi, Jaworz·no, kaw·ka, ow·ca, Gasztow·ta, spraw·dzić, Waw·rzyniec,
+dow·cip krakow·ski, spuściw·szy_ i t. d.
+
+c) Dzieli się grupa spółgłosek, od której tylko wyjątkowo zaczynają się
+wyrazy, np. _t-k_: _mat·ka__,__ haft·ka, ciast·ko_, _k-t_: _adjunk·ta_,
+_p-t_: _szep·tać, sump·tem_, _p-sz_: _lep·szy_, _k-sz_: _więk·szy_ i t.
+d.«
+
+Zaraz więc na początku przepisu czytamy, że do następnego wiersza można
+przenieść najmniej całą zgłoskę i również najmniej jedna cała zgłoska może
+zostać oddzielona w poprzednim wierszu. Oczywiście przeto przenoszenie
+części wyrazów tu traktuje się narówni z dzieleniem ich na zgłoski, czyli
+z tak zwanem dawniej sylabizowaniem. Podział na zgłoski nie jest obojętny
+dla gramatyki, zwłaszcza historycznej, która pewne zmiany fonetyczne
+stawia w związku z charakterem zgłoski tak zwanej zamkniętej na
+spółgłoskę, czy też otwartej na samogłoskę: _ba·ba_ przedstawia dwie
+zgłoski otwarte, _bab·ka_ ma pierwszą zgłoskę zamkniętą, drugą otwartą,
+_ba·bek_ ma znów pierwszą otwartą, drugą zaś zamkniętą.
+
+Istniał też związek między budową zgłoski w środku wyrazu i zgłoski
+początkowej taki, że jeśli pewna grupa zgłosek mogła rozpoczynać wyraz, to
+zazwyczaj mogła też rozpoczynać i inną zgłoskę. Leskien w swojej gramatyce
+starosłowiańskiej(1) pisze: »na początku wyrazów stoją następujące stare
+grupy spółgłosek, które przeto i zgłoskę rozpoczynać mogą: _s + n, m, l,
+p, t, k, v, tr, tv, kl, kr, kv; z + n, l, d, g, v, dr; p + r, l; b + r, l;
+t + r, v; d + r, v; k + n, __r, v; g + n, r, l, v; ch + r, l, v_«. Kilka
+jednak z tych grup wcale się nie spotyka w środku wyrazów, inne zaś zawsze
+zaczynają zgłoskę i w ten to sposób poprzednia zgłoska była otwarta.
+Pozatem były też w środku wyrazów niegdyś grupy spółgłosek, należące do
+dwu sąsiednich zgłosek i te się uprościły, wskutek czego w dawnym języku
+był okres, w którym prawie zupełnie nie było zgłosek zamkniętych. Jednak
+znowu z biegiem czasu wskutek czy to przestawienia niektórych głosek, czy
+też zniknięcia półsamogłosek, powstały nowe grupy spółgłoskowe, które
+bynajmniej niezawsze wchodziły do jednej zgłoski, lecz przeciwnie,
+dzieliły się między dwie zgłoski, i wtedy też związek między fonetycznym
+składem początkowej zgłoski a budową zgłosek innych został prawie zupełnie
+zerwany. W tem stadjum rozwoju znamy już język polski od czasów
+najdawniejszych, dostępnych badaniom. Dziś więc zasada oglądania się na
+początek wyrazu przy dzieleniu na zgłoski może mieć tylko mnemotechniczne
+znaczenie.
+
+Wiemy dobrze, iż według tej zasady trzeba przedewszystkiem dzielić w
+środku wyrazów grupy takie, od których się wyrazy nie zaczynają, i
+istotnie takich grup jest znaczna ilość, że wspomnimy tutaj dla przykładu
+tylko _nn_ (_pan·na_), _żk_ (_wróż·ka_), _czn_ (_wdzięcz·ny_) i t. d. Ale
+też i odwrotnie: są takie grupy, które spotykamy na początku wyrazów, a
+niema ich w środku, np. _dzw-_, _gz-_, _pch-_, _tch-_ (tylko staropolski
+wyraz: _wiotchy_) i in.
+
+Stare elementarze, na których dzieci uczono sylabizować, dzieliły wyrazy
+na zgłoski według tradycji, czy też »poczucia językowego«. Możeby nie było
+bez korzyści zbadać, czy to dzielenie odbywało się we wszystkich
+elementarzach jednakowo i jak wielkie u różnych autorów były wahania. W
+każdym razie dziś na »poczuciu językowem« opierać się trudno wobec aż
+nazbyt częstych takich kwiatków, jak dzielenie wyrazów _prze·dmiot_,
+_pod·róż_.
+
+Trzeba choć jaki taki porządek wprowadzić, jeśli nie chcemy wrócić do
+dawnej tradycji (wspomnianej wyżej) z przed drugiej połowy XVI wieku.
+Obaczmy więc, w jakim stopniu porządek ten wprowadza zasada uchwalona
+przez Akademję.
+
+Nowe sformułowanie wprawdzie jest ściślejsze i dokładniejsze od dawnego,
+ale jeszcze nie na tyle ścisłe, aby nie pozostawiało pewnych wątpliwości,
+które w różny sposób przez piszących rozstrzygane będą, wskutek czego nie
+będzie i nadal _zupełnego_ ustalenia systemu. Powiedziano bowiem w punkcie
+drugim, że przenosi się grupa spółgłosek, od której _zwykle_ zaczynają się
+wyrazy, w punkcie zaś końcowym zaznaczono, że »dzieli się grupa
+spółgłosek, od której tylko _wyjątkowo_ zaczynają się wyrazy«. Ściślej
+sformułować tego nie było można, bo wszelkie liczbowe normy były nie do
+pomyślenia, tak więc pomiędzy »zwykle« a »wyjątkowo« zachodzi jeszcze
+szerokie pole wahań i niepewności. Jeżeli nowy przepis w pewnym stopniu
+ogranicza te wahania i wątpliwości, to przedewszystkiem dlatego, źe
+częściowo przynajmniej oparł się on na zasadzie właśnie fonetycznej,
+zalecając oddzielanie od następnej spółgłoski wszystkich płynnych
+(opuszczono w nim _n_ tylko dlatego, że od _n_ + spółgłoska nie zaczyna
+się żaden wyraz) i na równi z płynnemi postawiono też _rz_, _w_ i wreszcie
+_j_, oraz orzekając, że _j_ nie oddziela się od poprzedniej spółgłoski; a
+więc przyjęto to, o czem w projekcie Komisji języka polskiego mówił punkt
+d) »uwagi«.
+
+Z nowego przepisu można też wysnuć konsekwencje fonetyczne odnośnie do
+innych grup spółgłoskowych, a mianowicie przedewszystkiem do połączeń dwu
+spółgłosek zwartych lub zwarto-szczelinowych, i to bez względu na to, czy
+te spółgłoski stoją obok siebie bezpośrednio, czy też są oddzielone jakąś
+inną; wszystkie bowiem takie połączenia na początku wyrazów trafiają się
+wyjątkowo, t. j. w bardzo małej liczbie wyrazów, jakkolwiek bywa tak, że
+te wyrazy są w bardzo częstem użyciu, np. _gdy_ lub _który_. Wypływa więc
+z tego zasada: wszystkie zwarte lub zwarto-szczelinowe nie przenoszą się
+razem do następnego wiersza, lecz zawsze się dzielą, o ile tworzą grupę w
+środku wyrazów. Stąd dzielić mamy: _gąb·ka_, _gąb·ce_, _Kac·per_, _oc·tu_,
+_węd·ka_, _sek·ta_, _mat·ka_ i t. d. W grupach, w których dwie zwarte lub
+zwarto-szczelinowe są przegrodzone inną spółgłoską, dzielenie następuje
+tak, że ta środkowa spółgłoska musi być traktowana znowu odpowiednio do
+swojej natury, więc np. płynna oddziela się od spółgłoski następnej w myśl
+przepisu wyżej podanego: _jabł·ko_, _mędr·ca_, _Jędr·ka_, _Piotr·ków_.
+
+Również dzielą się wszystkie spółgłoski podwojone, gdyż tylko wyjątkowo
+mogą rozpoczynać wyraz, np. _ssać_; dzielić więc trzeba taką grupę:
+_las·so_, _pan·na_, _bul·la_ i t. d. Oczywiście nie bierze się pod uwagę
+licznych słów, zaczynających się od _zs-_, choć ta grupa jak _ss_ się
+wymawia, np. _zsadzić_, _zsiekać_, _zsunąć_ i t. d., w środku zaś wyrazów
+prostych nigdy _zs_ nie piszemy.
+
+Inne kombinacje spółgłosek już się nie poddają tak prostym przepisom,
+opartym na podstawach fonetycznych. Grupy: zwarta + płynna ustna i zwarta
++ nosowa spółgłoska wyraźnie się różnią: pierwsze często rozpoczynają
+wyrazy, toteż w środku nie mają być dzielone: _ku·bła_, _ce·bra_,
+_świ·dra_, _wi·dły_, _wę·gły_, _wę·gle_, _Wę·gry_, _zwy·kły_, _cu·kru_,
+_kro·pla_, _ko·pru_, _świa·tło_, _wia·tru_. Tu także należy _rz_ oraz _w_,
+_j_, które na pierwszem miejscu w grupie zachowują się tak samo jak
+płynne(2), np. _do·brze_, _koł·drze_, _Wę·grzy_, _cu·krzyć_, _le·dwo_,
+_le·dwie_, _pi·gwa_, _stą·gwi_, _sa·kwa_, _bi·twa_, _nie·dźwiedź_,
+_Ara·bja_, _kome·dja_ i t. d. Odwrotnie: zwarta + nosowa rzadko
+rozpoczynają wyrazy, toteż tę grupę trzeba dzielić: _Koc·myrzów_,
+_dzieć·mi_, _bacz·magi_, _wid·mo_, _wid·no_, _więd·nę_, _styg·mat_,
+_lak·mus_, _ok·no_, _wstęp·ny_, _het·man_, _świet·ny_. Trzy tylko grupy
+stanowią wyjątek: _czl_ i _dzl_ nigdy nie stoi na początku wyrazów, _cl_
+wyjątkowo w tej pozycji się spotyka, więc: _płacz·liwy_, _pędz·le_,
+_prec·le_; a znowu _gn_ dość często zaczyna wyrazy, przeto całą tę grupę
+trzeba przenosić: _bie·gnę_, _sty·gnie_ i t. d.
+
+Zwarta z następną szczelinową rzadko rozpoczyna wyraz, o ile tą
+szczelinową nie jest _rz_, _w_, _j_; wobec tego mamy dzielić: _kob·za_,
+_pieg·ża_, _więk·szy_. Za wyjątek możnaby uznać wyraz _gże·gżółka_, bo
+wyraźnie w nim występuje powtórzenie początkowej grupy spółgłosek. Z
+innych połączeń wątpliwość wzbudza _ks_; rozpoczyna ono trzy grupy
+wyrazów: _ksiądz_ (_książę_, _księżyc_, _ksieni_), _księga_ (_ksieniec_) i
+_ksyk_ (_ksykać_). W wielu wyrazach obcych to połączenie spółgłosek
+wyrażano przez _x_, przeto tem bardziej nie należałoby _ks_ dzielić:
+_pła·ksa_, _ku·ksać_, _paro·ksyzm_, _Kser·kses_, _Ale·ksander_, _ta·ksa_.
+Tak samo podzielimy _weks·larz_, tem bardziej że od _sl-_ (o ile je
+odróżniać od _śl-_) nie rozpoczynają się wyrazy polskie; ale już różni
+różnie będą dzielić takie wyrazy jak: _Syks·tus_ lub _Syk·stus_ (por.
