diff options
Diffstat (limited to '33598-tei')
| -rw-r--r-- | 33598-tei/33598-tei.tei | 2018 |
1 files changed, 2018 insertions, 0 deletions
diff --git a/33598-tei/33598-tei.tei b/33598-tei/33598-tei.tei new file mode 100644 index 0000000..bbc2e4b --- /dev/null +++ b/33598-tei/33598-tei.tei @@ -0,0 +1,2018 @@ +<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?> +<!DOCTYPE TEI.2 SYSTEM "http://www.gutenberg.org/tei/marcello/0.4/dtd/pgtei.dtd" [ + <!ENTITY u5 "http://www.tei-c.org/Lite/"> +]> + +<TEI.2 lang="pl"> +<teiHeader> + <fileDesc> + <titleStmt> + <title>Język Polski</title> + <title type='sub'>Maj, Czerwiec 1920</title> + <author><name reg="Nitsch, Kazimierz">Kazimierz Nitsch</name></author> + <author><name reg="Łoś, Jan Nepomucen">Jan Nepomucen Łoś</name></author> + <author><name reg="Rozwadowski, Jan Michał">Jan Michał Rozwadowski</name></author> + </titleStmt> + <editionStmt> + <edition n="1">Edition 1</edition> + </editionStmt> + <publicationStmt> + <publisher>Project Gutenberg</publisher> + <date value="2010-09-01">September 1, 2010</date> + <idno type="etext-no">33598</idno> + <availability> + <p>This eBook is for the use of anyone anywhere at no cost and + with almost no restrictions whatsoever. You may copy it, give it + away or re-use it under the terms of the Project Gutenberg + License online at www.gutenberg.org/license</p> + </availability> + </publicationStmt> + <sourceDesc> + <bibl> + Created electronically. + </bibl> + </sourceDesc> + </fileDesc> + <encodingDesc> + </encodingDesc> + <profileDesc> + <langUsage> + <language id="pl"></language> + <language id="el"></language> + <language id="de"></language> + <language id="fr"></language> + <language id="la"></language> + <language id="it"></language> + <language id="hu"></language> + </langUsage> + </profileDesc> + <revisionDesc> + <change> + <date value="2010-09-01">September 1, 2010</date> + <respStmt> + <name> + Produced by Jimmy O'Regan, and the Online + Distributed Proofreading Team at <http://dp.rastko.net/>. + (Produced from images generously + <xref url='http://mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=14908'>made available</xref> by + <xref url='http://mbc.malopolska.pl/'>Małopolska Biblioteka Cyfrowa</xref>) + </name> + </respStmt> + <item>Project Gutenberg TEI edition 1</item> + </change> + </revisionDesc> +</teiHeader> + +<pgExtensions> + <pgStyleSheet> + .boxed { x-class: boxed } + .shaded { x-class: shaded } + .rules { x-class: rules; rules: all } + .indent { margin-left: 2 } + .bold { font-weight: bold } + .italic { font-style: italic } + .smallcaps { font-variant: small-caps } + .spaced { letter-spacing: 0.2em } + .superscript { vertical-align: super } + </pgStyleSheet> + + <pgCharMap formats="pdf"> + <char id="U0x03d1"> + <charName>theta</charName> + <desc>GREEK THETA SYMBOL</desc> + <mapping>\theta</mapping> + </char> + <char id="U0x03d6"> + <charName>pi</charName> + <desc>GREEK PI SYMBOL</desc> + <mapping>\pi</mapping> + </char> + <char id="U0x03f0"> + <charName>kappa</charName> + <desc>GREEK KAPPA SYMBOL</desc> + <mapping>\kappa</mapping> + </char> + </pgCharMap> +</pgExtensions> + +<text lang="pl"> + <front> + <div> + <divGen type="pgheader" /> + </div> + <div> + <divGen type="encodingDesc" /> + </div> +<div rend="page-break-before: always"> +<pb n='1'/> +<p rend="font-size: large; text-align: center">V MAJ, CZERWIEC 1920. 3</p> +<p rend="font-size: xx-large; text-align: center">JĘZYK POLSKI</p> +<p rend="font-size: large; text-align: center"> +WYDAWNICTWO KOMISJI JĘZYKA POLSKIEGO +POLSKIEJ AKADEMJI UMIEJĘTNOŚCI W KRAKOWIE. +</p> +<p> +Czasopismo „Język polski” ukazuje się 5 razy w ciągu roku w zeszytach dwuarkuszowych.—Cena +pojedynczego zeszytu 9 m., z przesyłką 9 20 m.—Przedpłata +roczna 40 m., z przesyłką pocztową 41 m., za granicą 42 m. +</p> + +<p> +Przedpłatę przyjmuje księgarnia Gebethnera i Ski w Krakowie, Gebethnera +i Wolffa w Warszawie i filje. +</p> + +<p> +Rocznik 1919 nabywać można za cenę 25 marek. +</p> +</div> +<div rend="page-break-before: right"> + <index index="pdf" /> + <head>Spis Rzeczy</head> + <divGen type="toc" /> +</div> +</front> + +<body> + +<div rend="page-break-before: always"> +<index index='toc'/> +<index index='pdf'/> +<head> +Nowa zasada rymowa. +</head> + +<p> +Od XVI w. normalny rym polega w poezji polskiej na <hi rend='spaced'>zgodności +zakończeń wierszy począwszy od ostatniej samogłoski +akcentowanej</hi><corr sic='(Dodano)'>.</corr> Dobremi rymami są więc np. <hi rend='italic'>f·alą—pow·alą</hi> lub <hi rend='italic'>świ·ęto—ż·ęto</hi>, a także <hi rend='italic'>mgł·a—gr·a</hi>, za złe uważa się: +<hi rend='italic'>bł·yskiem—wsz·ystkiem</hi>, <hi rend='italic'>sf·erach—czt·erech</hi> i t. p. Zgodność ta ma +być <hi rend='spaced'>głosowo-słuchowa</hi>, rzecz prosta, skoro rym jest jedną +z muzycznych cech wiersza. Rymowanie <hi rend='spaced'>wzrokowe</hi>, każące np. +jako parę do <hi rend='italic'>chm·ury</hi> <hi rend='spaced'>pisać</hi> też <hi rend='italic'>g·ury</hi>, pojawiało się czasem, ale +z natury rzeczy nie mogło się stać obowiązującą zasadą. Naodwrót, +z biegiem czasu, gdy wymawianie polskie zaczęło ulegać koniecznym +historycznym zmianom, nastąpił rozbrat między niem a konserwatywniejszą +pisownią, powstały nieznane w XVI wieku rymy: <hi rend='italic'>wr·óci—porz·uci</hi>, +<hi rend='italic'>kobi·écy—okol·icy</hi>, <hi rend='italic'>m·arzę—<corr sic='każę'>k·ażę</corr></hi>, <hi rend='italic'>przep·adnę—bezwł·adne</hi>, +<hi rend='italic'>g·arnka—kuch·arka</hi>, <hi rend='italic'>p·opadł—list·opad</hi>, od końca XVIII w. nawet: +<hi rend='italic'>piech·otą—zł·oto, <corr sic='wi eńce'>wi·eńce</corr>—r·ęce</hi>, nie mówiąc już o pomniejszych +niezgodnościach <hi rend='spaced'>wzrokowych</hi>, będących jednak, <hi rend='spaced'>głosowo</hi> dla większości +Polaków ze sfer kulturalnych rymami bez zarzutu. Ten stan +rzeczy trwał bez ważniejszych zmian przeszło sto lat, dopiero w ostatnim +ich dziesiątku zaczyna się pojawiać pewne dążenie, mające znamiona +nowej rymowej zasady. +</p> + +<p> +Zacznę od przykładów. +</p> + +<p> +Oto p. M. Rz. rymuje w »Kurjerze lwowskim« z 25 grudnia 1919: +</p> + +<lg> +<l>Śnieżnym obrusem ziemia przykr·<hi rend='italic'>yta</hi></l> +<l>Na wielkie gody—wigilji święto. </l> +<l>Światka gwiazd jasne płoną w błęk·<hi rend='italic'>itach</hi>,</l> +<l>Jeno, że złotych brak snopów ż·<hi rend='italic'>yta</hi>.</l> +</lg> + +<pb n='2'/> + +<p> +Że odcięte tu znakiem - końcówki są rymami, mimo że raz +mają na końcu <hi rend='italic'>-ch</hi>, drugi zaś raz nie, tego dowodzą inne zwrotki +utworu, bądź z rymami tradycyjnemi typu: <hi rend='italic'>grom·adki—opł·atki—m·atki</hi>, +bądź z nowemi: 1) <hi rend='italic'>usł·ana—p·ana—ł·anach</hi>, <hi rend='italic'>bog·ata—ch·atach—cz·atach</hi>, +<hi rend='italic'>opł·atkach—rz·adka</hi>, <hi rend='italic'>ukoch-anych—org·any</hi>; +2) <hi rend='italic'>sz·arym—prast·ary—ofi·ary</hi>, <hi rend='italic'>ołt·arzem—w d·arze</hi>; 3) <hi rend='italic'>dol·eci—rozświ·ecił</hi>. +</p> + +<p> +Proszę się nie dziwić, że wziąłem wiersz nieznanego autora. +Wziąłem go, bo jest bardzo typowy: 1) jednolitym typem odstępstw +od zwyczajnej normy, 2) ilością 8 rymów nowych przeciw 16 dotychczasowym, +3) swem geograficznem pochodzeniem. Drugi z tych +punktów dowodzi, że nie mamy tu do czynienia z przygodną licencją, +trzeci wyjaśni się później, przedewszystkiem jednak określić trzeba +istotę tego nowego rymu. Ująć ją łatwo: <hi rend='spaced'>spółgłoska kończąca +wiersz jest obojętna, tak swem istnieniem jak i jakością</hi>. +</p> + +<p> +Tegoż typu rymów używają też z najnowszych poetów: J. Gella +(Muszla i perła, Lwów): <hi rend='italic'>r·amion—kł·amią</hi> (końcowe <hi rend='italic'>-ą</hi> na całym +wschodzie Polski wymawia się jak <hi rend='italic'>-o</hi>), <hi rend='italic'>niezab·udkom—krótko</hi>; +J. Iwaszkiewicz (»Skamander«, zesz. 3.): <hi rend='italic'>kr·uchy—baumk·uchen</hi>, +<hi rend='italic'>ziel·onej—zmartwi·one</hi>; Z. Karski (»Skamander«, zesz. 1.): <hi rend='italic'>wybi·eżał—naści·eżaj</hi>; +L. Markowski (»Obijak«, organ »czwartaków«, 4. p. p., +nr. gwiazdkowy z r. 1916): <hi rend='italic'>l·ulaj—mat·ula</hi>; A. Słonimski (»Skamander«, +zesz. 2.): <hi rend='italic'>gł·owę—Fidjasz·owej</hi>); J. Tuwim (Czyhanie na +Boga 1920): <hi rend='italic'>p·achną—m·achnął</hi>, <hi rend='italic'>pl·unął—ł·uną—r·unął</hi>), +(»Pro arte«, zeszyt ze stycznia 1919): <hi rend='italic'>s·uchą—rop·uchom</hi>, (»Skamander«, +zesz. 1. i 2.): <hi rend='italic'>flec·ista—św·istał</hi>, <hi rend='italic'>orki·estrze—prz·estrzeń</hi>, +<hi rend='italic'>przym·ykał—um·yka</hi>, <hi rend='italic'>o tem—tęskn·otę</hi>, <hi rend='italic'>przyrz·ekły—zaci·ekłym</hi>; +K. Wierzyński (»Skamander«, zesz. 3.): <hi rend='italic'>prz·yznaj—ojcz·yzna</hi>. Naliczyłem +więc tych poetów, wszystko jedno lepszych czy gorszych, +ośmiu, zaznaczam zaś wyraźnie, źe przykłady zebrałem przeważnie +przygodnie, bez systematycznego przetrząśnięcia w tym celu nowych +tomików poezyj i pism literackich. +</p> + +<p> +Ale to nie wszystko. Jakkolwiek rzadziej, trafia się jednak +<hi rend='spaced'>dowolność także co do samogłoski poakcentowej</hi>. Bardzo +wyraźne to np. u Iwaszkiewicza, gdzie na str. 140—1 zeszytu +3. »Skamandra« na 22 rymów spotykamy takich 3: <hi rend='italic'>na n·owiu—pan·owie</hi>, +<hi rend='italic'>kr·uchy—baumk·uchen</hi>, <hi rend='italic'>zaw·odzi—ogr·odzie</hi>. Bywa też +tak u Gelli (l. c.): <hi rend='italic'>cz·asu—r·asą—Parn·asu</hi>, <hi rend='italic'>wi·atru—w·atrom—amfite·atru</hi>, +Karskiego (l. c.): <hi rend='italic'>(była tutaj) cesarz·ową—gł·owę (w czarnych +lokach pochowała</hi>), Tuwima (Czyhanie): <hi rend='italic'>ukr·yte—rozkw·itu</hi>, +Wierzyńskiego (l. c.): <hi rend='italic'>szubi·enic—wi·eniec</hi>, Słonimskiego (»Pro +arte«, zeszyt ze stycznia 1919): <hi rend='italic'>wi·erszy—pi·erwszy—sz·ersze</hi>. (»Skamander«, +<pb n='3'/> +zesz. 1.): <hi rend='italic'>b·arwą—h·ardy</hi>. [O ostatnim z tych rymów +uwaga: nie jest to bynajmniej czysty asonans, bo częste u tego poety, +i u <corr sic='innnych'>innych</corr> współczesnych, <hi rend='spaced'>asonanse polegają na dowolności +spółgłosek przy bezwzględnej identyczności samogłosek</hi>, +jak np. w tymże utworze: <hi rend='italic'>Marji—umarli</hi>, <hi rend='italic'>drzemie—marzenie</hi>, +u Karskiego: <hi rend='italic'>kwietnia—pletnia—jedwab</hi> lub (»Nowy +przegląd literatury i sztuki«, zesz. 1., str. 104—5): <hi rend='italic'>szeregiem—nie +wiem</hi>, <hi rend='italic'>szeptem—przedtem</hi>, <hi rend='italic'>niebo—daleko</hi>, <hi rend='italic'>bagno—darmo</hi>, <hi rend='italic'>groźną—wiosną</hi>, +<hi rend='italic'>lenno—ze mną</hi>, <hi rend='italic'>bezgrzesznej—niedorzecznej</hi>, <hi rend='italic'>rozróść—mądrość</hi>, +<hi rend='italic'>pochyl—motyl</hi>, <hi rend='italic'>ogród—powrót</hi>]. +</p> + +<p> +Najwyraźniej jednak występuje to w dwu prostych wierszach. +Jeden—to wymieniona kolenda z »Obijaka«, gdzie czytamy: +</p> + +<lg> +<l>To proszą o pomoc nieszczęśni r·<hi rend='italic'>anni</hi>,</l> +<l>No bo bój na świecie wre nieust·<hi rend='italic'>annie</hi></l> +</lg> + +<p> +lub +</p> + +<lg> +<l>Niech siankiem okryty w żłóbeczku l·<hi rend='italic'>eży</hi>:</l> +<l>Na co ma tak marznąć, jak my żołni·<hi rend='italic'>erze</hi>.</l> +</lg> + +<p> +Drugi—to bezimienny wiersz p. t. »Żołnierz-dziecko« (»Kurjer +lwowski« z 1 grudnia 1918) z takiemi ustępami:. +</p> + +<lg> +<l>Świszczą kule za oknami—Matuś! patrzaj: nasi sami, bez br·<hi rend='italic'>oni</hi>.</l> +<l>Na ulicę czerń się wali,—Lwów nam cały dziś zabrali, puść d·<hi rend='italic'>o nich</hi>!</l> +</lg> + +<lg> +<l>A choć tylko lat czternaście—Na piętnasty miał poł·<hi rend='italic'>owę</hi>—</l> +<l>Tęgo odparł trzy napaście,—Wziął karabin maszyn·<hi rend='italic'>owy</hi>.</l> +</lg> + +<lg> +<l>Z profesorem Antoś-l·<hi rend='italic'>egon:</hi></l> +<l>»Jakże idzie, mój kol·<hi rend='italic'>ego!?</hi>«</l> +</lg> + +<lg> +<l>Leć śniegu, leć biały—Na trumnę sosn·<hi rend='italic'>ową</hi>,</l> +<l>Gdzie Antek śpi mały—Leć puchu śnieg·<hi rend='italic'>owy</hi>.</l> +<l>A nakryj go c·<hi rend='italic'>iszą</hi>—A ustrój białością,</l> +<l>Już bitwy nie sł·<hi rend='italic'>yszy</hi>,—Nie słyszy z pewnością.</l> +</lg> + +<p> +W obu tych wierszach doskonale słyszymy osławioną wschodniogalicyjską +wymowę, te <hi rend='italic'>nieustanni</hi>, <hi rend='italic'>żołnierzy</hi>, <hi rend='italic'>połowy</hi> zamiast +<hi rend='italic'>nieustannie</hi>, <hi rend='italic'>żołnierze</hi>, <hi rend='italic'>połowę</hi>, widoczną też u wschodniego Galicjanina +Wierzyńskiego w jego wi·<hi rend='italic'>eniec</hi>, rymującem z szubi·<hi rend='italic'>enic</hi>, a więc +wymawianem wi·<hi rend='italic'>enic</hi>. Wymowa ta, znamionująca Polaków z terytorjum +etnograficznego małoruskiego (nietylko w b. Galicji) polega +<pb n='4'/> +na nierozróżnianiu niektórych samogłosek, mianowicie <hi rend='italic'>e</hi> od <hi rend='italic'>i y</hi>, <hi rend='italic'>o</hi> +od <hi rend='italic'>u</hi>, w położeniu nieakcentowanem, wszystko jedno, przed czy po +akcencie. +</p> + +<p> +Ale trzeba wziąć rzecz nieco szerzej. To samo bowiem nierozróżnianie +samogłosek nieakcentowanych, polegające na ich słabszej, +zredukowanej wymowie, charakteryzuje również, choć w trochę +innej postaci, jako t. z w. <hi rend='italic'>akanie</hi>, mowę Białorusów, pomijając +więc etnograficzną Litwę, jest typową cechą ludności t. zw. »prowincyj +zabranych«. Stamtąd zaś pochodzi oczywiście Iwaszkiewicz, +a sądząc po nazwiskach, też Słonimski (napewno nie Wielko- ani +Małopolanin, skoro może rymować: <hi rend='italic'>Al-askę—kauk-askie</hi>) i Karski. +Jeżelim się pod tym względem nie pomylił, to jedynym ze wszystkich +wymienionych, niepochodzącym ani z Małej ani z Białej Rusi, +byłby podobno Tuwim. Toteż chyba nie on jest twórcą tej nowej +zasady rymowej; (do przekonania tego skłania mnie też fakt, że +w jego poezjach nie umiałem znaleźć tych nowych pierwiastków, +od których miał powstać nawet jakiś <hi rend='italic'>tuwimizm</hi>). +</p> + +<p> +Idźmy jeszcze dalej. Skoro to słabe wymawianie samogłosek +poakcentowych, charakterystyczne dla Polaków z kresów wschodnich, +jest oddźwiękiem tamtejszych języków ruskich, to powinno się było +odbić w ruskich rymach. Tak też jest istotnie: ta sama zasada +obojętności samogłoski poakcentowej i ewentualnie następujących +po niej spółgłosek, występuje na każdym kroku, uderza wprost +w rymach <hi rend='spaced'>Szewczenki</hi>. Oto kilka przykładów (z wydania lwowskiego, +1902) w transkrypcji: +</p> +<lg> +<l>U wsiakoho swoja dola—I swij szlach szyr-<hi rend='italic'>okyj</hi>:</l> +<l>Toj muruje, toj rujnuje,—Toj nesytym <hi rend='italic'>okom</hi></l> +<l>Za kraj świta zazyraje,—Czy nema kraj-<hi rend='italic'>iny</hi>,</l> +<l>Szczob zaharbať i z soboju—Wziať u domow-<hi rend='italic'>ynu</hi>;</l> +<l>Toj tuzamy obyraje—Swata w joho ch·<hi rend='italic'>aťi</hi>,</l> +<l>A toj nyszkom u kutoczku—Hostryť niż na br-<hi rend='italic'>ata</hi>;</l> +<l>A toj tychyj ta twerezyj,—Bohobojazł-y wyj,</l> +<l>Jak kiszeczka pidkradeť-sia,—Wyżde neszczasł-ywyj</l> +<l>U tebe czas, ta j zapustyť—Pazuri w pecz-<hi rend='italic'>inky</hi>,—</l> +<l>I ne błahaj: ne wymolať—Ńi ďity ńi ż-<hi rend='italic'>nka</hi>;</l> +<l>A toj, szczedryj ta roskisznyj,—Wse chramy mur·uje,</l> +<l>Ta oteczestwo tak lubyť,—Tak za nym bidk·uje,</l> +<l>Ta tak z joho serdesznoho—Krow, jak wodu, t·<hi rend='italic'>oczyť</hi>!...