summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/33598-tei
diff options
context:
space:
mode:
Diffstat (limited to '33598-tei')
-rw-r--r--33598-tei/33598-tei.tei2018
1 files changed, 2018 insertions, 0 deletions
diff --git a/33598-tei/33598-tei.tei b/33598-tei/33598-tei.tei
new file mode 100644
index 0000000..bbc2e4b
--- /dev/null
+++ b/33598-tei/33598-tei.tei
@@ -0,0 +1,2018 @@
+<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
+<!DOCTYPE TEI.2 SYSTEM "http://www.gutenberg.org/tei/marcello/0.4/dtd/pgtei.dtd" [
+ <!ENTITY u5 "http://www.tei-c.org/Lite/">
+]>
+
+<TEI.2 lang="pl">
+<teiHeader>
+ <fileDesc>
+ <titleStmt>
+ <title>Język Polski</title>
+ <title type='sub'>Maj, Czerwiec 1920</title>
+ <author><name reg="Nitsch, Kazimierz">Kazimierz Nitsch</name></author>
+ <author><name reg="Łoś, Jan Nepomucen">Jan Nepomucen Łoś</name></author>
+ <author><name reg="Rozwadowski, Jan Michał">Jan Michał Rozwadowski</name></author>
+ </titleStmt>
+ <editionStmt>
+ <edition n="1">Edition 1</edition>
+ </editionStmt>
+ <publicationStmt>
+ <publisher>Project Gutenberg</publisher>
+ <date value="2010-09-01">September 1, 2010</date>
+ <idno type="etext-no">33598</idno>
+ <availability>
+ <p>This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and
+ with almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it
+ away or re-use it under the terms of the Project Gutenberg
+ License online at www.gutenberg.org/license</p>
+ </availability>
+ </publicationStmt>
+ <sourceDesc>
+ <bibl>
+ Created electronically.
+ </bibl>
+ </sourceDesc>
+ </fileDesc>
+ <encodingDesc>
+ </encodingDesc>
+ <profileDesc>
+ <langUsage>
+ <language id="pl"></language>
+ <language id="el"></language>
+ <language id="de"></language>
+ <language id="fr"></language>
+ <language id="la"></language>
+ <language id="it"></language>
+ <language id="hu"></language>
+ </langUsage>
+ </profileDesc>
+ <revisionDesc>
+ <change>
+ <date value="2010-09-01">September 1, 2010</date>
+ <respStmt>
+ <name>
+ Produced by Jimmy O'Regan, and the Online
+ Distributed Proofreading Team at &lt;http://dp.rastko.net/&gt;.
+ (Produced from images generously
+ <xref url='http://mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=14908'>made available</xref> by
+ <xref url='http://mbc.malopolska.pl/'>Małopolska Biblioteka Cyfrowa</xref>)
+ </name>
+ </respStmt>
+ <item>Project Gutenberg TEI edition 1</item>
+ </change>
+ </revisionDesc>
+</teiHeader>
+
+<pgExtensions>
+ <pgStyleSheet>
+ .boxed { x-class: boxed }
+ .shaded { x-class: shaded }
+ .rules { x-class: rules; rules: all }
+ .indent { margin-left: 2 }
+ .bold { font-weight: bold }
+ .italic { font-style: italic }
+ .smallcaps { font-variant: small-caps }
+ .spaced { letter-spacing: 0.2em }
+ .superscript { vertical-align: super }
+ </pgStyleSheet>
+
+ <pgCharMap formats="pdf">
+ <char id="U0x03d1">
+ <charName>theta</charName>
+ <desc>GREEK THETA SYMBOL</desc>
+ <mapping>\theta</mapping>
+ </char>
+ <char id="U0x03d6">
+ <charName>pi</charName>
+ <desc>GREEK PI SYMBOL</desc>
+ <mapping>\pi</mapping>
+ </char>
+ <char id="U0x03f0">
+ <charName>kappa</charName>
+ <desc>GREEK KAPPA SYMBOL</desc>
+ <mapping>\kappa</mapping>
+ </char>
+ </pgCharMap>
+</pgExtensions>
+
+<text lang="pl">
+ <front>
+ <div>
+ <divGen type="pgheader" />
+ </div>
+ <div>
+ <divGen type="encodingDesc" />
+ </div>
+<div rend="page-break-before: always">
+<pb n='1'/>
+<p rend="font-size: large; text-align: center">V MAJ, CZERWIEC 1920. 3</p>
+<p rend="font-size: xx-large; text-align: center">JĘZYK POLSKI</p>
+<p rend="font-size: large; text-align: center">
+WYDAWNICTWO KOMISJI JĘZYKA POLSKIEGO
+POLSKIEJ AKADEMJI UMIEJĘTNOŚCI W KRAKOWIE.
+</p>
+<p>
+Czasopismo „Język polski” ukazuje się 5 razy w ciągu roku w zeszytach dwuarkuszowych.&mdash;Cena
+pojedynczego zeszytu 9 m., z przesyłką 9 20 m.&mdash;Przedpłata
+roczna 40 m., z przesyłką pocztową 41 m., za granicą 42 m.
+</p>
+
+<p>
+Przedpłatę przyjmuje księgarnia Gebethnera i Ski w Krakowie, Gebethnera
+i Wolffa w Warszawie i filje.
+</p>
+
+<p>
+Rocznik 1919 nabywać można za cenę 25 marek.
+</p>
+</div>
+<div rend="page-break-before: right">
+ <index index="pdf" />
+ <head>Spis Rzeczy</head>
+ <divGen type="toc" />
+</div>
+</front>
+
+<body>
+
+<div rend="page-break-before: always">
+<index index='toc'/>
+<index index='pdf'/>
+<head>
+Nowa zasada rymowa.
+</head>
+
+<p>
+Od XVI w. normalny rym polega w poezji polskiej na <hi rend='spaced'>zgodności
+zakończeń wierszy począwszy od ostatniej samogłoski
+akcentowanej</hi><corr sic='(Dodano)'>.</corr> Dobremi rymami są więc np. <hi rend='italic'>f·alą&mdash;pow·alą</hi> lub <hi rend='italic'>świ·ęto&mdash;ż·ęto</hi>, a także <hi rend='italic'>mgł·a&mdash;gr·a</hi>, za złe uważa się:
+<hi rend='italic'>bł·yskiem&mdash;wsz·ystkiem</hi>, <hi rend='italic'>sf·erach&mdash;czt·erech</hi> i t. p. Zgodność ta ma
+być <hi rend='spaced'>głosowo-słuchowa</hi>, rzecz prosta, skoro rym jest jedną
+z muzycznych cech wiersza. Rymowanie <hi rend='spaced'>wzrokowe</hi>, każące np.
+jako parę do <hi rend='italic'>chm·ury</hi> <hi rend='spaced'>pisać</hi> też <hi rend='italic'>g·ury</hi>, pojawiało się czasem, ale
+z natury rzeczy nie mogło się stać obowiązującą zasadą. Naodwrót,
+z biegiem czasu, gdy wymawianie polskie zaczęło ulegać koniecznym
+historycznym zmianom, nastąpił rozbrat między niem a konserwatywniejszą
+pisownią, powstały nieznane w XVI wieku rymy: <hi rend='italic'>wr·óci&mdash;porz·uci</hi>,
+<hi rend='italic'>kobi·écy&mdash;okol·icy</hi>, <hi rend='italic'>m·arzę&mdash;<corr sic='każę'>k·ażę</corr></hi>, <hi rend='italic'>przep·adnę&mdash;bezwł·adne</hi>,
+<hi rend='italic'>g·arnka&mdash;kuch·arka</hi>, <hi rend='italic'>p·opadł&mdash;list·opad</hi>, od końca XVIII w. nawet:
+<hi rend='italic'>piech·otą&mdash;zł·oto, <corr sic='wi eńce'>wi·eńce</corr>&mdash;r·ęce</hi>, nie mówiąc już o pomniejszych
+niezgodnościach <hi rend='spaced'>wzrokowych</hi>, będących jednak, <hi rend='spaced'>głosowo</hi> dla większości
+Polaków ze sfer kulturalnych rymami bez zarzutu. Ten stan
+rzeczy trwał bez ważniejszych zmian przeszło sto lat, dopiero w ostatnim
+ich dziesiątku zaczyna się pojawiać pewne dążenie, mające znamiona
+nowej rymowej zasady.
+</p>
+
+<p>
+Zacznę od przykładów.
+</p>
+
+<p>
+Oto p. M. Rz. rymuje w »Kurjerze lwowskim« z 25 grudnia 1919:
+</p>
+
+<lg>
+<l>Śnieżnym obrusem ziemia przykr·<hi rend='italic'>yta</hi></l>
+<l>Na wielkie gody&mdash;wigilji święto. </l>
+<l>Światka gwiazd jasne płoną w błęk·<hi rend='italic'>itach</hi>,</l>
+<l>Jeno, że złotych brak snopów ż·<hi rend='italic'>yta</hi>.</l>
+</lg>
+
+<pb n='2'/>
+
+<p>
+Że odcięte tu znakiem - końcówki są rymami, mimo że raz
+mają na końcu <hi rend='italic'>-ch</hi>, drugi zaś raz nie, tego dowodzą inne zwrotki
+utworu, bądź z rymami tradycyjnemi typu: <hi rend='italic'>grom·adki&mdash;opł·atki&mdash;m·atki</hi>,
+bądź z nowemi: 1) <hi rend='italic'>usł·ana&mdash;p·ana&mdash;ł·anach</hi>, <hi rend='italic'>bog·ata&mdash;ch·atach&mdash;cz·atach</hi>,
+<hi rend='italic'>opł·atkach&mdash;rz·adka</hi>, <hi rend='italic'>ukoch-anych&mdash;org·any</hi>;
+2) <hi rend='italic'>sz·arym&mdash;prast·ary&mdash;ofi·ary</hi>, <hi rend='italic'>ołt·arzem&mdash;w d·arze</hi>; 3) <hi rend='italic'>dol·eci&mdash;rozświ·ecił</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Proszę się nie dziwić, że wziąłem wiersz nieznanego autora.
+Wziąłem go, bo jest bardzo typowy: 1) jednolitym typem odstępstw
+od zwyczajnej normy, 2) ilością 8 rymów nowych przeciw 16 dotychczasowym,
+3) swem geograficznem pochodzeniem. Drugi z tych
+punktów dowodzi, że nie mamy tu do czynienia z przygodną licencją,
+trzeci wyjaśni się później, przedewszystkiem jednak określić trzeba
+istotę tego nowego rymu. Ująć ją łatwo: <hi rend='spaced'>spółgłoska kończąca
+wiersz jest obojętna, tak swem istnieniem jak i jakością</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Tegoż typu rymów używają też z najnowszych poetów: J. Gella
+(Muszla i perła, Lwów): <hi rend='italic'>r·amion&mdash;kł·amią</hi> (końcowe <hi rend='italic'>-ą</hi> na całym
+wschodzie Polski wymawia się jak <hi rend='italic'>-o</hi>), <hi rend='italic'>niezab·udkom&mdash;krótko</hi>;
+J. Iwaszkiewicz (»Skamander«, zesz. 3.): <hi rend='italic'>kr·uchy&mdash;baumk·uchen</hi>,
+<hi rend='italic'>ziel·onej&mdash;zmartwi·one</hi>; Z. Karski (»Skamander«, zesz. 1.): <hi rend='italic'>wybi·eżał&mdash;naści·eżaj</hi>;
+L. Markowski (»Obijak«, organ »czwartaków«, 4. p. p.,
+nr. gwiazdkowy z r. 1916): <hi rend='italic'>l·ulaj&mdash;mat·ula</hi>; A. Słonimski (»Skamander«,
+zesz. 2.): <hi rend='italic'>gł·owę&mdash;Fidjasz·owej</hi>); J. Tuwim (Czyhanie na
+Boga 1920): <hi rend='italic'>p·achną&mdash;m·achnął</hi>, <hi rend='italic'>pl·unął&mdash;ł·uną&mdash;r·unął</hi>),
+(»Pro arte«, zeszyt ze stycznia 1919): <hi rend='italic'>s·uchą&mdash;rop·uchom</hi>, (»Skamander«,
+zesz. 1. i 2.): <hi rend='italic'>flec·ista&mdash;św·istał</hi>, <hi rend='italic'>orki·estrze&mdash;prz·estrzeń</hi>,
+<hi rend='italic'>przym·ykał&mdash;um·yka</hi>, <hi rend='italic'>o tem&mdash;tęskn·otę</hi>, <hi rend='italic'>przyrz·ekły&mdash;zaci·ekłym</hi>;
+K. Wierzyński (»Skamander«, zesz. 3.): <hi rend='italic'>prz·yznaj&mdash;ojcz·yzna</hi>. Naliczyłem
+więc tych poetów, wszystko jedno lepszych czy gorszych,
+ośmiu, zaznaczam zaś wyraźnie, źe przykłady zebrałem przeważnie
+przygodnie, bez systematycznego przetrząśnięcia w tym celu nowych
+tomików poezyj i pism literackich.
+</p>
+
+<p>
+Ale to nie wszystko. Jakkolwiek rzadziej, trafia się jednak
+<hi rend='spaced'>dowolność także co do samogłoski poakcentowej</hi>. Bardzo
+wyraźne to np. u Iwaszkiewicza, gdzie na str. 140&mdash;1 zeszytu
+3. »Skamandra« na 22 rymów spotykamy takich 3: <hi rend='italic'>na n·owiu&mdash;pan·owie</hi>,
+<hi rend='italic'>kr·uchy&mdash;baumk·uchen</hi>, <hi rend='italic'>zaw·odzi&mdash;ogr·odzie</hi>. Bywa też
+tak u Gelli (l. c.): <hi rend='italic'>cz·asu&mdash;r·asą&mdash;Parn·asu</hi>, <hi rend='italic'>wi·atru&mdash;w·atrom&mdash;amfite·atru</hi>,
+Karskiego (l. c.): <hi rend='italic'>(była tutaj) cesarz·ową&mdash;gł·owę (w czarnych
+lokach pochowała</hi>), Tuwima (Czyhanie): <hi rend='italic'>ukr·yte&mdash;rozkw·itu</hi>,
+Wierzyńskiego (l. c.): <hi rend='italic'>szubi·enic&mdash;wi·eniec</hi>, Słonimskiego (»Pro
+arte«, zeszyt ze stycznia 1919): <hi rend='italic'>wi·erszy&mdash;pi·erwszy&mdash;sz·ersze</hi>. (»Skamander«,
+<pb n='3'/>
+zesz. 1.): <hi rend='italic'>b·arwą&mdash;h·ardy</hi>. [O ostatnim z tych rymów
+uwaga: nie jest to bynajmniej czysty asonans, bo częste u tego poety,
+i u <corr sic='innnych'>innych</corr> współczesnych, <hi rend='spaced'>asonanse polegają na dowolności
+spółgłosek przy bezwzględnej identyczności samogłosek</hi>,
+jak np. w tymże utworze: <hi rend='italic'>Marji&mdash;umarli</hi>, <hi rend='italic'>drzemie&mdash;marzenie</hi>,
+u Karskiego: <hi rend='italic'>kwietnia&mdash;pletnia&mdash;jedwab</hi> lub (»Nowy
+przegląd literatury i sztuki«, zesz. 1., str. 104&mdash;5): <hi rend='italic'>szeregiem&mdash;nie
+wiem</hi>, <hi rend='italic'>szeptem&mdash;przedtem</hi>, <hi rend='italic'>niebo&mdash;daleko</hi>, <hi rend='italic'>bagno&mdash;darmo</hi>, <hi rend='italic'>groźną&mdash;wiosną</hi>,
+<hi rend='italic'>lenno&mdash;ze mną</hi>, <hi rend='italic'>bezgrzesznej&mdash;niedorzecznej</hi>, <hi rend='italic'>rozróść&mdash;mądrość</hi>,
+<hi rend='italic'>pochyl&mdash;motyl</hi>, <hi rend='italic'>ogród&mdash;powrót</hi>].
+</p>
+
+<p>
+Najwyraźniej jednak występuje to w dwu prostych wierszach.
+Jeden&mdash;to wymieniona kolenda z »Obijaka«, gdzie czytamy:
+</p>
+
+<lg>
+<l>To proszą o pomoc nieszczęśni r·<hi rend='italic'>anni</hi>,</l>
+<l>No bo bój na świecie wre nieust·<hi rend='italic'>annie</hi></l>
+</lg>
+
+<p>
+lub
+</p>
+
+<lg>
+<l>Niech siankiem okryty w żłóbeczku l·<hi rend='italic'>eży</hi>:</l>
+<l>Na co ma tak marznąć, jak my żołni·<hi rend='italic'>erze</hi>.</l>
+</lg>
+
+<p>
+Drugi&mdash;to bezimienny wiersz p. t. »Żołnierz-dziecko« (»Kurjer
+lwowski« z 1 grudnia 1918) z takiemi ustępami:.
+</p>
+
+<lg>
+<l>Świszczą kule za oknami&mdash;Matuś! patrzaj: nasi sami, bez br·<hi rend='italic'>oni</hi>.</l>
+<l>Na ulicę czerń się wali,&mdash;Lwów nam cały dziś zabrali, puść d·<hi rend='italic'>o nich</hi>!</l>
+</lg>
+
+<lg>
+<l>A choć tylko lat czternaście&mdash;Na piętnasty miał poł·<hi rend='italic'>owę</hi>&mdash;</l>
+<l>Tęgo odparł trzy napaście,&mdash;Wziął karabin maszyn·<hi rend='italic'>owy</hi>.</l>
+</lg>
+
+<lg>
+<l>Z profesorem Antoś-l·<hi rend='italic'>egon:</hi></l>
+<l>»Jakże idzie, mój kol·<hi rend='italic'>ego!?</hi>«</l>
+</lg>
+
+<lg>
+<l>Leć śniegu, leć biały&mdash;Na trumnę sosn·<hi rend='italic'>ową</hi>,</l>
+<l>Gdzie Antek śpi mały&mdash;Leć puchu śnieg·<hi rend='italic'>owy</hi>.</l>
+<l>A nakryj go c·<hi rend='italic'>iszą</hi>&mdash;A ustrój białością,</l>
+<l>Już bitwy nie sł·<hi rend='italic'>yszy</hi>,&mdash;Nie słyszy z pewnością.</l>
+</lg>
+
+<p>
+W obu tych wierszach doskonale słyszymy osławioną wschodniogalicyjską
+wymowę, te <hi rend='italic'>nieustanni</hi>, <hi rend='italic'>żołnierzy</hi>, <hi rend='italic'>połowy</hi> zamiast
+<hi rend='italic'>nieustannie</hi>, <hi rend='italic'>żołnierze</hi>, <hi rend='italic'>połowę</hi>, widoczną też u wschodniego Galicjanina
+Wierzyńskiego w jego wi·<hi rend='italic'>eniec</hi>, rymującem z szubi·<hi rend='italic'>enic</hi>, a więc
+wymawianem wi·<hi rend='italic'>enic</hi>. Wymowa ta, znamionująca Polaków z terytorjum
+etnograficznego małoruskiego (nietylko w b. Galicji) polega
+<pb n='4'/>
+na nierozróżnianiu niektórych samogłosek, mianowicie <hi rend='italic'>e</hi> od <hi rend='italic'>i y</hi>, <hi rend='italic'>o</hi>
+od <hi rend='italic'>u</hi>, w położeniu nieakcentowanem, wszystko jedno, przed czy po
+akcencie.
