summaryrefslogtreecommitdiff
path: root/30407-0.txt
diff options
context:
space:
mode:
Diffstat (limited to '30407-0.txt')
-rw-r--r--30407-0.txt744
1 files changed, 744 insertions, 0 deletions
diff --git a/30407-0.txt b/30407-0.txt
new file mode 100644
index 0000000..3a2ebcd
--- /dev/null
+++ b/30407-0.txt
@@ -0,0 +1,744 @@
+*** START OF THE PROJECT GUTENBERG EBOOK 30407 ***
+
++-------------------------------------------------------------------+
+| |
+| Uwagi do wydania elektronicznego |
+| |
+| W tekście zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, nawet |
+| w przypadkach, gdy różniły się one od współcześnie obowiązujących.|
+| Poprawiono jednak kilka błędów, które wyglądały na omyłki |
+| drukarskie. Pełna lista poprawek znajduje się na końcu pliku. |
+| |
++-------------------------------------------------------------------+
+
+
+
+ O ODKRYCIACH I WYNALAZKACH.
+
+ ODCZYT POPULARNY
+
+ WYPOWIEDZIANY
+
+ dnia 23 marca 1873 r.
+
+ PRZEZ
+
+ ALEKSANDRA GŁOWACKIEGO.
+
+ * * * * *
+
+ Cena kop. 5 (10 groszy).
+
+ WARSZAWA.
+
+ 1873.
+
+ * * * * *
+
+ДОЗВОЛЕНО ЦЕНЗУРОЮ.
+Варшава дня 21 Апреля 1873 г.
+
+ * * * * *
+
+W Drukarni F. Krokoszyńskiéj, Krakowskie Przedmieście Nr. 40.
+
+
+
+
+O ODKRYCIACH I WYNALAZKACH.
+
+
+W niniejszéj pogadance zastanowimy się nad odkryciami i wynalazkami.
+
+Aby ułatwić zrozumienie wykładu, rozdzielę go na trzy krótkie
+części: w pierwszéj powiem czem są odkrycia i wynalazki i jakie mają
+one dla ludzi znaczenie; w drugiéj objaśnię w jaki -- to mniéj więcéj
+sposób powstają wynalazki i odkrycia; w trzeciéj wreszcie części
+zastanowię się nad tem, cośmy robić powinni aby przyjąć udział
+w ogólnym naukowym i przemysłowym ruchu ucywilizowanych ludów.
+
+Zacznijmy od określenia co znaczy odkrycie, a co wynalazek.
+
+_Odkryciem_ nazywa się poznanie jakiejś rzeczy, która istniała
+i istnieje w naturze, a któréj ludzie poprzednio nie znali. I tak.
+Przed 400 laty i dawniéj ludzie sądzili, że na ziemi znajduje się
+tylko trzy części świata, to jest: Europa, Azja i Afryka; dopiero
+w roku 1492 Krzysztof Kolumb genueńczyk wypłynąwszy z Europy na
+ocean Atlantycki i jadąc ciągle na zachód, po kilkodziesięciodniowéj
+podróży dotarł do części świata, któréj dotąd europejczycy nie
+znali. Na tym nowym lądzie znalazł on ludzi koloru miedzianego
+chodzących nago, znalazł inne rośliny i inne zwierzęta niż
+w Europie, słowem odkrył nową część świata, którą późniejsi
+nazwali Ameryką. Mówimy, że Kolumb _odkrył_ Amerykę dla tego,
+że Ameryka oddawna już istniała na ziemi.
+
+_Wynalazkiem_ nazywa się zrobienie takiéj rzeczy, któréj dotąd nie
+było i któréj natura sama zrobić nie może. I tak: Przed 500 laty
+i dawniéj nie znano w Europie prochu i dopiero około 1379 roku Bertold
+Szwarc zakonnik fryburgski mięszając saletrę, siarkę i węgiel
+przekonał się, że z tych materjałów zrobić można masę wybuchową.
+Ponieważ proch w naturze sam się nie tworzy i dopiero przez człowieka
+musi być zrobiony, mówimy przeto, że Szwarc proch _wynalazł_.
+Podobnież, przed 50 laty, nie znano jeszcze lokomotyw, nieumiano ich
+budować, dopiero w roku 1828 Stephenson inżynier angielski zbudował
+pierwszą lokomotywę i w ruch ją puścił. Mówimy więc, że Stephenson
+_wynalazł_ lokomotywę, bo machina ta poprzednio nie istniała, bo sama
+wśród natury powstać nie mogła i tylko mógł ją zrobić człowiek.
+
+Pamiętajmyż więc, że jeżeli astronom za pomocą jakiejś wybornéj
+lunety dostrzeże na niebie nieznane dotąd światełko, wówczas należy
+powiedzieć że człowiek ten zrobił odkrycie.
+
+Tak samo marynarz zrobi odkrycie jeżeli pływając po morzu, zobaczy
+jakąś nieznaną nikomu wyspę.
+
+Tak samo powiemy, że naturalista zrobił odkrycie, jeżeli znalazł
+nieznaną dotąd roślinę, zwierzę lub kamień.