+_stać_ i mnóstwo innych wyrazów, zaczynających się od _st-_), _deks·tryna_
+lub _dekstryna_ (por. _stryj_, _stroić_, _strumień_ i t. d.). Jak wreszcie
+traktować _ps_? Od tej grupy rozpoczyna się dość wyrazów: _psalm_,
+_psiak_, _psuć_, _psychologja_, _psykać_, a skoro nie można jej uznać za
+wyjątkową, to jej dzielić nie trzeba: _mo·psa_, _ry·psu_, _Ter·psychora_ i
+t. p., ale znowu zachodzą wątpliwości, jak dzielić: _kieps·ki_ czy
+_kiep·ski_, _kieps·cy_ czy _kiep·scy_, _gryps·nąć_ czy _gryp·snąć_,
+_caps·trzyk_ czy _cap·strzyk_, _chłops·two_ czy _chłop·stwo_. Zapewne
+znaczna większość piszących dzielić będzie: _chłop·ski_, _chłop·stwo_
+analogicznie do innych tego rodzaju formacyj, np _pań·ski_, _pań·stwo_,
+_królew·ski_, _króle·stwo_ i t. d.
+
+Ze szczelinowych _h_ od następnej spółgłoski zawsze się oddziela, gdyż
+niema wyrazów zaczynających się od takiej grupy. Zato _ch_ często
+rozpoczyna wyrazy w połączeniu z _ł_, _l_, _r_, _rz_, _w_, _j_, należy
+więc w środku wyrazu grup tych nie dzielić: _cho·chla_, _ry·chło_,
+_czo·chrać_, _wi·chrzyć_, _żu·chwa_, _Monachoma·chja_. W innych
+połączeniach _ch_ na początku wyrazów nie zachodzi wcale, albo tylko
+rzadko, wobec czego należy dzielić: _kuch·ta_, _kuch·cik_, _Marych·na_,
+_bach·mat_. W cudzoziemskich wyrazach: _bh_, _ph_, _dh_, _th_, _kh_, _gh_
+uważane są za jedną spółgłoskę, jak nasze _ch_, i nigdy się nie dzielą.
+
+Zarówno na początku wyrazów, jako też i w środku _ż_ z następną spółgłoską
+trafia się tylko wyjątkowo, więc je trzeba dzielić od następnej
+spółgłoski: _każ·dy_, _wyż·si_, _wyż·szy_, _łyżwa_ (mimo _żwawy_),
+_wróż·ba_ (mimo _żbik_), _moż·ny_ (mimo _żnę_), _moż·ni_ (_żniwo_),
+_wyż·ła_ (_żłopać_), _trwoż·liwy_ (_żleb_) i t. d. Natomiast _sz_ zachodzi
+często na początku wyrazów, szczególnie w grupach spółgłoskowych: _szcz-_,
+_szk-_, _szl-_, _szm-_, _szn-_, _szp-_, _szt-_, _szw-_, z tego więc
+wypływa, że w przeciwieństwie do _ż_ trzeba _sz_ z następną spółgłoską
+przenosić do następnego wiersza: _pa·szcza_, _mie·szkać_, _ka·szlę_,
+_ko·szmar_, _grze·sznik_, _Hi·szpan_, _ko·sztowny_, _Kru·szwica_,
+_re·szta_ i odpowiednio do tego _wre·szcie_ i t. d.
+
+Grupy z _s_, _z_, _ś_, _ź_ na pierwszem miejscu przedstawiają się
+rozmaicie w zależności od charakteru następnej spółgłoski. Zwykłemi są one
+na początku wyrazów, poczęści dzięki przedrostkowi, występującemu w
+formie: _s_, _z_ lub _ś_. Tu jednak trzeba wziąć pod uwagę, że: 1)
+przedrostek asymiluje się do następnej spółgłoski dźwięcznej lub
+bezdźwięcznej i dlatego piszemy: _zbawić_, _zganić_, _zdusić_, _spaść_,
+_skusić_, _stopić_ (wyjątek w pisaniu stanowią początkowe grupy _zs-_,
+_zsz-_, _zś-_, których nie znajdujemy w środku wyrazów prostych); 2)
+przedrostek z wyjątkiem przed _c_ nie upodabnia się do następującej
+miękkiej, stąd: _ścierać_, _ścieknąć_, _ściemnieć_ ale _zbierać_,
+_zginąć_, _zdziałać_, _zsinieć_; 3) przedrostek ukazuje się tylko w
+postaci _z_ przed płynnemi: _zmówić_, _zmieszać_, _znosić_, _znieść_,
+_złupić_, _zlać_, _zrobić_, a także przed _rz_, _w_, _j_: _zrzucić_,
+_zwiewać_, _zjechać_; i wtedy także nie asymiluje się do następnej
+spółgłoski miękkiej, takie bowiem formy jak: _śmierć_, _śmieci_,
+_śmietana_, _ślub_ są nieliczne, i zatarło się w nich poczucie złożenia z
+przedrostkiem. Poza tem _s_, _ś_ (nie przedrostkowe) może się łączyć tylko
+ze spółgłoskami bezdźwięcznemi, ale także z płynnemi, np. _spać_, _śpię_,
+_słać_, _ślę_, _smok_, _śmiech_, _snuć_, _śnić_, a _z_, _ź_ tylko z
+dźwięcznemi i oczywiście z płynnemi: _zdun_, _źdźbło_, _zły_, _źle_,
+_znać_, twarde przed twardemi, miękkie przed miękkiemi.
+
+Wypadałoby z tego, że w środku wyrazów trzeba oddzielać _s_, _ś_ od każdej
+spółgłoski dźwięcznej z wyjątkiem płynnej, a _z_, _ź_ od każdej spółgłoski
+bezdźwięcznej, oraz _ś_, _ź_ od każdej spółgłoski twardej, więc:
+_zwycięz·ca_, _Francuz·ka_, _proś·bie_, _proś·ba_, _groź·ba_, _groź·bie_
+(od _źb-_ nie zaczynają się wyrazy), _Kaś·ka_, _huś·tać_. Natomiast grupy
+z płynnemi przedstawiają stosunki bardziej skomplikowane: twarde _s_ i _z_
+przed płynną czy to ustną, czy nosową, stoi na początku wyrazu często,
+przeto i w środku wyrazów takich grup nie należałoby dzielić: _Ja·sło_,
+_Ja·złowiec_, _ja·sny_, _li·znąć_, _pa·smo_, _pry·zma_; zdaje się jednak,
+że bardzo wiele osób ma skłonność do dzielenia grup złożonych z _s_ lub
+_z_ i nosowej spółgłoski: _jas·ny_, _liz-nąć_, _pas·mo_, _pryz·ma_. Ta
+skłonność, jak się zdaje, i w przyszłości podtrzymywaną będzie przez
+analogiczne oddzielanie zwartej od nosowej: _podob·ny_, _posęp·ny_,
+_jed·nego_, _smut·ny_, _ostatecz·ny_ i t. d. Na początku wyrazu _ś_ może
+stać przed _l_, _ń_, _m_ (_ślina_, _ślub_, _śniat_, _śmiech_, _śmieci_ i
+t. d.) ale nie przed _n_, _m_, co zachodzi w środku wyrazów, np. _znośny_,
+_taśma_, właściwie przeto powinnibyśmy dzielić: _głoś·ny_, _gło·śniej_,
+_taś·ma_, _ta·śmie_ w przeciwieństwie do: _umy·słu_, _na umy·śle_.
+Natomiast _ź_ powinniśmy oddzielać nietylko od _m_, _n_, ale także od
+_m’_, _ń_, gdyż od grup: _źm-_, _źń-_ nie zaczynają się wyrazy, a zato
+zaczynają się od _zm’_ (_zmienić_, _zmieszać_ i t. d.), a przeto:
+_pry·zma_, _na pry·zmie_ lub _na pryź·mie_ (bo i tak wymawiają), _Kuź·ma_,
+_Kuź·mie_, _groź·ny_, _groź·nie_. Co więcej, ponieważ od grupy _źl_
+rozpoczyna się jeden jedyny wyraz, przeto powinnibyśmy dzielić: _ko·zła_,
+_koź·le_. (Tak samo trzebaby dzielić _ź_ od każdej innej, bo mamy tylko na
+początku grupę _źr-_ i jedyny wyraz _źdźbło_).
+
+Zestawmy teraz przykłady na _s_, _ś_ + płynna i na _z_, _ź_ + płynna:
+_o·sła_, _o·śle_; _ko·zła_, _koź·le_; _pa·smo_, _w pa·śmie_; _pry·zma_,
+_na pry·zmie_; _głoś·ny_, _gło·śniej_; _póź·ny_, _póź·niej_. Jeśli jeszcze
+dodamy, że według dzisiejszej zasady mamy dzielić: _nieś·my_, _wieź·my_,
+_wieź·cie_, ale zato _nie·ście_, _pro·ście_ i t. d. (por. _ściana, ściąć,
+ściągać, ściek, ściel, ściemnieć, ścierać, ścierń, ścierpieć_ i t. d.), to
+przy dążeniu powszechnem do poddawania się wpływom analogji trudno
+przypuścić, aby w tych razach wyrobił się i ustalił powszechny zwyczaj
+stosowania zaleconej przepisem zasady kierowniczej, i raczej przypuścić
+należy, że wbrew wszystkiemu wytworzy się w praktyce dążność do
+traktowania tych grup jednakowo, bez względu, czy na pierwszem miejscu
+stoi _s_, _ś_ czy _z_, _ź_. Ponieważ mamy wyrazy, zaczynające się od
+_sm-_, _sn-_, _śm-_, _śn-_, _zm-_, _sn-_ a także _śl-_, _źl-_, przeto
+można postawić zasadę, że _s_, _ś_, _z_, _ź_ w ogólności nie dzielą się od
+następnej płynnej (ustnej lub nosowej) a zarazem także od _rz_, _w_, _j_,
+które zawsze na równi z płynną w systemie dzielenia stawiamy: _ja·sny_,
+_ja·śniej_, _ko·smyk_, _ja·śmin_, _ta·śma_, _ta·śmie_, _grzę·znę_,
+_grzę·źniesz_, _Ku·źma_, _Ku·śmie_, _O·swald_, _Jó·zwa_, _o·sła_, _o·śle_,
+_ko·zła_, _ko·źle_ i t. d. Zapewne jednak powszechna będzie skłonność do
+dzielenia form rozkażnika: _noś·my_, _noś·cie_, _woź·my_ analogicznie do
+_bądź·my_, _kup·cie_, _woź·cie_ i t. p.
+
+Wszystko, cośmy powiedzieli o dzieleniu grup spółgłoskowych, można
+uwidocznić w następującej tablicy:
+
+_Dzieli się:_ _Nie dzieli się:_
+1. płynna, _rz_, _w_, _j_ 1. zwarta + ustna płynna
++ inna, (ale _dz·l_, _c·l_,
+ _cz·l_),
+2. zwarta + zwarta,(3) 2. _ch_ + ustna płynna,
+ _rz_, _w_, _j_.
+3. dwie jednakowe, 3. _sz_ + inna,
+4. zwarta + nosowa (ale 4. _s_ + bezdźwięczna
+_gn_), twarda,
+5. zwarta + szczelinowa 5. _s_, _ś_, _z_, _ź_ +
+(ale _ks_, _ps_), płynna(4), _rz_, _w_,
+ _j_,
+6. _h_ + inna, 6. _z_ + każda dźwięczna,
+7. _ch_ + zwarta lub 7. _ść_, _źdź_,
+nosowa,
+8. _ż_ + inna, 8. _gn_,
+9. _ś_, _ź_ + każda 9. _ks_, _ps_,
+niepłynna (ale _ść_,
+_źdź_),
+10. _dz·l_, _c·l_, 10. każda + _h_.
+_cz·l_.