+</p>
+
+<p>
+Ale trzeba wziąć rzecz nieco szerzej. To samo bowiem nierozróżnianie
+samogłosek nieakcentowanych, polegające na ich słabszej,
+zredukowanej wymowie, charakteryzuje również, choć w trochę
+innej postaci, jako t. z w. <hi rend='italic'>akanie</hi>, mowę Białorusów, pomijając
+więc etnograficzną Litwę, jest typową cechą ludności t. zw. »prowincyj
+zabranych«. Stamtąd zaś pochodzi oczywiście Iwaszkiewicz,
+a sądząc po nazwiskach, też Słonimski (napewno nie Wielko- ani
+Małopolanin, skoro może rymować: <hi rend='italic'>Al-askę&mdash;kauk-askie</hi>) i Karski.
+Jeżelim się pod tym względem nie pomylił, to jedynym ze wszystkich
+wymienionych, niepochodzącym ani z Małej ani z Białej Rusi,
+byłby podobno Tuwim. Toteż chyba nie on jest twórcą tej nowej
+zasady rymowej; (do przekonania tego skłania mnie też fakt, że
+w jego poezjach nie umiałem znaleźć tych nowych pierwiastków,
+od których miał powstać nawet jakiś <hi rend='italic'>tuwimizm</hi>).
+</p>
+
+<p>
+Idźmy jeszcze dalej. Skoro to słabe wymawianie samogłosek
+poakcentowych, charakterystyczne dla Polaków z kresów wschodnich,
+jest oddźwiękiem tamtejszych języków ruskich, to powinno się było
+odbić w ruskich rymach. Tak też jest istotnie: ta sama zasada
+obojętności samogłoski poakcentowej i ewentualnie następujących
+po niej spółgłosek, występuje na każdym kroku, uderza wprost
+w rymach <hi rend='spaced'>Szewczenki</hi>. Oto kilka przykładów (z wydania lwowskiego,
+1902) w transkrypcji:
+</p>
+<lg>
+<l>U wsiakoho swoja dola&mdash;I swij szlach szyr-<hi rend='italic'>okyj</hi>:</l>
+<l>Toj muruje, toj rujnuje,&mdash;Toj nesytym <hi rend='italic'>okom</hi></l>
+<l>Za kraj świta zazyraje,&mdash;Czy nema kraj-<hi rend='italic'>iny</hi>,</l>
+<l>Szczob zaharbať i z soboju&mdash;Wziať u domow-<hi rend='italic'>ynu</hi>;</l>
+<l>Toj tuzamy obyraje&mdash;Swata w joho ch·<hi rend='italic'>aťi</hi>,</l>
+<l>A toj nyszkom u kutoczku&mdash;Hostryť niż na br-<hi rend='italic'>ata</hi>;</l>
+<l>A toj tychyj ta twerezyj,&mdash;Bohobojazł-y wyj,</l>
+<l>Jak kiszeczka pidkradeť-sia,&mdash;Wyżde neszczasł-ywyj</l>
+<l>U tebe czas, ta j zapustyť&mdash;Pazuri w pecz-<hi rend='italic'>inky</hi>,&mdash;</l>
+<l>I ne błahaj: ne wymolať&mdash;Ńi ďity ńi ż-<hi rend='italic'>nka</hi>;</l>
+<l>A toj, szczedryj ta roskisznyj,&mdash;Wse chramy mur·uje,</l>
+<l>Ta oteczestwo tak lubyť,&mdash;Tak za nym bidk·uje,</l>
+<l>Ta tak z joho serdesznoho&mdash;Krow, jak wodu, t·<hi rend='italic'>oczyť</hi>!...</l>
+<l>A bratija mowczyť sobi,&mdash;Wytriszczywszy <hi rend='italic'>oczy</hi>...</l>
+</lg>
+
+<lg>
+<l>(str. 394, »Son«).</l>
+</lg>
+
+
+<pb n='5'/>
+
+<lg>
+<l>Jak-by zostriły sia my zn·<hi rend='italic'>owu</hi>,</l>
+<l>Czy ty zlakała sia b, czy ń·<hi rend='italic'>i</hi>?</l>
+<l>Jakeje tycheje ty sł·<hi rend='italic'>owo</hi></l>
+<l>Tohďi b promowyła meń·<hi rend='italic'>i</hi>?</l>
+<l>Ńijakoho! i ne pizn·<hi rend='italic'>ała b</hi>!</l>
+<l>A może b potim nahad·<hi rend='italic'>ała</hi>,</l>
+<l>Skazawszy: snyło sia durn·<hi rend='italic'>ij</hi>...</l>
+<l>A ja zraďiw by, moje d·<hi rend='italic'>ywo</hi>,</l>
+<l>Moja ty dołe czornobr·<hi rend='italic'>ywa</hi>,</l>
+<l>Jak-by pobaczyw, nahad·aw</l>
+<l>Wesełeje ta mołod·eje</l>
+<l>Kołysznie łyszeńko łych·eje.</l>
+<l>Ja zarydaw by, zaryd·aw</l>
+<l>I pomoływś, szczo ne prawd·<hi rend='italic'>ywym</hi>,</l>
+<l>A snom łukawym rozijszł·oś,</l>
+<l>Sľiżmy-wodoju rozłył·oś</l>
+<l>Kołysznieje świateje d·<hi rend='italic'>ywo</hi>. (str. 43).</l>
+</lg>
+
+<p>
+Słabiutki zarodek omawianego tu typu rymowego istniał w poezji
+polskiej już dawniej. Mianowicie końcowe <hi rend='italic'>-ej</hi>, wymawiane oczywiście
+z é »pochylonem«, a więc niemal jak <hi rend='italic'>-yj</hi> lub <hi rend='italic'>-ij</hi> lub nawet <hi rend='italic'>-y</hi> <hi rend='italic'>-i</hi>, rymowano
+od początku w. XVII z <hi rend='italic'>-y</hi> lub <hi rend='italic'>-i</hi>. Por. np. u Szarzyńskiego:
+<hi rend='italic'>kt·órej&mdash;ch·óry</hi>, u Maskowskiego: <hi rend='italic'>kor·ony&mdash;obostrz·onej, p·o niej&mdash;g·oni</hi>
+i t. p. Panowało to bezwzględnie do końca w. XIX. kiedy to,
+po usunięciu é z druku a przy usuwaniu go z wymowy literackiej,
+ten trzywiekową tradycją uświęcony rym zaczął razić najbardziej
+może literackiego z poetów, Staffa, który też próbował czasem rymować
+np. <hi rend='italic'>wi·ęcej</hi> z <hi rend='italic'>r·ęce</hi> lub <hi rend='italic'>podzi·ęce.</hi> Przed nim zupełnie wyjątkowo
+robili to też: Ujejski: <hi rend='italic'>wi·ęcej&mdash;dziewcz·ęce</hi>, a nawet już
+Zabłocki: <hi rend='italic'>wi·ęcej&mdash;r·ęce</hi>, <hi rend='italic'>przyn·amnie</hi> 'przynajmniej'&mdash;<hi rend='italic'>n·a mnie</hi>.
+Pisałem o tem w pracy »Z historji polskich rymów« (Warszawa,
+Towarzystwo naukowe, 1912, str. 17&mdash;23), ale przy objawie tak
+drobnym i rzadkim nie zwróciłem uwagi na fakt, że wszyscy ci
+trzej poeci pochodzą z małoruskich kresów: Zabłocki z Wołynia,
+Ujejski ze wschodniej Galicji, Staff z samego Lwowa, że więc rym
+ten mógł wyróść na podłożu zredukowanej wymowy zgłoski poakcentowej.
+Teraz zjawisko to w jaśniejszem przedstawia mi się
+świetle.
+</p>
+
+<p>
+W wymienionej dopiero co pracy doszedłem do ciekawego
+wniosku, że <hi rend='spaced'>niemal wszystkie zmiany w zasadach rymu
+polskiego wychodziły od poetów z prowincyj ruskich</hi>.
+»Czerwonorusini«, jak Szarzyński, Szymonowicz, Zimorowicze, pierwsi
+wprowadzili rymowanie é z <hi rend='italic'>i</hi> lub <hi rend='italic'>y</hi>, pierwsi wyrzucili <hi rend='italic'>á</hi> »pochylone«.
+<pb n='6'/>
+W wieku XVIII »Litwini«, a raczej »Białorusini«, jak Naruszewicz
+i Niemcewicz, Wołyniacy czy »Czerwonorusini« jak Karpiński,
+Krasicki, Zabłocki, wprowadzają w rymowanie <hi rend='italic'>-ą</hi> z <hi rend='italic'>-o</hi>,
+a mniejwięcej też oni rymowanie <hi rend='italic'>-ończ-</hi> <hi rend='italic'>-eńc-</hi> z <hi rend='italic'>-acz-</hi>-ęc-(typ <hi rend='italic'>k·ończy&mdash;ł·ączy</hi>,
+<hi rend='italic'>w·ieńce&mdash;r·ęce</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> nawet <hi rend='italic'>Jasi·eńku&mdash;w r·ęku</hi>, <hi rend='italic'>k·ońska&mdash;w·ąska</hi>,
+jak pospolicie u Mickiewicza). Rymy te opierały się na prowincjonalnej
+wymowie poetów pochodzących z tych kresów i do dziś dla
+Polaków z Polski etnograficznej nie są prawdziwemi rymami, ale
+tylko asonansami; mimo to, uświęcone przez genjalnych stamtąd
+pochodzących poetów, stały się własnością całego narodu, używają
+ich nawet poeci pochodzący z Wielkopolski, choć, na przeciwnym
+krańcu Polski mieszkając, nieraz wręcz przeciwną i oczywiście
+rdzenniej polską mają wymowę. Naszkicowany tu kierunek oddziaływania
+nie ogranicza się wcale do rymów. Kilka razy już miałem
+sposobność wypowiedzieć się, że polski język literacki, rodem z Wielkopolski,
+wychował się w Małopolsce, ale dorósł i zmężniał na Rusi,
+najpierw na Małej, potem raczej na Białej. Zgodnie z całym rozwojem
+naszej historji, Mazowsze ostatnie tu doszło do głosu i dopiero
+w 2. połowie XIX w. zaczęło nieco widoczniej oddziaływać; ale
+choć ostatnie, zdawało się, że jako dzielnica stołeczna bardzo
+prędko bezwzględną posiędzie hegemonję, i ja też&mdash;przyznam
+się&mdash;tak sądziłem: przecież dwa lata temu któż naprawdę jeszcze
+myślał o utrzymaniu naszych kresów wschodnich choć w trochę
+szerszych granicach?
+</p>
+
+<p>
+Tymczasem, co za niespodzianka! Tak wybitna, choć na pozór
+zewnętrzna cecha języka poetyckiego, jak rym, w najnowszej poezji
+wcale nie stoi na stanowisku stołecznem, ani nawet rdzennie polskiem,
+ale po raz trzeci (biorąc pod uwagę tylko większe epoki)
+kształtuje się na wymowie Polaków z Rusi. Gzy się ta fala utrzyma,
+czy zwycięży, o tem zawcześnie rozstrzygać, jak niepodobna jeszcze
+ocenić trwałości i siły nowego prądu literackiego wogóle. Ale zupełnie
+już widoczna, że w języku literackim dialekt kulturalny warszawski
+ma silnego współzawodnika nietylko w starym kulturalnym
+dialekcie krakowskim, ale też w zaborczej i wciąż żywotnej polszczyźnie
+z Rusi. Czy ta zewnętrzna na pozór cecha nie jest jednak
+w jakimś wewnętrznym związku z faktami politycznemi, i to wcale
+nie jako ich skutek, ale jako niezależny, na innem polu występujący
+objaw tej samej siły? Znamieniem istotnej polskości Lwowa jest
+równie dobrze jego bohaterska, przeważnie własnemi siłami dokonana
+obrona, jak i zrodzony nią przytoczony wyżej anonimowy
+wiersz o Antku. Można było myśleć, że to wiersz o rymach gwary
+ulicznej&mdash;a tu się pokazuje, że takie właśnie rymy panują w całej
+<pb n='7'/>
+najnowszej poezji, w utworach nieraz kunsztownych, że zdobywają
+sobie one nawet twórców nie pochodzących z kresów i napewno
+tak nie mówiących! Może sam Lwów być nieszczególnem środowiskiem
+dla sztuki, podobnie jak można mieć różne zastrzeżenia
+co do jego kultury naukowej: to inna sprawa; ale swą polskość
+zadokumentował w sposób tak silny, na jaki nie zdobyłyby się Warszawa
+ani Kraków. Oczywiście Lwów to tylko symbol siły całych
+naszych kresów wschodnich. Ta siła uwydatnia się też, nie po raz
+pierwszy, w poezji. Że ma język dialektyczny, cóż to szkodzi? może
+ona nadać tym dialektyzmom wartość ogólnie narodową, podobnie
+jak to w niejednym punkcie zrobili Mickiewicz i Słowacki.
+</p>
+
+<p>
+Ale to wszystko dalsze związki i rzecz przyszłości. Na razie
+trzeba stwierdzić, że polszczyzna kresów wschodnich nietylko nie
+zrezygnowała ze swych praw literackich, dawniej nabytych, ale że
+chce odgrywać dalszą czynną rolę w kształtowaniu języka literackiego.
+Jeżeli się tam utrzyma nasz wpływ polityczny i kulturalny
+to jej się to napewno uda, choćby nawet, najbardziej książkowo wykształcona
+część tamtejszego społeczeństwa zaprzeczała swym dialektyzmom
+i wstydziła się ich. Ze te odmianki polszczyzny powstały
+na podłożu ruskiem, to im nic nie ujmuje, bo niema języka, nawet
+najkulturalniejszego, bez obcych wpływów. Na nasz język z innych
+żywych z natury rzeczy największy wpływ wywarły niemiecki i ruskie
+(oczywiście nie rosyjski, ale głównie małoruski, słabiej białoruski),
+a w przyszłości łatwiej się możemy odgrodzić od pierwszego z nich
+niż od drugich, tak dlatego, że są nam bliższe, jak i dlatego, że
+więcej jest mieszanych obszarów polsko-ruskich niż polsko-niemieckich.
+Karta wzajemnych wpływów językowych polsko-ruskich napewno
+nie jest jeszcze zamknięta.
+</p>
+
+<p rend="text-align: right">
+<hi rend='italic'>Kazimierz Nitsch.</hi>
+</p>
+</div>
+
+<div rend="page-break-before: always">
+<index index='toc'/>
+<index index='pdf'/>
+<head>
+Nowa redakcja przepisu o dzieleniu wyrazów.
+</head>
+
+<p>
+Zalecony przez Polską Akademję Umiejętności przepis o przenoszeniu
+części wyrazów do następnego wiersza został w swoim
+czasie (d. 11. VI. 1918) uchwalony po odrzuceniu wniosku Komisji
+językowej, która zalecała kierować się względami na charakter
+głosek, składających sylabę. Wydział filologiczny Akademji natomiast
+większością głosów wbrew głosom zasiadających w nim językoznawców
+wybrał jako zasadę kierowniczą wzgląd na to, czy od
+pewnej grupy spółgłosek może lub nie może się zaczynać wyraz
+<pb n='8'/>
+i stosownie do tego zalecił całą grupę spółgłosek, lub część jej tylko
+przenosić do następnego wiersza. Zasadę sformułowano w słowach:
+</p>
+
+<p>
+»Jeżeli na miejscu dzielenia wypada grupa dwóch lub więcej
+spółgłosek, to:
+</p>
+
+<p>
+a) przenosimy całą grupę spółgłosek do następnego wiersza
+wtedy, jeżeli od takiej grupy może się zaczynać wyraz polski np.
+<hi rend='italic'>ła-ska</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+b) jeżeli od grupy spółgłosek nie może się zaczynać wyraz
+polski, to z dwóch spółgłosek pierwszą zostawiamy przy zgłosce
+poprzedniej, a drugą przenosimy; grupę zaś trzech lub więcej spółgłosek
+dzielimy w ten sposób, żeby jej druga część dała się
+przenieść wedle prawidła a) do następnego wiersza: <hi rend='italic'>wróż-ba</hi>,
+<hi rend='italic'>sprzecz-ny</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+<hi rend='spaced'>Uwaga.</hi> Ponieważ niektóre ze wspomnianych pod a) i b) grup
+spółgłosowych zachodzą w języku bardzo rzadko, rozpoczynając zaledwie
+jeden lub dwa wyrazy (nie licząc pochodnych), przeto ich
+przy dzieleniu na zgłoski wcale nie uwzględniamy t. j. nie przenosimy
+ich w całości do drugiego wiersza«.
+</p>
+
+<p>
+Wydział filologiczny Akademji ten przepis uznał za obowiązujący
+ze względu na rzekomą łatwość stosowania go w praktyce;
+cóż bowiem&mdash;zdawałoby się&mdash;może być łatwiejszego, jak przypomnieć
+sobie wyrazy, rozpoczynające się od jakiejś grupy spółgłoskowej?
+</p>
+
+<p>
+Takby się zdawało, ale tak bynajmniej nie jest, gdyż według
+uchwalonej zasady trzeba sobie w każdym wątpliwym wypadku
+przypomnieć nie jeden jakikolwiekbądź wyraz, ale co najmniej trzy
+lub cztery, bo jeden lub dwa mogą być wyjątkiem. To już nie jest
+łatwem, przynajmniej nie dla wszystkich, ale co więcej: jeżeli wypadnie
+połączenie rzadsze, trzeba się jeszcze bardziej namyślić nad
+tem, czy naprawdę poza jednym lub dwoma wyrazami niema innych,
+któreby się od tejże grupy zaczynały. Każdy z czytelników może
+na sobie zrobić doświadczenie każdej chwili i obliczyć, ile czasu
+potrzebuje na to, żeby wymienić wyrazy np. zaczynające się od <hi rend='italic'>ks-</hi>
+lub <hi rend='italic'>kn-</hi> albo od jakiejkolwiek innej mniej zwykłej grupy spółgłosek,
+a gdy to zrobi, niech potem sprawdzi w słowniku, czy wszystkie
+te wyrazy sobie przypomniał. Spamiętać wyjątki też byłoby nie
+sposób, z powodu wielkiej ich liczby.