+
+Lecz jeżeli któś wybuduje żniwiarkę, zegar, machinę do szycia, --
+jeżeli z węgli otrzyma farby, jeżeli zrobi stal różną od téj która
+jest dzisiaj, -- wówczas człowiek taki robi wynalazek, to jest robi
+rzecz przedtem nieznaną, któréj sama natura zrobićby i zachować nie
+mogła.
+
+Historja, czyli nauka o tem co się w dawnych czasach działo pomiędzy
+ludźmi, uczy nas, że odkrycia i wynalazki nie odrazu powstały, ale że
+pojawiały się one stopniowo. Przed 40 laty nieznano telegrafów
+elektrycznych, przed 50 nie było lokomotyw, przed 70 laty nie znano
+statków parowych, przed 100 laty nie jadali ludzie kartofli, przed 110
+nie używali machin do przędzenia, przed 200 laty nie znano zegarów
+sprężynowych, przed 400 laty nie znano Ameryki, przed 450 nie umiano
+drukować książek, przed 600 laty nie umiano wyrabiać świec, przed 1200
+laty nie umiano prząść nici; jeszcze dawniéj nieznano szkła, żelaza,
+cegły i t. d. Ludzie, żyjący przed kilkoma tysiącami lat w Europie,
+nie umieli budować domów lecz mieszkali w jaskiniach, nie umieli
+uprawiać roślin tkackich i zbożowych i dla tego żywili się prawie
+wyłącznie mięsem, a odziewali skórami. Broń ich była kamienna, mieli
+piłki z wyszczerbionych kości. Dziś pojąć nawet nie możemy ich
+niedostatku i trudności z jakiemi na każdym kroku walczyć musieli:
+bez przesady powiedzieć można, że każdy z nas łatwiéj przepiłuje
+sztabę stalową, niż oni kawałek drewna, że najnędzniejszy człowiek
+lepiéj się ma i jest szczęśliwszy, niż podówczas byli książęta
+i naczelnicy ludu.
+
+Jeżeli na odwrót od owych odległych czasów posuwać się będziemy ku
+epoce obecnéj, przekonamy się, że w każdym stuleciu powiększała się
+liczba odkryć i wynalazków, poprawiał się byt ludzi, rozszerzały się
+ich wiadomości. To stopniowe doskonalenie się społeczeństw
+ucywilizowanych, ten ciągły przyrost wiadomości o przedmiotach
+istniejących w naturze, to ciągłe powiększanie się ilości narzędzi
+i materjałów użytecznych, nazywa się _postępem_, albo _rozwojem
+cywilizacji_.
+
+Z kolei możemy przystąpić do poznania korzyści jakie ludzkość odnosi
+z odkryć i wynalazków. Korzyści te są nieobliczone i ja też nie mam
+zamiaru ich wyliczać, ale chcę tylko na niektóre z pomiędzy nich
+zwrócić uwagę.
+
+Odkrycia i wynalazki _wpływają na polepszenie dobrobytu i pozwalają
+ludziom rozmnażać się bez obawy głodu i nędzy_ jakie panowały
+dawniéj. Odkrycie np. Ameryki i Australji oddało w ręce ludzkości
+przeszło 900 tysięcy mil kwadratowych gruntu bardzo urodzajnego
+i bogatego, miejsca więc na mieszkanie nieprędko zabraknie. Miljony
+już rodzin przeniosły się z Europy do nowo-odkrytych części świata
+i dorobiły się tam ogromnych majątków. Prócz tego z Ameryki pochodzą
+kartofle, które już nieraz ocaliły Europę od głodu; z drugiéj zaś
+strony rok rocznie przywożą ztamtąd mnóstwo zboża, bawełny, wełny,
+drzew kosztownych, a tym sposobem dostarczają nam nowych środków do
+życia. Lecz nie tylko wielkie odkrycia wpływają na dobrobyt, owszem
+i o mniejszych to samo powiedzieć można.
+
+Jakiś czas cukier wyrabiano tylko z trzciny cukrowéj, która rośnie
+w krajach gorących, -- dla tego cukier był bardzo drogi; gdy jednak
+odkryto cukier w burakach i wynaleziono sposób otrzymywania go na téj
+drodze, produkt ten znakomicie staniał i dziś jest dla wszystkich
+przystępny. Podobnież staniała wódka, którą dawniéj wyrabiano
+z żyta, a dziś z kartofli.
+
+Wynalazki _potęgują nasze siły_: dziś, przy pomocy młynów parowych,
+jeden człowiek robi więcéj mąki, niż 150 ludzi przed wiekiem. Jeden
+człowiek więcéj bawełny przędzie na maszynie, niż 400 prządek.
+Machina do wiązania sieci rybackich zastępuje pracę 37 ludzi; na
+machinie do robienia szpilek, jeden człowiek może wyrobić 170 szpilek
+na minutę. Na okręcie wojennym pierwszéj klassy machiny parowe
+zastępują pracę 300 tysięcy ludzi, to jest 100 razy większéj liczby
+osób, niż ich okręt pomieścić może. Młot parowy w fabrykach Kruppa
+odkuwa sztuki żelaza, ważące po 400 centnarów, podczas gdy zwykły
+kowal z kilkoma pomocnikami z trudnością odkuć może sztukę parę
+centnarów ważącą.