</l> +<l>A bratija mowczyť sobi,—Wytriszczywszy <hi rend='italic'>oczy</hi>...</l> +</lg> + +<lg> +<l>(str. 394, »Son«).</l> +</lg> + + +<pb n='5'/> + +<lg> +<l>Jak-by zostriły sia my zn·<hi rend='italic'>owu</hi>,</l> +<l>Czy ty zlakała sia b, czy ń·<hi rend='italic'>i</hi>?</l> +<l>Jakeje tycheje ty sł·<hi rend='italic'>owo</hi></l> +<l>Tohďi b promowyła meń·<hi rend='italic'>i</hi>?</l> +<l>Ńijakoho! i ne pizn·<hi rend='italic'>ała b</hi>!</l> +<l>A może b potim nahad·<hi rend='italic'>ała</hi>,</l> +<l>Skazawszy: snyło sia durn·<hi rend='italic'>ij</hi>...</l> +<l>A ja zraďiw by, moje d·<hi rend='italic'>ywo</hi>,</l> +<l>Moja ty dołe czornobr·<hi rend='italic'>ywa</hi>,</l> +<l>Jak-by pobaczyw, nahad·aw</l> +<l>Wesełeje ta mołod·eje</l> +<l>Kołysznie łyszeńko łych·eje.</l> +<l>Ja zarydaw by, zaryd·aw</l> +<l>I pomoływś, szczo ne prawd·<hi rend='italic'>ywym</hi>,</l> +<l>A snom łukawym rozijszł·oś,</l> +<l>Sľiżmy-wodoju rozłył·oś</l> +<l>Kołysznieje świateje d·<hi rend='italic'>ywo</hi>. (str. 43).</l> +</lg> + +<p> +Słabiutki zarodek omawianego tu typu rymowego istniał w poezji +polskiej już dawniej. Mianowicie końcowe <hi rend='italic'>-ej</hi>, wymawiane oczywiście +z é »pochylonem«, a więc niemal jak <hi rend='italic'>-yj</hi> lub <hi rend='italic'>-ij</hi> lub nawet <hi rend='italic'>-y</hi> <hi rend='italic'>-i</hi>, rymowano +od początku w. XVII z <hi rend='italic'>-y</hi> lub <hi rend='italic'>-i</hi>. Por. np. u Szarzyńskiego: +<hi rend='italic'>kt·órej—ch·óry</hi>, u Maskowskiego: <hi rend='italic'>kor·ony—obostrz·onej, p·o niej—g·oni</hi> +i t. p. Panowało to bezwzględnie do końca w. XIX. kiedy to, +po usunięciu é z druku a przy usuwaniu go z wymowy literackiej, +ten trzywiekową tradycją uświęcony rym zaczął razić najbardziej +może literackiego z poetów, Staffa, który też próbował czasem rymować +np. <hi rend='italic'>wi·ęcej</hi> z <hi rend='italic'>r·ęce</hi> lub <hi rend='italic'>podzi·ęce.</hi> Przed nim zupełnie wyjątkowo +robili to też: Ujejski: <hi rend='italic'>wi·ęcej—dziewcz·ęce</hi>, a nawet już +Zabłocki: <hi rend='italic'>wi·ęcej—r·ęce</hi>, <hi rend='italic'>przyn·amnie</hi> 'przynajmniej'—<hi rend='italic'>n·a mnie</hi>. +Pisałem o tem w pracy »Z historji polskich rymów« (Warszawa, +Towarzystwo naukowe, 1912, str. 17—23), ale przy objawie tak +drobnym i rzadkim nie zwróciłem uwagi na fakt, że wszyscy ci +trzej poeci pochodzą z małoruskich kresów: Zabłocki z Wołynia, +Ujejski ze wschodniej Galicji, Staff z samego Lwowa, że więc rym +ten mógł wyróść na podłożu zredukowanej wymowy zgłoski poakcentowej. +Teraz zjawisko to w jaśniejszem przedstawia mi się +świetle. +</p> + +<p> +W wymienionej dopiero co pracy doszedłem do ciekawego +wniosku, że <hi rend='spaced'>niemal wszystkie zmiany w zasadach rymu +polskiego wychodziły od poetów z prowincyj ruskich</hi>. +»Czerwonorusini«, jak Szarzyński, Szymonowicz, Zimorowicze, pierwsi +wprowadzili rymowanie é z <hi rend='italic'>i</hi> lub <hi rend='italic'>y</hi>, pierwsi wyrzucili <hi rend='italic'>á</hi> »pochylone«. +<pb n='6'/> +W wieku XVIII »Litwini«, a raczej »Białorusini«, jak Naruszewicz +i Niemcewicz, Wołyniacy czy »Czerwonorusini« jak Karpiński, +Krasicki, Zabłocki, wprowadzają w rymowanie <hi rend='italic'>-ą</hi> z <hi rend='italic'>-o</hi>, +a mniejwięcej też oni rymowanie <hi rend='italic'>-ończ-</hi> <hi rend='italic'>-eńc-</hi> z <hi rend='italic'>-acz-</hi>-ęc-(typ <hi rend='italic'>k·ończy—ł·ączy</hi>, +<hi rend='italic'>w·ieńce—r·ęce</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> nawet <hi rend='italic'>Jasi·eńku—w r·ęku</hi>, <hi rend='italic'>k·ońska—w·ąska</hi>, +jak pospolicie u Mickiewicza). Rymy te opierały się na prowincjonalnej +wymowie poetów pochodzących z tych kresów i do dziś dla +Polaków z Polski etnograficznej nie są prawdziwemi rymami, ale +tylko asonansami; mimo to, uświęcone przez genjalnych stamtąd +pochodzących poetów, stały się własnością całego narodu, używają +ich nawet poeci pochodzący z Wielkopolski, choć, na przeciwnym +krańcu Polski mieszkając, nieraz wręcz przeciwną i oczywiście +rdzenniej polską mają wymowę. Naszkicowany tu kierunek oddziaływania +nie ogranicza się wcale do rymów. Kilka razy już miałem +sposobność wypowiedzieć się, że polski język literacki, rodem z Wielkopolski, +wychował się w Małopolsce, ale dorósł i zmężniał na Rusi, +najpierw na Małej, potem raczej na Białej. Zgodnie z całym rozwojem +naszej historji, Mazowsze ostatnie tu doszło do głosu i dopiero +w 2. połowie XIX w. zaczęło nieco widoczniej oddziaływać; ale +choć ostatnie, zdawało się, że jako dzielnica stołeczna bardzo +prędko bezwzględną posiędzie hegemonję, i ja też—przyznam +się—tak sądziłem: przecież dwa lata temu któż naprawdę jeszcze +myślał o utrzymaniu naszych kresów wschodnich choć w trochę +szerszych granicach? +</p> + +<p> +Tymczasem, co za niespodzianka! Tak wybitna, choć na pozór +zewnętrzna cecha języka poetyckiego, jak rym, w najnowszej poezji +wcale nie stoi na stanowisku stołecznem, ani nawet rdzennie polskiem, +ale po raz trzeci (biorąc pod uwagę tylko większe epoki) +kształtuje się na wymowie Polaków z Rusi. Gzy się ta fala utrzyma, +czy zwycięży, o tem zawcześnie rozstrzygać, jak niepodobna jeszcze +ocenić trwałości i siły nowego prądu literackiego wogóle. Ale zupełnie +już widoczna, że w języku literackim dialekt kulturalny warszawski +ma silnego współzawodnika nietylko w starym kulturalnym +dialekcie krakowskim, ale też w zaborczej i wciąż żywotnej polszczyźnie +z Rusi. Czy ta zewnętrzna na pozór cecha nie jest jednak +w jakimś wewnętrznym związku z faktami politycznemi, i to wcale +nie jako ich skutek, ale jako niezależny, na innem polu występujący +objaw tej samej siły? Znamieniem istotnej polskości Lwowa jest +równie dobrze jego bohaterska, przeważnie własnemi siłami dokonana +obrona, jak i zrodzony nią przytoczony wyżej anonimowy +wiersz o Antku. Można było myśleć, że to wiersz o rymach gwary +ulicznej—a tu się pokazuje, że takie właśnie rymy panują w całej +<pb n='7'/> +najnowszej poezji, w utworach nieraz kunsztownych, że zdobywają +sobie one nawet twórców nie pochodzących z kresów i napewno +tak nie mówiących! Może sam Lwów być nieszczególnem środowiskiem +dla sztuki, podobnie jak można mieć różne zastrzeżenia +co do jego kultury naukowej: to inna sprawa; ale swą polskość +zadokumentował w sposób tak silny, na jaki nie zdobyłyby się Warszawa +ani Kraków. Oczywiście Lwów to tylko symbol siły całych +naszych kresów wschodnich. Ta siła uwydatnia się też, nie po raz +pierwszy, w poezji. Że ma język dialektyczny, cóż to szkodzi? może +ona nadać tym dialektyzmom wartość ogólnie narodową, podobnie +jak to w niejednym punkcie zrobili Mickiewicz i Słowacki. +</p> + +<p> +Ale to wszystko dalsze związki i rzecz przyszłości. Na razie +trzeba stwierdzić, że polszczyzna kresów wschodnich nietylko nie +zrezygnowała ze swych praw literackich, dawniej nabytych, ale że +chce odgrywać dalszą czynną rolę w kształtowaniu języka literackiego. +Jeżeli się tam utrzyma nasz wpływ polityczny i kulturalny +to jej się to napewno uda, choćby nawet, najbardziej książkowo wykształcona +część tamtejszego społeczeństwa zaprzeczała swym dialektyzmom +i wstydziła się ich. Ze te odmianki polszczyzny powstały +na podłożu ruskiem, to im nic nie ujmuje, bo niema języka, nawet +najkulturalniejszego, bez obcych wpływów. Na nasz język z innych +żywych z natury rzeczy największy wpływ wywarły niemiecki i ruskie +(oczywiście nie rosyjski, ale głównie małoruski, słabiej białoruski), +a w przyszłości łatwiej się możemy odgrodzić od pierwszego z nich +niż od drugich, tak dlatego, że są nam bliższe, jak i dlatego, że +więcej jest mieszanych obszarów polsko-ruskich niż polsko-niemieckich. +Karta wzajemnych wpływów językowych polsko-ruskich napewno +nie jest jeszcze zamknięta. +</p> + +<p rend="text-align: right"> +<hi rend='italic'>Kazimierz Nitsch.</hi> +</p> +</div> + +<div rend="page-break-before: always"> +<index index='toc'/> +<index index='pdf'/> +<head> +Nowa redakcja przepisu o dzieleniu wyrazów. +</head> + +<p> +Zalecony przez Polską Akademję Umiejętności przepis o przenoszeniu +części wyrazów do następnego wiersza został w swoim +czasie (d. 11. VI. 1918) uchwalony po odrzuceniu wniosku Komisji +językowej, która zalecała kierować się względami na charakter +głosek, składających sylabę. Wydział filologiczny Akademji natomiast +większością głosów wbrew głosom zasiadających w nim językoznawców +wybrał jako zasadę kierowniczą wzgląd na to, czy od +pewnej grupy spółgłosek może lub nie może się zaczynać wyraz +<pb n='8'/> +i stosownie do tego zalecił całą grupę spółgłosek, lub część jej tylko +przenosić do następnego wiersza. Zasadę sformułowano w słowach: +</p> + +<p> +»Jeżeli na miejscu dzielenia wypada grupa dwóch lub więcej +spółgłosek, to: +</p> + +<p> +a) przenosimy całą grupę spółgłosek do następnego wiersza +wtedy, jeżeli od takiej grupy może się zaczynać wyraz polski np. +<hi rend='italic'>ła-ska</hi> i t. d. +</p> + +<p> +b) jeżeli od grupy spółgłosek nie może się zaczynać wyraz +polski, to z dwóch spółgłosek pierwszą zostawiamy przy zgłosce +poprzedniej, a drugą przenosimy; grupę zaś trzech lub więcej spółgłosek +dzielimy w ten sposób, żeby jej druga część dała się +przenieść wedle prawidła a) do następnego wiersza: <hi rend='italic'>wróż-ba</hi>, +<hi rend='italic'>sprzecz-ny</hi> i t. d. +</p> + +<p> +<hi rend='spaced'>Uwaga.</hi> Ponieważ niektóre ze wspomnianych pod a) i b) grup +spółgłosowych zachodzą w języku bardzo rzadko, rozpoczynając zaledwie +jeden lub dwa wyrazy (nie licząc pochodnych), przeto ich +przy dzieleniu na zgłoski wcale nie uwzględniamy t. j. nie przenosimy +ich w całości do drugiego wiersza«. +</p> + +<p> +Wydział filologiczny Akademji ten przepis uznał za obowiązujący +ze względu na rzekomą łatwość stosowania go w praktyce; +cóż bowiem—zdawałoby się—może być łatwiejszego, jak przypomnieć +sobie wyrazy, rozpoczynające się od jakiejś grupy spółgłoskowej? +</p> + +<p> +Takby się zdawało, ale tak bynajmniej nie jest, gdyż według +uchwalonej zasady trzeba sobie w każdym wątpliwym wypadku +przypomnieć nie jeden jakikolwiekbądź wyraz, ale co najmniej trzy +lub cztery, bo jeden lub dwa mogą być wyjątkiem. To już nie jest +łatwem, przynajmniej nie dla wszystkich, ale co więcej: jeżeli wypadnie +połączenie rzadsze, trzeba się jeszcze bardziej namyślić nad +tem, czy naprawdę poza jednym lub dwoma wyrazami niema innych, +któreby się od tejże grupy zaczynały. Każdy z czytelników może +na sobie zrobić doświadczenie każdej chwili i obliczyć, ile czasu +potrzebuje na to, żeby wymienić wyrazy np. zaczynające się od <hi rend='italic'>ks-</hi> +lub <hi rend='italic'>kn-</hi> albo od jakiejkolwiek innej mniej zwykłej grupy spółgłosek, +a gdy to zrobi, niech potem sprawdzi w słowniku, czy wszystkie +te wyrazy sobie przypomniał. Spamiętać wyjątki też byłoby nie +sposób, z powodu wielkiej ich liczby. +</p> + +<p> +Dalej powiedziano, że trzeba się kierować względami na początkowe +grupy spółgłoskowe w wyrazach <hi rend='spaced'>polskich</hi>, a więc nie +obcych, nie zapożyczonych. Nowa więc trudność, którą też niezawsze +może rozstrzygnąć zwłaszcza nie językoznawca; np. czy wielu ludzi +zdaje sobie sprawę z tego, że wyrazy <hi rend='italic'>gmach</hi> lub <hi rend='italic'>gmin</hi> są niepolskie, +<pb n='9'/> +a ponieważ prócz nich tylko <hi rend='italic'>gmatwać</hi> i <hi rend='italic'>gmerać</hi> zaczynają +się od <hi rend='italic'>gm-</hi> więc niewiadomo, czy tę grupę uważać za wyjątkową, +czy nie. +</p> + +<p> +Powiedziano jeszcze, że się nie bierze pod uwagę wyrazów +pochodnych. A jakże postąpić z wyrazami pochodzącemi od jednego +rdzenia, o których nie można powiedzieć, że jedne są pochodne, +a inne nie. Tutaj przy przenoszeniu wyrazów wypadłoby nam niekiedy +zastanawiać się nad etymologją wyrazów, np. czy <hi rend='italic'>dmę</hi> i <hi rend='italic'>dmu-cham</hi> +są pokrewne, czy nie; wobec trzeciego wyrazu; <hi rend='italic'>dma</hi> mamy +te same wątpliwości, a więcej wyrazów zaczynających się na <hi rend='italic'>dm-</hi> +niema, więc czy mam dzielić <hi rend='italic'>d·m</hi> czy też przenosić <hi rend='italic'>dm</hi> do następnego +wiersza: <hi rend='italic'>wid-mo</hi> czy <hi rend='italic'>wi-dmo</hi>? Czasem trudności się spiętrzają, +np. wyrazy: <hi rend='italic'>ksiądz, książę, księżyc, ksieni</hi> z jednej strony, +a <hi rend='italic'>ksieniec, księga</hi> z drugiej jedni uznają za pokrewne, inni nie; +jedni wiedzą o ich obcem pochodzeniu, inni nie, więc jedni będą +dzielić: <hi rend='italic'>Alek-sy</hi>, a inni <hi rend='italic'>Ale-ksy</hi>, bo prócz wyżej wymienionych wyrazów +od <hi rend='italic'>ks</hi> zaczyna się jeszcze tylko <hi rend='italic'>ksyk</hi>. +</p> + +<p> +Słowem, przepis, zwłaszcza w tej formie, w jakiej został