+</p>
+
+<p>
+Dalej powiedziano, że trzeba się kierować względami na początkowe
+grupy spółgłoskowe w wyrazach <hi rend='spaced'>polskich</hi>, a więc nie
+obcych, nie zapożyczonych. Nowa więc trudność, którą też niezawsze
+może rozstrzygnąć zwłaszcza nie językoznawca; np. czy wielu ludzi
+zdaje sobie sprawę z tego, że wyrazy <hi rend='italic'>gmach</hi> lub <hi rend='italic'>gmin</hi> są niepolskie,
+<pb n='9'/>
+a ponieważ prócz nich tylko <hi rend='italic'>gmatwać</hi> i <hi rend='italic'>gmerać</hi> zaczynają
+się od <hi rend='italic'>gm-</hi> więc niewiadomo, czy tę grupę uważać za wyjątkową,
+czy nie.
+</p>
+
+<p>
+Powiedziano jeszcze, że się nie bierze pod uwagę wyrazów
+pochodnych. A jakże postąpić z wyrazami pochodzącemi od jednego
+rdzenia, o których nie można powiedzieć, że jedne są pochodne,
+a inne nie. Tutaj przy przenoszeniu wyrazów wypadłoby nam niekiedy
+zastanawiać się nad etymologją wyrazów, np. czy <hi rend='italic'>dmę</hi> i <hi rend='italic'>dmu-cham</hi>
+są pokrewne, czy nie; wobec trzeciego wyrazu; <hi rend='italic'>dma</hi> mamy
+te same wątpliwości, a więcej wyrazów zaczynających się na <hi rend='italic'>dm-</hi>
+niema, więc czy mam dzielić <hi rend='italic'>d·m</hi> czy też przenosić <hi rend='italic'>dm</hi> do następnego
+wiersza: <hi rend='italic'>wid-mo</hi> czy <hi rend='italic'>wi-dmo</hi>? Czasem trudności się spiętrzają,
+np. wyrazy: <hi rend='italic'>ksiądz, książę, księżyc, ksieni</hi> z jednej strony,
+a <hi rend='italic'>ksieniec, księga</hi> z drugiej jedni uznają za pokrewne, inni nie;
+jedni wiedzą o ich obcem pochodzeniu, inni nie, więc jedni będą
+dzielić: <hi rend='italic'>Alek-sy</hi>, a inni <hi rend='italic'>Ale-ksy</hi>, bo prócz wyżej wymienionych wyrazów
+od <hi rend='italic'>ks</hi> zaczyna się jeszcze tylko <hi rend='italic'>ksyk</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Słowem, przepis, zwłaszcza w tej formie, w jakiej został ogłoszony,
+nastręczał bardzo wiele wątpliwości, że już pominiemy zasadniczą
+trudność jego stosowania. Należało go albo zmienić, albo
+choćby ściślej określić. Zmiana mogła nastąpić w kierunku albo
+pozostawienia piszącym swobody zupełnej lub w niejakim stopniu
+ograniczonej, albo też przeciwnie, sformułowanie szczegółowego
+przepisu, któryby rozstrzygał w każdej bez wyjątku okoliczności.
+</p>
+
+<p>
+Największą swobodę piszącym dałby powrót do dawnej ale
+już dawno wygasłej tradycji, jeszcze praktykowanej w rękopisach
+pierwszej połowy XVI wieku, mianowicie do przenoszenia tej części
+wyrazów, która się w wierszu nie mieściła; przenoszono wtedy np.
+<hi rend='italic'>w-net, zn-owu</hi> i t. d. albo gdy nie chciano przenosić końcowej zgłoski,
+pisano ją w skróceniu u góry, np. <hi rend='italic'>je<hi rend='superscript'>o</hi>==jego</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Znaczną swobodę zostawiałby też przepis: dzieli się wyrazy
+tak, aby każda z oddzielonych części tworzyła przynajmniej jedną
+zgłoskę.
+</p>
+
+<p>
+Komisja języka polskiego, która nad tym przedmiotem obradowała
+w kwietniu r. b., wyraziła zgodny pogląd, aby w tych razach,
+kiedy się trafi grupa spółgłosek w miejscu dzielenia wyrazu, do
+następnego wiersza przenosić te spółgłoski, które stanowią początek
+nowej zgłoski. Dopiero do tego zasadniczego przepisu dołączono
+następującą »uwagę«: »Wobec rozbieżności zdań, od jakich grup
+spółgłoskowych zaczynają się nowe zgłoski, można się kierować
+wskazówkami, jakie nam dają początkowe zgłoski wyrazów: nowa
+zgłoska według tego zaczyna się od takiej grupy spółgłosek, jaka
+<pb n='10'/>
+może stać na początku wyrazu, np. <hi rend='italic'>koł·dra</hi> (por. <hi rend='italic'>drapać</hi>), <hi rend='italic'>mistrza</hi>
+(por. <hi rend='italic'>strzała</hi>), <hi rend='italic'>wierz·ba</hi> (niema wyrazów <corr sic='zacznających'>zaczynających</corr> się od <hi rend='italic'>rzb·</hi>).
+Ta zasada jednak nie wystarcza, bo niezawsze przychodzi na myśl,
+czy pewna grupa spółgłosek istotnie rozpoczyna jaki wyraz; kto
+przeto do dzielenia wyrazów na zgłoski chce mieć zasadę <hi rend='spaced'>ścisłą
+i niezawodną</hi>, może ją oprzeć na następujących podstawach
+fonetycznych: a) spółgłoskę: <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> z następną spółgłoską zawsze
+się przenosi, np. <hi rend='italic'>li·sty</hi>; b) dwie jednobrzmiące spółgłoski zawsze się
+rozdzielają, np. <hi rend='italic'>las·so</hi>, <hi rend='italic'>pan·na</hi>; c) poza tem grupy spółgłoskowe
+dzielimy tak, że do nowego wiersza przenosimy część grupy, począwszy
+od ostatniej zwartej (<hi rend='italic'>p</hi>, <hi rend='italic'>b</hi>, <hi rend='italic'>t</hi>, <hi rend='italic'>d</hi>, <hi rend='italic'>k</hi>, <hi rend='italic'>g</hi>) lub zwarto-szczelinowej
+(<hi rend='italic'>c</hi>, <hi rend='italic'>dz</hi>, <hi rend='italic'>ć</hi>, <hi rend='italic'>dź</hi>, <hi rend='italic'>cz</hi>, <hi rend='italic'>dż</hi>) ewentualnie z poprzedzającą spółgłoską <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>,
+np. <hi rend='italic'>Li·twa</hi>, <hi rend='italic'>li·stwa</hi>, <hi rend='italic'>przejażdż·ka</hi>, <hi rend='italic'>kar·czma</hi> i t. d.; d) jeżeli w grupie
+niema spółgłoski zwartej lub zwarto-szczelinowej, do pierwszej
+zgłoski oddziela się pierwsza spółgłoska (w liczniejszej grupie dwie)
+ewentualnie z poprzedzającą <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>, ale tylko wtedy, kiedy jest
+płynną (<hi rend='italic'>r</hi>, <hi rend='italic'>ł</hi>, <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>n</hi>) także <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>: <hi rend='italic'>sen·su</hi>, <hi rend='italic'>kon·wi</hi>, <hi rend='italic'>bezdom·ny</hi>, <hi rend='italic'>umyśl·ny</hi>,
+<hi rend='italic'>barw·ny</hi>, <hi rend='italic'>zmar·zły</hi>, <hi rend='italic'>mierz·wa</hi> i t. d.«
+</p>
+
+<p>
+Na posiedzeniu administracyjnem d. 27 kwietnia r. b. Wydział
+filologiczny Akademji orzekł, że pozostawia w zasadzie bez zmiany
+dawną uchwałę swą o dzieleniu grup spółgłoskowych, i tylko wyraził
+życzenie, aby ją uprościć. Zredagowanie tej uproszczonej zasady
+polecił członkom Akademji: J. Czubkowi i J. Łosiowi. Otrzymawszy
+tak ograniczone zastrzeżeniami polecenie, powołani do tego zadania
+zredagowali tekst uchwały w słowach następujących:
+</p>
+
+<p>
+»Przenosi się części wyrazów do następnego wiersza:
+</p>
+
+<p>
+I. Wedle zasady etymologicznej oddziela się składowe części
+wyrazu złożonego, o ile stanowią zgłoskę i o ile granica między temi
+częściami składowemi przedstawia się poczuciu językowemu jasno, np.
+<hi rend='italic'>naj·obfitszy</hi>, <hi rend='italic'>naj·istotniejszy</hi>, <hi rend='italic'>bez·ustanny</hi>, <hi rend='italic'><corr sic='roz·oraćr'>roz·orać</corr></hi>, <hi rend='italic'><corr sic='oz·jaśnić'>roz·jaśnić</corr></hi>, <hi rend='italic'>wy·trwać</hi>,
+<hi rend='italic'>za·drżeć</hi>, <hi rend='italic'>wy·ssać</hi>, <hi rend='italic'>na·uka</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+II. W innych razach wedle zasady fonetycznej:
+</p>
+
+<p>
+1. Między samogłoskami, o ile nie stanową dwugłoski: <hi rend='italic'>o·aza</hi>,
+<hi rend='italic'>po·ezja</hi>, <hi rend='italic'>tri·umf</hi>, <hi rend='italic'>ide·alny</hi>, <hi rend='italic'>Che·ops</hi>, <hi rend='italic'>na·uka</hi>, <hi rend='italic'>Mate·usz</hi>, <hi rend='italic'>Agezyla·usz</hi>,
+<hi rend='italic'>Kafarna·um</hi> i t. d. ale: <hi rend='italic'>miau·czeć</hi>, <hi rend='italic'>hau·kać</hi>, <hi rend='italic'>au·tonomja</hi>, <hi rend='italic'>Eu·ropa</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+2. Przenosimy zgłoskę, zaczynającą się od pojedynczej spółgłoski
+lub od grupy spółgłosek, od której zwykle się zaczynają
+wyrazy, np. <hi rend='italic'>ba·ba</hi>, <hi rend='italic'>ra·mię</hi>, <hi rend='italic'>i·dzie</hi>, <hi rend='italic'>to·czy</hi>, <hi rend='italic'>mo·rze</hi>, <hi rend='italic'>mu·szę</hi>, <hi rend='italic'>ra·dża</hi>,
+<hi rend='italic'>pu·szcza</hi>, <hi rend='italic'>ła·ska</hi>, <hi rend='italic'>fu·tro</hi>, <hi rend='italic'>ma·zgaj</hi>, <hi rend='italic'>ko·ści</hi>, <hi rend='italic'>u·sta</hi>, <hi rend='italic'>ba·zgrać</hi>, <hi rend='italic'>mi·strza</hi>,
+<hi rend='italic'>by·stry</hi>, <hi rend='italic'>i·skra</hi>, <hi rend='italic'>pu·zdro</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+<hi rend='spaced'>Uwaga.</hi> Jeżeli pewna grupa nie spotyka się na początku wyrazu,
+to do drugiego wiersza przenosi się jedna lub więcej spółgłosek,
+<pb n='11'/>
+od których rozpoczynają się wyrazy, np. <hi rend='italic'>wróż·ka, sprzecz·ny,
+Krasic·ki, ptac·two, głup·stwo</hi> i t. d. Przy tem zachowujemy następujące
+zasady:
+</p>
+
+<p>
+a) Zawsze <hi rend='italic'>j</hi> nawet bez względu na zasadę etymologiczną oddzielamy
+od następującej spółgłoski, np.<hi rend='italic'>doj·rzeć, zaj·dę, rękoj·mia</hi>
+i odwrotnie: nie oddzielamy <hi rend='italic'>j</hi> od poprzedzającej spółgłoski, np.
+<hi rend='italic'>Arab·ja, rac·ja, I·strja, Aleksan·drja</hi> (aby tylko poprzedzająca grupa
+spółgłosek mogła zaczynać wyrazy według punktu II, 2, np. <hi rend='italic'>I·strja</hi>
+podobnie do <hi rend='italic'>by·stry</hi> według <hi rend='italic'>stru·mień</hi> i t. d., <hi rend='italic'>Aleksan·drja</hi> podobnie
+do <hi rend='italic'>wy·dra</hi> według <hi rend='italic'><corr sic='drugi'>dru·gi</corr></hi> i t. d.).
+</p>
+
+<p>
+b) Płynne (<hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>ł</hi>, <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>r</hi>) a także <hi rend='italic'>rz</hi> i <hi rend='italic'>w</hi> oddzielamy od następnej
+spółgłoski, np. <hi rend='italic'>potom·ny, klam·ra, pół·ka,
+wol·ny, wil·goć, har·dy,
+Nar·wi, Jaworz·no, kaw·ka, ow·ca, Gasztow·ta, spraw·dzić,
+Waw·rzyniec,
+dow·cip krakow·ski, spuściw·szy</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+c) Dzieli się grupa spółgłosek, od której tylko wyjątkowo zaczynają
+się wyrazy, np. <hi rend='italic'>t-k</hi>: <hi rend='italic'>mat·ka<corr sic='(Dodano)'>,</corr> haft·ka, ciast·ko</hi>, <hi rend='italic'>k-t</hi>: <hi rend='italic'>adjunk·ta</hi>,
+<hi rend='italic'>p-t</hi>: <hi rend='italic'>szep·tać, sump·tem</hi>, <hi rend='italic'>p-sz</hi>: <hi rend='italic'>lep·szy</hi>, <hi rend='italic'>k-sz</hi>: <hi rend='italic'>więk·szy</hi>
+i t. d.«
+</p>
+
+<p>
+Zaraz więc na początku przepisu czytamy, że do następnego
+wiersza można przenieść najmniej całą zgłoskę i również najmniej
+jedna cała zgłoska może zostać oddzielona w poprzednim wierszu.
+Oczywiście przeto przenoszenie części wyrazów tu traktuje się narówni
+z dzieleniem ich na zgłoski, czyli z tak zwanem dawniej
+sylabizowaniem. Podział na zgłoski nie jest obojętny dla gramatyki,
+zwłaszcza historycznej, która pewne zmiany fonetyczne stawia
+w związku z charakterem zgłoski tak zwanej zamkniętej na spółgłoskę,
+czy też otwartej na samogłoskę: <hi rend='italic'>ba·ba</hi> przedstawia dwie
+zgłoski otwarte, <hi rend='italic'>bab·ka</hi> ma pierwszą zgłoskę zamkniętą, drugą
+otwartą, <hi rend='italic'>ba·bek</hi> ma znów pierwszą otwartą, drugą zaś zamkniętą.
+</p>
+
+<p>
+Istniał też związek między budową zgłoski w środku wyrazu
+i zgłoski <corr sic='pczątkowej'>początkowej</corr> taki, że jeśli pewna grupa zgłosek mogła rozpoczynać
+wyraz, to zazwyczaj mogła też rozpoczynać i inną zgłoskę.
+Leskien w swojej gramatyce starosłowiańskiej<note place='foot'><p>
+Grammatik der altbulgarischen (altkirchenslavischen) Sprache. Heidelberg
+1909, str. 53-4.
+</p></note> pisze: »na początku
+wyrazów stoją następujące stare grupy spółgłosek, które przeto
+i zgłoskę rozpoczynać mogą: <hi rend='italic'>s + n, m, l, p, t, k, v, tr, tv, kl, kr,
+kv; z + n, l, d, g, v, dr; p + r, l; b + r, l; t + r, v; d + r, v;
+k + n,
+<corr sic=', '></corr>r, v; g + n, r, l, v; ch + r, l, v</hi>«. Kilka jednak z tych grup wcale
+się nie spotyka w środku wyrazów, inne zaś zawsze zaczynają
+zgłoskę i w ten to sposób poprzednia zgłoska była otwarta. Pozatem
+były też w środku wyrazów niegdyś grupy spółgłosek, należące
+<pb n='12'/>
+do dwu sąsiednich zgłosek i te się uprościły, wskutek czego w dawnym
+języku był okres, w którym prawie zupełnie nie było zgłosek
+zamkniętych. Jednak znowu z biegiem czasu wskutek czy to
+przestawienia niektórych głosek, czy też zniknięcia półsamogłosek,
+powstały nowe grupy spółgłoskowe, które bynajmniej niezawsze
+wchodziły do jednej zgłoski, lecz przeciwnie, dzieliły się między
+dwie zgłoski, i wtedy też związek między fonetycznym składem
+początkowej zgłoski a budową zgłosek innych został prawie zupełnie
+zerwany. W tem stadjum rozwoju znamy już język polski
+od czasów najdawniejszych, dostępnych badaniom. Dziś więc zasada
+oglądania się na początek wyrazu przy dzieleniu na zgłoski może
+mieć tylko mnemotechniczne znaczenie.
+</p>
+
+<p>
+Wiemy dobrze, iż według tej zasady trzeba przedewszystkiem
+dzielić w środku wyrazów grupy takie, od których się wyrazy nie
+zaczynają, i istotnie takich grup jest znaczna ilość, że wspomnimy
+tutaj dla przykładu tylko <hi rend='italic'>nn</hi> (<hi rend='italic'>pan·na</hi>), <hi rend='italic'>żk</hi> (<hi rend='italic'>wróż·ka</hi>), <hi rend='italic'>czn</hi> (<hi rend='italic'>wdzięcz·ny</hi>)
+i t. d. Ale też i odwrotnie: są takie grupy, które spotykamy na
+początku wyrazów, a niema ich w środku, np. <hi rend='italic'>dzw-</hi>, <hi rend='italic'>gz-</hi>, <hi rend='italic'>pch-</hi>, <hi rend='italic'>tch-</hi>
+(tylko staropolski wyraz: <hi rend='italic'>wiotchy</hi>) i in.
+</p>
+
+<p>
+Stare elementarze, na których dzieci uczono sylabizować, dzieliły
+wyrazy na zgłoski według tradycji, czy też »poczucia językowego«.
+Możeby nie było bez korzyści zbadać, czy to dzielenie odbywało
+się we wszystkich elementarzach jednakowo i jak wielkie
+u różnych autorów były wahania. W każdym razie dziś na »poczuciu
+językowem« opierać się trudno wobec aż nazbyt częstych
+takich kwiatków, jak dzielenie wyrazów <hi rend='italic'>prze·dmiot</hi>, <hi rend='italic'>pod·róż</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Trzeba choć jaki taki porządek wprowadzić, jeśli nie chcemy
+wrócić do dawnej tradycji (wspomnianej wyżej) z przed drugiej połowy
+XVI wieku. Obaczmy więc, w jakim stopniu porządek ten
+wprowadza zasada uchwalona przez Akademję.