+
+Wynalazki _potęgują naszą zręczność_, poprawiają kalectwa: my dziś
+możemy włos ludzki podzielić na kilkadziesiąt jeżeli nie na 100
+części na grubość; możemy zmierzyć grubość nitki pajęczej; możemy
+ocenić wagę 1/800,000 części funta; możemy walcować złoto na tak
+cienkie listki, że ich 130 tysięcy wychodzi na grubość jednego cala.
+Co zaś do poprawiania ułomności i kalectw ciała ludzkiego, to wszyscy
+wiemy, że wprawiają się sztuczne zęby; przypinają się sztuczne ręce,
+któremi pisać i malować możemy i t. d.
+
+Wynalazki i odkrycia _potęgują nasze zmysły_: za pomocą rury
+akustycznéj możemy rozmawiać po cichu z osobą o paręset kroków
+odległą. Nasze lunety i teleskopy pozwalają nam widzieć gwiazdy tak
+odległe, że światło, które ubiega 42,000 mil na sekundę, przechodzi
+od nich do nas wciągu kilku miljonów lat. Nasze mikroskopy tak
+wzmacniają siłę wzroku, że przy pomocy ich możemy widzieć zwierzątka
+których miljony wygodnie żyją w kropelce wody. Nadto u tych zwierzątek
+widzieć możemy organa służące im do pływania, tudzież żołądek
+nastrzępiony włoskami, które się nieustannie poruszają!...
+
+Wynalazki i odkrycia _potęgują siły naszego umysłu_: wynalezienie np.
+wyższych części matematyki, pozwala nam w ciągu kilkunastu minut
+rozwiązywać takie przykłady, których za pomocą zwykłego rachunku nie
+rozwiązalibyśmy za kilkanaście lat, a nawet zupełnie nie moglibyśmy
+rozwiązać. Aby zaś dać jaśniejsze pojęcie o potędze dzisiejszéj
+matematyki, zacytuję przykład.
+
+Do roku 1846 astronomowie oprócz ziemi znali tylko 6 planet; w tym
+zaś roku matematycy: Leverrier francuz i Adams anglik wyliczyli, że
+musi być jeszcze jedna planeta, odległa więcéj niż na 600 milijonów
+mil od słońca, 100 razy większa od ziemi, obiegająca słońce w ciągu
+164 lat, którą to planetę, w oznaczonym dniu i we wskazanem miejscu
+nieba, za pomocą bardzo silnych narzędzi widzieć będzie można.
+
+Rzeczywiście tak się stało, a tym sposobem za pomocą rachunku odkryto
+planetę, któréj przedtem żaden człowiek niewidział!
+
+Wynalazki _oszczędzają nam czas i pieniądze_: książki przed
+wynalezieniem druku kosztowały tyle złotych a nawet tyle rubli, ile
+dziś kosztują groszy. Statkiem parowym z Europy do Ameryki zajechać
+dziś można w ciągu dziesięciu dni, podczas gdy dawniéj potrzeba było
+na to kilku miesięcy. W naszych czasach podróż do Paryża kosztuje
+mniéj i kończy się prędzéj, niż dawniéj podróż z Warszawy do
+Częstochowy. Dawniéj za weneckie lustro dawano dobra, dziś takie same
+lustro można mieć za kilkadziesiąt rubli.
+
+Nie skończyłbym, gdyby mi przyszło wyliczać tylko wybitniejsze
+i użyteczniejsze wynalazki i odkrycia jakie porobiła chemja, fizyka,
+technologja, medycyna, słowem, każda gałąź wiedzy ludzkiéj. Dodam tu
+tylko, że razem z powiększeniem się odkryć i wynalazków,
+z polepszeniem się warunków bytu i ludzie stają się moralnie lepszymi.
+Nie wierzmy poetom zachwalającym dobre dawne czasy. Złe to były czasy,
+kiedy nie wstydzono się palić i torturować ludzi, mordować w czasie
+wojny bezbronnych nieprzyjacioł, kobiety i dzieci. Złe to były czasy,
+kiedy magnat mógł zabijać bezkarnie chłopów, kiedy baronowie
+i hrabiowie z czeredą swoich sług, bawili się rozbojami i kradzieżą na
+publicznych drogach! Złe to wreszcie były czasy, kiedy głód i morowe
+powietrze w ciągu jednego roku zmiatały miljony ludzi!...
+
+Tak tedy przekonaliśmy się, że w dziejach ludzkości objawia się
+pewien ruch ku lepszemu, niby jakiś olbrzymi prąd odkryć
+i wynalazków, który z każdym wiekiem nabywa większéj siły, potęguje
+dobrobyt i działalność każdego następnego pokolenia i cały prawie
+rodzaj ludzki robi stopniowo coraz doskonalszym. Ten prąd odkryć
+i wynalazków, najlepiéj uwydatnia się między ludami rasy białéj
+zamieszkującemi Europę i Amerykę; one też przodują cywilizacji
+i pociągają za sobą ludzi rasy żółtéj i ludzi rasy czarnéj. Na
+nieszczęście jednak nie o wszystkich ludach powiedzieć można, że się
+doskonalą; owszem są i takie które raczéj marnieją.