ogłoszony, +nastręczał bardzo wiele wątpliwości, że już pominiemy zasadniczą +trudność jego stosowania. Należało go albo zmienić, albo +choćby ściślej określić. Zmiana mogła nastąpić w kierunku albo +pozostawienia piszącym swobody zupełnej lub w niejakim stopniu +ograniczonej, albo też przeciwnie, sformułowanie szczegółowego +przepisu, któryby rozstrzygał w każdej bez wyjątku okoliczności. +</p> + +<p> +Największą swobodę piszącym dałby powrót do dawnej ale +już dawno wygasłej tradycji, jeszcze praktykowanej w rękopisach +pierwszej połowy XVI wieku, mianowicie do przenoszenia tej części +wyrazów, która się w wierszu nie mieściła; przenoszono wtedy np. +<hi rend='italic'>w-net, zn-owu</hi> i t. d. albo gdy nie chciano przenosić końcowej zgłoski, +pisano ją w skróceniu u góry, np. <hi rend='italic'>je<hi rend='superscript'>o</hi>==jego</hi>. +</p> + +<p> +Znaczną swobodę zostawiałby też przepis: dzieli się wyrazy +tak, aby każda z oddzielonych części tworzyła przynajmniej jedną +zgłoskę. +</p> + +<p> +Komisja języka polskiego, która nad tym przedmiotem obradowała +w kwietniu r. b., wyraziła zgodny pogląd, aby w tych razach, +kiedy się trafi grupa spółgłosek w miejscu dzielenia wyrazu, do +następnego wiersza przenosić te spółgłoski, które stanowią początek +nowej zgłoski. Dopiero do tego zasadniczego przepisu dołączono +następującą »uwagę«: »Wobec rozbieżności zdań, od jakich grup +spółgłoskowych zaczynają się nowe zgłoski, można się kierować +wskazówkami, jakie nam dają początkowe zgłoski wyrazów: nowa +zgłoska według tego zaczyna się od takiej grupy spółgłosek, jaka +<pb n='10'/> +może stać na początku wyrazu, np. <hi rend='italic'>koł·dra</hi> (por. <hi rend='italic'>drapać</hi>), <hi rend='italic'>mistrza</hi> +(por. <hi rend='italic'>strzała</hi>), <hi rend='italic'>wierz·ba</hi> (niema wyrazów <corr sic='zacznających'>zaczynających</corr> się od <hi rend='italic'>rzb·</hi>). +Ta zasada jednak nie wystarcza, bo niezawsze przychodzi na myśl, +czy pewna grupa spółgłosek istotnie rozpoczyna jaki wyraz; kto +przeto do dzielenia wyrazów na zgłoski chce mieć zasadę <hi rend='spaced'>ścisłą +i niezawodną</hi>, może ją oprzeć na następujących podstawach +fonetycznych: a) spółgłoskę: <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> z następną spółgłoską zawsze +się przenosi, np. <hi rend='italic'>li·sty</hi>; b) dwie jednobrzmiące spółgłoski zawsze się +rozdzielają, np. <hi rend='italic'>las·so</hi>, <hi rend='italic'>pan·na</hi>; c) poza tem grupy spółgłoskowe +dzielimy tak, że do nowego wiersza przenosimy część grupy, począwszy +od ostatniej zwartej (<hi rend='italic'>p</hi>, <hi rend='italic'>b</hi>, <hi rend='italic'>t</hi>, <hi rend='italic'>d</hi>, <hi rend='italic'>k</hi>, <hi rend='italic'>g</hi>) lub zwarto-szczelinowej +(<hi rend='italic'>c</hi>, <hi rend='italic'>dz</hi>, <hi rend='italic'>ć</hi>, <hi rend='italic'>dź</hi>, <hi rend='italic'>cz</hi>, <hi rend='italic'>dż</hi>) ewentualnie z poprzedzającą spółgłoską <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>, +np. <hi rend='italic'>Li·twa</hi>, <hi rend='italic'>li·stwa</hi>, <hi rend='italic'>przejażdż·ka</hi>, <hi rend='italic'>kar·czma</hi> i t. d.; d) jeżeli w grupie +niema spółgłoski zwartej lub zwarto-szczelinowej, do pierwszej +zgłoski oddziela się pierwsza spółgłoska (w liczniejszej grupie dwie) +ewentualnie z poprzedzającą <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>, ale tylko wtedy, kiedy jest +płynną (<hi rend='italic'>r</hi>, <hi rend='italic'>ł</hi>, <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>n</hi>) także <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>: <hi rend='italic'>sen·su</hi>, <hi rend='italic'>kon·wi</hi>, <hi rend='italic'>bezdom·ny</hi>, <hi rend='italic'>umyśl·ny</hi>, +<hi rend='italic'>barw·ny</hi>, <hi rend='italic'>zmar·zły</hi>, <hi rend='italic'>mierz·wa</hi> i t. d.« +</p> + +<p> +Na posiedzeniu administracyjnem d. 27 kwietnia r. b. Wydział +filologiczny Akademji orzekł, że pozostawia w zasadzie bez zmiany +dawną uchwałę swą o dzieleniu grup spółgłoskowych, i tylko wyraził +życzenie, aby ją uprościć. Zredagowanie tej uproszczonej zasady +polecił członkom Akademji: J. Czubkowi i J. Łosiowi. Otrzymawszy +tak ograniczone zastrzeżeniami polecenie, powołani do tego zadania +zredagowali tekst uchwały w słowach następujących: +</p> + +<p> +»Przenosi się części wyrazów do następnego wiersza: +</p> + +<p> +I. Wedle zasady etymologicznej oddziela się składowe części +wyrazu złożonego, o ile stanowią zgłoskę i o ile granica między temi +częściami składowemi przedstawia się poczuciu językowemu jasno, np. +<hi rend='italic'>naj·obfitszy</hi>, <hi rend='italic'>naj·istotniejszy</hi>, <hi rend='italic'>bez·ustanny</hi>, <hi rend='italic'><corr sic='roz·oraćr'>roz·orać</corr></hi>, <hi rend='italic'><corr sic='oz·jaśnić'>roz·jaśnić</corr></hi>, <hi rend='italic'>wy·trwać</hi>, +<hi rend='italic'>za·drżeć</hi>, <hi rend='italic'>wy·ssać</hi>, <hi rend='italic'>na·uka</hi> i t. d. +</p> + +<p> +II. W innych razach wedle zasady fonetycznej: +</p> + +<p> +1. Między samogłoskami, o ile nie stanową dwugłoski: <hi rend='italic'>o·aza</hi>, +<hi rend='italic'>po·ezja</hi>, <hi rend='italic'>tri·umf</hi>, <hi rend='italic'>ide·alny</hi>, <hi rend='italic'>Che·ops</hi>, <hi rend='italic'>na·uka</hi>, <hi rend='italic'>Mate·usz</hi>, <hi rend='italic'>Agezyla·usz</hi>, +<hi rend='italic'>Kafarna·um</hi> i t. d. ale: <hi rend='italic'>miau·czeć</hi>, <hi rend='italic'>hau·kać</hi>, <hi rend='italic'>au·tonomja</hi>, <hi rend='italic'>Eu·ropa</hi> i t. d. +</p> + +<p> +2. Przenosimy zgłoskę, zaczynającą się od pojedynczej spółgłoski +lub od grupy spółgłosek, od której zwykle się zaczynają +wyrazy, np. <hi rend='italic'>ba·ba</hi>, <hi rend='italic'>ra·mię</hi>, <hi rend='italic'>i·dzie</hi>, <hi rend='italic'>to·czy</hi>, <hi rend='italic'>mo·rze</hi>, <hi rend='italic'>mu·szę</hi>, <hi rend='italic'>ra·dża</hi>, +<hi rend='italic'>pu·szcza</hi>, <hi rend='italic'>ła·ska</hi>, <hi rend='italic'>fu·tro</hi>, <hi rend='italic'>ma·zgaj</hi>, <hi rend='italic'>ko·ści</hi>, <hi rend='italic'>u·sta</hi>, <hi rend='italic'>ba·zgrać</hi>, <hi rend='italic'>mi·strza</hi>, +<hi rend='italic'>by·stry</hi>, <hi rend='italic'>i·skra</hi>, <hi rend='italic'>pu·zdro</hi> i t. d. +</p> + +<p> +<hi rend='spaced'>Uwaga.</hi> Jeżeli pewna grupa nie spotyka się na początku wyrazu, +to do drugiego wiersza przenosi się jedna lub więcej spółgłosek, +<pb n='11'/> +od których rozpoczynają się wyrazy, np. <hi rend='italic'>wróż·ka, sprzecz·ny, +Krasic·ki, ptac·two, głup·stwo</hi> i t. d. Przy tem zachowujemy następujące +zasady: +</p> + +<p> +a) Zawsze <hi rend='italic'>j</hi> nawet bez względu na zasadę etymologiczną oddzielamy +od następującej spółgłoski, np.<hi rend='italic'>doj·rzeć, zaj·dę, rękoj·mia</hi> +i odwrotnie: nie oddzielamy <hi rend='italic'>j</hi> od poprzedzającej spółgłoski, np. +<hi rend='italic'>Arab·ja, rac·ja, I·strja, Aleksan·drja</hi> (aby tylko poprzedzająca grupa +spółgłosek mogła zaczynać wyrazy według punktu II, 2, np. <hi rend='italic'>I·strja</hi> +podobnie do <hi rend='italic'>by·stry</hi> według <hi rend='italic'>stru·mień</hi> i t. d., <hi rend='italic'>Aleksan·drja</hi> podobnie +do <hi rend='italic'>wy·dra</hi> według <hi rend='italic'><corr sic='drugi'>dru·gi</corr></hi> i t. d.). +</p> + +<p> +b) Płynne (<hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>ł</hi>, <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>r</hi>) a także <hi rend='italic'>rz</hi> i <hi rend='italic'>w</hi> oddzielamy od następnej +spółgłoski, np. <hi rend='italic'>potom·ny, klam·ra, pół·ka, +wol·ny, wil·goć, har·dy, +Nar·wi, Jaworz·no, kaw·ka, ow·ca, Gasztow·ta, spraw·dzić, +Waw·rzyniec, +dow·cip krakow·ski, spuściw·szy</hi> i t. d. +</p> + +<p> +c) Dzieli się grupa spółgłosek, od której tylko wyjątkowo zaczynają +się wyrazy, np. <hi rend='italic'>t-k</hi>: <hi rend='italic'>mat·ka<corr sic='(Dodano)'>,</corr> haft·ka, ciast·ko</hi>, <hi rend='italic'>k-t</hi>: <hi rend='italic'>adjunk·ta</hi>, +<hi rend='italic'>p-t</hi>: <hi rend='italic'>szep·tać, sump·tem</hi>, <hi rend='italic'>p-sz</hi>: <hi rend='italic'>lep·szy</hi>, <hi rend='italic'>k-sz</hi>: <hi rend='italic'>więk·szy</hi> +i t. d.« +</p> + +<p> +Zaraz więc na początku przepisu czytamy, że do następnego +wiersza można przenieść najmniej całą zgłoskę i również najmniej +jedna cała zgłoska może zostać oddzielona w poprzednim wierszu. +Oczywiście przeto przenoszenie części wyrazów tu traktuje się narówni +z dzieleniem ich na zgłoski, czyli z tak zwanem dawniej +sylabizowaniem. Podział na zgłoski nie jest obojętny dla gramatyki, +zwłaszcza historycznej, która pewne zmiany fonetyczne stawia +w związku z charakterem zgłoski tak zwanej zamkniętej na spółgłoskę, +czy też otwartej na samogłoskę: <hi rend='italic'>ba·ba</hi> przedstawia dwie +zgłoski otwarte, <hi rend='italic'>bab·ka</hi> ma pierwszą zgłoskę zamkniętą, drugą +otwartą, <hi rend='italic'>ba·bek</hi> ma znów pierwszą otwartą, drugą zaś zamkniętą. +</p> + +<p> +Istniał też związek między budową zgłoski w środku wyrazu +i zgłoski <corr sic='pczątkowej'>początkowej</corr> taki, że jeśli pewna grupa zgłosek mogła rozpoczynać +wyraz, to zazwyczaj mogła też rozpoczynać i inną zgłoskę. +Leskien w swojej gramatyce starosłowiańskiej<note place='foot'><p> +Grammatik der altbulgarischen (altkirchenslavischen) Sprache. Heidelberg +1909, str. 53-4. +</p></note> pisze: »na początku +wyrazów stoją następujące stare grupy spółgłosek, które przeto +i zgłoskę rozpoczynać mogą: <hi rend='italic'>s + n, m, l, p, t, k, v, tr, tv, kl, kr, +kv; z + n, l, d, g, v, dr; p + r, l; b + r, l; t + r, v; d + r, v; +k + n, +<corr sic=', '></corr>r, v; g + n, r, l, v; ch + r, l, v</hi>«. Kilka jednak z tych grup wcale +się nie spotyka w środku wyrazów, inne zaś zawsze zaczynają +zgłoskę i w ten to sposób poprzednia zgłoska była otwarta. Pozatem +były też w środku wyrazów niegdyś grupy spółgłosek, należące +<pb n='12'/> +do dwu sąsiednich zgłosek i te się uprościły, wskutek czego w dawnym +języku był okres, w którym prawie zupełnie nie było zgłosek +zamkniętych. Jednak znowu z biegiem czasu wskutek czy to +przestawienia niektórych głosek, czy też zniknięcia półsamogłosek, +powstały nowe grupy spółgłoskowe, które bynajmniej niezawsze +wchodziły do jednej zgłoski, lecz przeciwnie, dzieliły się między +dwie zgłoski, i wtedy też związek między fonetycznym składem +początkowej zgłoski a budową zgłosek innych został prawie zupełnie +zerwany. W tem stadjum rozwoju znamy już język polski +od czasów najdawniejszych, dostępnych badaniom. Dziś więc zasada +oglądania się na początek wyrazu przy dzieleniu na zgłoski może +mieć tylko mnemotechniczne znaczenie. +</p> + +<p> +Wiemy dobrze, iż według tej zasady trzeba przedewszystkiem +dzielić w środku wyrazów grupy takie, od których się wyrazy nie +zaczynają, i istotnie takich grup jest znaczna ilość, że wspomnimy +tutaj dla przykładu tylko <hi rend='italic'>nn</hi> (<hi rend='italic'>pan·na</hi>), <hi rend='italic'>żk</hi> (<hi rend='italic'>wróż·ka</hi>), <hi rend='italic'>czn</hi> (<hi rend='italic'>wdzięcz·ny</hi>) +i t. d. Ale też i odwrotnie: są takie grupy, które spotykamy na +początku wyrazów, a niema ich w środku, np. <hi rend='italic'>dzw-</hi>, <hi rend='italic'>gz-</hi>, <hi rend='italic'>pch-</hi>, <hi rend='italic'>tch-</hi> +(tylko staropolski wyraz: <hi rend='italic'>wiotchy</hi>) i in. +</p> + +<p> +Stare elementarze, na których dzieci uczono sylabizować, dzieliły +wyrazy na zgłoski według tradycji, czy też »poczucia językowego«. +Możeby nie było bez korzyści zbadać, czy to dzielenie odbywało +się we wszystkich elementarzach jednakowo i jak wielkie +u różnych autorów były wahania. W każdym razie dziś na »poczuciu +językowem« opierać się trudno wobec aż nazbyt częstych +takich kwiatków, jak dzielenie wyrazów <hi rend='italic'>prze·dmiot</hi>, <hi rend='italic'>pod·róż</hi>. +</p> + +<p> +Trzeba choć jaki taki porządek wprowadzić, jeśli nie chcemy +wrócić do dawnej tradycji (wspomnianej wyżej) z przed drugiej połowy +XVI wieku. Obaczmy więc, w jakim stopniu porządek ten +wprowadza zasada uchwalona przez Akademję. +</p> + +<p> +Nowe sformułowanie wprawdzie jest ściślejsze i dokładniejsze +od dawnego, ale jeszcze nie na tyle ścisłe, aby nie pozostawiało +pewnych wątpliwości, które w różny sposób przez piszących rozstrzygane +będą, wskutek czego nie będzie i nadal <hi rend='spaced'>zupełnego</hi> +ustalenia systemu. Powiedziano bowiem w punkcie drugim, że przenosi +się grupa spółgłosek, od której <hi rend='spaced'>zwykle</hi> zaczynają się wyrazy, +w punkcie zaś końcowym zaznaczono, że »dzieli się grupa spółgłosek, +od której tylko <hi rend='spaced'>wyjątkowo</hi> zaczynają się wyrazy«. Ściślej +sformułować tego nie było można, bo wszelkie liczbowe normy +były nie do pomyślenia, tak więc pomiędzy »zwykle« a »wyjątkowo« +zachodzi jeszcze szerokie pole wahań i niepewności. Jeżeli nowy +przepis w pewnym stopniu ogranicza te wahania i wątpliwości, to +<pb n='13'/> +przedewszystkiem dlatego, źe częściowo przynajmniej oparł się on +na zasadzie właśnie fonetycznej, zalecając oddzielanie od następnej +spółgłoski wszystkich płynnych (opuszczono w nim <hi rend='italic'>n</hi> tylko dlatego, +że od <hi rend='italic'>n</hi> + spółgłoska nie zaczyna się żaden wyraz) i na równi +z płynnemi postawiono też <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi> i wreszcie <hi rend='italic'>j</hi>, oraz orzekając, że <hi rend='italic'>j</hi> +nie oddziela się od poprzedniej spółgłoski; a więc przyjęto to, +o czem w projekcie Komisji języka polskiego mówił punkt d) +»uwagi«. +</p> + +<p> +Z nowego przepisu można też wysnuć konsekwencje fonetyczne +odnośnie do innych grup spółgłoskowych, a mianowicie przedewszystkiem +do połączeń dwu spółgłosek zwartych lub zwarto-szczelinowych, +i to bez względu na to, czy te spółgłoski stoją obok +siebie bezpośrednio, czy też są oddzielone jakąś inną; wszystkie bowiem +takie połączenia na początku wyrazów trafiają się wyjątkowo, +t. j. w bardzo małej liczbie wyrazów, jakkolwiek bywa tak, że te +wyrazy są w bardzo częstem użyciu, np. <hi rend='italic'>gdy</hi> lub <hi rend='italic'>który</hi>. Wypływa +więc z tego zasada: wszystkie zwarte lub zwarto-szczelinowe nie +przenoszą się razem do następnego wiersza, lecz zawsze się dzielą, +o ile tworzą grupę w środku wyrazów. Stąd dzielić mamy: <hi rend='italic'>gąb·ka</hi>, +<hi rend='italic'>gąb·ce</hi>, <hi rend='italic'>Kac·per</hi>, <hi rend='italic'>oc·tu</hi>, <hi rend='italic'>węd·ka</hi>, <hi rend='italic'>sek·ta</hi>, <hi rend='italic'>mat·ka</hi> i t. d. W grupach, +w których dwie zwarte lub <corr sic='zwarto szczelinowe'>zwarto-szczelinowe</corr> są przegrodzone +<corr sic='innną'>inną</corr> spółgłoską, dzielenie następuje tak, że ta środkowa spółgłoska +musi być traktowana znowu odpowiednio do swojej natury, więc +np. płynna oddziela się od spółgłoski następnej w myśl przepisu +wyżej podanego: <hi rend='italic'>jabł·ko</hi>, <hi rend='italic'>mędr·ca</hi>, <hi rend='italic'>Jędr·ka</hi>, <hi rend='italic'>Piotr·ków</hi>. +</p> + +<p> +Również dzielą się wszystkie spółgłoski podwojone, gdyż tylko +wyjątkowo mogą rozpoczynać wyraz, np. <hi rend='italic'>ssać</hi>; dzielić więc trzeba +taką grupę: <hi rend='italic'>las·so</hi>, <hi rend='italic'>pan·na</hi>, <hi rend='italic'>bul·la</hi> i t. d. Oczywiście nie bierze się +pod uwagę licznych słów, zaczynających się od <hi rend='italic'>zs-</hi>, choć ta grupa +jak <hi rend='italic'>ss</hi> się wymawia, np. <hi rend='italic'>zsadzić</hi>, <hi rend='italic'>zsiekać</hi>, <hi rend='italic'>zsunąć</hi> i t. d., w środku +zaś wyrazów prostych nigdy <hi rend='italic'>zs</hi> nie piszemy. +</p> + +<p> +Inne kombinacje spółgłosek już się nie poddają tak prostym +przepisom, opartym na podstawach fonetycznych. Grupy: zwarta + +płynna ustna i zwarta + nosowa spółgłoska wyraźnie się różnią: +pierwsze często rozpoczynają wyrazy, toteż w środku nie mają być +dzielone: <hi rend='italic'>ku·bła</hi>, <hi rend='italic'>ce·bra</hi>, <hi rend='italic'>świ·dra</hi>, <hi rend='italic'>wi·dły</hi>, <hi rend='italic'>wę·gły</hi>, <hi rend='italic'>wę·gle</hi>, <hi rend='italic'>Wę·gry</hi>, +<hi rend='italic'>zwy·kły</hi>, <hi rend='italic'>cu·kru</hi>, <hi rend='italic'>kro·pla</hi>, <hi rend='italic'>ko·pru</hi>, <hi rend='italic'>świa·tło</hi>, <hi rend='italic'>wia·tru</hi>. Tu także należy <hi rend='italic'>rz</hi> +oraz <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>, które na pierwszem miejscu w grupie zachowują się tak +samo jak płynne<note place='foot'><p> +Możnaby mieć wątpliwości co do <hi rend='italic'>czw</hi>, ale to, zdaje się, nie zachodzi +wcale w środku wyrazów prostych; <hi rend='italic'>po·czwara</hi> dzielimy tak, jak <hi rend='italic'>po·twora</hi>. +</p></note>, np. <hi rend='italic'>do·brze</hi>, <hi rend='italic'>koł·drze</hi>, <hi rend='italic'>Wę·grzy</hi>, <hi rend='italic'>cu·krzyć</hi>, <hi rend='italic'>le·dwo</hi>, +<pb n='14'/> +<hi rend='italic'>le·dwie</hi>, <hi rend='italic'>pi·gwa</hi>, <hi rend='italic'>stą·gwi</hi>, <hi rend='italic'>sa·kwa</hi>, <hi rend='italic'>bi·twa</hi>, <hi rend='italic'>nie·dźwiedź</hi>, <hi rend='italic'>Ara·bja</hi>, <hi rend='italic'>kome·dja</hi> +i t. d. Odwrotnie: zwarta + nosowa rzadko rozpoczynają wyrazy, +toteż tę grupę trzeba dzielić: <hi rend='italic'>Koc·myrzów</hi>, <hi rend='italic'>dzieć·mi</hi>, <hi rend='italic'>bacz·magi</hi>, +<hi rend='italic'>wid·mo</hi>, <hi rend='italic'>wid·no</hi>, <hi rend='italic'>więd·nę</hi>, <hi rend='italic'>styg·mat</hi>, <hi rend='italic'>lak·mus</hi>, <hi rend='italic'>ok·no</hi>, <hi rend='italic'>wstęp·ny</hi>, <hi rend='italic'>het·man</hi>, +<hi rend='italic'>świet·ny</hi>. Trzy tylko grupy stanowią wyjątek: <hi rend='italic'>czl</hi> i <hi rend='italic'>dzl</hi> nigdy nie stoi +na początku wyrazów, <hi rend='italic'>cl</hi> wyjątkowo w tej pozycji się spotyka, więc: +<hi rend='italic'>płacz·liwy</hi>, <hi rend='italic'>pędz·le</hi>, <hi rend='italic'>prec·le</hi>; a znowu <hi rend='italic'>gn</hi> dość często zaczyna wyrazy, +przeto całą tę grupę trzeba przenosić: <hi rend='italic'>bie·gnę</hi>, <hi rend='italic'>sty·gnie</hi> i t. d. +</p> + +<p> +Zwarta z następną szczelinową rzadko rozpoczyna wyraz, o ile +tą szczelinową nie jest <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>; wobec tego mamy dzielić: <hi rend='italic'>kob·za</hi>, +<hi rend='italic'>pieg·ża</hi>, <hi rend='italic'>więk·szy</hi>. Za wyjątek możnaby uznać wyraz <hi rend='italic'>gże·gżółka</hi>, bo +wyraźnie w nim występuje powtórzenie początkowej grupy spółgłosek. +Z innych połączeń wątpliwość wzbudza <hi rend='italic'>ks</hi>; rozpoczyna ono +trzy grupy wyrazów: <hi rend='italic'>ksiądz</hi> (<hi rend='italic'>książę</hi>, <hi rend='italic'>księżyc</hi>, <hi rend='italic'>ksieni</hi>), <hi rend='italic'>księga</hi> (<hi rend='italic'>ksieniec</hi>) +i <hi rend='italic'>ksyk</hi> (<hi rend='italic'>ksykać</hi>). W wielu wyrazach obcych to połączenie spółgłosek +wyrażano przez <hi rend='italic'>x</hi>, przeto tem bardziej nie należałoby <hi rend='italic'>ks</hi> dzielić: +<hi rend='italic'>pła·ksa</hi>, <hi rend='italic'>ku·ksać</hi>, <hi rend='italic'>paro·ksyzm</hi>, <hi rend='italic'>Kser·kses</hi>, <hi rend='italic'>Ale·ksander</hi>, <hi rend='italic'>ta·ksa</hi>. Tak +samo podzielimy <hi rend='italic'>weks·larz</hi>, tem bardziej że od <hi rend='italic'>sl-</hi> (o ile je odróżniać +od <hi rend='italic'>śl-</hi>) nie rozpoczynają się wyrazy polskie; ale już różni różnie +będą dzielić takie wyrazy jak: <hi rend='italic'>Syks·tus</hi> lub <hi rend='italic'>Syk·stus</hi> (por. <hi rend='italic'>stać</hi> +i mnóstwo innych wyrazów, zaczynających się od <hi rend='italic'>st-</hi>), <hi rend='italic'>deks·tryna</hi> +lub <hi rend='italic'>dekstryna</hi> (por. <hi rend='italic'>stryj</hi>, <hi rend='italic'>stroić</hi>, <hi rend='italic'>strumień</hi> i t. d.). Jak wreszcie +traktować <hi rend='italic'>ps</hi>? Od tej grupy rozpoczyna się dość wyrazów: <hi rend='italic'>psalm</hi>, +<hi rend='italic'>psiak</hi>, <hi rend='italic'>psuć</hi>, <hi rend='italic'>psychologja</hi>, <hi rend='italic'>psykać</hi>, a skoro nie można jej uznać za +wyjątkową, to jej dzielić nie trzeba: <hi rend='italic'>mo·psa</hi>, <hi rend='italic'>ry·psu</hi>, <hi rend='italic'>Ter·psychora</hi> +<corr sic='i t. p'>i t. p.</corr>, ale znowu zachodzą wątpliwości, jak dzielić: <hi rend='italic'>kieps·ki</hi> czy +<hi rend='italic'>kiep·ski</hi>, <hi rend='italic'>kieps·cy</hi> czy <hi rend='italic'>kiep·scy</hi>, <hi rend='italic'>gryps·nąć</hi> czy <hi rend='italic'>gryp·snąć</hi>, <hi rend='italic'>caps·trzyk</hi> +czy <hi rend='italic'>cap·strzyk</hi>, <hi rend='italic'>chłops·two</hi> czy <hi rend='italic'>chłop·stwo</hi>. Zapewne znaczna większość +piszących dzielić będzie: <hi rend='italic'>chłop·ski</hi>, <hi rend='italic'>chłop·stwo</hi> analogicznie do innych +tego rodzaju formacyj, np <hi rend='italic'>pań·ski</hi>, <hi rend='italic'>pań·stwo</hi>, <hi rend='italic'>królew·ski</hi>, <hi rend='italic'>króle·stwo</hi> <corr sic='i t d.'>i t. d.</corr> +</p> + +<p> +Ze szczelinowych <hi rend='italic'>h</hi> od następnej spółgłoski zawsze się oddziela, +gdyż niema wyrazów zaczynających się od takiej grupy. Zato <hi rend='italic'>ch</hi> +często rozpoczyna wyrazy w połączeniu z <hi rend='italic'>ł</hi>, <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>r</hi>, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi><hi rend='italic'></hi>, należy więc +w środku wyrazu grup tych nie dzielić: <hi rend='italic'>cho·chla</hi>, <hi rend='italic'>ry·chło</hi>, <hi rend='italic'>czo·chrać</hi>, +<hi rend='italic'>wi·chrzyć</hi>, <hi rend='italic'>żu·chwa</hi>, <hi rend='italic'>Monachoma·chja</hi>. W innych połączeniach <hi rend='italic'>ch</hi> na +początku wyrazów nie zachodzi wcale, albo tylko rzadko, wobec +czego należy dzielić: <hi rend='italic'>kuch·ta</hi>, <hi rend='italic'>kuch·cik</hi>, <hi rend='italic'>Marych·na</hi>, <hi rend='italic'>bach·mat</hi>. W cudzoziemskich +wyrazach: <hi rend='italic'>bh</hi>, <hi rend='italic'>ph</hi>, <hi rend='italic'>dh</hi>, <hi rend='italic'>th</hi><corr sic='.'>,</corr> <hi rend='italic'>kh</hi>, <hi rend='italic'>gh</hi> uważane są za jedną +spółgłoskę, jak nasze <hi rend='italic'>ch</hi>, i nigdy się nie dzielą. +</p> + +<p> +Zarówno na początku wyrazów, jako też i w środku <hi rend='italic'>ż</hi> z następną +spółgłoską trafia się tylko wyjątkowo, więc je trzeba dzielić +od następnej spółgłoski: <hi rend='italic'>każ·dy</hi>, <hi rend='italic'>wyż·si</hi>, <hi rend='italic'>wyż·szy</hi>, <hi rend='italic'>łyżwa</hi> (mimo <hi rend='italic'>żwawy</hi>), +<pb n='15'/> +<hi rend='italic'>wróż·ba</hi> (mimo <hi rend='italic'>żbik</hi>), <hi rend='italic'>moż·ny</hi> (mimo <hi rend='italic'>żnę</hi>), <hi rend='italic'>moż·ni</hi> (<hi rend='italic'>żniwo</hi>), <hi rend='italic'>wyż·ła</hi> +(<hi rend='italic'>żłopać</hi>), <hi rend='italic'>trwoż·liwy</hi> (<hi rend='italic'>żleb</hi>) i t. d. Natomiast <hi rend='italic'>sz</hi> zachodzi często na +początku wyrazów, szczególnie w grupach spółgłoskowych: <hi rend='italic'>szcz-</hi>, +<hi rend='italic'>szk-</hi>, <hi rend='italic'>szl-</hi>, <hi rend='italic'>szm-</hi>, <hi rend='italic'>szn-</hi>, <hi rend='italic'>szp-</hi>, <hi rend='italic'>szt-</hi>, <hi rend='italic'>szw-</hi>, z tego więc wypływa, że w przeciwieństwie +do <hi rend='italic'>ż</hi> trzeba <hi rend='italic'>sz</hi> z następną spółgłoską przenosić do następnego +wiersza: <hi rend='italic'>pa·szcza</hi>, <hi rend='italic'>mie·szkać</hi>, <hi rend='italic'>ka·szlę</hi>, <hi rend='italic'>ko·szmar</hi>, <hi rend='italic'>grze·sznik</hi>, +<hi rend='italic'>Hi·szpan</hi>, <hi rend='italic'>ko·sztowny</hi>, <hi rend='italic'>Kru·szwica</hi>, <hi rend='italic'>re·szta</hi> i odpowiednio do tego +<hi rend='italic'>wre·szcie</hi> i t. d. +</p> + +<p> +Grupy z <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> na pierwszem miejscu przedstawiają się rozmaicie +w zależności od charakteru następnej spółgłoski. Zwykłemi +są one na początku wyrazów, poczęści dzięki przedrostkowi, występującemu +w formie: <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>z</hi> lub <hi rend='italic'>ś</hi>. Tu jednak trzeba wziąć pod uwagę, +że: 1) przedrostek asymiluje się do następnej spółgłoski dźwięcznej +lub bezdźwięcznej i dlatego piszemy: <hi rend='italic'>zbawić</hi>, <hi rend='italic'>zganić</hi>, <hi rend='italic'>zdusić</hi>, <hi rend='italic'>spaść</hi>, +<hi rend='italic'>skusić</hi>, <hi rend='italic'>stopić</hi> (wyjątek w pisaniu stanowią początkowe grupy <hi rend='italic'>zs-</hi>, +<hi rend='italic'>zsz-</hi>, <hi rend='italic'>zś-</hi>, których nie znajdujemy w środku wyrazów prostych); +2) przedrostek z wyjątkiem przed <hi rend='italic'>c</hi> nie upodabnia się do następującej +miękkiej, stąd: <hi rend='italic'>ścierać</hi>, <hi rend='italic'>ścieknąć</hi>, <hi rend='italic'>ściemnieć</hi> ale <hi rend='italic'>zbierać</hi>, <hi rend='italic'>zginąć</hi>, +<hi rend='italic'>zdziałać</hi>, <hi rend='italic'>zsinieć</hi>; 3) przedrostek ukazuje się tylko w postaci <hi rend='italic'>z</hi> przed +płynnemi: <hi rend='italic'>zmówić</hi>, <hi rend='italic'>zmieszać</hi>, <hi rend='italic'>znosić</hi>, <hi rend='italic'>znieść</hi>, <hi rend='italic'>złupić</hi>, <hi rend='italic'>zlać</hi>, <hi rend='italic'>zrobić</hi>, a także +przed <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>: <hi rend='italic'>zrzucić</hi>, <hi rend='italic'>zwiewać</hi>, <hi rend='italic'>zjechać</hi>; i wtedy także nie asymiluje +się do następnej spółgłoski miękkiej, takie bowiem formy jak: +<hi rend='italic'>śmierć</hi>, <hi rend='italic'>śmieci</hi>, <hi rend='italic'>śmietana</hi>, <hi rend='italic'>ślub</hi> są nieliczne, i zatarło się w nich poczucie +złożenia z przedrostkiem. Poza tem <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> (nie przedrostkowe) +może się łączyć tylko ze spółgłoskami bezdźwięcznemi, ale także +z płynnemi, np. <hi rend='italic'>spać</hi>, <hi rend='italic'>śpię</hi>, <hi rend='italic'>słać</hi>, <hi rend='italic'>ślę</hi>, <hi rend='italic'>smok</hi>, <hi rend='italic'>śmiech</hi>, <hi rend='italic'>snuć</hi>, <hi rend='italic'>śnić</hi>, a <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> +tylko z dźwięcznemi i oczywiście z płynnemi: <hi rend='italic'>zdun</hi>, <hi rend='italic'>źdźbło</hi>, <hi rend='italic'>zły</hi>, <hi rend='italic'>źle</hi>, +<hi rend='italic'>znać</hi>, twarde przed twardemi, miękkie przed miękkiemi. +</p> + +<p> +Wypadałoby z tego, że w środku wyrazów trzeba oddzielać +<hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> od każdej spółgłoski dźwięcznej z wyjątkiem płynnej, a <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> od +każdej spółgłoski bezdźwięcznej, oraz <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> od każdej spółgłoski twardej, +więc: <hi rend='italic'>zwycięz·ca</hi>, <hi rend='italic'>Francuz·ka</hi>, <hi rend='italic'>proś·bie</hi>, <hi rend='italic'>proś·ba</hi>, <hi rend='italic'>groź·ba</hi>, <hi rend='italic'>groź·bie</hi> +(od <hi rend='italic'>źb-</hi> nie zaczynają się wyrazy), <hi rend='italic'>Kaś·ka</hi>, <hi rend='italic'>huś·tać</hi>. Natomiast grupy +z płynnemi przedstawiają stosunki bardziej skomplikowane: twarde +<hi rend='italic'>s</hi> i <hi rend='italic'>z</hi> przed płynną czy to ustną, czy nosową, stoi na początku wyrazu +często, przeto i w środku wyrazów takich grup nie należałoby +dzielić: <hi rend='italic'>Ja·sło</hi>, <hi rend='italic'>Ja·złowiec</hi>, <hi rend='italic'>ja·sny</hi>, <hi rend='italic'>li·znąć</hi>, <hi rend='italic'>pa·smo</hi>, <hi rend='italic'>pry·zma</hi>; zdaje się +jednak, że bardzo wiele osób ma skłonność do dzielenia grup złożonych +z <hi rend='italic'>s</hi> lub <hi rend='italic'>z</hi> i nosowej spółgłoski: <hi rend='italic'>jas·ny</hi>, <hi rend='italic'>liz-nąć</hi>, <hi rend='italic'>pas·mo</hi>, <hi rend='italic'>pryz·ma</hi>. +Ta skłonność, jak się zdaje, i w przyszłości podtrzymywaną będzie +przez analogiczne oddzielanie zwartej od nosowej: <hi rend='italic'>podob·ny</hi>, <hi rend='italic'>posęp·ny</hi>, +<hi rend='italic'>jed·nego</hi>, <hi rend='italic'>smut·ny</hi>, <hi rend='italic'>ostatecz·ny</hi> i