+</p>
+
+<p>
+Nowe sformułowanie wprawdzie jest ściślejsze i dokładniejsze
+od dawnego, ale jeszcze nie na tyle ścisłe, aby nie pozostawiało
+pewnych wątpliwości, które w różny sposób przez piszących rozstrzygane
+będą, wskutek czego nie będzie i nadal <hi rend='spaced'>zupełnego</hi>
+ustalenia systemu. Powiedziano bowiem w punkcie drugim, że przenosi
+się grupa spółgłosek, od której <hi rend='spaced'>zwykle</hi> zaczynają się wyrazy,
+w punkcie zaś końcowym zaznaczono, że »dzieli się grupa spółgłosek,
+od której tylko <hi rend='spaced'>wyjątkowo</hi> zaczynają się wyrazy«. Ściślej
+sformułować tego nie było można, bo wszelkie liczbowe normy
+były nie do pomyślenia, tak więc pomiędzy »zwykle« a »wyjątkowo«
+zachodzi jeszcze szerokie pole wahań i niepewności. Jeżeli nowy
+przepis w pewnym stopniu ogranicza te wahania i wątpliwości, to
+<pb n='13'/>
+przedewszystkiem dlatego, źe częściowo przynajmniej oparł się on
+na zasadzie właśnie fonetycznej, zalecając oddzielanie od następnej
+spółgłoski wszystkich płynnych (opuszczono w nim <hi rend='italic'>n</hi> tylko dlatego,
+że od <hi rend='italic'>n</hi> + spółgłoska nie zaczyna się żaden wyraz) i na równi
+z płynnemi postawiono też <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi> i wreszcie <hi rend='italic'>j</hi>, oraz orzekając, że <hi rend='italic'>j</hi>
+nie oddziela się od poprzedniej spółgłoski; a więc przyjęto to,
+o czem w projekcie Komisji języka polskiego mówił punkt d)
+»uwagi«.
+</p>
+
+<p>
+Z nowego przepisu można też wysnuć konsekwencje fonetyczne
+odnośnie do innych grup spółgłoskowych, a mianowicie przedewszystkiem
+do połączeń dwu spółgłosek zwartych lub zwarto-szczelinowych,
+i to bez względu na to, czy te spółgłoski stoją obok
+siebie bezpośrednio, czy też są oddzielone jakąś inną; wszystkie bowiem
+takie połączenia na początku wyrazów trafiają się wyjątkowo,
+t. j. w bardzo małej liczbie wyrazów, jakkolwiek bywa tak, że te
+wyrazy są w bardzo częstem użyciu, np. <hi rend='italic'>gdy</hi> lub <hi rend='italic'>który</hi>. Wypływa
+więc z tego zasada: wszystkie zwarte lub zwarto-szczelinowe nie
+przenoszą się razem do następnego wiersza, lecz zawsze się dzielą,
+o ile tworzą grupę w środku wyrazów. Stąd dzielić mamy: <hi rend='italic'>gąb·ka</hi>,
+<hi rend='italic'>gąb·ce</hi>, <hi rend='italic'>Kac·per</hi>, <hi rend='italic'>oc·tu</hi>, <hi rend='italic'>węd·ka</hi>, <hi rend='italic'>sek·ta</hi>, <hi rend='italic'>mat·ka</hi> i t. d. W grupach,
+w których dwie zwarte lub <corr sic='zwarto szczelinowe'>zwarto-szczelinowe</corr> są przegrodzone
+<corr sic='innną'>inną</corr> spółgłoską, dzielenie następuje tak, że ta środkowa spółgłoska
+musi być traktowana znowu odpowiednio do swojej natury, więc
+np. płynna oddziela się od spółgłoski następnej w myśl przepisu
+wyżej podanego: <hi rend='italic'>jabł·ko</hi>, <hi rend='italic'>mędr·ca</hi>, <hi rend='italic'>Jędr·ka</hi>, <hi rend='italic'>Piotr·ków</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Również dzielą się wszystkie spółgłoski podwojone, gdyż tylko
+wyjątkowo mogą rozpoczynać wyraz, np. <hi rend='italic'>ssać</hi>; dzielić więc trzeba
+taką grupę: <hi rend='italic'>las·so</hi>, <hi rend='italic'>pan·na</hi>, <hi rend='italic'>bul·la</hi> i t. d. Oczywiście nie bierze się
+pod uwagę licznych słów, zaczynających się od <hi rend='italic'>zs-</hi>, choć ta grupa
+jak <hi rend='italic'>ss</hi> się wymawia, np. <hi rend='italic'>zsadzić</hi>, <hi rend='italic'>zsiekać</hi>, <hi rend='italic'>zsunąć</hi> i t. d., w środku
+zaś wyrazów prostych nigdy <hi rend='italic'>zs</hi> nie piszemy.
+</p>
+
+<p>
+Inne kombinacje spółgłosek już się nie poddają tak prostym
+przepisom, opartym na podstawach fonetycznych. Grupy: zwarta +
+płynna ustna i zwarta + nosowa spółgłoska wyraźnie się różnią:
+pierwsze często rozpoczynają wyrazy, toteż w środku nie mają być
+dzielone: <hi rend='italic'>ku·bła</hi>, <hi rend='italic'>ce·bra</hi>, <hi rend='italic'>świ·dra</hi>, <hi rend='italic'>wi·dły</hi>, <hi rend='italic'>wę·gły</hi>, <hi rend='italic'>wę·gle</hi>, <hi rend='italic'>Wę·gry</hi>,
+<hi rend='italic'>zwy·kły</hi>, <hi rend='italic'>cu·kru</hi>, <hi rend='italic'>kro·pla</hi>, <hi rend='italic'>ko·pru</hi>, <hi rend='italic'>świa·tło</hi>, <hi rend='italic'>wia·tru</hi>. Tu także należy <hi rend='italic'>rz</hi>
+oraz <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>, które na pierwszem miejscu w grupie zachowują się tak
+samo jak płynne<note place='foot'><p>
+Możnaby mieć wątpliwości co do <hi rend='italic'>czw</hi>, ale to, zdaje się, nie zachodzi
+wcale w środku wyrazów prostych; <hi rend='italic'>po·czwara</hi> dzielimy tak, jak <hi rend='italic'>po·twora</hi>.
+</p></note>, np. <hi rend='italic'>do·brze</hi>, <hi rend='italic'>koł·drze</hi>, <hi rend='italic'>Wę·grzy</hi>, <hi rend='italic'>cu·krzyć</hi>, <hi rend='italic'>le·dwo</hi>,
+<pb n='14'/>
+<hi rend='italic'>le·dwie</hi>, <hi rend='italic'>pi·gwa</hi>, <hi rend='italic'>stą·gwi</hi>, <hi rend='italic'>sa·kwa</hi>, <hi rend='italic'>bi·twa</hi>, <hi rend='italic'>nie·dźwiedź</hi>, <hi rend='italic'>Ara·bja</hi>, <hi rend='italic'>kome·dja</hi>
+i t. d. Odwrotnie: zwarta + nosowa rzadko rozpoczynają wyrazy,
+toteż tę grupę trzeba dzielić: <hi rend='italic'>Koc·myrzów</hi>, <hi rend='italic'>dzieć·mi</hi>, <hi rend='italic'>bacz·magi</hi>,
+<hi rend='italic'>wid·mo</hi>, <hi rend='italic'>wid·no</hi>, <hi rend='italic'>więd·nę</hi>, <hi rend='italic'>styg·mat</hi>, <hi rend='italic'>lak·mus</hi>, <hi rend='italic'>ok·no</hi>, <hi rend='italic'>wstęp·ny</hi>, <hi rend='italic'>het·man</hi>,
+<hi rend='italic'>świet·ny</hi>. Trzy tylko grupy stanowią wyjątek: <hi rend='italic'>czl</hi> i <hi rend='italic'>dzl</hi> nigdy nie stoi
+na początku wyrazów, <hi rend='italic'>cl</hi> wyjątkowo w tej pozycji się spotyka, więc:
+<hi rend='italic'>płacz·liwy</hi>, <hi rend='italic'>pędz·le</hi>, <hi rend='italic'>prec·le</hi>; a znowu <hi rend='italic'>gn</hi> dość często zaczyna wyrazy,
+przeto całą tę grupę trzeba przenosić: <hi rend='italic'>bie·gnę</hi>, <hi rend='italic'>sty·gnie</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+Zwarta z następną szczelinową rzadko rozpoczyna wyraz, o ile
+tą szczelinową nie jest <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>; wobec tego mamy dzielić: <hi rend='italic'>kob·za</hi>,
+<hi rend='italic'>pieg·ża</hi>, <hi rend='italic'>więk·szy</hi>. Za wyjątek możnaby uznać wyraz <hi rend='italic'>gże·gżółka</hi>, bo
+wyraźnie w nim występuje powtórzenie początkowej grupy spółgłosek.
+Z innych połączeń wątpliwość wzbudza <hi rend='italic'>ks</hi>; rozpoczyna ono
+trzy grupy wyrazów: <hi rend='italic'>ksiądz</hi> (<hi rend='italic'>książę</hi>, <hi rend='italic'>księżyc</hi>, <hi rend='italic'>ksieni</hi>), <hi rend='italic'>księga</hi> (<hi rend='italic'>ksieniec</hi>)
+i <hi rend='italic'>ksyk</hi> (<hi rend='italic'>ksykać</hi>). W wielu wyrazach obcych to połączenie spółgłosek
+wyrażano przez <hi rend='italic'>x</hi>, przeto tem bardziej nie należałoby <hi rend='italic'>ks</hi> dzielić:
+<hi rend='italic'>pła·ksa</hi>, <hi rend='italic'>ku·ksać</hi>, <hi rend='italic'>paro·ksyzm</hi>, <hi rend='italic'>Kser·kses</hi>, <hi rend='italic'>Ale·ksander</hi>, <hi rend='italic'>ta·ksa</hi>. Tak
+samo podzielimy <hi rend='italic'>weks·larz</hi>, tem bardziej że od <hi rend='italic'>sl-</hi> (o ile je odróżniać
+od <hi rend='italic'>śl-</hi>) nie rozpoczynają się wyrazy polskie; ale już różni różnie
+będą dzielić takie wyrazy jak: <hi rend='italic'>Syks·tus</hi> lub <hi rend='italic'>Syk·stus</hi> (por. <hi rend='italic'>stać</hi>
+i mnóstwo innych wyrazów, zaczynających się od <hi rend='italic'>st-</hi>), <hi rend='italic'>deks·tryna</hi>
+lub <hi rend='italic'>dekstryna</hi> (por. <hi rend='italic'>stryj</hi>, <hi rend='italic'>stroić</hi>, <hi rend='italic'>strumień</hi> i t. d.). Jak wreszcie
+traktować <hi rend='italic'>ps</hi>? Od tej grupy rozpoczyna się dość wyrazów: <hi rend='italic'>psalm</hi>,
+<hi rend='italic'>psiak</hi>, <hi rend='italic'>psuć</hi>, <hi rend='italic'>psychologja</hi>, <hi rend='italic'>psykać</hi>, a skoro nie można jej uznać za
+wyjątkową, to jej dzielić nie trzeba: <hi rend='italic'>mo·psa</hi>, <hi rend='italic'>ry·psu</hi>, <hi rend='italic'>Ter·psychora</hi>
+<corr sic='i t. p'>i t. p.</corr>, ale znowu zachodzą wątpliwości, jak dzielić: <hi rend='italic'>kieps·ki</hi> czy
+<hi rend='italic'>kiep·ski</hi>, <hi rend='italic'>kieps·cy</hi> czy <hi rend='italic'>kiep·scy</hi>, <hi rend='italic'>gryps·nąć</hi> czy <hi rend='italic'>gryp·snąć</hi>, <hi rend='italic'>caps·trzyk</hi>
+czy <hi rend='italic'>cap·strzyk</hi>, <hi rend='italic'>chłops·two</hi> czy <hi rend='italic'>chłop·stwo</hi>. Zapewne znaczna większość
+piszących dzielić będzie: <hi rend='italic'>chłop·ski</hi>, <hi rend='italic'>chłop·stwo</hi> analogicznie do innych
+tego rodzaju formacyj, np <hi rend='italic'>pań·ski</hi>, <hi rend='italic'>pań·stwo</hi>, <hi rend='italic'>królew·ski</hi>, <hi rend='italic'>króle·stwo</hi> <corr sic='i t d.'>i t. d.</corr>
+</p>
+
+<p>
+Ze szczelinowych <hi rend='italic'>h</hi> od następnej spółgłoski zawsze się oddziela,
+gdyż niema wyrazów zaczynających się od takiej grupy. Zato <hi rend='italic'>ch</hi>
+często rozpoczyna wyrazy w połączeniu z <hi rend='italic'>ł</hi>, <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>r</hi>, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi><hi rend='italic'></hi>, należy więc
+w środku wyrazu grup tych nie dzielić: <hi rend='italic'>cho·chla</hi>, <hi rend='italic'>ry·chło</hi>, <hi rend='italic'>czo·chrać</hi>,
+<hi rend='italic'>wi·chrzyć</hi>, <hi rend='italic'>żu·chwa</hi>, <hi rend='italic'>Monachoma·chja</hi>. W innych połączeniach <hi rend='italic'>ch</hi> na
+początku wyrazów nie zachodzi wcale, albo tylko rzadko, wobec
+czego należy dzielić: <hi rend='italic'>kuch·ta</hi>, <hi rend='italic'>kuch·cik</hi>, <hi rend='italic'>Marych·na</hi>, <hi rend='italic'>bach·mat</hi>. W cudzoziemskich
+wyrazach: <hi rend='italic'>bh</hi>, <hi rend='italic'>ph</hi>, <hi rend='italic'>dh</hi>, <hi rend='italic'>th</hi><corr sic='.'>,</corr> <hi rend='italic'>kh</hi>, <hi rend='italic'>gh</hi> uważane są za jedną
+spółgłoskę, jak nasze <hi rend='italic'>ch</hi>, i nigdy się nie dzielą.
+</p>
+
+<p>
+Zarówno na początku wyrazów, jako też i w środku <hi rend='italic'>ż</hi> z następną
+spółgłoską trafia się tylko wyjątkowo, więc je trzeba dzielić
+od następnej spółgłoski: <hi rend='italic'>każ·dy</hi>, <hi rend='italic'>wyż·si</hi>, <hi rend='italic'>wyż·szy</hi>, <hi rend='italic'>łyżwa</hi> (mimo <hi rend='italic'>żwawy</hi>),
+<pb n='15'/>
+<hi rend='italic'>wróż·ba</hi> (mimo <hi rend='italic'>żbik</hi>), <hi rend='italic'>moż·ny</hi> (mimo <hi rend='italic'>żnę</hi>), <hi rend='italic'>moż·ni</hi> (<hi rend='italic'>żniwo</hi>), <hi rend='italic'>wyż·ła</hi>
+(<hi rend='italic'>żłopać</hi>), <hi rend='italic'>trwoż·liwy</hi> (<hi rend='italic'>żleb</hi>) i t. d. Natomiast <hi rend='italic'>sz</hi> zachodzi często na
+początku wyrazów, szczególnie w grupach spółgłoskowych: <hi rend='italic'>szcz-</hi>,
+<hi rend='italic'>szk-</hi>, <hi rend='italic'>szl-</hi>, <hi rend='italic'>szm-</hi>, <hi rend='italic'>szn-</hi>, <hi rend='italic'>szp-</hi>, <hi rend='italic'>szt-</hi>, <hi rend='italic'>szw-</hi>, z tego więc wypływa, że w przeciwieństwie
+do <hi rend='italic'>ż</hi> trzeba <hi rend='italic'>sz</hi> z następną spółgłoską przenosić do następnego
+wiersza: <hi rend='italic'>pa·szcza</hi>, <hi rend='italic'>mie·szkać</hi>, <hi rend='italic'>ka·szlę</hi>, <hi rend='italic'>ko·szmar</hi>, <hi rend='italic'>grze·sznik</hi>,
+<hi rend='italic'>Hi·szpan</hi>, <hi rend='italic'>ko·sztowny</hi>, <hi rend='italic'>Kru·szwica</hi>, <hi rend='italic'>re·szta</hi> i odpowiednio do tego
+<hi rend='italic'>wre·szcie</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+Grupy z <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> na pierwszem miejscu przedstawiają się rozmaicie
+w zależności od charakteru następnej spółgłoski. Zwykłemi
+są one na początku wyrazów, poczęści dzięki przedrostkowi, występującemu
+w formie: <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>z</hi> lub <hi rend='italic'>ś</hi>. Tu jednak trzeba wziąć pod uwagę,
+że: 1) przedrostek asymiluje się do następnej spółgłoski dźwięcznej
+lub bezdźwięcznej i dlatego piszemy: <hi rend='italic'>zbawić</hi>, <hi rend='italic'>zganić</hi>, <hi rend='italic'>zdusić</hi>, <hi rend='italic'>spaść</hi>,
+<hi rend='italic'>skusić</hi>, <hi rend='italic'>stopić</hi> (wyjątek w pisaniu stanowią początkowe grupy <hi rend='italic'>zs-</hi>,
+<hi rend='italic'>zsz-</hi>, <hi rend='italic'>zś-</hi>, których nie znajdujemy w środku wyrazów prostych);
+2) przedrostek z wyjątkiem przed <hi rend='italic'>c</hi> nie upodabnia się do następującej
+miękkiej, stąd: <hi rend='italic'>ścierać</hi>, <hi rend='italic'>ścieknąć</hi>, <hi rend='italic'>ściemnieć</hi> ale <hi rend='italic'>zbierać</hi>, <hi rend='italic'>zginąć</hi>,
+<hi rend='italic'>zdziałać</hi>, <hi rend='italic'>zsinieć</hi>; 3) przedrostek ukazuje się tylko w postaci <hi rend='italic'>z</hi> przed
+płynnemi: <hi rend='italic'>zmówić</hi>, <hi rend='italic'>zmieszać</hi>, <hi rend='italic'>znosić</hi>, <hi rend='italic'>znieść</hi>, <hi rend='italic'>złupić</hi>, <hi rend='italic'>zlać</hi>, <hi rend='italic'>zrobić</hi>, a także
+przed <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>: <hi rend='italic'>zrzucić</hi>, <hi rend='italic'>zwiewać</hi>, <hi rend='italic'>zjechać</hi>; i wtedy także nie asymiluje
+się do następnej spółgłoski miękkiej, takie bowiem formy jak:
+<hi rend='italic'>śmierć</hi>, <hi rend='italic'>śmieci</hi>, <hi rend='italic'>śmietana</hi>, <hi rend='italic'>ślub</hi> są nieliczne, i zatarło się w nich poczucie
+złożenia z przedrostkiem. Poza tem <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> (nie przedrostkowe)
+może się łączyć tylko ze spółgłoskami bezdźwięcznemi, ale także
+z płynnemi, np. <hi rend='italic'>spać</hi>, <hi rend='italic'>śpię</hi>, <hi rend='italic'>słać</hi>, <hi rend='italic'>ślę</hi>, <hi rend='italic'>smok</hi>, <hi rend='italic'>śmiech</hi>, <hi rend='italic'>snuć</hi>, <hi rend='italic'>śnić</hi>, a <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>
+tylko z dźwięcznemi i oczywiście z płynnemi: <hi rend='italic'>zdun</hi>, <hi rend='italic'>źdźbło</hi>, <hi rend='italic'>zły</hi>, <hi rend='italic'>źle</hi>,
+<hi rend='italic'>znać</hi>, twarde przed twardemi, miękkie przed miękkiemi.