+
+O niektórych grupach, złożonych z trzech lub czterech spółgłosek, mówiłem
+już wyżej, wskazując, że niekiedy w nich zachodzi wątpliwość, do której
+zgłoski zaliczyć spółgłoskę środkową. W ogólności trzeba przy ich
+dzieleniu brać pod uwagę charakter ich części składowych, zaczynając od
+końcowych spółgłosek i odpowiednio do tego dzielić np. _br·n_ (płynna
+oddziela się od każdej następnej), _c·tw_ (dwie zwarte się dzielą, _tw_
+się nie dzieli), _j·bl_ (_j_ się dzieli od następnej, _bl_ się nie dzieli)
+i t. d. Grupy: _nc·k_, _ndz·k_ dzielimy w ten sposób właśnie dzięki
+zasadzie zaczynania od końca: _eleganc·ki_, _finlandz·ki_ podobnie:
+_farb·ka_, _serb·ski_, _mar·chwi_, _halabard·nik_, _garn·czek_,
+_parsk·nąć_, _napar·stek_, _naparst·ka_, _war·stwa_, *zmarszcz·ka*,
+_tęsk·no_, _plu·skwa_, _piosn·ka_, _kost·ce_, _musz·tra_, _Wawrz·ka_ i t.
+d.
+
+W końcu jedno jeszcze zastrzeżenie: zarówno tutaj, jako też i w osobnych
+broszurach, poświęconych reformie ortografji, jestem tylko sprawozdawcą
+uchwał Akademji, a bynajmniej nie twórcą reformy, toteż ani wyrazów
+uznania ani nagan za jej wartość przyjmować na swój rachunek nie mogę.
+
+ _Jan Łoś._
+
+
+
+
+
+LIBERUM VETO CHOĆBY—W ORTOGRAFJI.
+
+
+Do końcowego ustępu artykułu prof. Łosia pragniemy dodać i my pewne
+wyjaśnienia, by również nie narażać się na niezasłużone czy to pochwały
+czy nagany. A także czytelników »Języka polskiego« może oczywiście
+obchodzić rola zawodowej czystej nauki w stosowaniu jej do zagadnień
+praktycznych. Temat to z punktu widzenia społecznego bardzo zajmujący,
+gdyby go tylko było można traktować naukowo, tj. z wyłączeniem tych ludzi,
+niemających odpowiedniego naukowego przygotowania (niekoniecznie ściśle
+językoznawczego), którzy nie potrafią zapanować nad swemi uprzedzeniami i
+uczuciowemi odruchami. A dysputy z ludźmi tego właśnie rodzaju mogły juz
+naukowym zawodowcom gruntownie obrzydnąć. Dlatego to w »Języku polskim«,
+na razie przynajmniej, unikamy szczegółowych rozważań ortograficznych. Tym
+razem zaś występujemy we własnej obronie. W przeciwieństwie bowiem do
+zasad ortograficznych Akademji z r. 1891 zasady jej z r. 1918 zapadły
+naogół nie wbrew opinjom językoznawców; w szczegółach nieraz się oni nie
+godzili, ale rozumiejąc, że żadne dzieło społeczne nie może dojść do
+skutku bez wzajemnych ustępstw, poddali się uchwale, powziętej bądź co
+bądź na podstawie wniosków Komisji językowej przez przedstawicieli
+wszystkich polskich towarzystw naukowych i ważniejszych instytucyj
+szkolnych.
+
+Dlatego to zdziwić nas musiało postąpienie: 1) Wydziału Towarzystwa dla
+popierania nauki polskiej we Lwowie, 2) prof. Kryńskiego. Tak bowiem
+lwowska instytucja jak i warszawski profesor założyli przeciw uchwałom
+Akademji swoje »liberum veto«, motywując je także względami naukowemi.
+Ponieważ z tego pośrednio ale zupełnie wyraźnie wynika, że większość
+ludzi, mianujących się zawodowymi językoznawcami, postąpiła w tym wypadku
+nienaukowo, uważamy za potrzebne pewne wyjaśnienia.
+
+Wydział Towarzystwa dla popierania nauki polskiej—którego sprężyną był w
+tym wypadku, jak wiadomo, jego prezes, prof. Balzer—»na posiedzeniu z 13
+marca 1918 uchwalił, mimo odmienne zapatrywanie na niektóre szczegóły,
+zastosować w wydawnictwach swoich punkty 2—17 prawideł Akademji, tj.
+wszystkie przez konferencję i Wydział filologiczny powzięte uchwały, _z
+wyjątkiem punktu pierwszego_«; uchwalił więc zatrzymać nadal pisownię
+_Azya_, _Dania_. Napozór wygląda to dość lojalnie: przyjęto punktów 16,
+odrzucono tylko jeden, i to z przyjęciem dla dopełniacza l. mn.
+akademickich form _Indyj_, _parafij_! Ale to tylko napozór: bo przecie
+spór toczył się właściwie tylko o 4 punkty (_-ja_, _-ym_, _-em_,
+_rzekłszy_, _geograf_), z których 3 rozstrzygnięte zostały przypadkiem po
+myśli prof. Balzera (zob. jego »Jeszcze o punktach spornych pisowni
+polskiej«, Lwów 1910). W rzeczywistości więc, gdzie uchwała była mu
+sympatyczna, przyjął ją, gdzie zaś zapadła wbrew jego życzeniom—zgłosił
+liberum veto; a trzeba jeszcze przypomnieć, że Towarzystwo dla popierania
+nauki polskiej było jedynem, co na konferencje krakowskie delegata swego
+nie przysłało, chociaż byli na nich nawet delegaci toruńskiego Towarzystwa
+naukowego mimo odległości i przeszkód paszportowych.
+
+Prof. Kryński wydał świeżo książkę p. t. »Jak nie należy mówić i pisać po
+polsku« (Warszawa 1920), gdzie osobny rozdział V (str. 290—311) poświęcony
+jest pisowni, oczywiście przedewszystkiem pisaniu tych czterech punktów,
+które w całości lub w części wypadły wbrew jego życzeniom. Gdy więc
+lwowskie Towarzystwo zaprotestowało przeciw »jocie«, warszawski profesor
+protestuje przeciw rozróżnianiu _-ym_, _-em_, przeciw _zjadłszy_, przeciw
+_geografowi_, nawet przeciw _diagnozie_. Gdyby Akademja oświadczyła się
+była za nierozróżnianiem rodzajów, za _zjadszy_ i za _gieografem_, prof.
+Kryński byłby zadowolony, ale nie poddałby się prof. Balzer! W takim
+stanie rzeczy z góry niemożliwa była taka uchwała Akademji, któraby
+liberum veta nie wywołała.
+
+Przyznać trzeba, że jest między temi dwoma postępkami pewna różnica.
+Towarzystwo lwowskie _ogranicza się do swoich wydawnictw_ i to tylko »do
+czasu, dopokąd... prawidło... w rzeczywistości przez powszechną praktykę
+ortograficzną nie zostanie przyjęte«, czyli zapowiada, że gdy już nikt
+inaczej pisać nie będzie, to i ono się podda, ostatnie. Prof. Kryński
+natomiast, wydając książkę pod wymienionym tytułem, _propaguje_ wprost
+_nieuznawanie ogólnie narodowej zasady_.
+
+Wspólne jest im jedno: powoływanie się na zasady naukowe, przyczem
+jedynemi powagami naukowemi są: dla Towarzystwa dla popierania nauki
+polskiej R. Zawiliński(5), dla prof. Kryńskiego on sam. Wobec tego, nie
+wchodząc nawet w szczegóły, podnosimy, że chyba i my mamy prawo żądać, by
+nas w zakresie językoznawstwa uważano za ludzi nauki, nie gorszych od dwu
+wymienionych i od znakomitego... historyka prawa, prof. Balzera. Toteż
+protestujemy przeciw narzucaniu szerszej publiczności twierdzeń, jakoby »z
+najpoważniejszej, fachowej strony stwierdzono, że do uchwalenia nowego
+prawidła doszło skutkiem przeoczenia« jakiejś naukowej »zasady«, lub
+jakoby prawidła te »nie odpowiadały dzisiejszym wymaganiom i zasadom
+naukowym«. W zgodzie z nami będzie zapewno jeszcze kilku innych
+językoznawców pozakrakowskich, między innymi prof. Baudouin de Courtenay,
+jedyny, który zasadniczo zajmował się sprawą stosunku języka mówionego do
+pisanego i który o tem, ze szczególnem uwzględnieniem języka polskiego,
+osobną przygotowuje książkę.
+
+Każdy niemal (bo tylko z bardzo małemi, i to drobiazgowemi wyjątkami)
+pŗzytoczony argument podejmujemy się zbić właśnie naukowo. Sądząc jednak,
+że ortografja Akademji tym razem już się powszechnie przyjmie, tylko dla
+przykładu przytaczamy co następuje:
+
+1. Niezgodnem z nauką jest twierdzenie, jakoby w typie _biologja_,
+_diecezja_ »do pisowni jednakowych wartości dźwiękowych zastosowano
+równorzędnie dwie zgoła odmienne... zasady« (Tow. popier. nauki), jakoby
+pisownia przez _i_ zgłosek początkowych była »niezgodna z żywą mową i
+sprzeciwiała się wprost naturze głosowni polskiej« (Kryński, str. 290).
+Przeciwnie, twierdzimy, że wartość dźwiękowa zgłosek przedakcentowych i
+poakcentowych jest właśnie w żywej mowie niejednakowa i że uchwalona
+pisownia zgodna jest z naturą głosowni polskiej. Wymienione rozróżnianie
+uważamy za poważny krok w uzgodnieniu naszej ortografji z nauką, za
+wyrwanie z jednego czy drugiego szablonu (_biologia_ czy _bjologja_).
+
+2. Rozróżnianiu końcówek zaimkowo-przymiotnikowych _-ym_, _-em_ i _-ymi_,
+_-emi_ byliśmy osobiście przeciwni, jako nieuzasadnionemu ani historją ani
+dzisiejszą wymową. Nie byliśmy jednak głusi na inne okoliczności: na
+ogólny niewątpliwy fakt odmiennego nieraz rozwoju języka pisanego a
+mówionego i na ten szczegółowy, że tyloletnia wytrwała propaganda prof.
+Kryńskiego, zdoławszy tyle zrobić dla zwycięstwa »joty«, przeważnej,
+bardzo przeważnej części »jotaków« nie potrafiła zjednać dla
+nierozróżniania tych końcówek. Nie będąc znawcami pierwotnych języków
+amerykańskich, wierzymy prof. Kryńskiemu, że »żaden z nich nie ma
+podobnego rozróżniania«, ale sądzimy, że argument to zupełnie obojętny:
+przecież każdy język oprócz wspólnych z innemi ma także swoje odrębne
+znamiona. I rzeczywiście nie możemy pojąć, czego tu chcą języki
+czerwonoskórych: gdzie Rzym, gdzie Krym...? Z tego powodu, nie będąc
+zwolennikami tego rozróżniania, nie uważamy go jednak wcale za jakiś
+naukowy skandal. Do pewnego stopnia może nawet z naukowego punktu widzenia
+dobrze się stało, że ta zasada przeszła. Bo przy tej sposobności udało nam
+się przekonać uchwalających, że jedynem możliwem w l. mn. rozróżnianiem
+jest rozdział na formy męskoosobowe i nie-męskoosobowe: _dobrymi ludźmi_
+ale _dobremi końmi, stołami, kobietami_. Takie rozróżnianie, od dawna
+popierane przez prof. Baudouina de Courtenay, może przecie złamie ten
+bezmyślnie w podręcznikach gramatycznych szerzony fałsz, jakoby dzisiejszy
+język polski miał w liczbie mnogiej te same trzy rodzaje co w liczbie
+pojedynczej; będzie to o wiele większem uświadomieniem naukowem całego
+narodu niż jest jego zaciemnieniem zbyteczne rozróżnianie _-ym, -em_ w
+liczbie pojedynczej
+
+3. W sprawie _zjadłszy_ byliśmy obojętni, ale zgodziliśmy się na
+niehistoryczne _ł_, widząc, że większość jest za niem, a u wielu Polaków
+napewno skojarzyło się już ono z imiesłowem _zjadł_ i przez to nabrało
+rzeczywistej wartości psychicznej. Godzimy się (Kryński, str. 306), że
+»nauczycielowi wypadnie powiedzieć otwarcie, że to _ł_ wtrącono... wskutek
+błędnego pojmowania tworzenia się form tego imiesłowu«, ale nie godzimy
+się, żeby »pouczanie takie dzisiaj wobec wiedzy językoznawczej żadną miarą
+nie uchodziło«. Naszem zdaniem, zapewne nie mniej naukowem niż zdanie
+prof. Kryńskiego, najzupełniej ono uchodzi, jest nawet dobrym przykładem
+na nie, rzadkie w języku powstawanie form historycznie fałszywych, a
+jednak faktycznie istniejących. Niezupełnie godzimy się też na rymowe
+dowody autora (str. 307), bo jeśli poeci rymowali stale:
+_usiadłszy—patrzy,_ to rymowali również: _popadł—listopad_ (już Potocki)
+mimo że w _popadł_ _ł_ jest historycznie uzasadnione.