+
+W Ameryce a bardziéj jeszcze w Australji, żyją plemiona tak ubogie,
+że mieszkają w norach, chodzą nago i jedzą nawet zdechłe i gnijące
+ryby i zwierzęta. Są plemiona tak dzikie, że pożerają nietylko swoich
+nieprzyjacioł, ale nawet własne dzieci. Ludzie ci są tak ograniczeni,
+że język ich posiada zaledwie kilkaset wyrazów, że więcéj niż do stu
+doliczyć nie mogą, że wreszcie zupełnie nie zdają się być zdolni do
+przyjęcia europejskiéj cywilizacji. Smutna też jest dola tych
+niedołężnych i nieszczęśliwych ludów.
+
+W dniu w którym ujrzeli pierwszy sztandar europejski na swoich
+wybrzeżach, rozpoczęła się ich zagłada. Od chwili zetknięcia się
+z ludami ucywilizowanemi stracili wolność, lub zostali wyparci w głąb
+swoich wysp, w najdziksze okolice kraju.
+
+Liczba tych dzikich zmniejsza się corocznie w przerażający sposób,
+wkrótce znikną oni z ziemi któréj uprawiać nie umieli, i dziś, bez
+przesady powiedzieć można, że już nawet godziny ich istnienia są
+policzone.
+
+Streszczając to com wyłożył dotychczas, wypada: że naprzód odkrycia
+i wynalazki zabezpieczają życie społeczeństw, powiększają ich wygody,
+potęgują zręczność, siły fizyczne, zmysły i rozum jednostek,
+oszczędzają czas i pieniądze. Dowiedzieliśmy się powtóre, że liczba
+wynalazków w każdym wieku a jak obecnie to nawet w każdym roku,
+powiększa się w zadziwiający sposób, przez co ludy ucywilizowane,
+doskonalą się nadzwyczaj szybko. Potrzecie wreszcie, przekonaliśmy
+się, że ludy dzikie, niezdolne do przyjęcia cywilizacji, niezdolne do
+zrozumienia i korzystania z odkryć i wynalazków, giną i ustępują
+miejsca plemionom ucywilizowanym.
+
+Dziwne uczucie ogarnia nas, skoro myślą przebiegamy olbrzymie obszary
+dzisiejszéj wiedzy ludzkiéj. Znamy część wszechświata w któréj
+mieści się 270 miljonów słońc, znamy ziemię a na niéj kilka lądów
+wielkich, tysiące wysp, ogromne obszary mórz i oceanów, mnóstwo gór,
+rzek, jezior, kopalń, lasów, pustyń, -- a znamy nie tylko ich
+położenie, ale także i wymiary, bogactwa jakie mieszczą w sobie, cechy
+charakterystyczne któremi jedne od drugich różnią się. Znamy
+dziesiątki tysięcy roślin i zwierząt, ich postać zewnętrzną, ich
+budowę wewnętrzną, ich sposób życia, wreszcie użytki jakie nam
+ofiarować mogą. Znamy mnóstwo kamieni, płynów i gazów, nie tylko
+z koloru, zapachu i innych cech powierzchownych, ale nadto znamy
+materjały z których one są zbudowane, znamy użytki jakie z nich możemy
+wyciągnąć i t. d. I jakkolwiek wiemy, że cały ten ogrom wiedzy nie
+jest jeszcze zupełną znajomością życia i świata, jakkolwiek jesteśmy
+przekonani, że ludzie za dziesiątki tysięcy lat jeszcze będą musieli
+badać naturę i robić odkrycia, w każdym razie jednak musimy przyznać,
+że całość téj wiedzy o wiele przechodzi siły pojedynczego umysłu.
+Stanąwszy na tym punkcie ze zdziwieniem zapytujemy: jakim to sposobem
+nagromadziły się te wiadomości? i z trwogą myślimy: czy też nasi
+następcy potrafią coś dołożyć ze swéj strony do tego niezmiernego
+skarbca i jakim to zrobią sposobem?..
+
+Niemniéj imponującą cyfrę przedstawiają nam wynalazki; owe machiny
+których co rok kilka przybywa, te nowe materjały, które zjawiają się
+w naszych oczach, upowszechniają się tak szybko i tak wielkie oddają
+usługi. Dość tu wspomnieć jako przykłady machin: telegrafy, maszyny
+parowe, maszyny do szycia, a z materjałów: gaz oświetlający, kauczuk,
+naftę i t. d. Któż z nas patrząc na jakąś machinę nie podziwiał
+dokładności jéj ruchów, mnóstwa kół, kółek, drążków i innych
+składowych części? kto nie zapytał: jaki też to geniusz dobry
+podszepnął człowiekowi myśl zbudowania téj dziwnéj rzeczy? i czy ten
+geniusz będzie równie łaskaw na naszych następców?
+
+Takie pytania od najdawniejszych czasów zadawał sobie człowiek i do
+dziwnych nieraz dochodził wniosków. Starożytni np. utrzymywali że
+bogini Ceres nauczyła ludzi gospodarstwa, że jakiś bohater, półbożek
+Prometeusz, wykradł ogień z nieba i na ziemię go sprowadził.