t. d. Na początku wyrazu <hi rend='italic'>ś</hi> może +<pb n='16'/> +stać przed <hi rend='italic'>l</hi>, <hi rend='italic'>ń</hi>, <hi rend='italic'>m</hi> (<hi rend='italic'>ślina</hi>, <hi rend='italic'>ślub</hi>, <hi rend='italic'>śniat</hi>, <hi rend='italic'>śmiech</hi>, <hi rend='italic'>śmieci</hi> i t. d.) ale nie +przed <hi rend='italic'>n</hi>, <hi rend='italic'>m</hi>, co zachodzi w środku wyrazów, np. <hi rend='italic'>znośny</hi>, <hi rend='italic'>taśma</hi>, +właściwie przeto powinnibyśmy dzielić: <hi rend='italic'>głoś·ny</hi>, <hi rend='italic'>gło·śniej</hi>, <hi rend='italic'>taś·ma</hi>, +<hi rend='italic'>ta·śmie</hi> w przeciwieństwie do: <hi rend='italic'>umy·słu</hi>, <hi rend='italic'>na umy·śle</hi>. Natomiast <hi rend='italic'>ź</hi> +powinniśmy oddzielać nietylko od <hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>n</hi>, ale także od <hi rend='italic'>m'</hi>, <hi rend='italic'>ń</hi>, gdyż +od grup: <hi rend='italic'>źm-</hi>, <hi rend='italic'>źń-</hi> nie zaczynają się wyrazy, a zato zaczynają się +od <hi rend='italic'>zm'</hi> (<hi rend='italic'>zmienić</hi>, <hi rend='italic'>zmieszać</hi> i t. d.), a przeto: <hi rend='italic'>pry·zma</hi>, <hi rend='italic'>na pry·zmie</hi> +lub <hi rend='italic'>na pryź·mie</hi> (bo i tak wymawiają), <hi rend='italic'>Kuź·ma</hi>, <hi rend='italic'>Kuź·mie</hi>, <hi rend='italic'>groź·ny</hi>, +<hi rend='italic'>groź·nie</hi>. Co więcej, ponieważ od grupy <hi rend='italic'>źl</hi> rozpoczyna się jeden +jedyny wyraz, przeto powinnibyśmy dzielić: <hi rend='italic'>ko·zła</hi>, <hi rend='italic'>koź·le</hi>. (Tak samo +trzebaby dzielić <hi rend='italic'>ź</hi> od każdej innej, bo mamy tylko na początku +grupę <hi rend='italic'>źr-</hi> i jedyny wyraz <hi rend='italic'>źdźbło</hi>). +</p> + +<p> +Zestawmy teraz przykłady na <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> + płynna i na <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> + płynna: +<hi rend='italic'>o·sła</hi>, <hi rend='italic'>o·śle</hi>; <hi rend='italic'>ko·zła</hi>, <hi rend='italic'>koź·le</hi>; <hi rend='italic'>pa·smo</hi>, <hi rend='italic'>w pa·śmie</hi>; <hi rend='italic'>pry·zma</hi>, <hi rend='italic'>na pry·zmie</hi>; +<hi rend='italic'>głoś·ny</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> <hi rend='italic'>gło·śniej</hi>; <hi rend='italic'>póź·ny</hi>, <hi rend='italic'>póź·niej</hi>. Jeśli jeszcze dodamy, że według +dzisiejszej zasady mamy dzielić: <hi rend='italic'>nieś·my</hi>, <hi rend='italic'>wieź·my</hi>, <hi rend='italic'>wieź·cie</hi>, ale zato +<hi rend='italic'>nie·ście</hi>, <hi rend='italic'>pro·ście</hi> i t. d. (por. <hi rend='italic'>ściana, ściąć, ściągać, ściek, ściel, +ściemnieć, ścierać, ścierń, ścierpieć</hi> i t. d.), to przy dążeniu powszechnem +do poddawania się wpływom analogji trudno przypuścić, +aby w tych razach wyrobił się i ustalił powszechny zwyczaj stosowania +zaleconej przepisem zasady kierowniczej, i raczej przypuścić +należy, że wbrew wszystkiemu wytworzy się w praktyce dążność +do traktowania tych grup jednakowo, bez względu, czy na pierwszem +miejscu stoi <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi> czy <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi>. Ponieważ mamy wyrazy, zaczynające +się od <hi rend='italic'>sm-</hi>, <hi rend='italic'>sn-</hi>, <hi rend='italic'>śm-</hi>, <hi rend='italic'>śn-</hi>, <hi rend='italic'>zm-</hi>, <hi rend='italic'>sn-</hi> a także <hi rend='italic'>śl-</hi>, <hi rend='italic'>źl-</hi>, przeto można +postawić zasadę, że <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> w ogólności nie dzielą się od następnej +płynnej (ustnej lub nosowej) a zarazem także od <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>, które +zawsze na równi z płynną w systemie dzielenia stawiamy: <hi rend='italic'>ja·sny</hi>, +<hi rend='italic'>ja·śniej</hi>, <hi rend='italic'>ko·smyk</hi>, <hi rend='italic'>ja·śmin</hi>, <hi rend='italic'>ta·śma</hi>, <hi rend='italic'>ta·śmie</hi>, <hi rend='italic'>grzę·znę</hi>, <hi rend='italic'>grzę·źniesz</hi>, +<hi rend='italic'>Ku·źma</hi>, <hi rend='italic'>Ku·śmie</hi>, <hi rend='italic'>O·swald</hi>, <hi rend='italic'>Jó·zwa</hi>, <hi rend='italic'>o·sła</hi>, <hi rend='italic'>o·śle</hi>, <hi rend='italic'>ko·zła</hi>, <hi rend='italic'>ko·źle</hi> i t. d. +Zapewne jednak powszechna będzie skłonność do dzielenia form +rozkażnika: <hi rend='italic'>noś·my</hi>, <hi rend='italic'>noś·cie</hi>, <hi rend='italic'>woź·my</hi> analogicznie do <hi rend='italic'>bądź·my</hi>, <hi rend='italic'>kup·cie</hi>, +<hi rend='italic'>woź·cie</hi> i t. p. +</p> + +<p> +Wszystko, cośmy powiedzieli o dzieleniu grup spółgłoskowych, +można uwidocznić w następującej tablicy: +</p> + +<table cols='2'> +<row> +<cell> +<hi rend='spaced'>Dzieli się:</hi> +</cell> + +<cell> +<hi rend='spaced'>Nie dzieli się:</hi> +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +1. płynna, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi> + inna, +</cell> + +<cell> +1. zwarta + ustna płynna (ale +<hi rend='italic'>dz·l</hi>, <hi rend='italic'>c·l</hi>, <hi rend='italic'>cz·l</hi>), +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +2. zwarta + zwarta,<note place='foot'><p> +Przez zwartą rozumiemy też zwarto-szczelinową, a więc nietylko <hi rend='italic'>p</hi>, <hi rend='italic'>b</hi>, +<hi rend='italic'>t</hi>, <hi rend='italic'>d</hi>, <hi rend='italic'>k</hi>, <hi rend='italic'>g</hi>, ale też <hi rend='italic'>c</hi>, <hi rend='italic'>dz</hi>, <hi rend='italic'>ć</hi>, <hi rend='italic'>dź</hi>, <hi rend='italic'>cz</hi>, <hi rend='italic'>dż</hi>. +</p></note> +</cell> + +<cell> +2. <hi rend='italic'>ch</hi> + ustna płynna, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>. +</cell> +</row> + +<!-- page break moved below table +<pb n='17'/> + +<row> +<cell> +Dzieli się: +</cell> +<cell> +<hi rend='spaced'>Nie dzieli się:</hi> +</cell> +</row> +--> + +<row> +<cell> +3. dwie jednakowe, +</cell> +<cell> +3. <hi rend='italic'>sz</hi> + inna, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +4. zwarta + nosowa (ale <hi rend='italic'>gn</hi>), +</cell> +<cell> +4. <hi rend='italic'>s</hi> + bezdźwięczna twarda, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +5. zwarta + szczelinowa (ale +<hi rend='italic'>ks</hi>, <hi rend='italic'>ps</hi>), +</cell> +<cell> +5. <hi rend='italic'>s</hi>, <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>z</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> + płynna<note place='foot'><p> +To jest: płynna ustna lub nosowa. +</p></note>, <hi rend='italic'>rz</hi>, <hi rend='italic'>w</hi>, <hi rend='italic'>j</hi>, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +6. <hi rend='italic'>h</hi> + inna, +</cell> +<cell> +6. <hi rend='italic'>z</hi> + każda dźwięczna, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +7. <hi rend='italic'>ch</hi> + zwarta lub nosowa, +</cell> +<cell> +7. <hi rend='italic'>ść</hi>, <hi rend='italic'>źdź</hi>, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +8. <hi rend='italic'>ż</hi> + inna, +</cell> +<cell> +8. <hi rend='italic'>gn</hi>, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +9. <hi rend='italic'>ś</hi>, <hi rend='italic'>ź</hi> + każda niepłynna (ale +<hi rend='italic'>ść</hi>, <hi rend='italic'>źdź</hi>), +</cell> +<cell> +9. <hi rend='italic'>ks</hi>, <hi rend='italic'>ps</hi>, +</cell> +</row> + +<row> +<cell> +10. <hi rend='italic'>dz·l</hi>, <hi rend='italic'>c·l</hi>, <hi rend='italic'>cz·l</hi>. +</cell> +<cell> +10. każda + <hi rend='italic'>h</hi>. +</cell> +</row> +</table> + +<pb n='17'/> + +<p> +O niektórych grupach, złożonych z trzech lub czterech spółgłosek, +mówiłem już wyżej, wskazując, że niekiedy w nich zachodzi +wątpliwość, do której zgłoski zaliczyć spółgłoskę środkową. W ogólności +trzeba przy ich dzieleniu brać pod uwagę charakter ich części +składowych, zaczynając od końcowych spółgłosek i odpowiednio do +tego dzielić np. <hi rend='italic'>br·n</hi> (płynna oddziela się od każdej następnej), <hi rend='italic'>c·tw</hi> +(dwie zwarte się dzielą, <hi rend='italic'>tw</hi> się nie dzieli), <hi rend='italic'>j·bl</hi> (<hi rend='italic'>j</hi> się dzieli od następnej, +<hi rend='italic'>bl</hi> się nie dzieli) i t. d. Grupy: <hi rend='italic'>nc·k</hi>, <hi rend='italic'>ndz·k</hi> dzielimy w ten +sposób właśnie dzięki zasadzie zaczynania od końca: <hi rend='italic'>eleganc·ki</hi>, +<hi rend='italic'>finlandz·ki</hi> podobnie: <hi rend='italic'>farb·ka</hi>, <hi rend='italic'>serb·ski</hi>, <hi rend='italic'>mar·chwi</hi>, <hi rend='italic'>halabard·nik</hi>, +<hi rend='italic'>garn·czek</hi>, <hi rend='italic'>parsk·nąć</hi>, <hi rend='italic'>napar·stek</hi>, <hi rend='italic'>naparst·ka</hi>, <hi rend='italic'>war·stwa</hi>, <hi rend='bold'>zmarszcz·ka</hi>, +<hi rend='italic'>tęsk·no</hi>, <hi rend='italic'>plu·skwa</hi>, <hi rend='italic'>piosn·ka</hi>, <hi rend='italic'>kost·ce</hi>, <hi rend='italic'>musz·tra</hi>, <hi rend='italic'>Wawrz·ka</hi> i t. d. +</p> + +<p> +W końcu jedno jeszcze zastrzeżenie: zarówno tutaj, jako też +i w osobnych broszurach, poświęconych reformie ortografji, jestem +tylko sprawozdawcą uchwał Akademji, a bynajmniej nie twórcą reformy, +toteż ani wyrazów uznania ani nagan za jej wartość przyjmować +na swój rachunek nie mogę. +</p> + +<p rend="text-align: right"> +<hi rend='italic'>Jan Łoś.</hi> +</p> +</div> + +<div rend="page-break-before: always"> +<index index='toc'/> +<index index='pdf' level1='Liberum veto chocby--w ortografji.'/> +<head> +Liberum veto choćby—w ortografji. +</head> + +<p> +Do końcowego ustępu artykułu prof. Łosia pragniemy dodać +i my pewne wyjaśnienia, by również nie narażać się na niezasłużone +<corr sic='czyto'>czy to</corr> pochwały czy nagany. A także czytelników »Języka +polskiego« może oczywiście obchodzić rola zawodowej czystej nauki +w stosowaniu jej do zagadnień praktycznych. Temat to z punktu +widzenia społecznego bardzo zajmujący, gdyby go tylko było można +traktować naukowo, tj. z wyłączeniem tych ludzi, niemających odpowiedniego +<pb n='18'/> +naukowego przygotowania (niekoniecznie ściśle językoznawczego), +którzy nie potrafią zapanować nad swemi uprzedzeniami +i uczuciowemi odruchami. A dysputy z ludźmi tego właśnie +rodzaju mogły juz naukowym zawodowcom gruntownie obrzydnąć. +Dlatego to w »Języku polskim«, na razie przynajmniej, unikamy +szczegółowych rozważań ortograficznych. Tym razem zaś występujemy +we własnej obronie. W przeciwieństwie bowiem do zasad +ortograficznych Akademji z r. 1891 zasady jej z r. 1918 zapadły +naogół nie wbrew opinjom językoznawców; w szczegółach nieraz +się oni nie godzili, ale rozumiejąc, że żadne dzieło społeczne nie +może dojść do skutku bez wzajemnych ustępstw, poddali się uchwale, +powziętej bądź co bądź na podstawie wniosków Komisji językowej +przez przedstawicieli wszystkich polskich towarzystw naukowych +i ważniejszych instytucyj szkolnych. +</p> + +<p> +Dlatego to zdziwić nas musiało postąpienie: 1) Wydziału Towarzystwa +dla popierania nauki polskiej we Lwowie, 2) prof. Kryńskiego. +Tak bowiem lwowska instytucja jak i warszawski profesor +założyli przeciw uchwałom Akademji swoje »liberum veto«, motywując +je także względami naukowemi. Ponieważ z tego pośrednio +ale zupełnie wyraźnie wynika, że większość ludzi, mianujących się +zawodowymi językoznawcami, postąpiła w tym wypadku nienaukowo, +uważamy za potrzebne pewne wyjaśnienia. +</p> + +<p> +Wydział Towarzystwa dla popierania nauki polskiej—którego +sprężyną był w tym wypadku, jak wiadomo, jego prezes, prof. +Balzer—»na posiedzeniu z 13 marca 1918 uchwalił, mimo odmienne +zapatrywanie na niektóre szczegóły, zastosować w wydawnictwach +swoich punkty 2—17 prawideł Akademji, tj. wszystkie przez konferencję +i Wydział filologiczny powzięte uchwały, <hi rend='spaced'>z wyjątkiem +punktu pierwszego</hi>«; uchwalił więc zatrzymać nadal pisownię +<hi rend='italic'>Azya</hi>, <hi rend='italic'>Dania</hi>. Napozór wygląda to dość lojalnie: przyjęto punktów 16, +odrzucono tylko jeden, i to z przyjęciem dla dopełniacza l. mn. akademickich +form <hi rend='italic'>Indyj</hi>, <hi rend='italic'>parafij</hi>! Ale to tylko napozór: bo przecie +spór toczył się właściwie tylko o 4 punkty (<hi rend='italic'>-ja</hi>, <hi rend='italic'>-ym</hi>, <hi rend='italic'>-em</hi>, <hi rend='italic'>rzekłszy</hi>, +<hi rend='italic'>geograf</hi>), z których 3 rozstrzygnięte zostały przypadkiem po myśli +prof. Balzera (zob. jego »Jeszcze o punktach spornych pisowni polskiej«, +Lwów 1910). W rzeczywistości więc, gdzie uchwała była mu +sympatyczna, przyjął ją, gdzie zaś zapadła wbrew jego życzeniom—zgłosił +liberum veto; a trzeba jeszcze przypomnieć, że Towarzystwo +dla popierania nauki polskiej było jedynem, co na konferencje +krakowskie delegata swego nie przysłało, chociaż byli na nich nawet +delegaci toruńskiego Towarzystwa naukowego mimo odległości i przeszkód +paszportowych. +</p> + +<pb n='19'/> + +<p> +Prof. Kryński wydał świeżo książkę p. t. »Jak nie należy mówić +i pisać po polsku« (Warszawa 1920), gdzie osobny rozdział V +(str. 290—311) poświęcony jest pisowni, oczywiście przedewszystkiem +pisaniu tych czterech punktów, które w całości lub w części wypadły +wbrew jego życzeniom. Gdy więc lwowskie Towarzystwo +zaprotestowało przeciw »jocie«, warszawski profesor protestuje przeciw +rozróżnianiu <hi rend='italic'>-ym</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> <hi rend='italic'>-em</hi>, przeciw <hi rend='italic'>zjadłszy</hi>, przeciw <hi rend='italic'>geografowi</hi>, +nawet przeciw <hi rend='italic'>diagnozie</hi>. Gdyby Akademja oświadczyła się była +za nierozróżnianiem rodzajów, za <hi rend='italic'>zjadszy</hi> i za <hi rend='italic'>gieografem</hi>, prof. +Kryński byłby zadowolony, ale nie poddałby się prof. Balzer! W takim +stanie rzeczy z góry niemożliwa była taka uchwała Akademji, +któraby liberum veta nie wywołała. +</p> + +<p> +Przyznać trzeba, że jest między temi dwoma postępkami pewna +różnica. Towarzystwo lwowskie <hi rend='spaced'>ogranicza się do swoich wydawnictw</hi> +i to tylko »do czasu, dopokąd... prawidło... w rzeczywistości +przez powszechną