+
+I t. p., i t. p.!
+
+Jeszcze jedna sprawa, zupełnie podrzędna, a jednak wielu dra-żniąca:
+kwestja _dzielenia wyrazów_. Tutaj co do jedynego punktu spornego:
+dzielenia grup spółgłoskowych, byliśmy za zupełnem zostawieniem swobody.
+Skoro jednak tak wszyscy uczestnicy ankiety, jak i wszystkie głosy
+publiczne, które się tem zajmowały, były za ścisłem ustaleniem, Komisja
+językowa wystąpiła z projektem dzielenia według natury spółgłosek; por.
+wyżej, str. 74, litera c). Natomiast Wydział filologiczny uznał jako
+zasadę dzielenia wzgląd na to, czy od pewnej grupy spółgłosek może się czy
+nie może zaczynać wyraz; por. wyżej str. 72, a) b). Gdy przyszło do
+szczegółowego wykonania, okazało się, że według tej zasady niemożna nigdy
+być pewnym, jak należy dzielić (chyba że się kto wyuczy 34 wyjątków!),
+dlatego też prof. Łoś w »Pisowni polskiej ustalonej« (wydania 2. str.
+26—8) obok reguły uchwalonej podał też wymienioną fonetyczną (według
+natury spółgłosek). Ze system uchwalony był w praktyce niemożliwy, to
+stwierdził też bezwzględnie najlepszy w Polsce znawca praktycznej
+ortografji, dyrektor A. Passendorfer, pisząc w »Poradniku językowym«
+(luty—marzec 1920, str. 30): »Jestem także pewny, że młodziuchny [tak go
+słusznie nazywa, zob. niżej] »obowiązujący« system dzielenia wyrazów
+ustąpi wkrótce miejsca drugiemu systemowi, opartemu na właściwościach
+spółgłosek«. Mimo to, umieszczenie przez prof. Łosia, nie bez naszej rady,
+tego systemu obok uchwalonego wywołało na posiedzeniach Komisji języka
+polskiego i Wydziału filologicznego protest jednego członka, który
+zakończył się pozostawieniem systemu uchwalonego ale w formie podanej w
+poprzednim artykule, wcale nie łatwiejszej, jednak istotnie trochę
+możliwszej i zostawiającej mniej pola dowolności.
+
+Argumenty zwolenników uchwały były dwa: 1) że ludzie nie potrafią się
+nauczyć, które spółgłoski są zwarte, 2) że niema potrzeby zarzucać
+»starego« systemu, obowiązującego lat tyle. Nas one najzupełniej nie
+przekonały z następujących powodów: 1) Prosimy porównać, co jest
+trudniejsze: wyuczenie się szeregów _p b_, _t d_, _k g_ i _c dz_, _ć dź_,
+_cz__ dż_, czy tez tabelki, podanej wyżej na str. 80—1. Nasz system miał
+też tę zaletę, że łączył dzielenie z niezbędną w gramatyce szkolnej
+(jeżeli się jej ma wogóle uczyć) a bardzo łatwą do nabycia znajomością
+sposobu i miejsca tworzenia w jamie ustnej spółgłosek. Obok rozróżniania
+_die(ce)·_ od _·zja_ i rozróżniania w l. mn. końcówek _-ymi_, _-emi_ nie
+według rodzajów l. p., ale według rodzajów męskoosobowego i
+niemęskoosobowego uważaliśmy ten punkt za istotny naukowo-praktyczny
+postęp nowej ortografji. 2) Zasada dzielenia według tego, czy od jakiejś
+grupy spółgłosek może się zaczynać wyraz, jest ze stanowiska Akademji też
+zupełnie nową, bo w jej »Uchwałach z 31 października 189l« na str. 21—3,
+gdzie mowa o rozdzielaniu, o systemie takim niema ani słowa!
+
+Pozostajemy więc przy twierdzeniu, że z dwu proponowanych nowych systemów
+przyjęto i trudniejszy i niedający się ściśle przeprowadzić. Przyczyną
+tego nieszczęśliwego wyboru był w znacznej mierze brak podstawowego
+wykształcenia językowego u ogółu filologów, historyków literatury i sztuki
+i t. p., a co za tem idzie, także pewna do językoznawców nieufność. Nie
+łudzimy się, by to prędko ustało, ale dążenie do tego jest jednym z celów
+wydawania przez nas »Języka polskiego«.
+
+Chociaż jednak uważamy uchwaloną zasadę naukowo za gorszą i trudniejszą,
+to jednak bynajmniej nie mamy zamiaru... warcholić. Uważamy, że liberum
+veto a nawet votum separatum zachować należy tylko dla spraw naprawdę
+bardzo zasadniczych, w ortografji zaś stroną zasadniczą napewno nie jest
+ani jej naukowość, ani nawet łatwość, ale przedewszystkiem jej
+powszechność, a co za tem idzie, ogólnonarodowa jednolitość. Nie wierzymy
+zaś, by ten cel dał się przeprowadzić inną drogą, niż ta, która
+doprowadziła do uchwał, ogłoszonych przez Akademję.
+
+ _Kazimierz Nitsch, Jan Rozwadowski._
+
+
+
+
+
+O ZJAWISKACH I ROZWOJU JĘZYKA.
+
+
+ 8. Dźwięk a znaczenie.—Początki mowy.
+
+
+ I.
+
+
+Pragnę tu podjąć na nowo i nieco szerzej rozwinąć treść drugiej połowy
+swego ostatniego artykułu (JP IV 1) p. t. »Mowa a myśl«. Zakończyłem go
+ogólnym wywodem, że pomiędzy znaczeniem wyrazów a ich brzmieniem
+niema—poza pewnemi, szczupłemi zresztą, kategorjami—aktualnego,
+bezpośredniego związku przyczynowego, a dosyć pospolite złudzenie, że taki
+związek jest, polega tylko na stałem i bardzo silnem skojarzeniu znaczenia
+z brzmieniem wyrazów języka ojczystego. Związek istotny ostatecznie jest,
+ale bardzo niewyraźny, ogromnie odległy i właściwie tylko pośredni—choćby
+tylko z powodu ogromnego oddalenia historycznej doby wszelkich języków od
+epoki ich, względnego oczywiście, powstawania.
+
+Owo pospolite u ludzi złudzenie wyraża się w sposób jaskrawy i naiwny w
+mimowolnem zrównywaniu wyrazów z rzeczami: oczywiście wyrazów języka
+ojczystego i przez ludzi stojących na niezbyt wysokim stopniu rozwoju
+kulturalnego. Ten sposób patrzenia na to co się mówi oświeca nam doskonale
+znana anegdota o tem, jak się spierali o wyższość swoich języków Niemiec,
+Włoch i Węgier. No, powiada Niemiec, chcąc spór rozstrzygnąć, jakże wy
+nazywacie naprzykład ‘wodę’ (_Wasser_)? Włoch odpowiada: _acqua_, a
+Węgier: _viz_. Na to Niemiec z triumfem: a my mówimy ‘woda’ (_Wasser_) i
+to jest naprawdę woda (_wir aber nennen es Wasser und es ist auch
+Wasser_). Może się komu wyda, że ta anegdotka jest zbyt naiwna, żeby była
+prawdziwa? Nie, o niej można naprawdę powiedzieć: _se non è vero, è ben’
+trovato_. Bo oto dwa takiesame odezwania się, za których prawdę można
+ręczyć. Znakomity lingwista Schuchardt zapytał raz jednego chłopa
+włoskiego trzymając szklankę w ręku, czy wie jak się to nazywa. Na to
+Włoch mu odpowiedział: To się nazywa w jednym języku tak, a w drugim
+inaczej, ale to jest ‘szklanka’ (_un bicchiere_) i tylko po włosku tak się
+nazywa (_questo si chiamerà così in una lingua e così nell’ altra; ma è un
+bicchiere e soltanto in italiano si chiama così_)(6). Nyrop opowiada znowu
+taką historyjkę. Pewna młoda Niemka zaczęła się uczyć francuskiego modną
+»bezpośrednią« metodą i właśnie odbywała się pierwsza lekcja przy
+śniadaniu, jako _leçon de choses_. Nauczyciel rozpoczął lekcję od sera i
+nazwał go pokazując Niemce ‘serem’ (_frommage_). Ale młoda osoba nie mogła
+się z tem odrazu pogodzić i zawołała naiwnie: _Frommage_? dlaczego
+_frommage_? ‘Ser’ jest przecież daleko naturalniej (_Käse ist doch viel
+natürlicher_)(7).
+
+Nic tedy dziwnego, że tylko _własny_ język uważa się naiwnie za naturalny,
+prawdziwy, naprawdę jasny, a obce języki za niepojęty bełkot. Przejawia
+się to w bardzo pospolitych przejściach znaczeniowych i zwrotach takich
+jak _parler français_, _auf gut __Deutsch_, _już ja mu to powiem po
+polsku_, gdzie nazwy własnego języka używa się w znaczeniu jasnego,
+dobitnego wyrażenia. Przeciwnie człowieka, mówiącego obcym językiem,
+nazywa się momotem, to jest bełkocącym niezrozumiale, bo nic innego nie
+znaczy greckie _bárbaros_, podobnie jak Słowianie swych zachodnich
+sąsiadów _Niemcami_ nazywają, to znaczy ludźmi, nie umiejącemi porządnie
+mówić. To z pewnością bywa też głównym powodem, że rodzime nazwy bardzo
+wielu szczepów i ludów znaczą poprostu tyle co ‘człowiek’.
+
+Na temsamem podłożu psychicznem i kulturalnem rozwijały się, a poczęści do
+dziś dnia się powtarzają lub trwają zjawiska tak zwanego tabu, eufemizmów
+i omówień, rzucanie uroczystej klątwy i czary, to jest sprowadzanie czarów
+na drugich, a uchylanie się od nich samemu, co wszystko polega na naiwnem
+zrównaniu wyrazu z przedmiotem, nazwy z rzeczą, imienia z osobą. To
+zasadnicze zjawisko wyraża się od niepamiętnych czasów w utartych
+zwrotach, że _nie należy wywoływać licha_, albo _wilka z lasu_, bo _o
+wilku mowa, a wilk tuż_. W czasie polowania, a zwłaszcza podczas wielkich
+wypraw myśliwskich i rybackich, mających dla wielu szczepów ogromne
+znaczenie, zachowuje się ściśle różne zabobonne praktyki, a do
+najważniejszych należy wystrzeganie się nazywania zwierzyny, na jaką się
+poluje, jej zwykłemi nazwami, ażeby nie zwracać jej uwagi, zmylić jej
+czujność i móc ją podejść; tak jak znowu w zwykłych warunkach unika się
+nazywania niebezpiecznych zwierząt dlatego, aby ich sobie nie sprowadzić
+niepotrzebnie na kark. Nazywa się tedy takie zwierzęta na które się poluje
+lub których się boi, nie ich zwykłemi nazwami, tylko opisowemi np.