+
+Dzisiejsi ludzie nie wierzą już w to, aby bożkowie uczyli ziemian
+użytecznych wynalazków; wiedzą o tem, że człowiek wynalazł ogień,
+człowiek wynalazł uprawę ziemi, podobnie jak i człowiek wynalazł
+telegraf i lokomotywę. Z tem wszystkiem i my nie jesteśmy wolni od
+błędów, sądzimy bowiem, że umysł wynalazcy jest odmienny od umysłów
+zwykłych, że tak zwany geniusz jest siłą różną od zwykłego rozumu
+i wyższą od niego. Sądzimy wreszcie, że odkrycia i wynalazki są
+jakiemiś nadzwykłemi wypadkami, różnemi od zdarzeń napotykanych
+w życiu codziennem i głośno twierdzimy, że odkrycia i wynalazki
+wymykają się wszelkim prawidłom rozumu.
+
+Nie ma dotąd nauki o sposobach robienia odkryć i wynalazków i ogół
+ludzi, a nawet wielu uczonych sądzi że jéj nigdy nie będzie. Jest to
+błąd. Nauka o robieniu odkryć i wynalazków będzie kiedyś i odda
+usługi; nie powstanie ona odrazu, lecz najprzód zjawią się jéj zarysy
+ogólne, które następni badacze poprawią i uzupełnią, a jeszcze
+późniejsi zastosują do pojedynczych gałęzi wiedzy. Jak wygląda szkic
+takiéj nauki zaraz to zobaczymy.
+
+Przedewszystkiem wyrzeknijmy się nadziei usłyszenia o czemś
+nadnaturalnem; wynalazki bowiem i odkrycia są to zjawiska naturalne
+i jako takie ulegają pewnym prawom. Praw tych, jeżeli się nie mylę,
+jest trzy: prawo stopniowości, zależności i kombinacji.
+
+1. _Prawo stopniowości._ Żadne odkrycie i żaden wynalazek nie
+powstaje odrazu doskonałym, ale doskonali się stopniowo; z drugiéj
+znowu strony żaden wynalazek lub odkrycie nie jest dziełem jednego
+człowieka ale wielu ludzi, z których każdy dodaje jakąś cząsteczkę
+od siebie. Aby dowieść prawa stopniowości zważmy, że np. najprzód
+odkryto Amerykę, późniéj w téj Ameryce odkryto góry, lasy, rzeki,
+jeziora; następnie w tych lasach poodkrywano pojedyncze drzewa,
+późniéj poznano rozmaite użytki tych drzew. Najprzód odkryto
+kartofle, późniéj poznano że są dobrą paszą dla bydła, późniéj
+dowiedziano się, że kartofle mogą służyć na pokarm dla ludzi,
+potem z kartofli zaczęto robić wódkę.
+
+Co do wynalazków, zastanówmy się np. nad stopniowością w rozwoju
+stołka. Najprzód ludzie przekonali się, że lepiéj siedzieć na pniu
+lub kamieniu niż na ziemi, -- potem, zauważywszy, że kamień i pień są
+za ciężkie do przenoszenia, zbudowali stołek złożony z jednéj deski
+i kilku nóżek. Następnie stołkowi temu dodali poręcz tylną i zrobili
+krzesło, krzesłu dodali poręcze boczne i zrobili fotel. Potem dopiero
+zaczęli malować i wyściełać fotele i krzesła i t. d.
+
+2. _Prawo zależności._ Każdy wynalazek lub odkrycie zjawia się o tyle
+o ile istnieją i znane są pewne dawniejsze odkrycia i wynalazki. Nie
+odkrytoby Ameryki gdyby nie znano okrętów i busoli, nie zbudowanoby
+lokomotywy gdyby nie znano żelaza, wody, węgla, gdyby nie znano kół,
+drągów, kotłów i t. d. Jeżeli kartofle rosły tylko w Ameryce, nie
+można było odkryć pierwéj kartofli niż Amerykę; jeżeli czarny
+łabędź mieszka tylko w Australji, nie można było wprzód zobaczyć
+czarnego łabędzia niż Australją. Jeżeli pierścienie Saturna widzieć
+można przez lunety: trzeba było wprzód wynaleźć lunetę nim się
+pierścienie zobaczyło. Widzimy więc, że każdy wynalazek lub odkrycie,
+zależy od pewnych odkryć i wynalazków, które wcześniéj od tamtego
+istnieć i znane być muszą.
+
+3. _Prawo kombinacji._ Każde nowe odkrycie albo wynalazek jest
+kombinacją dawniejszych odkryć i wynalazków, albo też opiera się na
+nich. Gdy poznaję jakiś nowy minerał wtedy oglądam go, wącham,
+kosztuję, czyli kombinuję ten minerał z memi zmysłami. Potem ważę go,
+ogrzewam czyli kombinuję ten minerał z wagą i ogniem. Potem kładę go
+do wody, do kwasu siarczanego i t. d. słowem kombinuję ten minerał ze
+wszystkiem co mam pod ręką i tym sposobem poznaję coraz nowe
+własności. Co się zaś tyczy wynalazków, któż nie wie, że zegar jest
+kombinacją kółek, sprężyn, skazówek, dzwonków i t. d. Kto nie wie,
+że proch jest kombinacją siarki, saletry i węgla?