praktykę ortograficzną nie zostanie przyjęte«, +czyli zapowiada, że gdy już nikt inaczej pisać nie będzie, to +i ono się podda, ostatnie. Prof. Kryński natomiast, wydając książkę +pod wymienionym tytułem, <hi rend='spaced'>propaguje</hi> wprost <hi rend='spaced'>nieuznawanie +ogólnie narodowej zasady</hi>. +</p> + +<p> +Wspólne jest im jedno: powoływanie się na zasady naukowe, +przyczem jedynemi powagami naukowemi są: dla Towarzystwa +dla popierania nauki polskiej R. Zawiliński<note place='foot'><p> +<corr sic='który'>Który</corr> zresztą wypowiada wprawdzie pesymistyczne zapatrywania na +nową ortografję, ale mimo to stosuje ją w swym »Poradniku językowym« czyli +liberum veta bynajmniej nie głosi. +</p></note>, dla prof. Kryńskiego +on sam. Wobec tego, nie wchodząc nawet w szczegóły, podnosimy, +że chyba i my mamy prawo żądać, by nas w zakresie językoznawstwa +uważano za ludzi nauki, nie gorszych od dwu wymienionych +i od znakomitego... historyka prawa, prof. Balzera. Toteż +protestujemy przeciw narzucaniu szerszej publiczności twierdzeń, +jakoby »z najpoważniejszej, fachowej strony stwierdzono, że do +uchwalenia nowego prawidła doszło skutkiem przeoczenia« jakiejś +naukowej »zasady«, lub jakoby prawidła te »nie odpowiadały dzisiejszym +wymaganiom i zasadom naukowym«. W zgodzie z nami +będzie zapewno jeszcze kilku innych językoznawców pozakrakowskich, +między innymi prof. Baudouin de Courtenay, jedyny, który +zasadniczo zajmował się sprawą stosunku języka mówionego do +pisanego i który o tem, ze szczególnem uwzględnieniem języka polskiego, +osobną przygotowuje książkę. +</p> + +<p> +Każdy niemal (bo tylko z bardzo małemi, i to drobiazgowemi +<pb n='20'/> +wyjątkami) pŗzytoczony argument podejmujemy się zbić właśnie +naukowo. Sądząc jednak, że ortografja Akademji tym razem już się +powszechnie przyjmie, tylko dla przykładu przytaczamy co następuje: +</p> + +<p> +1. Niezgodnem z nauką jest twierdzenie, jakoby w typie <hi rend='italic'>biologja</hi>, +<hi rend='italic'>diecezja</hi> »do pisowni jednakowych wartości dźwiękowych zastosowano +równorzędnie dwie zgoła odmienne... zasady« (Tow. popier. +nauki), jakoby pisownia przez <hi rend='italic'>i</hi> zgłosek początkowych była »niezgodna +z żywą mową i sprzeciwiała się wprost naturze głosowni +polskiej« (Kryński, str. 290). Przeciwnie, twierdzimy, że wartość +dźwiękowa zgłosek przedakcentowych i poakcentowych jest właśnie +w żywej mowie niejednakowa i że uchwalona pisownia zgodna jest +z naturą głosowni polskiej. Wymienione rozróżnianie uważamy za +poważny krok w uzgodnieniu naszej ortografji z nauką, za wyrwanie +z jednego czy drugiego szablonu (<hi rend='italic'>biologia</hi> czy <hi rend='italic'>bjologja</hi>). +</p> + +<p> +2. Rozróżnianiu końcówek zaimkowo-przymiotnikowych <hi rend='italic'>-ym</hi>, +<hi rend='italic'>-em</hi> i <hi rend='italic'>-ymi</hi>, <hi rend='italic'>-emi</hi> byliśmy osobiście przeciwni, jako nieuzasadnionemu +ani historją ani dzisiejszą wymową. Nie byliśmy jednak głusi na +inne okoliczności: na ogólny niewątpliwy fakt odmiennego nieraz +rozwoju języka pisanego a mówionego i na ten szczegółowy, że +tyloletnia wytrwała propaganda prof. Kryńskiego, zdoławszy tyle +zrobić dla zwycięstwa »joty«, przeważnej, bardzo przeważnej części +»jotaków« nie potrafiła zjednać dla nierozróżniania tych końcówek. +Nie będąc znawcami pierwotnych języków amerykańskich, wierzymy +prof. Kryńskiemu, że »żaden z nich nie ma podobnego rozróżniania«, +ale sądzimy, że argument to zupełnie obojętny: przecież każdy język +oprócz wspólnych z innemi ma także swoje odrębne znamiona. +I rzeczywiście nie możemy pojąć, czego tu chcą języki czerwonoskórych: +gdzie Rzym, gdzie Krym...? Z tego powodu, nie będąc +zwolennikami tego rozróżniania, nie uważamy go jednak wcale za +jakiś naukowy skandal. Do pewnego stopnia może nawet z naukowego +punktu widzenia dobrze się stało, że ta zasada przeszła. Bo +przy tej sposobności udało nam się przekonać uchwalających, że +jedynem możliwem w l. mn. rozróżnianiem jest rozdział na formy +męskoosobowe i nie-męskoosobowe: <hi rend='italic'>dobrymi ludźmi</hi> ale <hi rend='italic'>dobremi +końmi, stołami, kobietami</hi>. Takie rozróżnianie, od dawna popierane +przez prof. Baudouina de Courtenay, może przecie złamie ten bezmyślnie +w podręcznikach gramatycznych szerzony fałsz, jakoby dzisiejszy +język polski miał w liczbie mnogiej te same trzy rodzaje +co w liczbie pojedynczej; będzie to o wiele większem uświadomieniem +naukowem całego narodu niż jest jego zaciemnieniem zbyteczne +rozróżnianie <hi rend='italic'>-ym, -em</hi> w liczbie pojedynczej +</p> + +<p> +3. W sprawie <hi rend='italic'>zjadłszy</hi> byliśmy obojętni, ale zgodziliśmy się na +<pb n='21'/> +niehistoryczne <hi rend='italic'>ł</hi>, widząc, że większość jest za niem, a u wielu Polaków +napewno skojarzyło się już ono z imiesłowem <hi rend='italic'>zjadł</hi> i przez to +nabrało rzeczywistej wartości psychicznej. Godzimy się (Kryński, +str. 306), że »nauczycielowi wypadnie powiedzieć otwarcie, że to <hi rend='italic'>ł</hi> +wtrącono... wskutek błędnego pojmowania tworzenia się form tego +imiesłowu«, ale nie godzimy się, żeby »pouczanie takie dzisiaj wobec +wiedzy językoznawczej żadną miarą nie uchodziło«. Naszem zdaniem, +zapewne nie mniej naukowem niż zdanie prof. Kryńskiego, +najzupełniej ono uchodzi, jest nawet dobrym przykładem na nie, +rzadkie w języku powstawanie form historycznie fałszywych, a jednak +faktycznie istniejących. Niezupełnie godzimy się też na rymowe dowody +autora (str. 307), bo jeśli poeci rymowali stale: <hi rend='italic'>usiadłszy—patrzy,</hi> +to rymowali również: <hi rend='italic'>popadł—listopad</hi> (już Potocki) mimo +że w <hi rend='italic'>popadł</hi> <hi rend='italic'>ł</hi> jest historycznie uzasadnione. +</p> + +<p> +I t. p., i t. p.! +</p> + +<p> +Jeszcze jedna sprawa, zupełnie podrzędna, a jednak wielu dra-żniąca: +kwestja <hi rend='spaced'>dzielenia wyrazów</hi>. Tutaj co do jedynego punktu +spornego: dzielenia grup spółgłoskowych, byliśmy za zupełnem zostawieniem +swobody. Skoro jednak tak wszyscy uczestnicy ankiety, +jak i wszystkie głosy publiczne, które się tem zajmowały, były za +ścisłem ustaleniem, Komisja językowa wystąpiła z projektem dzielenia +według natury spółgłosek; por. wyżej, str. 74, litera c). Natomiast +Wydział filologiczny uznał jako zasadę dzielenia wzgląd na to, +czy od pewnej grupy spółgłosek może się czy nie może zaczynać +wyraz; por. wyżej str. 72, a) b). Gdy przyszło do szczegółowego +wykonania, okazało się, że według tej zasady niemożna nigdy być +pewnym, jak należy dzielić (chyba że się kto wyuczy 34 wyjątków!), +dlatego też prof. Łoś w »Pisowni polskiej ustalonej« (wydania 2. +str. 26—8) obok reguły uchwalonej podał też wymienioną fonetyczną +(według natury spółgłosek). Ze system uchwalony był w praktyce +niemożliwy, to stwierdził też bezwzględnie najlepszy w Polsce znawca +praktycznej ortografji, dyrektor A. Passendorfer, pisząc w »Poradniku +językowym« (luty—marzec 1920, str. 30): »Jestem także pewny, że +młodziuchny [tak go słusznie nazywa, zob. niżej] »obowiązujący« +system dzielenia wyrazów ustąpi wkrótce miejsca drugiemu systemowi, +opartemu na właściwościach spółgłosek«. Mimo to, umieszczenie +przez prof. Łosia, nie bez naszej rady, tego systemu obok uchwalonego +wywołało na posiedzeniach Komisji języka polskiego i Wydziału +filologicznego protest jednego członka, który zakończył się +pozostawieniem systemu uchwalonego ale w formie podanej w poprzednim +artykule, wcale nie łatwiejszej, jednak istotnie trochę możliwszej +i zostawiającej mniej pola dowolności. +</p> + + +<pb n='22'/> + +<p> +Argumenty zwolenników uchwały były dwa: 1) że ludzie nie +potrafią się nauczyć, które spółgłoski są zwarte, 2) że niema potrzeby +zarzucać »starego« systemu, obowiązującego lat tyle. Nas one najzupełniej +nie przekonały z następujących powodów: 1) Prosimy porównać, +co jest trudniejsze: wyuczenie się szeregów <hi rend='italic'>p b</hi>, <hi rend='italic'>t d</hi>, <hi rend='italic'>k g</hi> +i <hi rend='italic'>c dz</hi>, <hi rend='italic'>ć dź</hi>, <hi rend='italic'><corr sic='cż'>cz</corr> dż</hi>, czy tez tabelki, podanej wyżej na str. 80—1. Nasz +system miał też tę zaletę, że łączył dzielenie z niezbędną w gramatyce +szkolnej (jeżeli się jej ma wogóle uczyć) a bardzo łatwą do +nabycia znajomością sposobu i miejsca tworzenia w jamie ustnej +spółgłosek. Obok rozróżniania <hi rend='italic'>die(ce)·</hi> od <hi rend='italic'>·zja</hi> i rozróżniania w l. mn. +końcówek <hi rend='italic'>-ymi</hi><corr sic='(Dodano)'>,</corr> <hi rend='italic'>-emi</hi> nie według rodzajów l. p., ale według rodzajów +męskoosobowego i niemęskoosobowego uważaliśmy ten punkt za +istotny naukowo-praktyczny postęp nowej ortografji. 2) Zasada dzielenia +według tego, czy od jakiejś grupy spółgłosek może się zaczynać +wyraz, jest ze stanowiska Akademji też zupełnie nową, bo w jej +»Uchwałach z 31 października 189l« na str. 21—3, gdzie mowa +o rozdzielaniu, o systemie takim niema ani słowa! +</p> + +<p> +Pozostajemy więc przy twierdzeniu, że z dwu proponowanych +nowych systemów przyjęto i trudniejszy i niedający się ściśle przeprowadzić. +Przyczyną tego nieszczęśliwego wyboru był w znacznej +mierze brak podstawowego wykształcenia językowego u ogółu filologów, +historyków literatury i sztuki i t. p., a co za tem idzie, także +pewna do językoznawców nieufność. Nie łudzimy się, by to prędko +ustało, ale dążenie do tego jest jednym z celów wydawania przez +nas »Języka polskiego«. +</p> + +<p> +Chociaż jednak uważamy uchwaloną zasadę naukowo za gorszą +i trudniejszą, to jednak bynajmniej nie mamy zamiaru... warcholić. +Uważamy, że liberum veto a nawet votum separatum zachować +należy tylko dla spraw naprawdę bardzo zasadniczych, w ortografji +zaś stroną zasadniczą napewno nie jest ani jej naukowość, ani nawet +łatwość, ale przedewszystkiem jej powszechność, a co za tem idzie, +ogólnonarodowa jednolitość. Nie wierzymy zaś, by ten cel dał się +przeprowadzić inną drogą, niż ta, która doprowadziła do uchwał, +ogłoszonych przez Akademję. +</p> + +<p rend="text-align: right"> +<hi rend='italic'>Kazimierz Nitsch, Jan Rozwadowski.</hi> +</p> +</div> + +<div rend="page-break-before: always"> +<index index='toc'/> +<index index='pdf' level1='O zjawiskach i rozwoju jezyka.'/> +<head> +O zjawiskach i rozwoju języka. +</head> + +<head type='sub'> +8. Dźwięk a znaczenie.—Początki mowy. +</head> + +<head type='sub'> +I. +</head> + +<p> +Pragnę tu podjąć na nowo i nieco szerzej rozwinąć treść drugiej +połowy swego ostatniego artykułu (JP IV 1) p. t. »Mowa a myśl«. +<pb n='23'/> +Zakończyłem go ogólnym wywodem, że pomiędzy znaczeniem wyrazów +a ich brzmieniem niema—poza pewnemi, szczupłemi zresztą, +kategorjami—aktualnego, bezpośredniego związku przyczynowego, +a dosyć pospolite złudzenie, że taki związek jest, polega tylko na +stałem i bardzo silnem skojarzeniu znaczenia z brzmieniem wyrazów +języka ojczystego. Związek istotny ostatecznie jest, ale bardzo +niewyraźny, ogromnie odległy i właściwie tylko pośredni—choćby +tylko z powodu ogromnego oddalenia historycznej doby wszelkich +języków od epoki ich, względnego oczywiście, powstawania. +</p> + +<p> +Owo pospolite u ludzi złudzenie wyraża się w sposób jaskrawy +i naiwny w mimowolnem zrównywaniu wyrazów z rzeczami: oczywiście +wyrazów języka ojczystego i przez ludzi stojących na niezbyt +wysokim stopniu rozwoju kulturalnego. Ten sposób patrzenia na to +co się mówi oświeca nam doskonale znana anegdota o tem, jak się +spierali o wyższość swoich języków Niemiec, Włoch i Węgier. No, +powiada Niemiec, chcąc spór rozstrzygnąć, jakże wy nazywacie naprzykład +‘wodę’ (<foreign lang='de' rend='italic'>Wasser</foreign>)? Włoch odpowiada: <foreign lang='it' rend='italic'>acqua</foreign>, a Węgier: <foreign lang='hu' rend='italic'>viz</foreign>. +Na to Niemiec z triumfem: a my mówimy ‘woda’ (<foreign lang='de' rend='italic'>Wasser</foreign>) i to jest +naprawdę woda (<foreign lang='de' rend='italic'>wir aber nennen es Wasser und es ist auch Wasser</foreign>). +Może się komu wyda, że ta anegdotka jest zbyt naiwna, żeby była +prawdziwa? Nie, o niej można naprawdę powiedzieć: <foreign lang='it' rend='italic'>se non è vero, +è ben' trovato</foreign>. Bo oto dwa takiesame odezwania się, za których +prawdę można ręczyć. Znakomity lingwista Schuchardt zapytał raz +jednego chłopa włoskiego trzymając szklankę w ręku, czy wie jak +się to nazywa. Na to Włoch mu odpowiedział: To się nazywa +w jednym języku tak, a w drugim inaczej, ale to jest ‘szklanka’ +(<foreign lang='it' rend='italic'>un bicchiere</foreign>) i tylko po włosku tak się nazywa (<foreign lang='it' rend='italic'>questo si chiamerà +così in una lingua e così nell' altra; ma è un bicchiere e soltanto +in italiano si chiama così</foreign>)<note place='foot'><p> +Zeitschrift fur roman. Philologie 21, 199. +</p></note>. Nyrop opowiada znowu taką historyjkę. +Pewna młoda Niemka zaczęła się uczyć francuskiego modną »bezpośrednią« +metodą i właśnie odbywała <corr sic='sie'>się</corr> pierwsza lekcja przy +śniadaniu, jako <foreign lang='fr' rend='italic'>leçon de choses</foreign>. Nauczyciel rozpoczął lekcję od sera +i nazwał go pokazując Niemce ‘serem’ (<foreign lang='fr' rend='italic'>frommage</foreign>). Ale młoda osoba +nie mogła się z tem odrazu pogodzić i zawołała naiwnie: <foreign lang='fr' rend='italic'>Frommage</foreign>? +dlaczego <foreign lang='fr' rend='italic'>frommage</foreign>? ‘Ser’ jest przecież daleko naturalniej +(<foreign lang='de' rend='italic'>Käse ist doch viel natürlicher</foreign>)<note place='foot'><p> +Grammaire historique de la langue française<corr sic='(Dodano)'>,</corr> 4 § 544 +</p></note>. +</p> + +<p> +Nic tedy dziwnego, że tylko <hi rend='spaced'>własny</hi> język uważa się naiwnie +za naturalny, prawdziwy, naprawdę jasny, a obce języki za niepojęty +bełkot. Przejawia się to w bardzo pospolitych przejściach znaczeniowych +<pb n='24'/> +i zwrotach takich jak <foreign lang='fr' rend='italic'>parler français</foreign>, <foreign lang='de' rend='italic'>auf gut <corr sic='deutsch'>Deutsch</corr></foreign>, +<hi rend='italic'>już ja mu to powiem