+niedźwiedzia ‘starym, kudłaczem, burym’ itp, bo właściwa nazwa to tyle co
+zwierz sam, nazwać go to prawie tyle co go źgnąć. Podobnie unika się, i to
+nietylko u szczepów na niskim stopniu cywilizacji, nazywania śmierci,
+choroby, zwłaszcza różnych zaraz, djabła i wielu innych rzeczy, budzących
+obawę, wstręt, pogardę itd., albo przeciwnie budzących w nas uczucia czci,
+uszanowania, religijnego poddania. Nieskończone są przenośnie i omówienia
+w guście: skonać lub skończyć (życie), przenieść się do wieczności,
+zamknąć oczy, zasnąć w Panu, zgasnąć, gdy mnie kiedyś zabraknie itd., bo
+zawsze lepiej nie mówić o »samej śmierci«. Lepiej djabła nazwać ‘złym’ czy
+‘kusym’, bo my wiemy o kim mowa, a jego się zmyli—tylu wszakże jest na
+świecie ‘złych’ lub ‘kusych’! a jeszcze lepiej poprostu, jak w wielu
+stronach, ‘tym’ i przeżegnać się na wszelki wypadek. Chcąc rzucić na kogoś
+czary lub wezwać na niego kary i pomsty bogów trzeba koniecznie albo mieć
+jego podobiznę albo znać imię i nazwisko—wtedy przeklina się starannie
+jego, wymieniając dokładnie, kilka razy, imię, i jego ciało, znowu
+dokładnie wymieniając wszystkie członki i jeżeli można, wypisuje to
+wszystko i wtedy skutek pewny! To znowu nie nazywamy wielu rzeczy po
+imieniu, bo ‘nie wypada’, a nie wypada dlatego, że nazwa a rzecz to niby
+tosamo. Oczywiście działają tu także różne inne uczucia i zjawiska te
+pojawiają się w najrozmaitszych postaciach i odmianach, ale wszędzie leży
+lub leżał na dnie, czy wyłącznie czy obok innych, ten zasadniczy rys
+psychiczny zrównywania rzeczywistości z wyrazami. Bardzo to ciekawa i
+pouczająca dziedzina, ale nie mogę się nad nią dłużej zatrzymywać.
+
+Jednak i na wyższym stopniu rozwoju, kiedy już niema mowy o takiem naiwnem
+zrównywaniu wyrazów z pojęciami, nie ginie ono całkowicie, tylko się
+przedstawia w nowej, »postępowej« formie. Ludzie zawsze przyjmują jakiś
+naturalny, istotny związek między nazwą a rzeczą, uważając je prawie
+instynktownie za dwie strony tegosamego. Sprawa ma w sobie zarazem coś
+zagadkowego i tajemniczego, co wiecznie niepokoi umysły. Pomijając już
+szersze koła inteligencji, dalej ludzi skądinąd niecodziennych, ale u
+których gra wyobraźnia, jak wielkich nieraz artystów, a wreszcie uczonych
+nieraz manjaków, to nawet wśród bardzo wybitnych pod względem
+intelektualnym ludzi, u głów najjaśniejszych (oczywiście myśleniem, nie
+pochodzeniem) spotykamy często takie niejasne, w gruncie rzeczy naiwne,
+wyobrażenia o jakimś tajemniczym a istotnym związku, o jakiejś pełnej
+wyrazistości harmonji między wyrazem a rzeczą. Oto co myślał taki
+niepowszedni, ścisły i wszechstronny badacz i myśliciel jak Ampère—o
+francuskich samogłoskach nosowych. Oto »w językach, które je posiadają,
+wywołują one tę majestatyczną i pełną harmonję, jaką znajdujemy we
+francuskim w wyrazach _rampe_, _temple_, _constance_ itd., któraby znikła
+w zupełności, gdybyśmy je wymawiali _râpe_, _tâple_, _constânce_« itd.
+(les sons... qui donnent aux langues où ils sont admis cette harmonie
+pleine et majestueuse qu’on trouve en français dans les mots _rampe_,
+_temple_, _constance_ etc., et qui disparaîtrait entièrement si l’on
+prononçait _râpe_, _tâple_, _constânce_ etc.). Dlatego też nie podoba mu
+się nazwa ‘nosowych’, niestosownie nadana tym samogłoskom (les sons,
+appelés assez mal à propos sons nasaux)(8)—pewnie, jakże majestat ma w
+nosie siedzieć?! Ciekawe przytem, że całkiem podobne zapatrywania
+spotykamy potem u jednego ze starszych lingwistów, Buschmanna,
+współpracownika braci Humboldtów. Mówiąc o różnicy nazw dla ‘matki’ a dla
+‘ojca’, z których pierwsze zawierają w wielu językach głoski _m_, _n_, a
+drugie głoski _p_, _t_, widzi w _m_ i _n_ spokój i łagodność: Wie sinnig
+spricht sich nicht das Naturgefühl darin aus, dass für den Vater die
+starken Laute, die harte oder weiche Muta, für die Mutter die völlig
+abgeebneten, ruhigen Consonanten bestimmt sind, welche nur als eine sanfte
+Grenze noch den Mutis angehören(9). I całkiem jak Ampère odrzuca nazwę
+’nosowych’, która mu się stanowczo niepodoba.
+
+Z drugiej strony, nie brakowało naturalnie nigdy ludzi we własnem
+mniemaniu naprawdę »oświeconych«, nie mających »przesądów«, wolnych od
+wszelkich »uprzedzeń« i »mistycyzmu«, trzymających się tylko »faktów«,
+słowem »pozytywistów«, a także »sceptyków«, którzy tego rodzaju
+zapatrywania uważali za dziecinne. Brzmienie wyrazu niema wedle nich nic
+wspólnego z oznaczoną wyrazem rzeczą: brzmienie to tylko czysto
+zewnętrzny, nieistotny, umówiony, w gruncie rzeczy przypadkowy znak.
+
+W rezultacie zagadnienie nasze, zazwyczaj ogólniej pojęte jako zagadnienie
+o początku mowy pokutuje od wieków w dysputach i w literaturze od Greków
+począwszy poprzez całą starożytność i średniowiecze, a następnie w epoce
+odrodzenia umysłowego w 17 i 18 wieku aż do ostatnich czasów, gdzie
+wreszcie znalazło względne załatwienie.
+
+W Grecji postawiono i ujęto problem jako zagadnienie trafności czyli
+prawdziwości nazw, δρδότης τϖν δνομάτων, a Platon zastał go w takiej
+fazie: szkoła Demokryta utrzymywała, że nazwy oznaczają rzeczy na mocy
+społecznego układu, δέσει, zaś szkoła Heraklita, że na mocy natury, φύσει.
+Pierwsze stanowisko, którego zasadę nabywano obok φέσις także έδσς, νόμος,
+ξυνδήϰη, δμολογία, wyrażało myśl, że prawdziwość czyli stosowność nazw
+polega na swobodnej umowie ludzkiej, na społecznym przyjęciu i zwyczaju,
+czyli że stosunek wyrazów do wyrażanych rzeczy albo pojęć polega
+ostatecznie na działalności, wynikającej ze świadomej woli człowieka.
+Drugie stanowisko przyjmowało naturalny, przyrodzony, konieczny związek
+między nazwą a rzeczą, niezależny od ludzkiej woli, a w ślad za tem
+zgodność nazwy z istotą odnośnej rzeczy. Platon podjął zagadnienie w
+dialogu p. t. Kratylos, gdzie Kratyl, zwolennik zasady φύσει twierdzi, że
+każda rzecz ma w każdym języku z natury nazwę stosowną, zaś Hermogenes,
+wyznawca zasady δέσει utrzymuje, że wszelka trafność nazwy polega tylko na
+umowie i zwyczaju, bo żadne nazwy nie powstają z natury. Zanim zobaczymy,
+jakie Platon w osobie Sokratesa zajął stanowisko wobec spornej kwestji,
+zaznaczmy, że wogóle w tym problemie φύσει-δέσει mieszczą się właściwie
+trzy różne momenty, niezawsze dosyć wyraźnie rozróżniane, a mianowicie 1)
+właściwa kwestja ’naturalnego znaczenia głosek’, 2) kwestja pewnej ogólnej
+zgody między wyglądem wyrazu a przedmiotem, 3) kwestja raczej
+etymologiczno logiczna, czy dana nazwa jest wogóle trafnie dobrana w
+stosunku do istoty oznaczonej rzeczy. Że Grecy wsadzili tu jeszcze
+czwarty, całkiem innego rzędu moment, mianowicie wygląd liter, o tem
+niżej. Nas tu obchodzi oczywiście przedewszystkiem pytanie pod a), w
+drugim rzędzie pytanie pod b); natomiast pytanie pod c) zostawiamy
+zupełnie na boku.
+
+Otóż Platon dochodzi w osobie Sokratesa początkowo do wniosku, że
+niepodobna uważać wyrazów za dowolnie wytworzone i stara się znaleść
+naturalną i konieczną podstawę ’prawdziwości pierwotnych nazw’, άλήδεια
+τϖν πρώτων δνομάτων, w tem, że głoskami naśladowano pierwotnie istotę
+rzeczy i zjawisk: »r przy wymawianiu którego język najbardziej drga,
+wyrażało wszelki ruch i pęd i dlatego spotyka się je w wyrazach ρεϊν
+płynąć, ροή prąd, πρόμος drżenie (strach), τραχύς szorstki, ϰρούειν tłuc,
+uderzyć, ϑραύειν (roz)tłuc, έρείϰειν rozbić, rozedrzeć, ϑρύππιν kruszyć,
+ϰερματίειν drobić, ρυμβεϊν kręcić w kółko; głoska _i_ wyraża rzeczy
+cienkie, jako najłatwiej idące przez wszystko i dlatego mamy ją w ιέναι
+iść oraz ιέσϑαι spieszyć, dążyć, podobnie jak znowu zapomocą głosek _ph_
+(φ), _ps_ (ψ), _s_ i _z_ (ζ) oddaje się zgodnie z ich naturą wszelkie
+rodzaje wiania i dęcia jak τό ψυϰρόν zimne, chłodne, wrzące, τό ζέον
+chwiać się, trząść się i wogóle σεισμός wstrząs; przyciskanie i opieranie
+języka, jakie jest cechą głosek _d_ i _t_ dało zdaje się początek wyrazom
+δεσμός więzy i στάσις stanie; natomiast wyraźne ślizganie się języka przy
+głosce _l_ zostało zastosowane do nazw rzeczy gładkich (τά λεϊϰ) i samego
+pojęcia ολσϑάνειν ślizgać się, a dalej wyrazów το λιπϰρόν tłuste, świecące
+od tłuszczu, το ϰολλϖδες kleiste; w wyrazach znowu takich jak το γλσϰρον
+lepkie, γλυϰύ słodkie, miłe i γλοιϖδς lepkie, przebija wstrzymujące
+działanie głoski _g_ na sunący w _l_ język; zgodnie z wewnętrznością
+brzmienia głoski _n_ zostały nazwane το ένδον wewnątrz i τά εντός to co
+wewnątrz położone; głoskę _a_ zastosowano τψ μεγϰλψ dla wielkiego, a
+głoskę ē τψ μήϰει dla długości ’ponieważ te litery są wielkie’; a
+potrzebując dla wyrażenia okrągłości (το γογγύλον) znaku _o_ tę głoskę
+przedewszystkiem wsadzono do odnośnej nazwy«.
+
+Przytoczyłem umyślnie w całości ten ustęp, żeby dać wyobrażenie o
+naiwności pierwszych prób teorji językoznawstwa i o trudnościach, z
+jakiemi myśl ludzka musi walczyć; i Platon zresztą sam miał wątpliwości,
+bo w dalszym ciągu stwierdza, że tej zasady nie można ani w przybliżeniu
+przeprowadzić, że zatem niema mowy, aby istota rzeczy odkrywała się nam w
+nazwach. Zwracam jeszcze uwagę na to, że w tych wywodach mieszano w
+starożytności ciągle głoski z literami, jak to wyraźnie widać z uwagi o
+_alpha_ (_a_) i _ēta_ (ē) a z pewnością na wyobrażenie o ’cienkości’
+głoski _i_ lub okrągłości _o_ wpływała także zwykła ich postać pisana.