+</p>
+
+<p>
+Wypadałoby z tego, że w środku wyrazów trzeba oddzielać
+<hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> od każdej spółgłoski dźwięcznej z wyjątkiem płynnej, a <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> od
+każdej spółgłoski bezdźwięcznej, oraz <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> od każdej spółgłoski twardej,
+więc: <hi rend='italic'>zwycięz·ca</hi>, <hi rend='italic'>Francuz·ka</hi>, <hi rend='italic'>proś·bie</hi>, <hi rend='italic'>proś·ba</hi>, <hi rend='italic'>groź·ba</hi>, <hi rend='italic'>groź·bie</hi>
+(od <hi rend='italic'>źb-</hi> nie zaczynają się wyrazy), <hi rend='italic'>Kaś·ka</hi>, <hi rend='italic'>huś·tać</hi>. Natomiast grupy
+z płynnemi przedstawiają stosunki bardziej skomplikowane: twarde
+<hi rend='italic'>s</hi> i <hi rend='italic'>z</hi> przed płynną czy to ustną, czy nosową, stoi na początku wyrazu
+często, przeto i w środku wyrazów takich grup nie należałoby
+dzielić: <hi rend='italic'>Ja·sło</hi>, <hi rend='italic'>Ja·złowiec</hi>, <hi rend='italic'>ja·sny</hi>, <hi rend='italic'>li·znąć</hi>, <hi rend='italic'>pa·smo</hi>, <hi rend='italic'>pry·zma</hi>; zdaje się
+jednak, że bardzo wiele osób ma skłonność do dzielenia grup złożonych
+z <hi rend='italic'>s</hi> lub <hi rend='italic'>z</hi> i nosowej spółgłoski: <hi rend='italic'>jas·ny</hi>, <hi rend='italic'>liz-nąć</hi>, <hi rend='italic'>pas·mo</hi>, <hi rend='italic'>pryz·ma</hi>.
+Ta skłonność, jak się zdaje, i w przyszłości podtrzymywaną będzie
+przez analogiczne oddzielanie zwartej od nosowej: <hi rend='italic'>podob·ny</hi>, <hi rend='italic'>posęp·ny</hi>,
+<hi rend='italic'>jed·nego</hi>, <hi rend='italic'>smut·ny</hi>, <hi rend='italic'>ostatecz·ny</hi> i t. d. Na początku wyrazu <hi rend='italic'>ś</hi> może
+<pb n='16'/>
+stać przed <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>ń</hi>, <hi rend='italic'>m</hi> (<hi rend='italic'>ślina</hi>, <hi rend='italic'>ślub</hi>, <hi rend='italic'>śniat</hi>, <hi rend='italic'>śmiech</hi>, <hi rend='italic'>śmieci</hi> i t. d.) ale nie
+przed <hi rend='italic'>n</hi>, <hi rend='italic'>m</hi>, co zachodzi w środku wyrazów, np. <hi rend='italic'>znośny</hi>, <hi rend='italic'>taśma</hi>,
+właściwie przeto powinnibyśmy dzielić: <hi rend='italic'>głoś·ny</hi>, <hi rend='italic'>gło·śniej</hi>, <hi rend='italic'>taś·ma</hi>,
+<hi rend='italic'>ta·śmie</hi> w przeciwieństwie do: <hi rend='italic'>umy·słu</hi>, <hi rend='italic'>na umy·śle</hi>. Natomiast <hi rend='italic'>ź</hi>
+powinniśmy oddzielać nietylko od <hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>n</hi>, ale także od <hi rend='italic'>m'</hi>, <hi rend='italic'>ń</hi>, gdyż
+od grup: <hi rend='italic'>źm-</hi>, <hi rend='italic'>źń-</hi> nie zaczynają się wyrazy, a zato zaczynają się
+od <hi rend='italic'>zm'</hi> (<hi rend='italic'>zmienić</hi>, <hi rend='italic'>zmieszać</hi> i t. d.), a przeto: <hi rend='italic'>pry·zma</hi>, <hi rend='italic'>na pry·zmie</hi>
+lub <hi rend='italic'>na pryź·mie</hi> (bo i tak wymawiają), <hi rend='italic'>Kuź·ma</hi>, <hi rend='italic'>Kuź·mie</hi>, <hi rend='italic'>groź·ny</hi>,
+<hi rend='italic'>groź·nie</hi>. Co więcej, ponieważ od grupy <hi rend='italic'>źl</hi> rozpoczyna się jeden
+jedyny wyraz, przeto powinnibyśmy dzielić: <hi rend='italic'>ko·zła</hi>, <hi rend='italic'>koź·le</hi>. (Tak samo
+trzebaby dzielić <hi rend='italic'>ź</hi> od każdej innej, bo mamy tylko na początku
+grupę <hi rend='italic'>źr-</hi> i jedyny wyraz <hi rend='italic'>źdźbło</hi>).
+</p>
+
+<p>
+Zestawmy teraz przykłady na <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> + płynna i na <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> + płynna:
+<hi rend='italic'>o·sła</hi>, <hi rend='italic'>o·śle</hi>; <hi rend='italic'>ko·zła</hi>, <hi rend='italic'>koź·le</hi>; <hi rend='italic'>pa·smo</hi>, <hi rend='italic'>w pa·śmie</hi>; <hi rend='italic'>pry·zma</hi>, <hi rend='italic'>na pry·zmie</hi>;
+<hi rend='italic'>głoś·ny</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> <hi rend='italic'>gło·śniej</hi>; <hi rend='italic'>póź·ny</hi>, <hi rend='italic'>póź·niej</hi>. Jeśli jeszcze dodamy, że według
+dzisiejszej zasady mamy dzielić: <hi rend='italic'>nieś·my</hi>, <hi rend='italic'>wieź·my</hi>, <hi rend='italic'>wieź·cie</hi>, ale zato
+<hi rend='italic'>nie·ście</hi>, <hi rend='italic'>pro·ście</hi> i t. d. (por. <hi rend='italic'>ściana, ściąć, ściągać, ściek, ściel,
+ściemnieć, ścierać, ścierń, ścierpieć</hi> i t. d.), to przy dążeniu powszechnem
+do poddawania się wpływom analogji trudno przypuścić,
+aby w tych razach wyrobił się i ustalił powszechny zwyczaj stosowania
+zaleconej przepisem zasady kierowniczej, i raczej przypuścić
+należy, że wbrew wszystkiemu wytworzy się w praktyce dążność
+do traktowania tych grup jednakowo, bez względu, czy na pierwszem
+miejscu stoi <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> czy <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>. Ponieważ mamy wyrazy, zaczynające
+się od <hi rend='italic'>sm-</hi>, <hi rend='italic'>sn-</hi>, <hi rend='italic'>śm-</hi>, <hi rend='italic'>śn-</hi>, <hi rend='italic'>zm-</hi>, <hi rend='italic'>sn-</hi> a także <hi rend='italic'>śl-</hi>, <hi rend='italic'>źl-</hi>, przeto można
+postawić zasadę, że <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> w ogólności nie dzielą się od następnej
+płynnej (ustnej lub nosowej) a zarazem także od <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>, które
+zawsze na równi z płynną w systemie dzielenia stawiamy: <hi rend='italic'>ja·sny</hi>,
+<hi rend='italic'>ja·śniej</hi>, <hi rend='italic'>ko·smyk</hi>, <hi rend='italic'>ja·śmin</hi>, <hi rend='italic'>ta·śma</hi>, <hi rend='italic'>ta·śmie</hi>, <hi rend='italic'>grzę·znę</hi>, <hi rend='italic'>grzę·źniesz</hi>,
+<hi rend='italic'>Ku·źma</hi>, <hi rend='italic'>Ku·śmie</hi>, <hi rend='italic'>O·swald</hi>, <hi rend='italic'>Jó·zwa</hi>, <hi rend='italic'>o·sła</hi>, <hi rend='italic'>o·śle</hi>, <hi rend='italic'>ko·zła</hi>, <hi rend='italic'>ko·źle</hi> i t. d.
+Zapewne jednak powszechna będzie skłonność do dzielenia form
+rozkażnika: <hi rend='italic'>noś·my</hi>, <hi rend='italic'>noś·cie</hi>, <hi rend='italic'>woź·my</hi> analogicznie do <hi rend='italic'>bądź·my</hi>, <hi rend='italic'>kup·cie</hi>,
+<hi rend='italic'>woź·cie</hi> i t. p.
+</p>
+
+<p>
+Wszystko, cośmy powiedzieli o dzieleniu grup spółgłoskowych,
+można uwidocznić w następującej tablicy:
+</p>
+
+<table cols='2'>
+<row>
+<cell>
+<hi rend='spaced'>Dzieli się:</hi>
+</cell>
+
+<cell>
+<hi rend='spaced'>Nie dzieli się:</hi>
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+1. płynna, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi> + inna,
+</cell>
+
+<cell>
+1. zwarta + ustna płynna (ale
+<hi rend='italic'>dz·l</hi>, <hi rend='italic'>c·l</hi>, <hi rend='italic'>cz·l</hi>),
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+2. zwarta + zwarta,<note place='foot'><p>
+Przez zwartą rozumiemy też zwarto-szczelinową, a więc nietylko <hi rend='italic'>p</hi>, <hi rend='italic'>b</hi>,
+<hi rend='italic'>t</hi>, <hi rend='italic'>d</hi>, <hi rend='italic'>k</hi>, <hi rend='italic'>g</hi>, ale też <hi rend='italic'>c</hi>, <hi rend='italic'>dz</hi>, <hi rend='italic'>ć</hi>, <hi rend='italic'>dź</hi>, <hi rend='italic'>cz</hi>, <hi rend='italic'>dż</hi>.
+</p></note>
+</cell>
+
+<cell>
+2. <hi rend='italic'>ch</hi> + ustna płynna, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>.
+</cell>
+</row>
+
+<!-- page break moved below table
+<pb n='17'/>
+
+<row>
+<cell>
+Dzieli się:
+</cell>
+<cell>
+<hi rend='spaced'>Nie dzieli się:</hi>
+</cell>
+</row>
+-->
+
+<row>
+<cell>
+3. dwie jednakowe,
+</cell>
+<cell>
+3. <hi rend='italic'>sz</hi> + inna,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+4. zwarta + nosowa (ale <hi rend='italic'>gn</hi>),
+</cell>
+<cell>
+4. <hi rend='italic'>s</hi> + bezdźwięczna twarda,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+5. zwarta + szczelinowa (ale
+<hi rend='italic'>ks</hi>, <hi rend='italic'>ps</hi>),
+</cell>
+<cell>
+5. <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> + płynna<note place='foot'><p>
+To jest: płynna ustna lub nosowa.
+</p></note>, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+6. <hi rend='italic'>h</hi> + inna,
+</cell>
+<cell>
+6. <hi rend='italic'>z</hi> + każda dźwięczna,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+7. <hi rend='italic'>ch</hi> + zwarta lub nosowa,
+</cell>
+<cell>
+7. <hi rend='italic'>ść</hi>, <hi rend='italic'>źdź</hi>,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+8. <hi rend='italic'>ż</hi> + inna,
+</cell>
+<cell>
+8. <hi rend='italic'>gn</hi>,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+9. <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> + każda niepłynna (ale
+<hi rend='italic'>ść</hi>, <hi rend='italic'>źdź</hi>),
+</cell>
+<cell>
+9. <hi rend='italic'>ks</hi>, <hi rend='italic'>ps</hi>,
+</cell>
+</row>
+
+<row>
+<cell>
+10. <hi rend='italic'>dz·l</hi>, <hi rend='italic'>c·l</hi>, <hi rend='italic'>cz·l</hi>.
+</cell>
+<cell>
+10. każda + <hi rend='italic'>h</hi>.
+</cell>
+</row>
+</table>
+
+<pb n='17'/>
+
+<p>
+O niektórych grupach, złożonych z trzech lub czterech spółgłosek,
+mówiłem już wyżej, wskazując, że niekiedy w nich zachodzi
+wątpliwość, do której zgłoski zaliczyć spółgłoskę środkową. W ogólności
+trzeba przy ich dzieleniu brać pod uwagę charakter ich części
+składowych, zaczynając od końcowych spółgłosek i odpowiednio do
+tego dzielić np. <hi rend='italic'>br·n</hi> (płynna oddziela się od każdej następnej), <hi rend='italic'>c·tw</hi>
+(dwie zwarte się dzielą, <hi rend='italic'>tw</hi> się nie dzieli), <hi rend='italic'>j·bl</hi> (<hi rend='italic'>j</hi> się dzieli od następnej,
+<hi rend='italic'>bl</hi> się nie dzieli) i t. d. Grupy: <hi rend='italic'>nc·k</hi>, <hi rend='italic'>ndz·k</hi> dzielimy w ten
+sposób właśnie dzięki zasadzie zaczynania od końca: <hi rend='italic'>eleganc·ki</hi>,
+<hi rend='italic'>finlandz·ki</hi> podobnie: <hi rend='italic'>farb·ka</hi>, <hi rend='italic'>serb·ski</hi>, <hi rend='italic'>mar·chwi</hi>, <hi rend='italic'>halabard·nik</hi>,
+<hi rend='italic'>garn·czek</hi>, <hi rend='italic'>parsk·nąć</hi>, <hi rend='italic'>napar·stek</hi>, <hi rend='italic'>naparst·ka</hi>, <hi rend='italic'>war·stwa</hi>, <hi rend='bold'>zmarszcz·ka</hi>,
+<hi rend='italic'>tęsk·no</hi>, <hi rend='italic'>plu·skwa</hi>, <hi rend='italic'>piosn·ka</hi>, <hi rend='italic'>kost·ce</hi>, <hi rend='italic'>musz·tra</hi>, <hi rend='italic'>Wawrz·ka</hi> i t. d.
+</p>
+
+<p>
+W końcu jedno jeszcze zastrzeżenie: zarówno tutaj, jako też
+i w osobnych broszurach, poświęconych reformie ortografji, jestem
+tylko sprawozdawcą uchwał Akademji, a bynajmniej nie twórcą reformy,
+toteż ani wyrazów uznania ani nagan za jej wartość przyjmować
+na swój rachunek nie mogę.
+</p>
+
+<p rend="text-align: right">
+<hi rend='italic'>Jan Łoś.</hi>
+</p>
+</div>
+
+<div rend="page-break-before: always">
+<index index='toc'/>
+<index index='pdf' level1='Liberum veto chocby--w ortografji.'/>
+<head>
+Liberum veto choćby&mdash;w ortografji.
+</head>
+
+<p>
+Do końcowego ustępu artykułu prof. Łosia pragniemy dodać
+i my pewne wyjaśnienia, by również nie narażać się na niezasłużone
+<corr sic='czyto'>czy to</corr> pochwały czy nagany. A także czytelników »Języka
+polskiego« może oczywiście obchodzić rola zawodowej czystej nauki
+w stosowaniu jej do zagadnień praktycznych. Temat to z punktu
+widzenia społecznego bardzo zajmujący, gdyby go tylko było można
+traktować naukowo, tj. z wyłączeniem tych ludzi, niemających odpowiedniego
+<pb n='18'/>
+naukowego przygotowania (niekoniecznie ściśle językoznawczego),
+którzy nie potrafią zapanować nad swemi uprzedzeniami
+i uczuciowemi odruchami. A dysputy z ludźmi tego właśnie
+rodzaju mogły juz naukowym zawodowcom gruntownie obrzydnąć.
+Dlatego to w »Języku polskim«, na razie przynajmniej, unikamy
+szczegółowych rozważań ortograficznych. Tym razem zaś występujemy
+we własnej obronie. W przeciwieństwie bowiem do zasad
+ortograficznych Akademji z r. 1891 zasady jej z r. 1918 zapadły
+naogół nie wbrew opinjom językoznawców; w szczegółach nieraz
+się oni nie godzili, ale rozumiejąc, że żadne dzieło społeczne nie
+może dojść do skutku bez wzajemnych ustępstw, poddali się uchwale,
+powziętej bądź co bądź na podstawie wniosków Komisji językowej
+przez przedstawicieli wszystkich polskich towarzystw naukowych
+i ważniejszych instytucyj szkolnych.
+</p>
+
+<p>
+Dlatego to zdziwić nas musiało postąpienie: 1) Wydziału Towarzystwa
+dla popierania nauki polskiej we Lwowie, 2) prof. Kryńskiego.
+Tak bowiem lwowska instytucja jak i warszawski profesor
+założyli przeciw uchwałom Akademji swoje »liberum veto«, motywując
+je także względami naukowemi. Ponieważ z tego pośrednio
+ale zupełnie wyraźnie wynika, że większość ludzi, mianujących się
+zawodowymi językoznawcami, postąpiła w tym wypadku nienaukowo,
+uważamy za potrzebne pewne wyjaśnienia.
+</p>
+
+<p>
+Wydział Towarzystwa dla popierania nauki polskiej&mdash;którego
+sprężyną był w tym wypadku, jak wiadomo, jego prezes, prof.
+Balzer&mdash;»na posiedzeniu z 13 marca 1918 uchwalił, mimo odmienne
+zapatrywanie na niektóre szczegóły, zastosować w wydawnictwach
+swoich punkty 2&mdash;17 prawideł Akademji, tj. wszystkie przez konferencję
+i Wydział filologiczny powzięte uchwały, <hi rend='spaced'>z wyjątkiem
+punktu pierwszego</hi>«; uchwalił więc zatrzymać nadal pisownię
+<hi rend='italic'>Azya</hi>, <hi rend='italic'>Dania</hi>. Napozór wygląda to dość lojalnie: przyjęto punktów 16,
+odrzucono tylko jeden, i to z przyjęciem dla dopełniacza l. mn. akademickich
+form <hi rend='italic'>Indyj</hi>, <hi rend='italic'>parafij</hi>! Ale to tylko napozór: bo przecie
+spór toczył się właściwie tylko o 4 punkty (<hi rend='italic'>-ja</hi>, <hi rend='italic'>-ym</hi>, <hi rend='italic'>-em</hi>, <hi rend='italic'>rzekłszy</hi>,
+<hi rend='italic'>geograf</hi>), z których 3 rozstrzygnięte zostały przypadkiem po myśli
+prof. Balzera (zob. jego »Jeszcze o punktach spornych pisowni polskiej«,
+Lwów 1910). W rzeczywistości więc, gdzie uchwała była mu
+sympatyczna, przyjął ją, gdzie zaś zapadła wbrew jego życzeniom&mdash;zgłosił
+liberum veto; a trzeba jeszcze przypomnieć, że Towarzystwo
+dla popierania nauki polskiej było jedynem, co na konferencje
+krakowskie delegata swego nie przysłało, chociaż byli na nich nawet
+delegaci toruńskiego Towarzystwa naukowego mimo odległości i przeszkód
+paszportowych.