po polsku</hi>, gdzie nazwy własnego języka używa +się w znaczeniu jasnego, dobitnego wyrażenia. Przeciwnie człowieka, +mówiącego obcym językiem, nazywa się momotem, to jest bełkocącym +niezrozumiale, bo nic innego nie znaczy greckie <hi rend='italic'>bárbaros</hi>, +podobnie jak Słowianie swych zachodnich sąsiadów <hi rend='italic'>Niemcami</hi> nazywają, +to znaczy ludźmi, nie umiejącemi porządnie mówić. To +z pewnością bywa też głównym powodem, że rodzime nazwy bardzo +wielu szczepów i ludów znaczą poprostu tyle co ‘człowiek’. +</p> + +<p> +Na temsamem podłożu psychicznem i kulturalnem rozwijały +się, a poczęści do dziś dnia się powtarzają lub trwają zjawiska tak +zwanego tabu, eufemizmów i omówień, rzucanie uroczystej klątwy +i czary, to jest sprowadzanie czarów na drugich, a uchylanie się +od nich samemu, co wszystko polega na naiwnem zrównaniu wyrazu +z przedmiotem, nazwy z rzeczą, imienia z osobą. To zasadnicze +zjawisko wyraża się od niepamiętnych czasów w utartych zwrotach, +że <hi rend='italic'>nie należy wywoływać licha</hi>, albo <hi rend='italic'>wilka z lasu</hi>, bo <hi rend='italic'>o wilku mowa, +a wilk tuż</hi>. W czasie polowania, a zwłaszcza podczas wielkich wypraw +myśliwskich i rybackich, mających dla wielu szczepów ogromne +znaczenie, zachowuje się ściśle różne zabobonne praktyki, a do najważniejszych +należy wystrzeganie się nazywania zwierzyny, na jaką +się poluje, jej zwykłemi nazwami, ażeby nie zwracać jej uwagi, +zmylić jej czujność i móc ją podejść; tak jak znowu w zwykłych +warunkach unika się nazywania niebezpiecznych zwierząt dlatego, +aby ich sobie nie sprowadzić niepotrzebnie na kark. Nazywa się +tedy takie zwierzęta na które się poluje lub których się boi, nie +ich zwykłemi nazwami, tylko opisowemi np. niedźwiedzia ‘starym, +kudłaczem, burym’ itp, bo właściwa nazwa to tyle co zwierz sam, +nazwać go to prawie tyle co go źgnąć. Podobnie unika się, i to +nietylko u szczepów na niskim stopniu cywilizacji, nazywania śmierci, +choroby, zwłaszcza różnych zaraz, djabła i wielu innych rzeczy, +budzących obawę, wstręt, pogardę itd., albo przeciwnie budzących +w nas uczucia czci, uszanowania, religijnego poddania. Nieskończone +są przenośnie i omówienia w guście: skonać lub skończyć (życie), +przenieść się do wieczności, zamknąć oczy, zasnąć w Panu, zgasnąć, +gdy mnie kiedyś zabraknie itd., bo zawsze lepiej nie mówić o »samej +śmierci«. Lepiej djabła nazwać ‘złym’ czy ‘kusym’, bo my wiemy +o kim mowa, a jego się zmyli—tylu wszakże jest na świecie +‘złych’ lub ‘kusych’! a jeszcze lepiej poprostu, jak w wielu stronach, +‘tym’ i przeżegnać się na wszelki wypadek. Chcąc rzucić na kogoś +czary lub wezwać na niego kary i pomsty bogów trzeba koniecznie +albo mieć jego podobiznę albo znać imię i nazwisko—wtedy +<pb n='25'/> +przeklina się starannie jego, wymieniając dokładnie, kilka razy, imię, +i jego ciało, znowu dokładnie wymieniając wszystkie członki i jeżeli +można, wypisuje to wszystko i wtedy skutek pewny! To znowu nie +nazywamy wielu rzeczy po imieniu, bo ‘nie wypada’, a nie wypada +dlatego, że nazwa a rzecz to niby tosamo. Oczywiście działają tu +także różne inne uczucia i zjawiska te pojawiają się w najrozmaitszych +postaciach i odmianach, ale wszędzie leży lub leżał na dnie, +czy wyłącznie czy obok innych, ten zasadniczy rys psychiczny zrównywania +rzeczywistości z wyrazami. Bardzo to ciekawa i pouczająca +dziedzina, ale nie mogę się nad nią dłużej zatrzymywać. +</p> + +<p> +Jednak i na wyższym stopniu rozwoju, kiedy już niema mowy +o takiem naiwnem zrównywaniu wyrazów z pojęciami, nie ginie +ono całkowicie, tylko się przedstawia w nowej, »postępowej« formie. +Ludzie zawsze przyjmują jakiś naturalny, istotny związek między +nazwą a rzeczą, uważając je prawie instynktownie za dwie strony +tegosamego. Sprawa ma w sobie zarazem coś zagadkowego i tajemniczego, +co wiecznie niepokoi umysły. Pomijając już szersze koła +inteligencji, dalej ludzi skądinąd niecodziennych, ale u których gra +wyobraźnia, jak wielkich nieraz artystów, a wreszcie uczonych nieraz +manjaków, to nawet wśród bardzo wybitnych pod względem +intelektualnym ludzi, u głów najjaśniejszych (oczywiście myśleniem, +nie pochodzeniem) spotykamy często takie niejasne, w gruncie rzeczy +naiwne, wyobrażenia o jakimś tajemniczym a istotnym związku, +o jakiejś pełnej wyrazistości harmonji między wyrazem a rzeczą. +Oto co myślał taki niepowszedni, ścisły i wszechstronny badacz +i myśliciel jak Ampère—o francuskich samogłoskach nosowych. +Oto »w językach, które je posiadają, wywołują one tę majestatyczną +i pełną harmonję, jaką znajdujemy we francuskim w wyrazach +<foreign lang='fr' rend='italic'>rampe</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>temple</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>constance</foreign> itd., któraby znikła w zupełności, gdybyśmy +je wymawiali <foreign lang='fr' rend='italic'>râpe</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>tâple</foreign>, <foreign lang='fr' rend='italic'>constânce</foreign>« itd. <foreign lang='fr'>(les sons... qui donnent aux +langues où ils sont admis cette harmonie pleine et majestueuse qu'on +trouve en français dans les mots <hi rend='italic'>rampe</hi>, <hi rend='italic'>temple</hi>, <hi rend='italic'>constance</hi> etc., et +qui disparaîtrait entièrement si l'on prononçait <hi rend='italic'>râpe</hi>, <hi rend='italic'>tâple</hi>, <hi rend='italic'>constânce</hi> +etc.)</foreign>. Dlatego też nie podoba mu się nazwa ‘nosowych’, niestosownie +nadana tym samogłoskom <foreign lang='fr'>(les sons, appelés assez mal à propos sons +nasaux)<note place='foot'><p> +Essai sur la philosophie des sciences (I) XLVI nast. +</p></note></foreign>—pewnie, jakże majestat ma w nosie siedzieć?! Ciekawe +przytem, że całkiem podobne zapatrywania spotykamy potem u jednego +ze starszych lingwistów, Buschmanna, współpracownika braci +Humboldtów. Mówiąc o różnicy nazw dla ‘matki’ a dla ‘ojca’, z których +pierwsze zawierają w wielu językach głoski <hi rend='italic'>m</hi>, <hi rend='italic'>n</hi>, a drugie +<pb n='26'/> +głoski <hi rend='italic'>p</hi>, <hi rend='italic'>t</hi>, widzi w <hi rend='italic'>m</hi> i <hi rend='italic'>n</hi> spokój i łagodność: <foreign lang='de'>Wie sinnig +spricht sich nicht das Naturgefühl darin aus, dass für den Vater +die starken Laute, die harte oder weiche Muta, für die Mutter die +völlig abgeebneten, ruhigen Consonanten bestimmt sind, welche nur +als eine sanfte Grenze noch den Mutis angehören</foreign><note place='foot'><p> +<foreign lang='de'>Über den Naturlaut</foreign> (Berlin 1853), 4. +</p></note>. I całkiem jak +Ampère odrzuca nazwę 'nosowych', która mu się stanowczo niepodoba. +</p> + +<p> +Z drugiej strony, nie brakowało naturalnie nigdy ludzi we +własnem mniemaniu naprawdę »oświeconych«, nie mających »przesądów«, +wolnych od wszelkich »uprzedzeń« i »mistycyzmu«, trzymających +się tylko »faktów«, słowem »pozytywistów«, a także »sceptyków«, +którzy tego rodzaju zapatrywania uważali za dziecinne. Brzmienie +wyrazu niema wedle nich nic wspólnego z oznaczoną wyrazem +rzeczą: brzmienie to tylko czysto zewnętrzny, nieistotny, umówiony, +w gruncie rzeczy przypadkowy znak. +</p> + +<p> +W rezultacie zagadnienie nasze, zazwyczaj ogólniej pojęte jako +zagadnienie o początku mowy pokutuje od wieków w dysputach +i w literaturze od Greków począwszy poprzez całą starożytność +i średniowiecze, a następnie w epoce odrodzenia umysłowego w 17 +i 18 wieku aż do ostatnich czasów, gdzie wreszcie znalazło względne +załatwienie. +</p> + +<p> +W Grecji postawiono i ujęto problem jako zagadnienie trafności +czyli prawdziwości nazw, <foreign lang='el'>δρδότης τϖν δνομάτων</foreign>, a Platon zastał go +w takiej fazie: szkoła Demokryta utrzymywała, że nazwy oznaczają +rzeczy na mocy społecznego układu, <foreign lang='el'>δέσει</foreign>, zaś szkoła Heraklita, że +na mocy natury, <foreign lang='el'>φύσει</foreign>. Pierwsze stanowisko, którego zasadę nabywano +obok <foreign lang='el'>φέσις</foreign> także <foreign lang='el'>έδσς, νόμος, ξυνδήϰη, δμολογία</foreign>, wyrażało myśl, +że prawdziwość czyli stosowność nazw polega na swobodnej umowie +ludzkiej, na społecznym przyjęciu i zwyczaju, czyli że stosunek wyrazów +do wyrażanych rzeczy albo pojęć polega ostatecznie na działalności, +wynikającej ze świadomej woli człowieka. Drugie stanowisko +przyjmowało naturalny, przyrodzony, konieczny związek między nazwą +a rzeczą, niezależny od ludzkiej woli, a w ślad za tem zgodność +nazwy z istotą odnośnej rzeczy. Platon podjął zagadnienie w dialogu +p. t. Kratylos, gdzie Kratyl, zwolennik zasady <foreign lang='el'>φύσει</foreign> twierdzi, że +każda rzecz ma w każdym języku z natury nazwę stosowną, zaś +Hermogenes, wyznawca zasady <foreign lang='el'>δέσει</foreign> utrzymuje, że wszelka trafność +nazwy polega tylko na umowie i zwyczaju, bo żadne nazwy nie +powstają z natury. Zanim zobaczymy, jakie Platon w osobie Sokratesa +zajął stanowisko wobec spornej kwestji, zaznaczmy, że wogóle +w tym problemie <foreign lang='el'>φύσει-δέσει</foreign> mieszczą się właściwie trzy różne +<pb n='27'/> +momenty, niezawsze dosyć wyraźnie rozróżniane, a mianowicie +1) właściwa kwestja 'naturalnego znaczenia głosek', 2) kwestja pewnej +ogólnej zgody między wyglądem wyrazu a przedmiotem, 3) kwestja +raczej etymologiczno logiczna, czy dana nazwa jest wogóle trafnie +dobrana w stosunku do istoty oznaczonej rzeczy. Że Grecy wsadzili +tu jeszcze czwarty, całkiem innego rzędu moment, mianowicie wygląd +liter, o tem niżej. Nas tu obchodzi oczywiście przedewszystkiem +pytanie pod a), w drugim rzędzie pytanie pod b); natomiast pytanie +pod c) zostawiamy zupełnie na boku. +</p> + +<p> +Otóż Platon dochodzi w osobie Sokratesa początkowo do wniosku, +że niepodobna uważać wyrazów za dowolnie wytworzone i stara się +znaleść naturalną i konieczną podstawę 'prawdziwości pierwotnych +nazw', <foreign lang='el'>άλήδεια τϖν πρώτων δνομάτων</foreign>, w tem, że głoskami naśladowano +pierwotnie istotę rzeczy i zjawisk: »r przy wymawianiu +którego język najbardziej drga, wyrażało wszelki ruch i pęd +i dlatego spotyka się je w wyrazach <foreign lang='el'>ρεϊν</foreign> płynąć, <foreign lang='el'>ροή</foreign> prąd, <foreign lang='el'>πρόμος</foreign> +drżenie (strach), <foreign lang='el'>τραχύς</foreign> szorstki, <foreign lang='el'>ϰρούειν</foreign> tłuc, uderzyć, <foreign lang='el'>ϑραύειν</foreign> (roz)tłuc, +<foreign lang='el'>έρείϰειν</foreign> rozbić, rozedrzeć, <foreign lang='el'>ϑρύππιν</foreign> kruszyć, <foreign lang='el'>ϰερματίειν</foreign> drobić, <foreign lang='el'>ρυμβεϊν</foreign> +kręcić w kółko; głoska <hi rend='italic'>i</hi> wyraża rzeczy cienkie, jako najłatwiej +idące przez wszystko i dlatego mamy ją w <foreign lang='el'>ιέναι</foreign> iść oraz <foreign lang='el'>ιέσϑαι</foreign> spieszyć, +dążyć, podobnie jak znowu zapomocą głosek <hi rend='italic'>ph</hi> (<foreign lang='el'>φ</foreign>), <hi rend='italic'>ps</hi> (<foreign lang='el'>ψ</foreign>), <hi rend='italic'>s</hi> +i <hi rend='italic'>z</hi> (<foreign lang='el'>ζ</foreign>) oddaje się zgodnie z ich naturą wszelkie rodzaje wiania +i dęcia jak <foreign lang='el'>τό ψυϰρόν</foreign> zimne, chłodne, wrzące, <foreign lang='el'>τό ζέον</foreign> chwiać +się, trząść się i wogóle <foreign lang='el'>σεισμός</foreign> wstrząs; przyciskanie i opieranie języka, +jakie jest cechą głosek <hi rend='italic'>d</hi> i <hi rend='italic'>t</hi> dało zdaje się początek wyrazom +<foreign lang='el'>δεσμός</foreign> więzy i στάσις stanie; natomiast wyraźne ślizganie się języka +przy głosce <hi rend='italic'>l</hi> zostało zastosowane do nazw rzeczy gładkich (<foreign lang='el'>τά λεϊϰ</foreign>) +i samego pojęcia <foreign lang='el'>ολσϑάνειν</foreign> ślizgać się, a dalej wyrazów το <foreign lang='el'>λιπϰρόν</foreign> +tłuste, świecące od tłuszczu, <foreign lang='el'>το ϰολλϖδες</foreign> kleiste; w wyrazach znowu +takich jak το <foreign lang='el'>γλσϰρον</foreign> lepkie, <foreign lang='el'>γλυϰύ</foreign> słodkie, miłe i <foreign lang='el'>γλοιϖδς</foreign> lepkie, +przebija wstrzymujące działanie głoski <hi rend='italic'>g</hi> na sunący w <hi rend='italic'>l</hi> język; zgodnie +z wewnętrznością brzmienia głoski <hi rend='italic'>n</hi> zostały nazwane το <foreign lang='el'>ένδον</foreign> wewnątrz +i τά εντός to co wewnątrz położone; głoskę <hi rend='italic'>a</hi> zastosowano +<foreign lang='el'>τψ μεγϰλψ</foreign> dla wielkiego, a głoskę ē <foreign lang='el'>τψ μήϰει</foreign> dla długości 'ponieważ +te litery są wielkie'; a potrzebując dla wyrażenia okrągłości (το +<foreign lang='el'>γογγύλον</foreign>) znaku <hi rend='italic'>o</hi> tę głoskę przedewszystkiem wsadzono do odnośnej +nazwy«. +</p> + +<p> +Przytoczyłem umyślnie w całości ten ustęp, żeby dać wyobrażenie +o naiwności pierwszych prób teorji językoznawstwa i o trudnościach, +z jakiemi myśl ludzka musi walczyć; i Platon zresztą sam +miał wątpliwości, bo w dalszym ciągu stwierdza, że tej zasady nie +można ani w przybliżeniu przeprowadzić, że zatem niema mowy, +<pb n='28'/> +aby istota rzeczy odkrywała się nam w nazwach. Zwracam jeszcze +uwagę na to, że w tych wywodach mieszano w starożytności ciągle +głoski z literami, jak to wyraźnie widać z uwagi o <hi rend='italic'>alpha</hi> (<hi rend='italic'>a</hi>) i <hi rend='italic'>ēta</hi> (ē) +a z pewnością na wyobrażenie o 'cienkości' głoski <hi rend='italic'>i</hi> lub okrągłości <hi rend='italic'>o</hi> +wpływała także zwykła ich postać pisana. Pomijam w dalszym ciągu +zupełnie etymologje dziecinne i niemożliwe zarówno w Kratylu jak +wogóle u starożytnych oraz wszystkie myśli i argumenty, przytaczane +na korzyść jednej lub drugiej zasady, bo zajęłoby to bardzo +dużo miejsca bez szczególnego pożytku. Wystarczy stwierdzić po +pierwsze, że mimo wszelkich naiwności i nieścisłości widać czyto +w roztrząsaniach platońskich, czy dalszych, pewne słuszne obserwacje +i myśli, tylko że się niestety odrazu wykrzywiały i zbaczając z właściwej +drogi dochodziły do nonsensu; powtóre zaś, że raz postawiony +problem <foreign lang='el'>φύσει-δέσει</foreign> nadawał w dalszym ciągu kierunek myśleniu +o rzeczach językowych. Stoicy opowiadali się przy zasadzie <foreign lang='el'>φύσει</foreign>, +ale rozróżnili naśladowanie głosem <hi rend='spaced'>bezpośrednie</hi>, zatem <corr sic='onomatopoeje'>onomatopeje</corr> +w ściślejszem tego słowa znaczeniu od <hi rend='spaced'>pośredniego</hi>, +gdzie wygląd wyrazu odpowiada rzeczy tylko pośrednio, <hi rend='spaced'>symbolicznie</hi>, +która to zasada, przybrawszy różne szczegółowe zastosowania, +pozwoliła stoickiej i wogóle starożytnej etymologji wyprawiać +prawdziwe orgje—bezmyślności. Daleko mądrzejszą formę nadał +zasadzie <foreign lang='el'>φύσει</foreign> Epikur, którego myśl szła w kierunku psychologicznym +(wbrew logicznemu kierunkowi stoików i innych) i ewolucyjnym. +Epikur stwierdza, że początek mowy nie może polegać na 'umowie', +na jakimś dowolnym układzie, tylko leży w naturze człowieka. +Lukrecjusz wyraża to w ten sposób: Nonsensem jest mniemać, że +ktoś na początku ponadawał nazwy rzeczom i że ludzie od niego +się nauczyli pierwszych wyrazów, bo dlaczegóż on by to był mógł +robić i tworzyć różne brzmienia, a inni nie? Gdyby zresztą już +przedtem nie używano wyrazów, to skąd pojęcie o ich użyteczności, +i jak ów pierwszy twórca mógłby był dać się innym zrozumieć?... +wreszcie co jest tak dalece w tem dziwnego, że ludzie, mając przecie +głos i język, oznaczali rzeczy rozmaitemi brzmieniami doznając rozmaitych +wrażeń, skoro bydło i zwierzęta rozmaite a różne głosy +wydają doznając strachu, bólu lub zadowolenia? I wywodzi dalej, +jak całkiem inaczej psy warczą ze złości, a na cały głos ujadają, +albo szczekają i skuczą bawiąc się lub łasząc, a wyją zamknięte +w domu lub skowytają unikając bicia itd.