+
+Z tych trzech praw, przejawiających się w odkryciach i wynalazkach,
+wyciągnąć możemy ważne wnioski. I tak. Z prawa stopniowości wypada:
+
+_a_) Ponieważ każde odkrycie i wynalazek musi się doskonalić, nie
+zakładajmy sobie wyłącznéj chluby na tem, abyśmy coś _zupełnie
+nowego_ odkryli lub wynaleźli, ale starajmy się i o to także, aby
+już znane i istniejące rzeczy poprawiać lub dokładniéj poznawać.
+Nie tylko ten naturalista ma zasługę, który po odległych jeździ
+krainach, aby tam jakieś nieznane dotąd zwierzę lub roślinę odkryć,
+ale i ten, który na miejscu bada bliżéj sposób życia dawniéj już
+znanych istot. Nie wysilajmy się koniecznie na to, aby wybudować zegar
+lub inną machinę, jakiéj świat niewidział, ale starajmy się także o
+poprawienie tych machin jakie są obecnie, aby tym sposobem zrobić je
+tańszemi, trwalszemi, mniéj skomplikowanemi i t. d.
+
+_b_) To samo prawo stopniowości, wskazuje nam konieczną potrzebę
+_fachowego ukształcenia_. Któż bowiem udoskonali zegarek, jeżeli nie
+zegarmistrz dobrze i wszechstronnie znający swój przedmiot? Kto
+odkryje nowe cechy jakiegoś zwierzęcia, jeżeli nie naturalista?
+
+Z prawa zależności wypływają następujące wnioski:
+
+_a_) Nie należy lekceważyć żadnego wynalazku lub odkrycia, chociażby
+ono na pozór nie miało wartości, dla tego że późniéj drobiazg ten
+bardzo przydać się może. Nie ma zdaje się prostszego wynalazku nad
+igły, a przecież od istnienia téj igły zależy ubranie milionów ludzi,
+życie miljonów szwaczek. Nawet piękna dzisiejsza machina do szycia nie
+istniałaby, gdyby przed wiekami nie wynaleziono igły.
+
+_b_) Prawo zależności uczy nas, że to co nie daje się zrobić dziś,
+może być zrobione późniéj. Ludzie wiele rozmyślają nad zbudowaniem
+machiny do latania, która mogłaby unosić wiele osób i pakunków.
+Otóż, między innemi, wynalezienie takiéj machiny zależy od
+wynalezienia materjału, któryby był tak, dajmy na to, lekki jak
+papier, a tak wytrzymały i zachowujący się względem ognia, jak np.
+stal.
+
+Przejdźmy wreszcie do wniosków z prawa kombinacji.
+
+_a_) Kto chce być szczęśliwym wynalazcą powinien wiele umieć i to
+najrozmaitszych rzeczy. Jeżeli bowiem jakiś nowy wynalazek jest
+kombinacją dawniejszych, w takim razie umysł wynalazcy jest polem, na
+którem po raz pierwszy kombinują się rozmaite i napozór nie mające ze
+sobą związku przedmioty. I tak. Machina parowa jest kombinacją kotła
+w którym gotowano zupę rumfordską, pompy i kołowrotka, -- gdyby
+pierwszy wynalazca nie znał tych przedmiotów, gdyby ich nie skombinował
+w umyśle, czy mielibyśmy maszyny parowe?
+
+Balon jest kombinacją gazu oświetlającego, torby kitajkowéj,
+parasola, siatki i kosza, -- i mógłżeby istnieć balon gdyby w umysłach
+jego wynalazców nie istniały wiadomości o tych przedmiotach? Jaki jest
+związek między cynkiem, miedzią, kwasem siarczanym, magnesem,
+przyrządem zegarowym i depeszą którą śpiesznie wysłać należy?
+a przecież wszystkie te rzeczy spotkać się musiały w umyśle wynalazcy
+telegrafów...
+
+Im więcéj powstaje wynalazków, tem nowy wynalazca więcéj umieć musi;
+najpierwsze, najdawniejsze a zarazem najprostsze wynalazki robili
+ludzie zupełnie nieukształceni, -- lecz dzisiejsze wynalazki
+a szczególniéj też naukowe, są płodem najwyżéj ukształconych
+umysłów. Nic to nie znaczy, że ktoś był parobkiem, a późniéj
+został wielkim inżynierem: nim jednak z parobka zrobił się inżynier
+mały, a z małego wielki, wielu bardzo rzeczy potrzebował się nauczyć.
+Jeszcze więc raz powtarzam, że wynalazca dzisiejszy musi być człowiek
+wysoko i wszechstronnie ukształcony. Owo natchnienie, ów geniusz który
+nawet miał przemieszkiwać w próżniakach, są to iluzje jakim tylko
+prowincjonalne ciotki i babunie oddawać się mogą.