+</p>
+
+<pb n='19'/>
+
+<p>
+Prof. Kryński wydał świeżo książkę p. t. »Jak nie należy mówić
+i pisać po polsku« (Warszawa 1920), gdzie osobny rozdział V
+(str. 290&mdash;311) poświęcony jest pisowni, oczywiście przedewszystkiem
+pisaniu tych czterech punktów, które w całości lub w części wypadły
+wbrew jego życzeniom. Gdy więc lwowskie Towarzystwo
+zaprotestowało przeciw »jocie«, warszawski profesor protestuje przeciw
+rozróżnianiu <hi rend='italic'>-ym</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> <hi rend='italic'>-em</hi>, przeciw <hi rend='italic'>zjadłszy</hi>, przeciw <hi rend='italic'>geografowi</hi>,
+nawet przeciw <hi rend='italic'>diagnozie</hi>. Gdyby Akademja oświadczyła się była
+za nierozróżnianiem rodzajów, za <hi rend='italic'>zjadszy</hi> i za <hi rend='italic'>gieografem</hi>, prof.
+Kryński byłby zadowolony, ale nie poddałby się prof. Balzer! W takim
+stanie rzeczy z góry niemożliwa była taka uchwała Akademji,
+któraby liberum veta nie wywołała.
+</p>
+
+<p>
+Przyznać trzeba, że jest między temi dwoma postępkami pewna
+różnica. Towarzystwo lwowskie <hi rend='spaced'>ogranicza się do swoich wydawnictw</hi>
+i to tylko »do czasu, dopokąd... prawidło... w rzeczywistości
+przez powszechną praktykę ortograficzną nie zostanie przyjęte«,
+czyli zapowiada, że gdy już nikt inaczej pisać nie będzie, to
+i ono się podda, ostatnie. Prof. Kryński natomiast, wydając książkę
+pod wymienionym tytułem, <hi rend='spaced'>propaguje</hi> wprost <hi rend='spaced'>nieuznawanie
+ogólnie narodowej zasady</hi>.
+</p>
+
+<p>
+Wspólne jest im jedno: powoływanie się na zasady naukowe,
+przyczem jedynemi powagami naukowemi są: dla Towarzystwa
+dla popierania nauki polskiej R. Zawiliński<note place='foot'><p>
+<corr sic='który'>Który</corr> zresztą wypowiada wprawdzie pesymistyczne zapatrywania na
+nową ortografję, ale mimo to stosuje ją w swym »Poradniku językowym« czyli
+liberum veta bynajmniej nie głosi.
+</p></note>, dla prof. Kryńskiego
+on sam. Wobec tego, nie wchodząc nawet w szczegóły, podnosimy,
+że chyba i my mamy prawo żądać, by nas w zakresie językoznawstwa
+uważano za ludzi nauki, nie gorszych od dwu wymienionych
+i od znakomitego... historyka prawa, prof. Balzera. Toteż
+protestujemy przeciw narzucaniu szerszej publiczności twierdzeń,
+jakoby »z najpoważniejszej, fachowej strony stwierdzono, że do
+uchwalenia nowego prawidła doszło skutkiem przeoczenia« jakiejś
+naukowej »zasady«, lub jakoby prawidła te »nie odpowiadały dzisiejszym
+wymaganiom i zasadom naukowym«. W zgodzie z nami
+będzie zapewno jeszcze kilku innych językoznawców pozakrakowskich,
+między innymi prof. Baudouin de Courtenay, jedyny, który
+zasadniczo zajmował się sprawą stosunku języka mówionego do
+pisanego i który o tem, ze szczególnem uwzględnieniem języka polskiego,
+osobną przygotowuje książkę.
+</p>
+
+<p>
+Każdy niemal (bo tylko z bardzo małemi, i to drobiazgowemi
+<pb n='20'/>
+wyjątkami) pŗzytoczony argument podejmujemy się zbić właśnie
+naukowo. Sądząc jednak, że ortografja Akademji tym razem już się
+powszechnie przyjmie, tylko dla przykładu przytaczamy co następuje:
+</p>
+
+<p>
+1. Niezgodnem z nauką jest twierdzenie, jakoby w typie <hi rend='italic'>biologja</hi>,
+<hi rend='italic'>diecezja</hi> »do pisowni jednakowych wartości dźwiękowych zastosowano
+równorzędnie dwie zgoła odmienne... zasady« (Tow. popier.
+nauki), jakoby pisownia przez <hi rend='italic'>i</hi> zgłosek początkowych była »niezgodna
+z żywą mową i sprzeciwiała się wprost naturze głosowni
+polskiej« (Kryński, str. 290). Przeciwnie, twierdzimy, że wartość
+dźwiękowa zgłosek przedakcentowych i poakcentowych jest właśnie
+w żywej mowie niejednakowa i że uchwalona pisownia zgodna jest
+z naturą głosowni polskiej. Wymienione rozróżnianie uważamy za
+poważny krok w uzgodnieniu naszej ortografji z nauką, za wyrwanie
+z jednego czy drugiego szablonu (<hi rend='italic'>biologia</hi> czy <hi rend='italic'>bjologja</hi>).
+</p>
+
+<p>
+2. Rozróżnianiu końcówek zaimkowo-przymiotnikowych <hi rend='italic'>-ym</hi>,
+<hi rend='italic'>-em</hi> i <hi rend='italic'>-ymi</hi>, <hi rend='italic'>-emi</hi> byliśmy osobiście przeciwni, jako nieuzasadnionemu
+ani historją ani dzisiejszą wymową. Nie byliśmy jednak głusi na
+inne okoliczności: na ogólny niewątpliwy fakt odmiennego nieraz
+rozwoju języka pisanego a mówionego i na ten szczegółowy, że
+tyloletnia wytrwała propaganda prof. Kryńskiego, zdoławszy tyle
+zrobić dla zwycięstwa »joty«, przeważnej, bardzo przeważnej części
+»jotaków« nie potrafiła zjednać dla nierozróżniania tych końcówek.
+Nie będąc znawcami pierwotnych języków amerykańskich, wierzymy
+prof. Kryńskiemu, że »żaden z nich nie ma podobnego rozróżniania«,
+ale sądzimy, że argument to zupełnie obojętny: przecież każdy język
+oprócz wspólnych z innemi ma także swoje odrębne znamiona.
+I rzeczywiście nie możemy pojąć, czego tu chcą języki czerwonoskórych:
+gdzie Rzym, gdzie Krym...? Z tego powodu, nie będąc
+zwolennikami tego rozróżniania, nie uważamy go jednak wcale za
+jakiś naukowy skandal. Do pewnego stopnia może nawet z naukowego
+punktu widzenia dobrze się stało, że ta zasada przeszła. Bo
+przy tej sposobności udało nam się przekonać uchwalających, że
+jedynem możliwem w l. mn. rozróżnianiem jest rozdział na formy
+męskoosobowe i nie-męskoosobowe: <hi rend='italic'>dobrymi ludźmi</hi> ale <hi rend='italic'>dobremi
+końmi, stołami, kobietami</hi>. Takie rozróżnianie, od dawna popierane
+przez prof. Baudouina de Courtenay, może przecie złamie ten bezmyślnie
+w podręcznikach gramatycznych szerzony fałsz, jakoby dzisiejszy
+język polski miał w liczbie mnogiej te same trzy rodzaje
+co w liczbie pojedynczej; będzie to o wiele większem uświadomieniem
+naukowem całego narodu niż jest jego zaciemnieniem zbyteczne
+rozróżnianie <hi rend='italic'>-ym, -em</hi> w liczbie pojedynczej
+</p>
+
+<p>
+3. W sprawie <hi rend='italic'>zjadłszy</hi> byliśmy obojętni, ale zgodziliśmy się na
+<pb n='21'/>
+niehistoryczne <hi rend='italic'>ł</hi>, widząc, że większość jest za niem, a u wielu Polaków
+napewno skojarzyło się już ono z imiesłowem <hi rend='italic'>zjadł</hi> i przez to
+nabrało rzeczywistej wartości psychicznej. Godzimy się (Kryński,
+str. 306), że »nauczycielowi wypadnie powiedzieć otwarcie, że to <hi rend='italic'>ł</hi>
+wtrącono... wskutek błędnego pojmowania tworzenia się form tego
+imiesłowu«, ale nie godzimy się, żeby »pouczanie takie dzisiaj wobec
+wiedzy językoznawczej żadną miarą nie uchodziło«. Naszem zdaniem,
+zapewne nie mniej naukowem niż zdanie prof. Kryńskiego,
+najzupełniej ono uchodzi, jest nawet dobrym przykładem na nie,
+rzadkie w języku powstawanie form historycznie fałszywych, a jednak
+faktycznie istniejących. Niezupełnie godzimy się też na rymowe dowody
+autora (str. 307), bo jeśli poeci rymowali stale: <hi rend='italic'>usiadłszy&mdash;patrzy,</hi>
+to rymowali również: <hi rend='italic'>popadł&mdash;listopad</hi> (już Potocki) mimo
+że w <hi rend='italic'>popadł</hi> <hi rend='italic'>ł</hi> jest historycznie uzasadnione.
+</p>
+
+<p>
+I t. p., i t. p.!
+</p>
+
+<p>
+Jeszcze jedna sprawa, zupełnie podrzędna, a jednak wielu dra-żniąca:
+kwestja <hi rend='spaced'>dzielenia wyrazów</hi>. Tutaj co do jedynego punktu
+spornego: dzielenia grup spółgłoskowych, byliśmy za zupełnem zostawieniem
+swobody. Skoro jednak tak wszyscy uczestnicy ankiety,
+jak i wszystkie głosy publiczne, które się tem zajmowały, były za
+ścisłem ustaleniem, Komisja językowa wystąpiła z projektem dzielenia
+według natury spółgłosek; por. wyżej, str. 74, litera c). Natomiast
+Wydział filologiczny uznał jako zasadę dzielenia wzgląd na to,
+czy od pewnej grupy spółgłosek może się czy nie może zaczynać
+wyraz; por. wyżej str. 72, a) b). Gdy przyszło do szczegółowego
+wykonania, okazało się, że według tej zasady niemożna nigdy być
+pewnym, jak należy dzielić (chyba że się kto wyuczy 34 wyjątków!),
+dlatego też prof. Łoś w »Pisowni polskiej ustalonej« (wydania 2.
+str. 26&mdash;8) obok reguły uchwalonej podał też wymienioną fonetyczną
+(według natury spółgłosek). Ze system uchwalony był w praktyce
+niemożliwy, to stwierdził też bezwzględnie najlepszy w Polsce znawca
+praktycznej ortografji, dyrektor A. Passendorfer, pisząc w »Poradniku
+językowym« (luty&mdash;marzec 1920, str. 30): »Jestem także pewny, że
+młodziuchny [tak go słusznie nazywa, zob. niżej] »obowiązujący«
+system dzielenia wyrazów ustąpi wkrótce miejsca drugiemu systemowi,
+opartemu na właściwościach spółgłosek«. Mimo to, umieszczenie
+przez prof. Łosia, nie bez naszej rady, tego systemu obok uchwalonego
+wywołało na posiedzeniach Komisji języka polskiego i Wydziału
+filologicznego protest jednego członka, który zakończył się
+pozostawieniem systemu uchwalonego ale w formie podanej w poprzednim
+artykule, wcale nie łatwiejszej, jednak istotnie trochę możliwszej
+i zostawiającej mniej pola dowolności.
+</p>
+
+
+<pb n='22'/>
+
+<p>
+Argumenty zwolenników uchwały były dwa: 1) że ludzie nie
+potrafią się nauczyć, które spółgłoski są zwarte, 2) że niema potrzeby
+zarzucać »starego« systemu, obowiązującego lat tyle. Nas one najzupełniej
+nie przekonały z następujących powodów: 1) Prosimy porównać,
+co jest trudniejsze: wyuczenie się szeregów <hi rend='italic'>p b</hi>, <hi rend='italic'>t d</hi>, <hi rend='italic'>k g</hi>
+i <hi rend='italic'>c dz</hi>, <hi rend='italic'>ć dź</hi>, <hi rend='italic'><corr sic='cż'>cz</corr> dż</hi>, czy tez tabelki, podanej wyżej na str. 80&mdash;1. Nasz
+system miał też tę zaletę, że łączył dzielenie z niezbędną w gramatyce
+szkolnej (jeżeli się jej ma wogóle uczyć) a bardzo łatwą do
+nabycia znajomością sposobu i miejsca tworzenia w jamie ustnej
+spółgłosek. Obok rozróżniania <hi rend='italic'>die(ce)·</hi> od <hi rend='italic'>·zja</hi> i rozróżniania w l. mn.
+końcówek <hi rend='italic'>-ymi</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> <hi rend='italic'>-emi</hi> nie według rodzajów l. p., ale według rodzajów
+męskoosobowego i niemęskoosobowego uważaliśmy ten punkt za
+istotny naukowo-praktyczny postęp nowej ortografji. 2) Zasada dzielenia
+według tego, czy od jakiejś grupy spółgłosek może się zaczynać
+wyraz, jest ze stanowiska Akademji też zupełnie nową, bo w jej
+»Uchwałach z 31 października 189l« na str. 21&mdash;3, gdzie mowa
+o rozdzielaniu, o systemie takim niema ani słowa!
+</p>
+
+<p>
+Pozostajemy więc przy twierdzeniu, że z dwu proponowanych
+nowych systemów przyjęto i trudniejszy i niedający się ściśle przeprowadzić.
+Przyczyną tego nieszczęśliwego wyboru był w znacznej
+mierze brak podstawowego wykształcenia językowego u ogółu filologów,
+historyków literatury i sztuki i t. p., a co za tem idzie, także
+pewna do językoznawców nieufność. Nie łudzimy się, by to prędko
+ustało, ale dążenie do tego jest jednym z celów wydawania przez
+nas »Języka polskiego«.
+</p>
+
+<p>
+Chociaż jednak uważamy uchwaloną zasadę naukowo za gorszą
+i trudniejszą, to jednak bynajmniej nie mamy zamiaru... warcholić.
+Uważamy, że liberum veto a nawet votum separatum zachować
+należy tylko dla spraw naprawdę bardzo zasadniczych, w ortografji
+zaś stroną zasadniczą napewno nie jest ani jej naukowość, ani nawet
+łatwość, ale przedewszystkiem jej powszechność, a co za tem idzie,
+ogólnonarodowa jednolitość. Nie wierzymy zaś, by ten cel dał się
+przeprowadzić inną drogą, niż ta, która doprowadziła do uchwał,
+ogłoszonych przez Akademję.
+</p>
+
+<p rend="text-align: right">
+<hi rend='italic'>Kazimierz Nitsch, Jan Rozwadowski.</hi>
+</p>
+</div>
+
+<div rend="page-break-before: always">
+<index index='toc'/>
+<index index='pdf' level1='O zjawiskach i rozwoju jezyka.'/>
+<head>
+O zjawiskach i rozwoju języka.
+</head>
+
+<head type='sub'>
+8. Dźwięk a znaczenie.&mdash;Początki mowy.
+</head>
+
+<head type='sub'>
+I.
+</head>
+
+<p>
+Pragnę tu podjąć na nowo i nieco szerzej rozwinąć treść drugiej
+połowy swego ostatniego artykułu (JP IV 1) p. t. »Mowa a myśl«.
+<pb n='23'/>
+Zakończyłem go ogólnym wywodem, że pomiędzy znaczeniem wyrazów
+a ich brzmieniem niema&mdash;poza pewnemi, szczupłemi zresztą,
+kategorjami&mdash;aktualnego, bezpośredniego związku przyczynowego,
+a dosyć pospolite złudzenie, że taki związek jest, polega tylko na
+stałem i bardzo silnem skojarzeniu znaczenia z brzmieniem wyrazów
+języka ojczystego. Związek istotny ostatecznie jest, ale bardzo
+niewyraźny, ogromnie odległy i właściwie tylko pośredni&mdash;choćby
+tylko z powodu ogromnego oddalenia historycznej doby wszelkich
+języków od epoki ich, względnego oczywiście, powstawania.
+</p>
+
+<p>
+Owo pospolite u ludzi złudzenie wyraża się w sposób jaskrawy
+i naiwny w mimowolnem zrównywaniu wyrazów z rzeczami: oczywiście
+wyrazów języka ojczystego i przez ludzi stojących na niezbyt
+wysokim stopniu rozwoju kulturalnego. Ten sposób patrzenia na to
+co się mówi oświeca nam doskonale znana anegdota o tem, jak się
+spierali o wyższość swoich języków Niemiec, Włoch i Węgier. No,
+powiada Niemiec, chcąc spór rozstrzygnąć, jakże wy nazywacie naprzykład
+‘wodę’ (<foreign lang='de' rend='italic'>Wasser</foreign>)? Włoch odpowiada: <foreign lang='it' rend='italic'>acqua</foreign>, a Węgier: <foreign lang='hu' rend='italic'>viz</foreign>.
+Na to Niemiec z triumfem: a my mówimy ‘woda’ (<foreign lang='de' rend='italic'>Wasser</foreign>) i to jest
+naprawdę woda (<foreign lang='de' rend='italic'>wir aber nennen es Wasser und es ist auch Wasser</foreign>).
+Może się komu wyda, że ta anegdotka jest zbyt naiwna, żeby była
+prawdziwa? Nie, o niej można naprawdę powiedzieć: <foreign lang='it' rend='italic'>se non è vero,
+è ben' trovato</foreign>. Bo oto dwa takiesame odezwania się, za których
+prawdę można ręczyć. Znakomity lingwista Schuchardt zapytał raz
+jednego chłopa włoskiego trzymając szklankę w ręku, czy wie jak
+się to nazywa. Na to Włoch mu odpowiedział: To się nazywa
+w jednym języku tak, a w drugim inaczej, ale to jest ‘szklanka’
+(<foreign lang='it' rend='italic'>un bicchiere</foreign>) i tylko po włosku tak się nazywa (<foreign lang='it' rend='italic'>questo si chiamerà
+così in una lingua e così nell' altra; ma è un bicchiere e soltanto
+in italiano si chiama così</foreign>)<note place='foot'><p>
+Zeitschrift fur roman. Philologie 21, 199.
+</p></note>. Nyrop opowiada znowu taką historyjkę.
+Pewna młoda Niemka zaczęła się uczyć francuskiego modną »bezpośrednią«
+metodą i właśnie odbywała <corr sic='sie'>się</corr> pierwsza lekcja przy
+śniadaniu, jako <foreign lang='fr' rend='italic'>leçon de choses</foreign>. Nauczyciel rozpoczął lekcję od sera
+i nazwał go pokazując Niemce ‘serem’ (<foreign lang='fr' rend='italic'>frommage</foreign>). Ale młoda osoba
+nie mogła się z tem odrazu pogodzić i zawołała naiwnie: <foreign lang='fr' rend='italic'>Frommage</foreign>?