<note place='foot'><p> +de rerum natura 5, 1039 nast.: <foreign lang='la'>proinde putare aliquem tum nomina +distribuisse | rebus et inde homines didicisse vocabula prima, | desiperest. nam +cur hic posset cuncta notare | vocibus et varios sonitus emittere linguae, | tempore +eodem alii facere id non ąuisse putentur? | praeterea si non alii quoque +vocibus usi | inter se fuerant, unde insita notities est | utilitatis et unde data est +huic prima potestas, | quid vellet, facere ut scirent animoque viderent? | ... postremo +quid in hac mirabile tantoperest re, | si genus humanum, cui vox et lingua vigeret, | +pro vario sensu varia res voce notaret? | cum pecudes mutae, cum denique +saecla ferarum | dissimilis soleant voces variasque ciere, | cum metus aut +dolor est et cum iam gaudia gliscunt</foreign>, itd.—w zgodzie z krótkiem streszczeniem +tego stanowiska, jakie daje sam Epikur u Diogenesa z Laerty 10, 75—6. +</p></note> W ten sposób obok +<pb n='29'/> +tamtej naśladowczej, to jest teorji naśladowania dźwiękami, powstała +teorja przyrodzonych głosów, wydawanych w różnych nastrojach +i uczuciach, która jednak chcąc wyjaśnić dalszy rozwój mowy i skojarzenie +pewnych brzmień z pewnemi wyobrażeniami, uciekała się +znowu do zasady δέσει, łącząc w ten sposób obydwie podstawy, +indywidualnie przyrodzoną i społeczną. Filozoficzna myśl Epikura, +jak w innych kierunkach, tak i w tym nie znalazła samodzielnych +kontynuatorów, a wogóle już ani starożytność ani średnie wieki nie +wniosły żadnych nowych momentów ani myśli do nauki o języku. +Średnie wieki zajmowały się żywo mową i wyrazami, ale w ścisłym +związku z wielkim sporem nominalistów i realistów. Świeży powiew +jak w innych dziedzinach tak i w naszej znać u Bakona; potężny +umysł Locke'a rzucił i w tych zagadnieniach niejedną trafną i opartą +na prawdziwym zmyśle rzeczywistości uwagę; ale prawdziwy postęp +i żywszy rozwój w zdawaniu sobie sprawy z języka i jakby +przygotowanie do językoznawstwa, które miało powstać w 19 wieku, +przyniósł dopiero wiek 18 od Condillaca, Rousseau'a i Herdera począwszy. +Ale wszystko to były jeszcze przeważnie spekulacje, na +niedostatecznej obserwacji oparte; a w dalszym ciągu zostały przeważnie +zapomniane; tak że w wieku 19 po epoce romantyzmu, +który się odwrócił od wieku oświecenia, nie zdając sobie sprawy +że ten był jego jeżeli nie ojcem to piastunem, teoretyczna myśl +językoznawcza znowu przeważnie całkiem na nowo i niezależnie +zaczęła pracować w ostatniej ćwierci tego ubiegłego stulecia, podnosząc +się nadzwyczajnie na początku obecnego. Ponieważ w krótkich +i dla szerszych kół przeznaczonych artykułach ani można ani +trzeba szeroko roztaczać rozwojową stronę kwestyj choćby najważniejszych, +przeto obecnie przejdę do rozpatrzenia rzeczywistych +podstaw, do realnych faktów językowych, które w zakresie pytania +o początku mowy i stosunku brzmienia do znaczenia możemy wziąść +pod rozwagę; zaś zdążając na tej drodze do możliwie jasnej odpowiedzi +wplotę ważniejsze poglądy i nazwiska, które się tu zaznaczyły +aż do ostatnich czasów, w formie krytycznych uwag jużto +zgody jużto sprzeciwu. +</p> + +<p rend="text-align: right"> +<hi rend='italic'>Jan Rozwadowski.</hi> +</p> +</div> + +<div rend="page-break-before: always"> +<pb n='30'/> +<index index='toc'/> +<index index='pdf'/> +<head> +Recenzje. +</head> + +<p> +<hi rend='spaced'>Mikołaj Rudnicki</hi>, prof. uniw. poznańskiego. Wykształcenie +językowe w życiu i w szkole. Poznań 1920. VIII + 240. +</p> + +<p> +»Część I. <hi rend='spaced'>Wartości wychowawcze</hi> nauki języka ojczystego +(polskiego) (str. 21—58). Cz. II. <hi rend='spaced'>Zakres nauczania</hi> języka +ojczystego na średnim stopniu wykształcenia (59—100). Cz. III. +<hi rend='spaced'>O metodach</hi> nauczania języka ojczystego (101—162). Cz. IV. +O osiąganiu <hi rend='spaced'>celów ubocznych</hi> przy nauce języka ojczystego +(163—240)«. Jak widać z tego przeglądu treści, nie było zamiarem +autora napisanie szczegółowej metodyki nauki języka polskiego, ale +danie pojęcia o ogólnem znaczeniu tego przedmiotu w życiu i o wynikających +stąd rozmiarach i sposobach uczenia go w szkole. Tak +ujęta książka jest w naszej literaturze nowością i już z tego powodu +zasługuje na rozpowszechnienie tak między nauczycielami, +jak i w szerszych kołach, poważniej zajmujących się wychowaniem. +Zasługuje na to tem bardziej, że oparta na wynikach dzisiejszego +językoznawstwa umiejętnego, jest też rezultatem poważnej pracy +myślowej nad przedmiotem. Strony ujemne wynikają z indywidualności +autora, której mu na szczęście nie brak, a objawiają się to +w pewnej pryncypjalności, to znów w zbyt drobiazgowem rozpatrywaniu +rzeczy prostych. +</p> + +<p> +Streszczać książki nie mam zamiaru, powiem tylko kilka uwag +o różnych jej częściach. Część I bardzo jest pożyteczna, skoro—jak +wiadomo—gramatykę języka ojczystego traktuje się przeważnie +jako martwą formę bez treści, jak jakąś naukę pomocniczą dla literatury +i t. p. Czytelnik, zdala stojący od językoznawstwa, dowie się +z tej części coś o istocie języka, o jego ścisłym związku z kulturą +i z innemi naukami. Ale autor, wielbiciel swego przedmiotu, czasem +trochę przesadza. »Zdejmuje (go) zdziwienie, dlaczego dzisiejszą +logikę i psychologję tak się starają związać przedewszystkiem z matematyką, +skoro wymienione dwie dyscypliny znacznie mają więcej +wspólnego ze zjawiskami językowemi...« (str. 38). Mnie to—przyznam +się—nie dziwi: choć sam jestem językoznawcą, rozumiem, +że logika i matematyka, jako jedyne nauki dedukujące, stoją z sobą +w najbliższym związku i przeciwstawiają się wszystkim innym, tak +przyrodniczym jak humanistycznym; co do psychologji zaś godzę +się najzupełniej, że zbliżenie jej do językoznawstwa bardzoby się +jej przydało, ale żeby ją dziś chciano przedewszystkiem wiązać +z matematyką, o tem nie słyszałem. Albo: »dokładne studjum języka... +wyrabia niesłychanie giętkość umysłową, subtelność spostrzeżeń, +a co może najważniejsze, objektywność w ocenie ludzi« (str. 39). +<pb n='31'/> +Na wielką wartość tego studjum dla wyrobienia giętkości i subtelności +umysłu zupełnie się godzę, ale trudno mi jakoś uwierzyć, by +ono szczególnie pomagało do wyrobienia objektywności w ocenie +ludzi. Gdy czytam takie zdania, boję się, by skutek nie był wręcz +przeciwny zamierzonemu: by czytelnik nie pomyślał, że autor tak +samo przesadza <hi rend='spaced'>całe</hi> znaczenie języka i rolę jego w wychowaniu. +Zapewne, są książki, które właśnie swoim bezwzględnym zapałem +i pędem porywają i licznych zdobywają adeptów, ślepych potem na +słabe strony teorji, ale tutaj nie idzie o jednanie wyznawców, tylko +o rozumowe przekonanie wychowawców i nauczycieli.—Tu i ówdzie +możnaby coś podobnego powiedzieć i o części IV, ale mimo wszystko +podnieść trzeba, że wykazywanie wartości studjów językowych dla +wprawy stylistycznej, kształcenia woli i charakteru, wykształcenia +estetycznego i etycznego, dla wzmacniania organizacji narodowej +może wywołać u czytelników rozważania nad zakresami, które +większości z nich nigdy na myśl nie przychodziły. Słusznie zaś +mówi autor w przedmowie, że pierwszą przyczyną niechęci do rozszerzania +nauki o języku jest obawa przed czemś nieznanem. Jeżeli +mu się więc uda trochę tę ignorancję przetrzebić, to już będzie miał +zasługę, choćby w szczegółach niezawsze przekonał. +</p> + +<p> +Rozdziały o zakresie a zwłaszcza o metodzie nauczania języka, +zasługiwałyby na wyczerpującą analizę w piśmie pedagogicznem; +dla »Języka polskiego« byłaby to rzecz zbyt szczegółowa. Nie mogę +jednak pominąć jednego punktu, o gramatyce Małeckiego. Pisząc +książkę ogólną, autor podręczników szkolnych zasadniczo nie analizuje, +musi więc zdziwić osobny rozdział, zatytułowany: »Pobieżny +szkic uzupełnień podręcznika Małeckiego dla szkół średnich« (str. 86-100). +Widocznie autor—w przeciwieństwie do ogółu językoznawców—uważa +go za względnie najlepszy, zwłaszcza skoro twierdzi, +że »naogół rzecz biorąc, daje on potrzebne pogłębienie« (str. 85). +Ale na tejże stronie mamy następującą o nim opinję: »Należy zeń +usunąć <hi rend='spaced'>wielką ilość rzeczowych błędów</hi>, a z drugiej strony +trzeba go <hi rend='spaced'>uzupełnić w bardzo wielu punktach</hi> np. w dziale +historycznym, wiążąc jego treść językową z logiką i psychologją, +jakoteż z ogólną wiedzą o języku. Wreszcie nie należy zapominać +o <hi rend='spaced'>zupełnej zmianie punktu widzenia</hi>, jakąby należało przeprowadzić. +Wprawdzie mamy uczyć poprawnego języka literackiego; +co do tego niema najmniejszej wątpliwości, ale rzecz jest w tem, +że także i języka literackiego niepodobna traktować jako czegoś, +co się da wyjaśnić i ustalić <hi rend='spaced'>dowolnemi przepisami, o charakterze +prawno-karnym</hi><note place='foot'><p> +rozstrzelenia moje. +</p></note>, jak to przeważnie jest u Małeckiego«. +<pb n='32'/> +Najzupełniej się godząc na tę opinję, nie mogę się powstrzymać +od zdumienia, jak można taką gramatykę zalecać; po dokonaniu +żądanych przez autora zmian i dopełnień nie zostałby z Małeckiego +kamień na kamieniu. Czyż nie o wiele prościej wziąć zamiast tego +znacznie lepsze gramatyki Szobera lub Steina? +</p> + +<p> +Mam więc co do książki prof. Rudnickiego sporo zastrzeżeń. +Mimo to nie waham się jej bardzo zalecić jako rzecz bogatą w treść +i samodzielnie przemyślaną. Dokładny przegląd treści ułatwia orjentowanie +się. +</p> + +<p rend="text-align: right"> +<hi rend='italic'>K. Nitsch.</hi> +</p> + +<!-- <p><milestone unit="tb" rend="rule: 25%" /></p> --> + +</div> + +<div rend="page-break-before: always"> +<index index='toc'/> +<index index='pdf' level1='Towarzystwo Milosnikow Jezyka Polskiego'/> +<head> +Towarzystwo Miłośników Języka Polskiego +</head> + +<p> +W maju b. r. zawiązało się Towarzystwo Miłośników Języka +Polskiego, którego statut, zatwierdzony przez Namiestnictwo dnia +<!-- +2 czerwca 1920 L. <pgIf output='pdf'> +<then> +<p><formula notation='tex'>${41171\over 1057} / {{\rm XIII a}\atop 1920}$</formula></p> +</then> +<else>41171/1057 / XIII a/1920</else> +</pgIf>; zamieścimy w następnym numerze Języka +--> +2 czerwca 1920 L. 41171/1057 / XIII a/1920; zamieścimy w następnym numerze Języka +Polskiego. Towarzystwo ukonstytuowało się d. 27 maja 1920, +wybierając Zarząd główny, który następnie d. 15 czerwca ukonstytuował +się w następujący sposób: przewodniczący Rozwadowski, +zastępca Nitsch, sekretarz Piekarski, skarbnik Jaworek, nadto Łoś +i Chomiński. +</p> + +<p> +W myśl § 7. uw. statutu Zarząd główny delegował do Zarządów +okręgowych, dla Krakowa: pp. Jaworka, Łosia, Nitscha, Piekarskiego; +dla Warszawy: pp. Baudouina de Courtenay, Benniego, Szobera; +dla Lwowa pp. Gawrońskiego, Ułaszyna, Witkowskiego; dla +Poznania: pp. Lehra-Spławińskiego, Rudnickiego, Steina. +</p> + +<p> +D. 26 czerwca b. r. odbyło się pierwsze publiczne zebranie, +na którem szereg osób odrazu zgłosił swe przystąpienie do Towarzystwa. +Wkładka na rok 1920 wynosi 40 marek p., za co członek +otrzymuje Język Polski. Zgłoszenia przyjmuje p. Piekarski Kazimierz +(adres tymczasowy: Polska Akademja Umiejętności w Krakowie). +</p> +</div> + +<div> +<!--<p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p>--> +<p> +SPIS RZECZY: Nowa zasada rymowa <hi rend='spaced'>K. Nitscha</hi>.—Nowa redakcja +przepisu o dzieleniu wyrazów <hi rend='spaced'>J. Łosia</hi>.—Liberum veto choćby—w ortografji +<hi rend='spaced'>K. Nitscha</hi> i <hi rend='spaced'>J. Rozwadowskiego</hi>.—O zjawiskach i rozwoju języka. 8. Dźwięk +a znaczenie. Początki mowy <hi rend='spaced'>J. Rozwadowskiego</hi>.—Recenzja <hi rend='spaced'>K. Nitscha</hi>.—Towarzystwo +Miłośników Języka Polskiego. +</p> +</div> + +<div> +<!-- <p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p> --> + +<p rend="text-align: center"> +CENA ZESZYTU M. 250. +</p> +</div> + +<div> +<!--<p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p>--> + +<p rend="text-align: center"> +Przedpłatę przyjmuje księgarnia Gebethnera i Sp. w Krakowie. +</p> +</div> + +<div> +<!-- <p><milestone unit="tb" rend="rule: 90%" /></p> --> + +<p rend="text-align: center"> +Drukarnia Uniwersytetu Jagiell. w Krakowie pod zarządem J. Filipowskiego. +</p> +</div> + +<div> +<pgIf output="html"> + <then> + <div> + <divGen type="footnotes" /> + </div> + </then> +</pgIf> +<pgIf output="txt"> + <then> + <div> + <divGen type="footnotes" /> + </div> + </then> +</pgIf> +</div> + +<div rend="page-break-before: right"> + <divGen type="pgfooter"/> +</div> + + </body> + <back> + </back> + </text> +</TEI.2> |