+
+_b_) Drugi wniosek odnosi się do społeczeństw pragnących w swem łonie
+posiadać wynalazców. Powiedziałem już, że nowy wynalazek tworzy się
+na drodze kombinowania najrozmaitszych przedmiotów, zobaczmy do czego
+nas to doprowadzi.
+
+Przypuśćmy, że ja chcę zrobić jakiś wynalazek i że ktoś mówi mi:
+weź 100 rozmaitych przedmiotów, stykaj je ze sobą: naprzód po dwa,
+późniéj po trzy, wreszcie po cztery, a tym sposobem trafisz na nowy
+wynalazek. Wyobraźmy sobie że ja biorę: świecę zapaloną, węgiel,
+wodę, papier, cynk, cukier, kwas siarczany i t. d. słowem
+100 przedmiotów i kombinuję je ze sobą czyli stykam naprzód po dwa:
+węgiel z płomieniem, wodę z płomieniem, cukier z płomieniem, cynk
+z płomieniem, cukier z wodą i t. d. Za każdą razą zobaczę jakieś
+zjawisko, oto: cukier w ogniu się stopi, węgiel spali, cynk rozgrzeje
+i t. d. Teraz będę stykał ze sobą po trzy przedmioty np. cukier, cynk
+i płomień, --węgiel, cukier i płomień, -- kwas siarczany, cynk i wodę
+i t. d. i znowu poznam jakieś zjawiska. W końcu stykam ze sobą po
+cztery przedmioty np. cukier, cynk, węgiel i kwas siarczany i t. d.
+Na pozór jest to metoda bardzo prosta, tak bowiem postępując mogę nie
+jeden ale kilkanaście zrobić wynalazków, -- lecz czy praca ta nie
+przewyższy czasem sił moich? Niezawodnie że przewyższy. Ze stu
+przedmiotów kombinacji podwójnych, potrójnych i poczwórnych, będzie
+z góry _4 miljony_; gdybym więc dziennie robił po 100 kombinacji, to
+jeszcze po upływie lat 110 nie wyczerpałbym wszystkich!
+
+Lecz jeżeli ja jeden niepodołam całości zadania, to podoła temu wielu
+ludzi. Gdyby się nas zebrało 1,000 osób do robienia takich kombinacji
+o jakich mówiłem wyżéj, wówczas na jedną osobę przypadłoby wykonać
+trochę więcéj niż 4,000. Gdyby każdy z nas robił na dzień tylko
+10 kombinacji, wtedy skończylibyśmy je przed upływem półtora roku,
+1,000 ludzi zrobiłoby wynalazek taki, na zrobienie którego jeden
+człowiek przeszło 110 lat pracowaćby musiał...
+
+Wniosek ztąd jest bardzo jasny, -- oto: społeczeństwo, które chce się
+wsławić odkryciami i wynalazkami, musi mieć w każdéj gałęzi wiedzy
+bardzo wielu ludzi uczonych. Jeden lub kilku uczonych i genialnych
+ludzi znaczą dziś nic, albo prawie nic, bo dziś wszystko robi się
+masami. Chciałbym, ażeby następujący przykład dobrze utkwił
+w umysłach: wynalazki i odkrycia są podobne do gry na loterją; nie
+każdy wygra kto trzyma, ale kilkunastu z pomiędzy trzymających wygrać
+musi _koniecznie_. Nie idzie zatem aby Jan lub Paweł, dla tego, że chcą
+i pracują zrobili jakiś wynalazek; lecz tam gdzie pracują i chcą
+tysiące, wynalazek pojawiać się musi tak koniecznie, jak koniecznie
+kamień nie podparty upaść musi na ziemię.
+
+Lecz, zarzuci mi ktoś, prawdą jest że do robienia odkryć i wynalazków
+potrzeba wielu i bardzo ukształconych ludzi, z tem wszystkiem jednak
+ci ludzie ukształceni, są dopiero materjałem, narzędziem do robienia
+wynalazków. Jakaż to jednak siła popycha ich do téj uciążliwéj
+a często zawodnéj pracy, jaka nić wskazuje im drogę w tych tajemniczych
+obszarach badań, których nigdy dotąd nieprzebiegał umysł ludzki?
+
+Pytanie to jest słuszne. Ciekawa to rzecz zaprawdę dowiedzieć się, co
+mianowicie popycha człowieka do coraz nowych usiłowań, -- co mu
+wskazuję drogę po któréj zajść może do nieznanego pomysłu? Lecz
+odpowiedź jest bardzo prosta: człowieka do wszelkiéj pracy a więc do
+odkryć i wynalazków popychają _potrzeby_; nicią zaś przewodnią,
+która wskazuje mu nowe drogi jest _uwaga_, uważne rozpatrywanie
+dzieł natury i człowieka.