+dlaczego <foreign lang='fr' rend='italic'>frommage</foreign>? ‘Ser’ jest przecież daleko naturalniej
+(<foreign lang='de' rend='italic'>Käse ist doch viel natürlicher</foreign>)<note place='foot'><p>
+Grammaire historique de la langue française<corr sic='(Dodano)'>,</corr> 4 § 544
+</p></note>.
+</p>
+
+<p>
+Nic tedy dziwnego, że tylko <hi rend='spaced'>własny</hi> język uważa się naiwnie
+za naturalny, prawdziwy, naprawdę jasny, a obce języki za niepojęty
+bełkot. Przejawia się to w bardzo pospolitych przejściach znaczeniowych
+<pb n='24'/>
+i zwrotach takich jak <foreign lang='fr' rend='italic'>parler français</foreign>, <foreign lang='de' rend='italic'>auf gut <corr sic='deutsch'>Deutsch</corr></foreign>,
+<hi rend='italic'>już ja mu to powiem po polsku</hi>, gdzie nazwy własnego języka używa
+się w znaczeniu jasnego, dobitnego wyrażenia. Przeciwnie człowieka,
+mówiącego obcym językiem, nazywa się momotem, to jest bełkocącym
+niezrozumiale, bo nic innego nie znaczy greckie <hi rend='italic'>bárbaros</hi>,
+podobnie jak Słowianie swych zachodnich sąsiadów <hi rend='italic'>Niemcami</hi> nazywają,
+to znaczy ludźmi, nie umiejącemi porządnie mówić. To
+z pewnością bywa też głównym powodem, że rodzime nazwy bardzo
+wielu szczepów i ludów znaczą poprostu tyle co ‘człowiek’.
+</p>
+
+<p>
+Na temsamem podłożu psychicznem i kulturalnem rozwijały
+się, a poczęści do dziś dnia się powtarzają lub trwają zjawiska tak
+zwanego tabu, eufemizmów i omówień, rzucanie uroczystej klątwy
+i czary, to jest sprowadzanie czarów na drugich, a uchylanie się
+od nich samemu, co wszystko polega na naiwnem zrównaniu wyrazu
+z przedmiotem, nazwy z rzeczą, imienia z osobą. To zasadnicze
+zjawisko wyraża się od niepamiętnych czasów w utartych zwrotach,
+że <hi rend='italic'>nie należy wywoływać licha</hi>, albo <hi rend='italic'>wilka z lasu</hi>, bo <hi rend='italic'>o wilku mowa,
+a wilk tuż</hi>. W czasie polowania, a zwłaszcza podczas wielkich wypraw
+myśliwskich i rybackich, mających dla wielu szczepów ogromne
+znaczenie, zachowuje się ściśle różne zabobonne praktyki, a do najważniejszych
+należy wystrzeganie się nazywania zwierzyny, na jaką
+się poluje, jej zwykłemi nazwami, ażeby nie zwracać jej uwagi,
+zmylić jej czujność i móc ją podejść; tak jak znowu w zwykłych
+warunkach unika się nazywania niebezpiecznych zwierząt dlatego,
+aby ich sobie nie sprowadzić niepotrzebnie na kark. Nazywa się
+tedy takie zwierzęta na które się poluje lub których się boi, nie
+ich zwykłemi nazwami, tylko opisowemi np. niedźwiedzia ‘starym,
+kudłaczem, burym’ itp, bo właściwa nazwa to tyle co zwierz sam,
+nazwać go to prawie tyle co go źgnąć. Podobnie unika się, i to
+nietylko u szczepów na niskim stopniu cywilizacji, nazywania śmierci,
+choroby, zwłaszcza różnych zaraz, djabła i wielu innych rzeczy,
+budzących obawę, wstręt, pogardę itd., albo przeciwnie budzących
+w nas uczucia czci, uszanowania, religijnego poddania. Nieskończone
+są przenośnie i omówienia w guście: skonać lub skończyć (życie),
+przenieść się do wieczności, zamknąć oczy, zasnąć w Panu, zgasnąć,
+gdy mnie kiedyś zabraknie itd., bo zawsze lepiej nie mówić o »samej
+śmierci«. Lepiej djabła nazwać ‘złym’ czy ‘kusym’, bo my wiemy
+o kim mowa, a jego się zmyli&mdash;tylu wszakże jest na świecie
+‘złych’ lub ‘kusych’! a jeszcze lepiej poprostu, jak w wielu stronach,
+‘tym’ i przeżegnać się na wszelki wypadek. Chcąc rzucić na kogoś
+czary lub wezwać na niego kary i pomsty bogów trzeba koniecznie
+albo mieć jego podobiznę albo znać imię i nazwisko&mdash;wtedy
+<pb n='25'/>
+przeklina się starannie jego, wymieniając dokładnie, kilka razy, imię,
+i jego ciało, znowu dokładnie wymieniając wszystkie członki i jeżeli
+można, wypisuje to wszystko i wtedy skutek pewny! To znowu nie
+nazywamy wielu rzeczy po imieniu, bo ‘nie wypada’, a nie wypada
+dlatego, że nazwa a rzecz to niby tosamo. Oczywiście działają tu
+także różne inne uczucia i zjawiska te pojawiają się w najrozmaitszych
+postaciach i odmianach, ale wszędzie leży lub leżał na dnie,
+czy wyłącznie czy obok innych, ten zasadniczy rys psychiczny zrównywania
+rzeczywistości z wyrazami. Bardzo to ciekawa i pouczająca
+dziedzina, ale nie mogę się nad nią dłużej zatrzymywać.
+</p>
+
+<p>
+Jednak i na wyższym stopniu rozwoju, kiedy już niema mowy
+o takiem naiwnem zrównywaniu wyrazów z pojęciami, nie ginie
+ono całkowicie, tylko się przedstawia w nowej, »postępowej« formie.
+Ludzie zawsze przyjmują jakiś naturalny, istotny związek między
+nazwą a rzeczą, uważając je prawie instynktownie za dwie strony
+tegosamego. Sprawa ma w sobie zarazem coś zagadkowego i tajemniczego,
+co wiecznie niepokoi umysły. Pomijając już szersze koła
+inteligencji, dalej ludzi skądinąd niecodziennych, ale u których gra
+wyobraźnia, jak wielkich nieraz artystów, a wreszcie uczonych nieraz
+manjaków, to nawet wśród bardzo wybitnych pod względem
+intelektualnym ludzi, u głów najjaśniejszych (oczywiście myśleniem,
+nie pochodzeniem) spotykamy często takie niejasne, w gruncie rzeczy
+naiwne, wyobrażenia o jakimś tajemniczym a istotnym związku,
+o jakiejś pełnej wyrazistości harmonji między wyrazem a rzeczą.
+Oto co myślał taki niepowszedni, ścisły i wszechstronny badacz
+i myśliciel jak Ampère&mdash;o francuskich samogłoskach nosowych.
+Oto »w językach, które je posiadają, wywołują one tę majestatyczną
+i pełną harmonję, jaką znajdujemy we francuskim w wyrazach
+<foreign lang='fr' rend='italic'>rampe</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>temple</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>constance</foreign> itd., któraby znikła w zupełności, gdybyśmy
+je wymawiali <foreign lang='fr' rend='italic'>râpe</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>tâple</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>constânce</foreign>« itd. <foreign lang='fr'>(les sons... qui donnent aux
+langues où ils sont admis cette harmonie pleine et majestueuse qu'on
+trouve en français dans les mots <hi rend='italic'>rampe</hi>, <hi rend='italic'>temple</hi>, <hi rend='italic'>constance</hi> etc., et
+qui disparaîtrait entièrement si l'on prononçait <hi rend='italic'>râpe</hi>, <hi rend='italic'>tâple</hi>, <hi rend='italic'>constânce</hi>
+etc.)</foreign>. Dlatego też nie podoba mu się nazwa ‘nosowych’, niestosownie
+nadana tym samogłoskom <foreign lang='fr'>(les sons, appelés assez mal à propos sons
+nasaux)<note place='foot'><p>
+Essai sur la philosophie des sciences (I) XLVI nast.
+</p></note></foreign>&mdash;pewnie, jakże majestat ma w nosie siedzieć?! Ciekawe
+przytem, że całkiem podobne zapatrywania spotykamy potem u jednego
+ze starszych lingwistów, Buschmanna, współpracownika braci
+Humboldtów. Mówiąc o różnicy nazw dla ‘matki’ a dla ‘ojca’, z których
+pierwsze zawierają w wielu językach głoski <hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>n</hi>, a drugie
+<pb n='26'/>
+głoski <hi rend='italic'>p</hi>, <hi rend='italic'>t</hi>, widzi w <hi rend='italic'>m</hi> i <hi rend='italic'>n</hi> spokój i łagodność: <foreign lang='de'>Wie sinnig
+spricht sich nicht das Naturgefühl darin aus, dass für den Vater
+die starken Laute, die harte oder weiche Muta, für die Mutter die
+völlig abgeebneten, ruhigen Consonanten bestimmt sind, welche nur
+als eine sanfte Grenze noch den Mutis angehören</foreign><note place='foot'><p>
+<foreign lang='de'>Über den Naturlaut</foreign> (Berlin 1853), 4.
+</p></note>. I całkiem jak
+Ampère odrzuca nazwę 'nosowych', która mu się stanowczo niepodoba.
+</p>
+
+<p>
+Z drugiej strony, nie brakowało naturalnie nigdy ludzi we
+własnem mniemaniu naprawdę »oświeconych«, nie mających »przesądów«,
+wolnych od wszelkich »uprzedzeń« i »mistycyzmu«, trzymających
+się tylko »faktów«, słowem »pozytywistów«, a także »sceptyków«,
+którzy tego rodzaju zapatrywania uważali za dziecinne. Brzmienie
+wyrazu niema wedle nich nic wspólnego z oznaczoną wyrazem
+rzeczą: brzmienie to tylko czysto zewnętrzny, nieistotny, umówiony,
+w gruncie rzeczy przypadkowy znak.
+</p>
+
+<p>
+W rezultacie zagadnienie nasze, zazwyczaj ogólniej pojęte jako
+zagadnienie o początku mowy pokutuje od wieków w dysputach
+i w literaturze od Greków począwszy poprzez całą starożytność
+i średniowiecze, a następnie w epoce odrodzenia umysłowego w 17
+i 18 wieku aż do ostatnich czasów, gdzie wreszcie znalazło względne
+załatwienie.
+</p>
+
+<p>
+W Grecji postawiono i ujęto problem jako zagadnienie trafności
+czyli prawdziwości nazw, <foreign lang='el'>δρδότης τϖν δνομάτων</foreign>, a Platon zastał go
+w takiej fazie: szkoła Demokryta utrzymywała, że nazwy oznaczają
+rzeczy na mocy społecznego układu, <foreign lang='el'>δέσει</foreign>, zaś szkoła Heraklita, że
+na mocy natury, <foreign lang='el'>φύσει</foreign>. Pierwsze stanowisko, którego zasadę nabywano
+obok <foreign lang='el'>φέσις</foreign> także <foreign lang='el'>έδσς, νόμος, ξυνδήϰη, δμολογία</foreign>, wyrażało myśl,
+że prawdziwość czyli stosowność nazw polega na swobodnej umowie
+ludzkiej, na społecznym przyjęciu i zwyczaju, czyli że stosunek wyrazów
+do wyrażanych rzeczy albo pojęć polega ostatecznie na działalności,
+wynikającej ze świadomej woli człowieka. Drugie stanowisko
+przyjmowało naturalny, przyrodzony, konieczny związek między nazwą
+a rzeczą, niezależny od ludzkiej woli, a w ślad za tem zgodność
+nazwy z istotą odnośnej rzeczy. Platon podjął zagadnienie w dialogu
+p. t. Kratylos, gdzie Kratyl, zwolennik zasady <foreign lang='el'>φύσει</foreign> twierdzi, że
+każda rzecz ma w każdym języku z natury nazwę stosowną, zaś
+Hermogenes, wyznawca zasady <foreign lang='el'>δέσει</foreign> utrzymuje, że wszelka trafność
+nazwy polega tylko na umowie i zwyczaju, bo żadne nazwy nie
+powstają z natury. Zanim zobaczymy, jakie Platon w osobie Sokratesa
+zajął stanowisko wobec spornej kwestji, zaznaczmy, że wogóle
+w tym problemie <foreign lang='el'>φύσει-δέσει</foreign> mieszczą się właściwie trzy różne
+<pb n='27'/>
+momenty, niezawsze dosyć wyraźnie rozróżniane, a mianowicie
+1) właściwa kwestja 'naturalnego znaczenia głosek', 2) kwestja pewnej
+ogólnej zgody między wyglądem wyrazu a przedmiotem, 3) kwestja
+raczej etymologiczno logiczna, czy dana nazwa jest wogóle trafnie
+dobrana w stosunku do istoty oznaczonej rzeczy. Że Grecy wsadzili
+tu jeszcze czwarty, całkiem innego rzędu moment, mianowicie wygląd
+liter, o tem niżej. Nas tu obchodzi oczywiście przedewszystkiem
+pytanie pod a), w drugim rzędzie pytanie pod b); natomiast pytanie
+pod c) zostawiamy zupełnie na boku.
+</p>
+
+<p>
+Otóż Platon dochodzi w osobie Sokratesa początkowo do wniosku,
+że niepodobna uważać wyrazów za dowolnie wytworzone i stara się
+znaleść naturalną i konieczną podstawę 'prawdziwości pierwotnych
+nazw', <foreign lang='el'>άλήδεια τϖν πρώτων δνομάτων</foreign>, w tem, że głoskami naśladowano
+pierwotnie istotę rzeczy i zjawisk: »r przy wymawianiu
+którego język najbardziej drga, wyrażało wszelki ruch i pęd
+i dlatego spotyka się je w wyrazach <foreign lang='el'>ρεϊν</foreign> płynąć, <foreign lang='el'>ροή</foreign> prąd, <foreign lang='el'>πρόμος</foreign>
+drżenie (strach), <foreign lang='el'>τραχύς</foreign> szorstki, <foreign lang='el'>ϰρούειν</foreign> tłuc, uderzyć, <foreign lang='el'>ϑραύειν</foreign> (roz)tłuc,
+<foreign lang='el'>έρείϰειν</foreign> rozbić, rozedrzeć, <foreign lang='el'>ϑρύππιν</foreign> kruszyć, <foreign lang='el'>ϰερματίειν</foreign> drobić, <foreign lang='el'>ρυμβεϊν</foreign>
+kręcić w kółko; głoska <hi rend='italic'>i</hi> wyraża rzeczy cienkie, jako najłatwiej
+idące przez wszystko i dlatego mamy ją w <foreign lang='el'>ιέναι</foreign> iść oraz <foreign lang='el'>ιέσϑαι</foreign> spieszyć,
+dążyć, podobnie jak znowu zapomocą głosek <hi rend='italic'>ph</hi> (<foreign lang='el'>φ</foreign>), <hi rend='italic'>ps</hi> (<foreign lang='el'>ψ</foreign>), <hi rend='italic'>s</hi>
+i <hi rend='italic'>z</hi> (<foreign lang='el'>ζ</foreign>) oddaje się zgodnie z ich naturą wszelkie rodzaje wiania
+i dęcia jak <foreign lang='el'>τό ψυϰρόν</foreign> zimne, chłodne, wrzące, <foreign lang='el'>τό ζέον</foreign> chwiać
+się, trząść się i wogóle <foreign lang='el'>σεισμός</foreign> wstrząs; przyciskanie i opieranie języka,
+jakie jest cechą głosek <hi rend='italic'>d</hi> i <hi rend='italic'>t</hi> dało zdaje się początek wyrazom
+<foreign lang='el'>δεσμός</foreign> więzy i στάσις stanie; natomiast wyraźne ślizganie się języka
+przy głosce <hi rend='italic'>l</hi> zostało zastosowane do nazw rzeczy gładkich (<foreign lang='el'>τά λεϊϰ</foreign>)
+i samego pojęcia <foreign lang='el'>ολσϑάνειν</foreign> ślizgać się, a dalej wyrazów το <foreign lang='el'>λιπϰρόν</foreign>
+tłuste, świecące od tłuszczu, <foreign lang='el'>το ϰολλϖδες</foreign> kleiste; w wyrazach znowu
+takich jak το <foreign lang='el'>γλσϰρον</foreign> lepkie, <foreign lang='el'>γλυϰύ</foreign> słodkie, miłe i <foreign lang='el'>γλοιϖδς</foreign> lepkie,
+przebija wstrzymujące działanie głoski <hi rend='italic'>g</hi> na sunący w <hi rend='italic'>l</hi> język; zgodnie
+z wewnętrznością brzmienia głoski <hi rend='italic'>n</hi> zostały nazwane το <foreign lang='el'>ένδον</foreign> wewnątrz
+i τά εντός to co wewnątrz położone; głoskę <hi rend='italic'>a</hi> zastosowano
+<foreign lang='el'>τψ μεγϰλψ</foreign> dla wielkiego, a głoskę ē <foreign lang='el'>τψ μήϰει</foreign> dla długości 'ponieważ
+te litery są wielkie'; a potrzebując dla wyrażenia okrągłości (το
+<foreign lang='el'>γογγύλον</foreign>) znaku <hi rend='italic'>o</hi> tę głoskę przedewszystkiem wsadzono do odnośnej
+nazwy«.