+Pomijam w dalszym ciągu zupełnie etymologje dziecinne i niemożliwe zarówno
+w Kratylu jak wogóle u starożytnych oraz wszystkie myśli i argumenty,
+przytaczane na korzyść jednej lub drugiej zasady, bo zajęłoby to bardzo
+dużo miejsca bez szczególnego pożytku. Wystarczy stwierdzić po pierwsze,
+że mimo wszelkich naiwności i nieścisłości widać czyto w roztrząsaniach
+platońskich, czy dalszych, pewne słuszne obserwacje i myśli, tylko że się
+niestety odrazu wykrzywiały i zbaczając z właściwej drogi dochodziły do
+nonsensu; powtóre zaś, że raz postawiony problem φύσει-δέσει nadawał w
+dalszym ciągu kierunek myśleniu o rzeczach językowych. Stoicy opowiadali
+się przy zasadzie φύσει, ale rozróżnili naśladowanie głosem
+_bezpośrednie_, zatem onomatopeje w ściślejszem tego słowa znaczeniu od
+_pośredniego_, gdzie wygląd wyrazu odpowiada rzeczy tylko pośrednio,
+_symbolicznie_, która to zasada, przybrawszy różne szczegółowe
+zastosowania, pozwoliła stoickiej i wogóle starożytnej etymologji
+wyprawiać prawdziwe orgje—bezmyślności. Daleko mądrzejszą formę nadał
+zasadzie φύσει Epikur, którego myśl szła w kierunku psychologicznym (wbrew
+logicznemu kierunkowi stoików i innych) i ewolucyjnym. Epikur stwierdza,
+że początek mowy nie może polegać na ’umowie’, na jakimś dowolnym
+układzie, tylko leży w naturze człowieka. Lukrecjusz wyraża to w ten
+sposób: Nonsensem jest mniemać, że ktoś na początku ponadawał nazwy
+rzeczom i że ludzie od niego się nauczyli pierwszych wyrazów, bo dlaczegóż
+on by to był mógł robić i tworzyć różne brzmienia, a inni nie? Gdyby
+zresztą już przedtem nie używano wyrazów, to skąd pojęcie o ich
+użyteczności, i jak ów pierwszy twórca mógłby był dać się innym
+zrozumieć?... wreszcie co jest tak dalece w tem dziwnego, że ludzie, mając
+przecie głos i język, oznaczali rzeczy rozmaitemi brzmieniami doznając
+rozmaitych wrażeń, skoro bydło i zwierzęta rozmaite a różne głosy wydają
+doznając strachu, bólu lub zadowolenia? I wywodzi dalej, jak całkiem
+inaczej psy warczą ze złości, a na cały głos ujadają, albo szczekają i
+skuczą bawiąc się lub łasząc, a wyją zamknięte w domu lub skowytają
+unikając bicia itd.(10) W ten sposób obok tamtej naśladowczej, to jest
+teorji naśladowania dźwiękami, powstała teorja przyrodzonych głosów,
+wydawanych w różnych nastrojach i uczuciach, która jednak chcąc wyjaśnić
+dalszy rozwój mowy i skojarzenie pewnych brzmień z pewnemi wyobrażeniami,
+uciekała się znowu do zasady δέσει, łącząc w ten sposób obydwie podstawy,
+indywidualnie przyrodzoną i społeczną. Filozoficzna myśl Epikura, jak w
+innych kierunkach, tak i w tym nie znalazła samodzielnych kontynuatorów, a
+wogóle już ani starożytność ani średnie wieki nie wniosły żadnych nowych
+momentów ani myśli do nauki o języku. Średnie wieki zajmowały się żywo
+mową i wyrazami, ale w ścisłym związku z wielkim sporem nominalistów i
+realistów. Świeży powiew jak w innych dziedzinach tak i w naszej znać u
+Bakona; potężny umysł Locke’a rzucił i w tych zagadnieniach niejedną
+trafną i opartą na prawdziwym zmyśle rzeczywistości uwagę; ale prawdziwy
+postęp i żywszy rozwój w zdawaniu sobie sprawy z języka i jakby
+przygotowanie do językoznawstwa, które miało powstać w 19 wieku, przyniósł
+dopiero wiek 18 od Condillaca, Rousseau’a i Herdera począwszy. Ale
+wszystko to były jeszcze przeważnie spekulacje, na niedostatecznej
+obserwacji oparte; a w dalszym ciągu zostały przeważnie zapomniane; tak że
+w wieku 19 po epoce romantyzmu, który się odwrócił od wieku oświecenia,
+nie zdając sobie sprawy że ten był jego jeżeli nie ojcem to piastunem,
+teoretyczna myśl językoznawcza znowu przeważnie całkiem na nowo i
+niezależnie zaczęła pracować w ostatniej ćwierci tego ubiegłego stulecia,
+podnosząc się nadzwyczajnie na początku obecnego. Ponieważ w krótkich i
+dla szerszych kół przeznaczonych artykułach ani można ani trzeba szeroko
+roztaczać rozwojową stronę kwestyj choćby najważniejszych, przeto obecnie
+przejdę do rozpatrzenia rzeczywistych podstaw, do realnych faktów
+językowych, które w zakresie pytania o początku mowy i stosunku brzmienia
+do znaczenia możemy wziąść pod rozwagę; zaś zdążając na tej drodze do
+możliwie jasnej odpowiedzi wplotę ważniejsze poglądy i nazwiska, które się
+tu zaznaczyły aż do ostatnich czasów, w formie krytycznych uwag jużto
+zgody jużto sprzeciwu.
+
+ _Jan Rozwadowski._
+
+
+
+
+
+RECENZJE.
+
+
+_Mikołaj Rudnicki_, prof. uniw. poznańskiego. Wykształcenie językowe w
+życiu i w szkole. Poznań 1920. VIII + 240.
+
+»Część I. _Wartości wychowawcze_ nauki języka ojczystego (polskiego) (str.
+21—58). Cz. II. _Zakres nauczania_ języka ojczystego na średnim stopniu
+wykształcenia (59—100). Cz. III. _O metodach_ nauczania języka ojczystego
+(101—162). Cz. IV. O osiąganiu _celów ubocznych_ przy nauce języka
+ojczystego (163—240)«. Jak widać z tego przeglądu treści, nie było
+zamiarem autora napisanie szczegółowej metodyki nauki języka polskiego,
+ale danie pojęcia o ogólnem znaczeniu tego przedmiotu w życiu i o
+wynikających stąd rozmiarach i sposobach uczenia go w szkole. Tak ujęta
+książka jest w naszej literaturze nowością i już z tego powodu zasługuje
+na rozpowszechnienie tak między nauczycielami, jak i w szerszych kołach,
+poważniej zajmujących się wychowaniem. Zasługuje na to tem bardziej, że
+oparta na wynikach dzisiejszego językoznawstwa umiejętnego, jest też
+rezultatem poważnej pracy myślowej nad przedmiotem. Strony ujemne wynikają
+z indywidualności autora, której mu na szczęście nie brak, a objawiają się
+to w pewnej pryncypjalności, to znów w zbyt drobiazgowem rozpatrywaniu
+rzeczy prostych.
+
+Streszczać książki nie mam zamiaru, powiem tylko kilka uwag o różnych jej
+częściach. Część I bardzo jest pożyteczna, skoro—jak wiadomo—gramatykę
+języka ojczystego traktuje się przeważnie jako martwą formę bez treści,
+jak jakąś naukę pomocniczą dla literatury i t. p. Czytelnik, zdala stojący
+od językoznawstwa, dowie się z tej części coś o istocie języka, o jego
+ścisłym związku z kulturą i z innemi naukami. Ale autor, wielbiciel swego
+przedmiotu, czasem trochę przesadza. »Zdejmuje (go) zdziwienie, dlaczego
+dzisiejszą logikę i psychologję tak się starają związać przedewszystkiem z
+matematyką, skoro wymienione dwie dyscypliny znacznie mają więcej
+wspólnego ze zjawiskami językowemi...« (str. 38). Mnie to—przyznam się—nie
+dziwi: choć sam jestem językoznawcą, rozumiem, że logika i matematyka,
+jako jedyne nauki dedukujące, stoją z sobą w najbliższym związku i
+przeciwstawiają się wszystkim innym, tak przyrodniczym jak humanistycznym;
+co do psychologji zaś godzę się najzupełniej, że zbliżenie jej do
+językoznawstwa bardzoby się jej przydało, ale żeby ją dziś chciano
+przedewszystkiem wiązać z matematyką, o tem nie słyszałem. Albo: »dokładne
+studjum języka... wyrabia niesłychanie giętkość umysłową, subtelność
+spostrzeżeń, a co może najważniejsze, objektywność w ocenie ludzi« (str.
+39). Na wielką wartość tego studjum dla wyrobienia giętkości i subtelności
+umysłu zupełnie się godzę, ale trudno mi jakoś uwierzyć, by ono
+szczególnie pomagało do wyrobienia objektywności w ocenie ludzi. Gdy
+czytam takie zdania, boję się, by skutek nie był wręcz przeciwny
+zamierzonemu: by czytelnik nie pomyślał, że autor tak samo przesadza
+_całe_ znaczenie języka i rolę jego w wychowaniu. Zapewne, są książki,
+które właśnie swoim bezwzględnym zapałem i pędem porywają i licznych
+zdobywają adeptów, ślepych potem na słabe strony teorji, ale tutaj nie
+idzie o jednanie wyznawców, tylko o rozumowe przekonanie wychowawców i
+nauczycieli.—Tu i ówdzie możnaby coś podobnego powiedzieć i o części IV,
+ale mimo wszystko podnieść trzeba, że wykazywanie wartości studjów
+językowych dla wprawy stylistycznej, kształcenia woli i charakteru,
+wykształcenia estetycznego i etycznego, dla wzmacniania organizacji
+narodowej może wywołać u czytelników rozważania nad zakresami, które
+większości z nich nigdy na myśl nie przychodziły. Słusznie zaś mówi autor
+w przedmowie, że pierwszą przyczyną niechęci do rozszerzania nauki o
+języku jest obawa przed czemś nieznanem. Jeżeli mu się więc uda trochę tę
+ignorancję przetrzebić, to już będzie miał zasługę, choćby w szczegółach
+niezawsze przekonał.
+
+Rozdziały o zakresie a zwłaszcza o metodzie nauczania języka,
+zasługiwałyby na wyczerpującą analizę w piśmie pedagogicznem; dla »Języka
+polskiego« byłaby to rzecz zbyt szczegółowa. Nie mogę jednak pominąć
+jednego punktu, o gramatyce Małeckiego. Pisząc książkę ogólną, autor
+podręczników szkolnych zasadniczo nie analizuje, musi więc zdziwić osobny
+rozdział, zatytułowany: »Pobieżny szkic uzupełnień podręcznika Małeckiego
+dla szkół średnich« (str. 86-100). Widocznie autor—w przeciwieństwie do
+ogółu językoznawców—uważa go za względnie najlepszy, zwłaszcza skoro
+twierdzi, że »naogół rzecz biorąc, daje on potrzebne pogłębienie« (str.
+85). Ale na tejże stronie mamy następującą o nim opinję: »Należy zeń
+usunąć _wielką ilość rzeczowych błędów_, a z drugiej strony trzeba go
+_uzupełnić w bardzo wielu punktach_ np. w dziale historycznym, wiążąc jego
+treść językową z logiką i psychologją, jakoteż z ogólną wiedzą o języku.