+</p>
+
+<p>
+Przytoczyłem umyślnie w całości ten ustęp, żeby dać wyobrażenie
+o naiwności pierwszych prób teorji językoznawstwa i o trudnościach,
+z jakiemi myśl ludzka musi walczyć; i Platon zresztą sam
+miał wątpliwości, bo w dalszym ciągu stwierdza, że tej zasady nie
+można ani w przybliżeniu przeprowadzić, że zatem niema mowy,
+<pb n='28'/>
+aby istota rzeczy odkrywała się nam w nazwach. Zwracam jeszcze
+uwagę na to, że w tych wywodach mieszano w starożytności ciągle
+głoski z literami, jak to wyraźnie widać z uwagi o <hi rend='italic'>alpha</hi> (<hi rend='italic'>a</hi>) i <hi rend='italic'>ēta</hi> (ē)
+a z pewnością na wyobrażenie o 'cienkości' głoski <hi rend='italic'>i</hi> lub okrągłości <hi rend='italic'>o</hi>
+wpływała także zwykła ich postać pisana. Pomijam w dalszym ciągu
+zupełnie etymologje dziecinne i niemożliwe zarówno w Kratylu jak
+wogóle u starożytnych oraz wszystkie myśli i argumenty, przytaczane
+na korzyść jednej lub drugiej zasady, bo zajęłoby to bardzo
+dużo miejsca bez szczególnego pożytku. Wystarczy stwierdzić po
+pierwsze, że mimo wszelkich naiwności i nieścisłości widać czyto
+w roztrząsaniach platońskich, czy dalszych, pewne słuszne obserwacje
+i myśli, tylko że się niestety odrazu wykrzywiały i zbaczając z właściwej
+drogi dochodziły do nonsensu; powtóre zaś, że raz postawiony
+problem <foreign lang='el'>φύσει-δέσει</foreign> nadawał w dalszym ciągu kierunek myśleniu
+o rzeczach językowych. Stoicy opowiadali się przy zasadzie <foreign lang='el'>φύσει</foreign>,
+ale rozróżnili naśladowanie głosem <hi rend='spaced'>bezpośrednie</hi>, zatem <corr sic='onomatopoeje'>onomatopeje</corr>
+w ściślejszem tego słowa znaczeniu od <hi rend='spaced'>pośredniego</hi>,
+gdzie wygląd wyrazu odpowiada rzeczy tylko pośrednio, <hi rend='spaced'>symbolicznie</hi>,
+która to zasada, przybrawszy różne szczegółowe zastosowania,
+pozwoliła stoickiej i wogóle starożytnej etymologji wyprawiać
+prawdziwe orgje&mdash;bezmyślności. Daleko mądrzejszą formę nadał
+zasadzie <foreign lang='el'>φύσει</foreign> Epikur, którego myśl szła w kierunku psychologicznym
+(wbrew logicznemu kierunkowi stoików i innych) i ewolucyjnym.
+Epikur stwierdza, że początek mowy nie może polegać na 'umowie',
+na jakimś dowolnym układzie, tylko leży w naturze człowieka.
+Lukrecjusz wyraża to w ten sposób: Nonsensem jest mniemać, że
+ktoś na początku ponadawał nazwy rzeczom i że ludzie od niego
+się nauczyli pierwszych wyrazów, bo dlaczegóż on by to był mógł
+robić i tworzyć różne brzmienia, a inni nie? Gdyby zresztą już
+przedtem nie używano wyrazów, to skąd pojęcie o ich użyteczności,
+i jak ów pierwszy twórca mógłby był dać się innym zrozumieć?...
+wreszcie co jest tak dalece w tem dziwnego, że ludzie, mając przecie
+głos i język, oznaczali rzeczy rozmaitemi brzmieniami doznając rozmaitych
+wrażeń, skoro bydło i zwierzęta rozmaite a różne głosy
+wydają doznając strachu, bólu lub zadowolenia? I wywodzi dalej,
+jak całkiem inaczej psy warczą ze złości, a na cały głos ujadają,
+albo szczekają i skuczą bawiąc się lub łasząc, a wyją zamknięte
+w domu lub skowytają unikając bicia itd.<note place='foot'><p>
+de rerum natura 5, 1039 nast.: <foreign lang='la'>proinde putare aliquem tum nomina
+distribuisse | rebus et inde homines didicisse vocabula prima, | desiperest. nam
+cur hic posset cuncta notare | vocibus et varios sonitus emittere linguae, | tempore
+eodem alii facere id non ąuisse putentur? | praeterea si non alii quoque
+vocibus usi | inter se fuerant, unde insita notities est | utilitatis et unde data est
+huic prima potestas, | quid vellet, facere ut scirent animoque viderent? | ... postremo
+quid in hac mirabile tantoperest re, | si genus humanum, cui vox et lingua vigeret, |
+pro vario sensu varia res voce notaret? | cum pecudes mutae, cum denique
+saecla ferarum | dissimilis soleant voces variasque ciere, | cum metus aut
+dolor est et cum iam gaudia gliscunt</foreign>, itd.&mdash;w zgodzie z krótkiem streszczeniem
+tego stanowiska, jakie daje sam Epikur u Diogenesa z Laerty 10, 75&mdash;6.
+</p></note> W ten sposób obok
+<pb n='29'/>
+tamtej naśladowczej, to jest teorji naśladowania dźwiękami, powstała
+teorja przyrodzonych głosów, wydawanych w różnych nastrojach
+i uczuciach, która jednak chcąc wyjaśnić dalszy rozwój mowy i skojarzenie
+pewnych brzmień z pewnemi wyobrażeniami, uciekała się
+znowu do zasady δέσει, łącząc w ten sposób obydwie podstawy,
+indywidualnie przyrodzoną i społeczną. Filozoficzna myśl Epikura,
+jak w innych kierunkach, tak i w tym nie znalazła samodzielnych
+kontynuatorów, a wogóle już ani starożytność ani średnie wieki nie
+wniosły żadnych nowych momentów ani myśli do nauki o języku.
+Średnie wieki zajmowały się żywo mową i wyrazami, ale w ścisłym
+związku z wielkim sporem nominalistów i realistów. Świeży powiew
+jak w innych dziedzinach tak i w naszej znać u Bakona; potężny
+umysł Locke'a rzucił i w tych zagadnieniach niejedną trafną i opartą
+na prawdziwym zmyśle rzeczywistości uwagę; ale prawdziwy postęp
+i żywszy rozwój w zdawaniu sobie sprawy z języka i jakby
+przygotowanie do językoznawstwa, które miało powstać w 19 wieku,
+przyniósł dopiero wiek 18 od Condillaca, Rousseau'a i Herdera począwszy.
+Ale wszystko to były jeszcze przeważnie spekulacje, na
+niedostatecznej obserwacji oparte; a w dalszym ciągu zostały przeważnie
+zapomniane; tak że w wieku 19 po epoce romantyzmu,
+który się odwrócił od wieku oświecenia, nie zdając sobie sprawy
+że ten był jego jeżeli nie ojcem to piastunem, teoretyczna myśl
+językoznawcza znowu przeważnie całkiem na nowo i niezależnie
+zaczęła pracować w ostatniej ćwierci tego ubiegłego stulecia, podnosząc
+się nadzwyczajnie na początku obecnego. Ponieważ w krótkich
+i dla szerszych kół przeznaczonych artykułach ani można ani
+trzeba szeroko roztaczać rozwojową stronę kwestyj choćby najważniejszych,
+przeto obecnie przejdę do rozpatrzenia rzeczywistych
+podstaw, do realnych faktów językowych, które w zakresie pytania
+o początku mowy i stosunku brzmienia do znaczenia możemy wziąść
+pod rozwagę; zaś zdążając na tej drodze do możliwie jasnej odpowiedzi
+wplotę ważniejsze poglądy i nazwiska, które się tu zaznaczyły
+aż do ostatnich czasów, w formie krytycznych uwag jużto
+zgody jużto sprzeciwu.
+</p>
+
+<p rend="text-align: right">
+<hi rend='italic'>Jan Rozwadowski.</hi>
+</p>
+</div>
+
+<div rend="page-break-before: always">
+<pb n='30'/>
+<index index='toc'/>
+<index index='pdf'/>
+<head>
+Recenzje.
+</head>
+
+<p>
+<hi rend='spaced'>Mikołaj Rudnicki</hi>, prof. uniw. poznańskiego. Wykształcenie
+językowe w życiu i w szkole. Poznań 1920. VIII + 240.
+</p>
+
+<p>
+»Część I. <hi rend='spaced'>Wartości wychowawcze</hi> nauki języka ojczystego
+(polskiego) (str. 21&mdash;58). Cz. II. <hi rend='spaced'>Zakres nauczania</hi> języka
+ojczystego na średnim stopniu wykształcenia (59&mdash;100). Cz. III.
+<hi rend='spaced'>O metodach</hi> nauczania języka ojczystego (101&mdash;162). Cz. IV.
+O osiąganiu <hi rend='spaced'>celów ubocznych</hi> przy nauce języka ojczystego
+(163&mdash;240)«. Jak widać z tego przeglądu treści, nie było zamiarem
+autora napisanie szczegółowej metodyki nauki języka polskiego, ale
+danie pojęcia o ogólnem znaczeniu tego przedmiotu w życiu i o wynikających
+stąd rozmiarach i sposobach uczenia go w szkole. Tak
+ujęta książka jest w naszej literaturze nowością i już z tego powodu
+zasługuje na rozpowszechnienie tak między nauczycielami,
+jak i w szerszych kołach, poważniej zajmujących się wychowaniem.
+Zasługuje na to tem bardziej, że oparta na wynikach dzisiejszego
+językoznawstwa umiejętnego, jest też rezultatem poważnej pracy
+myślowej nad przedmiotem. Strony ujemne wynikają z indywidualności
+autora, której mu na szczęście nie brak, a objawiają się to
+w pewnej pryncypjalności, to znów w zbyt drobiazgowem rozpatrywaniu
+rzeczy prostych.
+</p>
+
+<p>
+Streszczać książki nie mam zamiaru, powiem tylko kilka uwag
+o różnych jej częściach. Część I bardzo jest pożyteczna, skoro&mdash;jak
+wiadomo&mdash;gramatykę języka ojczystego traktuje się przeważnie
+jako martwą formę bez treści, jak jakąś naukę pomocniczą dla literatury
+i t. p. Czytelnik, zdala stojący od językoznawstwa, dowie się
+z tej części coś o istocie języka, o jego ścisłym związku z kulturą
+i z innemi naukami. Ale autor, wielbiciel swego przedmiotu, czasem
+trochę przesadza. »Zdejmuje (go) zdziwienie, dlaczego dzisiejszą
+logikę i psychologję tak się starają związać przedewszystkiem z matematyką,
+skoro wymienione dwie dyscypliny znacznie mają więcej
+wspólnego ze zjawiskami językowemi...« (str. 38). Mnie to&mdash;przyznam
+się&mdash;nie dziwi: choć sam jestem językoznawcą, rozumiem,
+że logika i matematyka, jako jedyne nauki dedukujące, stoją z sobą
+w najbliższym związku i przeciwstawiają się wszystkim innym, tak
+przyrodniczym jak humanistycznym; co do psychologji zaś godzę
+się najzupełniej, że zbliżenie jej do językoznawstwa bardzoby się
+jej przydało, ale żeby ją dziś chciano przedewszystkiem wiązać
+z matematyką, o tem nie słyszałem. Albo: »dokładne studjum języka...
+wyrabia niesłychanie giętkość umysłową, subtelność spostrzeżeń,
+a co może najważniejsze, objektywność w ocenie ludzi« (str. 39).
+<pb n='31'/>
+Na wielką wartość tego studjum dla wyrobienia giętkości i subtelności
+umysłu zupełnie się godzę, ale trudno mi jakoś uwierzyć, by
+ono szczególnie pomagało do wyrobienia objektywności w ocenie
+ludzi. Gdy czytam takie zdania, boję się, by skutek nie był wręcz
+przeciwny zamierzonemu: by czytelnik nie pomyślał, że autor tak
+samo przesadza <hi rend='spaced'>całe</hi> znaczenie języka i rolę jego w wychowaniu.
+Zapewne, są książki, które właśnie swoim bezwzględnym zapałem
+i pędem porywają i licznych zdobywają adeptów, ślepych potem na
+słabe strony teorji, ale tutaj nie idzie o jednanie wyznawców, tylko
+o rozumowe przekonanie wychowawców i nauczycieli.&mdash;Tu i ówdzie
+możnaby coś podobnego powiedzieć i o części IV, ale mimo wszystko
+podnieść trzeba, że wykazywanie wartości studjów językowych dla
+wprawy stylistycznej, kształcenia woli i charakteru, wykształcenia
+estetycznego i etycznego, dla wzmacniania organizacji narodowej
+może wywołać u czytelników rozważania nad zakresami, które
+większości z nich nigdy na myśl nie przychodziły. Słusznie zaś
+mówi autor w przedmowie, że pierwszą przyczyną niechęci do rozszerzania
+nauki o języku jest obawa przed czemś nieznanem. Jeżeli
+mu się więc uda trochę tę ignorancję przetrzebić, to już będzie miał
+zasługę, choćby w szczegółach niezawsze przekonał.
+</p>
+
+<p>
+Rozdziały o zakresie a zwłaszcza o metodzie nauczania języka,
+zasługiwałyby na wyczerpującą analizę w piśmie pedagogicznem;
+dla »Języka polskiego« byłaby to rzecz zbyt szczegółowa. Nie mogę
+jednak pominąć jednego punktu, o gramatyce Małeckiego. Pisząc
+książkę ogólną, autor podręczników szkolnych zasadniczo nie analizuje,
+musi więc zdziwić osobny rozdział, zatytułowany: »Pobieżny
+szkic uzupełnień podręcznika Małeckiego dla szkół średnich« (str. 86-100).
+Widocznie autor&mdash;w przeciwieństwie do ogółu językoznawców&mdash;uważa
+go za względnie najlepszy, zwłaszcza skoro twierdzi,
+że »naogół rzecz biorąc, daje on potrzebne pogłębienie« (str. 85).
+Ale na tejże stronie mamy następującą o nim opinję: »Należy zeń
+usunąć <hi rend='spaced'>wielką ilość rzeczowych błędów</hi>, a z drugiej strony
+trzeba go <hi rend='spaced'>uzupełnić w bardzo wielu punktach</hi> np. w dziale
+historycznym, wiążąc jego treść językową z logiką i psychologją,
+jakoteż z ogólną wiedzą o języku. Wreszcie nie należy zapominać
+o <hi rend='spaced'>zupełnej zmianie punktu widzenia</hi>, jakąby należało przeprowadzić.
+Wprawdzie mamy uczyć poprawnego języka literackiego;
+co do tego niema najmniejszej wątpliwości, ale rzecz jest w tem,
+że także i języka literackiego niepodobna traktować jako czegoś,
+co się da wyjaśnić i ustalić <hi rend='spaced'>dowolnemi przepisami, o charakterze
+prawno-karnym</hi><note place='foot'><p>
+rozstrzelenia moje.
+</p></note>, jak to przeważnie jest u Małeckiego«.
+<pb n='32'/>
+Najzupełniej się godząc na tę opinję, nie mogę się powstrzymać
+od zdumienia, jak można taką gramatykę zalecać; po dokonaniu
+żądanych przez autora zmian i dopełnień nie zostałby z Małeckiego
+kamień na kamieniu. Czyż nie o wiele prościej wziąć zamiast tego
+znacznie lepsze gramatyki Szobera lub Steina?
+</p>
+
+<p>
+Mam więc co do książki prof. Rudnickiego sporo zastrzeżeń.
+Mimo to nie waham się jej bardzo zalecić jako rzecz bogatą w treść
+i samodzielnie przemyślaną. Dokładny przegląd treści ułatwia orjentowanie
+się.
+</p>
+
+<p rend="text-align: right">
+<hi rend='italic'>K. Nitsch.</hi>
+</p>
+
+<!-- <p><milestone unit="tb" rend="rule: 25%" /></p> -->
+
+</div>
+
+<div rend="page-break-before: always">
+<index index='toc'/>
+<index index='pdf' level1='Towarzystwo Milosnikow Jezyka Polskiego'/>
+<head>
+Towarzystwo Miłośników Języka Polskiego
+</head>
+
+<p>
+W maju b. r. zawiązało się Towarzystwo Miłośników Języka
+Polskiego, którego statut, zatwierdzony przez Namiestnictwo dnia
+<!--
+2 czerwca 1920 L. <pgIf output='pdf'>
+<then>
+<p><formula notation='tex'>${41171\over 1057} / {{\rm XIII a}\atop 1920}$</formula></p>
+</then>
+<else>41171/1057 / XIII a/1920</else>
+</pgIf>; zamieścimy w następnym numerze Języka
+-->
+2 czerwca 1920 L. 41171/1057 / XIII a/1920; zamieścimy w następnym numerze Języka
+Polskiego. Towarzystwo ukonstytuowało się d. 27 maja 1920,
+wybierając Zarząd główny, który następnie d. 15 czerwca ukonstytuował
+się w następujący sposób: przewodniczący Rozwadowski,
+zastępca Nitsch, sekretarz Piekarski, skarbnik Jaworek, nadto Łoś
+i Chomiński.
+</p>
+
+<p>
+W myśl § 7. uw. statutu Zarząd główny delegował do Zarządów
+okręgowych, dla Krakowa: pp. Jaworka, Łosia, Nitscha, Piekarskiego;
+dla Warszawy: pp. Baudouina de Courtenay, Benniego, Szobera;
+dla Lwowa pp. Gawrońskiego, Ułaszyna, Witkowskiego; dla
+Poznania: pp. Lehra-Spławińskiego, Rudnickiego, Steina.
+</p>
+
+<p>
+D. 26 czerwca b. r. odbyło się pierwsze publiczne zebranie,
+na którem szereg osób odrazu zgłosił swe przystąpienie do Towarzystwa.
+Wkładka na rok 1920 wynosi 40 marek p., za co członek
+otrzymuje Język Polski. Zgłoszenia przyjmuje p. Piekarski Kazimierz
+(adres tymczasowy: Polska Akademja Umiejętności w Krakowie).
+</p>
+</div>
+
+<div>
+<!--<p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p>-->
+<p>
+SPIS RZECZY: Nowa zasada rymowa <hi rend='spaced'>K. Nitscha</hi>.&mdash;Nowa redakcja
+przepisu o dzieleniu wyrazów <hi rend='spaced'>J. Łosia</hi>.&mdash;Liberum veto choćby&mdash;w ortografji
+<hi rend='spaced'>K. Nitscha</hi> i <hi rend='spaced'>J. Rozwadowskiego</hi>.&mdash;O zjawiskach i rozwoju języka. 8. Dźwięk
+a znaczenie. Początki mowy <hi rend='spaced'>J. Rozwadowskiego</hi>.&mdash;Recenzja <hi rend='spaced'>K. Nitscha</hi>.&mdash;Towarzystwo
+Miłośników Języka Polskiego.
+</p>
+</div>
+
+<div>
+<!-- <p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p> -->
+
+<p rend="text-align: center">
+CENA ZESZYTU M. 250.
+</p>
+</div>
+
+<div>
+<!--<p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p>-->
+
+<p rend="text-align: center">
+Przedpłatę przyjmuje księgarnia Gebethnera i Sp. w Krakowie.
+</p>
+</div>
+
+<div>
+<!-- <p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p> -->
+
+<p rend="text-align: center">
+Drukarnia Uniwersytetu Jagiell. w Krakowie pod zarządem J. Filipowskiego.
+</p>
+</div>
+
+<div>
+<pgIf output="html">
+ <then>
+ <div>
+ <divGen type="footnotes" />
+ </div>
+ </then>
+</pgIf>
+<pgIf output="txt">
+ <then>
+ <div>
+ <divGen type="footnotes" />
+ </div>
+ </then>
+</pgIf>
+</div>
+
+<div rend="page-break-before: right">
+ <divGen type="pgfooter"/>
+</div>
+
+ </body>
+ <back>
+ </back>
+ </text>
+</TEI.2>