+Wreszcie nie należy zapominać o _zupełnej zmianie punktu widzenia_, jakąby
+należało przeprowadzić. Wprawdzie mamy uczyć poprawnego języka
+literackiego; co do tego niema najmniejszej wątpliwości, ale rzecz jest w
+tem, że także i języka literackiego niepodobna traktować jako czegoś, co
+się da wyjaśnić i ustalić _dowolnemi przepisami, o charakterze
+prawno-karnym_(11), jak to przeważnie jest u Małeckiego«. Najzupełniej się
+godząc na tę opinję, nie mogę się powstrzymać od zdumienia, jak można taką
+gramatykę zalecać; po dokonaniu żądanych przez autora zmian i dopełnień
+nie zostałby z Małeckiego kamień na kamieniu. Czyż nie o wiele prościej
+wziąć zamiast tego znacznie lepsze gramatyki Szobera lub Steina?
+
+Mam więc co do książki prof. Rudnickiego sporo zastrzeżeń. Mimo to nie
+waham się jej bardzo zalecić jako rzecz bogatą w treść i samodzielnie
+przemyślaną. Dokładny przegląd treści ułatwia orjentowanie się.
+
+ _K. Nitsch._
+
+
+
+
+
+TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW JĘZYKA POLSKIEGO
+
+
+W maju b. r. zawiązało się Towarzystwo Miłośników Języka Polskiego,
+którego statut, zatwierdzony przez Namiestnictwo dnia 2 czerwca 1920 L.
+41171/1057 / XIII a/1920; zamieścimy w następnym numerze Języka Polskiego.
+Towarzystwo ukonstytuowało się d. 27 maja 1920, wybierając Zarząd główny,
+który następnie d. 15 czerwca ukonstytuował się w następujący sposób:
+przewodniczący Rozwadowski, zastępca Nitsch, sekretarz Piekarski, skarbnik
+Jaworek, nadto Łoś i Chomiński.
+
+W myśl § 7. uw. statutu Zarząd główny delegował do Zarządów okręgowych,
+dla Krakowa: pp. Jaworka, Łosia, Nitscha, Piekarskiego; dla Warszawy: pp.
+Baudouina de Courtenay, Benniego, Szobera; dla Lwowa pp. Gawrońskiego,
+Ułaszyna, Witkowskiego; dla Poznania: pp. Lehra-Spławińskiego,
+Rudnickiego, Steina.
+
+D. 26 czerwca b. r. odbyło się pierwsze publiczne zebranie, na którem
+szereg osób odrazu zgłosił swe przystąpienie do Towarzystwa. Wkładka na
+rok 1920 wynosi 40 marek p., za co członek otrzymuje Język Polski.
+Zgłoszenia przyjmuje p. Piekarski Kazimierz (adres tymczasowy: Polska
+Akademja Umiejętności w Krakowie).
+
+
+
+
+
+SPIS RZECZY: Nowa zasada rymowa _K. Nitscha_.—Nowa redakcja przepisu o
+dzieleniu wyrazów _J. Łosia_.—Liberum veto choćby—w ortografji _K.
+Nitscha_ i _J. Rozwadowskiego_.—O zjawiskach i rozwoju języka. 8. Dźwięk a
+znaczenie. Początki mowy _J. Rozwadowskiego_.—Recenzja _K.
+Nitscha_.—Towarzystwo Miłośników Języka Polskiego.
+
+
+
+
+
+ CENA ZESZYTU M. 250.
+
+
+
+
+
+ Przedpłatę przyjmuje księgarnia Gebethnera i Sp. w Krakowie.
+
+
+
+
+
+Drukarnia Uniwersytetu Jagiell. w Krakowie pod zarządem J. Filipowskiego.
+
+
+
+
+
+ 1 Grammatik der altbulgarischen (altkirchenslavischen) Sprache.
+ Heidelberg 1909, str. 53-4.
+
+ 2 Możnaby mieć wątpliwości co do _czw_, ale to, zdaje się, nie
+ zachodzi wcale w środku wyrazów prostych; _po·czwara_ dzielimy tak,
+ jak _po·twora_.
+
+ 3 Przez zwartą rozumiemy też zwarto-szczelinową, a więc nietylko _p_,
+ _b_, _t_, _d_, _k_, _g_, ale też _c_, _dz_, _ć_, _dź_, _cz_, _dż_.
+
+ 4 To jest: płynna ustna lub nosowa.
+
+ 5 Który zresztą wypowiada wprawdzie pesymistyczne zapatrywania na nową
+ ortografję, ale mimo to stosuje ją w swym »Poradniku językowym«
+ czyli liberum veta bynajmniej nie głosi.
+
+ 6 Zeitschrift fur roman. Philologie 21, 199.
+
+ 7 Grammaire historique de la langue française, 4 § 544
+
+ 8 Essai sur la philosophie des sciences (I) XLVI nast.
+
+ 9 Über den Naturlaut (Berlin 1853), 4.
+
+ 10 de rerum natura 5, 1039 nast.: proinde putare aliquem tum nomina
+ distribuisse | rebus et inde homines didicisse vocabula prima, |
+ desiperest. nam cur hic posset cuncta notare | vocibus et varios
+ sonitus emittere linguae, | tempore eodem alii facere id non ąuisse
+ putentur? | praeterea si non alii quoque vocibus usi | inter se
+ fuerant, unde insita notities est | utilitatis et unde data est huic
+ prima potestas, | quid vellet, facere ut scirent animoque viderent?
+ | ... postremo quid in hac mirabile tantoperest re, | si genus
+ humanum, cui vox et lingua vigeret, | pro vario sensu varia res voce
+ notaret? | cum pecudes mutae, cum denique saecla ferarum |
+ dissimilis soleant voces variasque ciere, | cum metus aut dolor est
+ et cum iam gaudia gliscunt, itd.—w zgodzie z krótkiem streszczeniem
+ tego stanowiska, jakie daje sam Epikur u Diogenesa z Laerty 10,
+ 75—6.
+
+ 11 rozstrzelenia moje.
+
+
+
+
+
+***END OF THE PROJECT GUTENBERG EBOOK JĘZYK POLSKI***
+
+
+
+CREDITS
+
+
+September 1, 2010
+
+ Project Gutenberg TEI edition 1
+ Produced by Jimmy O’Regan, and the Online Distributed
+ Proofreading Team at <http://dp.rastko.net/>. (Produced from
+ images generously made available
+ (http://mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=14908) by
+ Małopolska Biblioteka Cyfrowa (http://mbc.malopolska.pl/))
+
+
+
+A WORD FROM PROJECT GUTENBERG
+
+
+This file should be named 33598‐0.txt or 33598‐0.zip.
+
+This and all associated files of various formats will be found in:
+
+
+ http://www.gutenberg.org/dirs/3/3/5/9/33598/
+
+
+Updated editions will replace the previous one — the old editions will be
+renamed.
+
+Creating the works from public domain print editions means that no one
+owns a United States copyright in these works, so the Foundation (and
+you!) can copy and distribute it in the United States without permission
+and without paying copyright royalties. Special rules, set forth in the
+General Terms of Use part of this license, apply to copying and
+distributing Project Gutenberg™ electronic works to protect the Project
+Gutenberg™ concept and trademark. Project Gutenberg is a registered
+trademark, and may not be used if you charge for the eBooks, unless you
+receive specific permission. If you do not charge anything for copies of
+this eBook, complying with the rules is very easy. You may use this eBook
+for nearly any purpose such as creation of derivative works, reports,
+performances and research. They may be modified and printed and given away
+— you may do practically _anything_ with public domain eBooks.
+Redistribution is subject to the trademark license, especially commercial
+redistribution.
+
+
+
+THE FULL PROJECT GUTENBERG LICENSE
+
+
+_Please read this before you distribute or use this work._
+
+To protect the Project Gutenberg™ mission of promoting the free
+distribution of electronic works, by using or distributing this work (or
+any other work associated in any way with the phrase Project Gutenberg),
+you agree to comply with all the terms of the Full Project Gutenberg™
+License (available with this file or online at
+http://www.gutenberg.org/license).
+
+
+Section 1.
+
+
+General Terms of Use & Redistributing Project Gutenberg™ electronic works
+
+
+1.A.
+
+
+By reading or using any part of this Project Gutenberg™ electronic work,
+you indicate that you have read, understand, agree to and accept all the
+terms of this license and intellectual property (trademark/copyright)
+agreement. If you do not agree to abide by all the terms of this
+agreement, you must cease using and return or destroy all copies of
+Project Gutenberg™ electronic works in your possession. If you paid a fee
+for obtaining a copy of or access to a Project Gutenberg™ electronic work
+and you do not agree to be bound by the terms of this agreement, you may
+obtain a refund from the person or entity to whom you paid the fee as set
+forth in paragraph 1.E.8.
+
+
+1.B.
+
+
+Project Gutenberg is a registered trademark. It may only be used on or
+associated in any way with an electronic work by people who agree to be
+bound by the terms of this agreement. There are a few things that you can
+do with most Project Gutenberg™ electronic works even without complying
+with the full terms of this agreement. See paragraph 1.C below. There are
+a lot of things you can do with Project Gutenberg™ electronic works if you
+follow the terms of this agreement and help preserve free future access to
+Project Gutenberg™ electronic works. See paragraph 1.E below.
+
+
+1.C.
+
+
+The Project Gutenberg Literary Archive Foundation (the Foundation or
+PGLAF), owns a compilation copyright in the collection of Project
+Gutenberg™ electronic works. Nearly all the individual works in the
+collection are in the public domain in the United States. If an individual
+work is in the public domain in the United States and you are located in
+the United States, we do not claim a right to prevent you from copying,
+distributing, performing, displaying or creating derivative works based on
+the work as long as all references to Project Gutenberg are removed. Of
+course, we hope that you will support the Project Gutenberg™ mission of
+promoting free access to electronic works by freely sharing Project
+Gutenberg™ works in compliance with the terms of this agreement for
+keeping the Project Gutenberg™ name associated with the work. You can
+easily comply with the terms of this agreement by keeping this work in the
+same format with its attached full Project Gutenberg™ License when you
+share it without charge with others.
+
+
+1.D.
+
+
+The copyright laws of the place where you are located also govern what you
+can do with this work. Copyright laws in most countries are in a constant
+state of change. If you are outside the United States, check the laws of
+your country in addition to the terms of this agreement before
+downloading, copying, displaying, performing, distributing or creating
+derivative works based on this work or any other Project Gutenberg™ work.
+The Foundation makes no representations concerning the copyright status of
+any work in any country outside the United States.
+
+
+1.E.
+
+
+Unless you have removed all references to Project Gutenberg:
+
+
+1.E.1.
+
+
+The following sentence, with active links to, or other immediate access
+to, the full Project Gutenberg™ License must appear prominently whenever
+any copy of a Project Gutenberg™ work (any work on which the phrase
+Project Gutenberg appears, or with which the phrase Project Gutenberg is
+associated) is accessed, displayed, performed, viewed, copied or
+distributed:
+
+
+ This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and with
+ almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it away
+ or re-use it under the terms of the Project Gutenberg License
+ included with this eBook or online at http://www.gutenberg.org
+
+
+1.E.2.
+
+
+If an individual Project Gutenberg™ electronic work is derived from the
+public domain (does not contain a notice indicating that it is posted with
+permission of the copyright holder), the work can be copied and
+distributed to anyone in the United States without paying any fees or
+charges. If you are redistributing or providing access to a work with the
+phrase Project Gutenberg associated with or appearing on the work, you
+must comply either with the requirements of paragraphs 1.E.1 through 1.E.7
+or obtain permission for the use of the work and the Project Gutenberg™
+trademark as set forth in paragraphs 1.E.8 or 1.E.9.
+
+
+1.E.3.
+
+
+If an individual Project Gutenberg™ electronic work is posted with the
+permission of the copyright holder, your use and distribution must comply
+with both paragraphs 1.E.1 through 1.E.7 and any additional terms imposed
+by the copyright holder. Additional terms will be linked to the Project
+Gutenberg™ License for all works posted with the permission of the
+copyright holder found at the beginning of this work.
+
+
+1.E.4.
+
+
+Do not unlink or detach or remove the full Project Gutenberg™ License
+terms from this work, or any files containing a part of this work or any
+other work associated with Project Gutenberg™.
+
+
+1.E.5.
+
+
+Do not copy, display, perform, distribute or redistribute this electronic
+work, or any part of this electronic work, without prominently displaying
+the sentence set forth in paragraph 1.E.1 with active links or immediate
+access to the full terms of the Project Gutenberg™ License.
+
+
+1.E.6.
+
+
+You may convert to and distribute this work in any binary, compressed,
+marked up, nonproprietary or proprietary form, including any word
+processing or hypertext form. However, if you provide access to or
+distribute copies of a Project Gutenberg™ work in a format other than
+Plain Vanilla ASCII or other format used in the official version posted on
+the official Project Gutenberg™ web site (http://www.gutenberg.org), you
+must, at no additional cost, fee or expense to the user, provide a copy, a
+means of exporting a copy, or a means of obtaining a copy upon request, of
+the work in its original Plain Vanilla ASCII or other form. Any alternate
+format must include the full Project Gutenberg™ License as specified in
+paragraph 1.E.1.
+
+
+1.E.7.
+
+
+Do not charge a fee for access to, viewing, displaying, performing,
+copying or distributing any Project Gutenberg™ works unless you comply
+with paragraph 1.E.8 or 1.E.9.
+
+
+1.E.8.
+
+
+You may charge a reasonable fee for copies of or providing access to or
+distributing Project Gutenberg™ electronic works provided that
+
+ - You pay a royalty fee of 20% of the gross profits you derive from
+ the use of Project Gutenberg™ works calculated using the method you
+ already use to calculate your applicable taxes. The fee is owed to
+ the owner of the Project Gutenberg™ trademark, but he has agreed to
+ donate royalties under this paragraph to the Project Gutenberg
+ Literary Archive Foundation. Royalty payments must be paid within 60
+ days following each date on which you prepare (or are legally
+ required to prepare) your periodic tax returns. Royalty payments
+ should be clearly marked as such and sent to the Project Gutenberg
+ Literary Archive Foundation at the address specified in Section 4,
+ Information about donations to the Project Gutenberg Literary
+ Archive Foundation.
+
+ - You provide a full refund of any money paid by a user who notifies
+ you in writing (or by e-mail) within 30 days of receipt that s/he
+ does not agree to the terms of the full Project Gutenberg™ License.
+ You must require such a user to return or destroy all copies of the
+ works possessed in a physical medium and discontinue all use of and
+ all access to other copies of Project Gutenberg™ works.
+
+ - You provide, in accordance with paragraph 1.F.3, a full refund of
+ any money paid for a work or a replacement copy, if a defect in the
+ electronic work is discovered and reported to you within 90 days of
+ receipt of the work.
+
+ - You comply with all other terms of this agreement for free
+ distribution of Project Gutenberg™ works.
+
+
+1.E.9.
+
+
+If you wish to charge a fee or distribute a Project Gutenberg™ electronic
+work or group of works on different terms than are set forth in this
+agreement, you must obtain permission in writing from both the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation and Michael Hart, the owner of the
+Project Gutenberg™ trademark. Contact the Foundation as set forth in
+Section 3 below.
+
+
+1.F.
+
+
+1.F.1.
+
+
+Project Gutenberg volunteers and employees expend considerable effort to
+identify, do copyright research on, transcribe and proofread public domain
+works in creating the Project Gutenberg™ collection. Despite these
+efforts, Project Gutenberg™ electronic works, and the medium on which they
+may be stored, may contain Defects, such as, but not limited to,
+incomplete, inaccurate or corrupt data, transcription errors, a copyright
+or other intellectual property infringement, a defective or damaged disk
+or other medium, a computer virus, or computer codes that damage or cannot
+be read by your equipment.
+
+
+1.F.2.
+
+
+LIMITED WARRANTY, DISCLAIMER OF DAMAGES — Except for the Right of
+Replacement or Refund described in paragraph 1.F.3, the Project Gutenberg
+Literary Archive Foundation, the owner of the Project Gutenberg™
+trademark, and any other party distributing a Project Gutenberg™
+electronic work under this agreement, disclaim all liability to you for
+damages, costs and expenses, including legal fees. YOU AGREE THAT YOU HAVE
+NO REMEDIES FOR NEGLIGENCE, STRICT LIABILITY, BREACH OF WARRANTY OR BREACH
+OF CONTRACT EXCEPT THOSE PROVIDED IN PARAGRAPH F3. YOU AGREE THAT THE
+FOUNDATION, THE TRADEMARK OWNER, AND ANY DISTRIBUTOR UNDER THIS AGREEMENT
+WILL NOT BE LIABLE TO YOU FOR ACTUAL, DIRECT, INDIRECT, CONSEQUENTIAL,
+PUNITIVE OR INCIDENTAL DAMAGES EVEN IF YOU GIVE NOTICE OF THE POSSIBILITY
+OF SUCH DAMAGE.
+
+
+1.F.3.
+
+
+LIMITED RIGHT OF REPLACEMENT OR REFUND — If you discover a defect in this
+electronic work within 90 days of receiving it, you can receive a refund
+of the money (if any) you paid for it by sending a written explanation to
+the person you received the work from. If you received the work on a
+physical medium, you must return the medium with your written explanation.
+The person or entity that provided you with the defective work may elect
+to provide a replacement copy in lieu of a refund. If you received the
+work electronically, the person or entity providing it to you may choose
+to give you a second opportunity to receive the work electronically in
+lieu of a refund. If the second copy is also defective, you may demand a
+refund in writing without further opportunities to fix the problem.
+
+
+1.F.4.
+
+
+Except for the limited right of replacement or refund set forth in
+paragraph 1.F.3, this work is provided to you ’AS-IS,’ WITH NO OTHER
+WARRANTIES OF ANY KIND, EXPRESS OR IMPLIED, INCLUDING BUT NOT LIMITED TO
+WARRANTIES OF MERCHANTIBILITY OR FITNESS FOR ANY PURPOSE.
+
+
+1.F.5.
+
+
+Some states do not allow disclaimers of certain implied warranties or the
+exclusion or limitation of certain types of damages. If any disclaimer or
+limitation set forth in this agreement violates the law of the state
+applicable to this agreement, the agreement shall be interpreted to make
+the maximum disclaimer or limitation permitted by the applicable state
+law. The invalidity or unenforceability of any provision of this agreement
+shall not void the remaining provisions.
+
+
+1.F.6.
+
+
+INDEMNITY — You agree to indemnify and hold the Foundation, the trademark
+owner, any agent or employee of the Foundation, anyone providing copies of
+Project Gutenberg™ electronic works in accordance with this agreement, and
+any volunteers associated with the production, promotion and distribution
+of Project Gutenberg™ electronic works, harmless from all liability, costs
+and expenses, including legal fees, that arise directly or indirectly from
+any of the following which you do or cause to occur: (a) distribution of
+this or any Project Gutenberg™ work, (b) alteration, modification, or
+additions or deletions to any Project Gutenberg™ work, and (c) any Defect
+you cause.
+
+
+Section 2.
+
+
+ Information about the Mission of Project Gutenberg™
+
+
+Project Gutenberg™ is synonymous with the free distribution of electronic
+works in formats readable by the widest variety of computers including
+obsolete, old, middle-aged and new computers. It exists because of the
+efforts of hundreds of volunteers and donations from people in all walks
+of life.
+
+Volunteers and financial support to provide volunteers with the assistance
+they need, is critical to reaching Project Gutenberg™’s goals and ensuring
+that the Project Gutenberg™ collection will remain freely available for
+generations to come. In 2001, the Project Gutenberg Literary Archive
+Foundation was created to provide a secure and permanent future for
+Project Gutenberg™ and future generations. To learn more about the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation and how your efforts and donations
+can help, see Sections 3 and 4 and the Foundation web page at
+http://www.pglaf.org.
+
+
+Section 3.
+
+
+ Information about the Project Gutenberg Literary Archive Foundation
+
+
+The Project Gutenberg Literary Archive Foundation is a non profit
+501(c)(3) educational corporation organized under the laws of the state of
+Mississippi and granted tax exempt status by the Internal Revenue Service.
+The Foundation’s EIN or federal tax identification number is 64-6221541.
+Its 501(c)(3) letter is posted at
+http://www.gutenberg.org/fundraising/pglaf. Contributions to the Project
+Gutenberg Literary Archive Foundation are tax deductible to the full
+extent permitted by U.S. federal laws and your state’s laws.
+
+The Foundation’s principal office is located at 4557 Melan Dr.
+S. Fairbanks, AK, 99712., but its volunteers and employees are scattered
+throughout numerous locations. Its business office is located at 809 North
+1500 West, Salt Lake City, UT 84116, (801) 596-1887, email
+business@pglaf.org. Email contact links and up to date contact information
+can be found at the Foundation’s web site and official page at
+http://www.pglaf.org
+
+For additional contact information:
+
+
+ Dr. Gregory B. Newby
+ Chief Executive and Director
+ gbnewby@pglaf.org
+
+
+Section 4.
+
+
+ Information about Donations to the Project Gutenberg Literary Archive
+ Foundation
+
+
+Project Gutenberg™ depends upon and cannot survive without wide spread
+public support and donations to carry out its mission of increasing the
+number of public domain and licensed works that can be freely distributed
+in machine readable form accessible by the widest array of equipment
+including outdated equipment. Many small donations ($1 to $5,000) are
+particularly important to maintaining tax exempt status with the IRS.
+
+The Foundation is committed to complying with the laws regulating
+charities and charitable donations in all 50 states of the United States.
+Compliance requirements are not uniform and it takes a considerable
+effort, much paperwork and many fees to meet and keep up with these
+requirements. We do not solicit donations in locations where we have not
+received written confirmation of compliance. To SEND DONATIONS or
+determine the status of compliance for any particular state visit
+http://www.gutenberg.org/fundraising/donate
+
+While we cannot and do not solicit contributions from states where we have
+not met the solicitation requirements, we know of no prohibition against
+accepting unsolicited donations from donors in such states who approach us
+with offers to donate.
+
+International donations are gratefully accepted, but we cannot make any
+statements concerning tax treatment of donations received from outside the
+United States. U.S. laws alone swamp our small staff.
+
+Please check the Project Gutenberg Web pages for current donation methods
+and addresses. Donations are accepted in a number of other ways including
+checks, online payments and credit card donations. To donate, please
+visit: http://www.gutenberg.org/fundraising/donate
+
+
+Section 5.
+
+
+ General Information About Project Gutenberg™ electronic works.
+
+
+Professor Michael S. Hart is the originator of the Project Gutenberg™
+concept of a library of electronic works that could be freely shared with
+anyone. For thirty years, he produced and distributed Project Gutenberg™
+eBooks with only a loose network of volunteer support.
+
+Project Gutenberg™ eBooks are often created from several printed editions,
+all of which are confirmed as Public Domain in the U.S. unless a copyright
+notice is included. Thus, we do not necessarily keep eBooks in compliance
+with any particular paper edition.
+
+Each eBook is in a subdirectory of the same number as the eBook’s eBook
+number, often in several formats including plain vanilla ASCII, compressed
+(zipped), HTML and others.
+
+Corrected _editions_ of our eBooks replace the old file and take over the
+old filename and etext number. The replaced older file is renamed.
+_Versions_ based on separate sources are treated as new eBooks receiving
+new filenames and etext numbers.
+
+Most people start at our Web site which has the main PG search facility:
+
+
+ http://www.gutenberg.org
+
+
+This Web site includes information about Project Gutenberg™, including how
+to make donations to the Project Gutenberg Literary Archive Foundation,
+how to help produce our new eBooks, and how to subscribe to our email
+newsletter to hear about new eBooks.
+
+
+
+
+
+
+
+***FINIS***
+ \ No newline at end of file