+
+Powiedziałem, że sprężyną wszelkich odkryć i wynalazków są
+potrzeby. I rzeczywiście, czy jest dzieło ludzkie, któreby
+niezadawalniało jakiejś potrzeby? Budujemy drogi żelazne, bo
+nam potrzeba szybkiéj komunikacji; budujemy zegary, bo musimy
+czas mierzyć; budujemy maszyny do szycia, bo szybkość rąk ludzkich
+nie wystarcza nam. Rzucamy dom i rodzinę i wyjeżdżamy do krajów
+odległych, bo nas trapi ciekawość obejrzenia tego co jest
+gdzieindziej; -- wyrzekamy się towarzystwa ludzi i spędzamy długie
+godziny na nużących rozmyślaniach, bo nas trapi żądza wiedzy, żądza
+rozwiązania tych zagadek, któremi nas nieustannie przygniata świat
+i życie!
+
+Potrzeby nigdy nie gasną, owszem wzmagają się coraz bardziéj. Gdy
+nędzarz myśli o kawałku chleba na obiad, bogacz myśli o winie po
+obiedzie. Podróżny idący pieszą wzdycha do lichego wózka, podróżny
+jadący wagonem domaga się piecyka. Dziecku za ciasno w kolebce, mężowi
+dojrzałemu za ciasno na świecie. Słowem wszyscy mają swoje potrzeby
+i wszyscy gwałtem pragną je zaspokoić, a to pragnienie jest nigdy
+niewyczerpanem źródłem dla nowych odkryć, nowych wynalazków, słowem
+dla całego postępu.
+
+Lecz potrzeby są _ogólne_ jak np. potrzeba jedzenia, spania, odzieży,
+i, _specjalne_ jak np. potrzeba nowéj machiny parowéj, nowego
+teleskopu, nowego młotka lub cęgów. Aby rozumieć pierwsze, dość być
+człowiekiem, -- aby rozumieć drugie potrzeba być _specjalistą_,
+_człowiekiem fachowym_. Któż z nas wie, czego potrzebują obecnie
+krawcy, jeżeli nie krawiec i kto potrafi lepiéj od niego trafić na
+właściwy sposób zaspokojenia téj potrzeby?
+
+Przypatrzmy się teraz w jaki to sposób uwaga może człowieka
+naprowadzać na nowe pomysły, a w tym celu zbadajmy naprzykład, w jaki
+to mniéj więcéj sposób, wynalezione zostały wyroby gliniane.
+
+Przypuśćmy, że gdzieś na gruncie gliniastym żył lud dziki znający
+już ogień. Gdy deszcz upadł na ziemię, glina zrobiła się ciastowatą,
+a jeżeli w krótce po deszczu na téj glinie rozniecono ognisko, wówczas
+pod ogniskiem glina się wypaliła i stwardniała. Jeżeli wypadek podobny
+trafił się kilka razy, wówczas ludzie owi mogli na niego zwrócić
+uwagę i zapamiętać, że: glina wypalana w ogniu staje się twardą
+jak kamień i nierozmiękcza się w wodzie. Współcześnie mogło się
+trafić, że któryś z dzikich chodząc po mokréj glinie wydeptał na
+niéj głębokie ślady; gdy słońce wysuszyło grunt i deszcz upadł
+powtórnie, dzicy mogli zauważyć, że w owych wyżłobieniach woda
+przechowuje się dłużéj niż na powierzchni. Oglądając mokrą glinę,
+ludzie mogli dostrzedz, że materjał ten daje się łatwo ugniatać
+w palcach i przyjmuje różne formy.
+
+Ludzie bardziéj pomysłowi mogli zacząć wygniatać z gliny różne
+zwierzątka, muszki i t. d., a między innemi, mogli wyrobić coś
+nakształt żółwiéj skorupy, któremi posługiwano się wówczas. Inni,
+pamiętając, że glina twardnieje na ogniu, mogli ową wydrążoną
+bryłę wypalić i w ten sposób utworzyć pierwszą miskę.
+
+Odtąd łatwiéj już było doskonalić ten nowy wynalazek; ktoś inny
+mógł odkryć glinę lepszą na podobne wyroby; ktoś inny mógł
+wynaleźć polewę i t. d. z tem wszystkiem jednak natura i uwaga
+wskazywały tu człowiekowi drogę do wynalazku. Gdyby owi ludzie
+nie uważali, że glina twardnieje na ogniu, gdyby nie uważali,
+że woda dłużéj się przechowuje w dołku, gdyby ktoś między nimi
+nie chciał był z gliny ulepić coś nakształt żółwiej skorupy,
+nie wynalezionoby pierwszéj glinianéj miski.
+
+To co powiedziałem, nie koniecznie mogło mieć miejsce, nie jest
+jednak nieprawdopodobne, a objaśnia nam jakim mianowicie sposobem
+ludzie dochodzą do rozmaitych pomysłów, oto: _pilnie uważając na
+wszystko i zastanawiając się nad wszystkiem_.
+
+Weźmy inny przykład. Wiadomo, że niekiedy na szklannych szybach
+spotkać można krążki i bąbelki, przez które patrząc, widzimy
+wyraźniéj przedmioty niż gołem okiem. Przypuśćmy, że jakiś uważny
+człowiek zobaczywszy taki bąbelek na szybie, wyjął kawałek szkła
+i pokazywał innym jako zabawkę. Mogło się trafić, że między
+oglądającymi znalazł się człowiek ze wzrokiem osłabionym, który
+przekonał się, że przez wspomniony bąbelek na szybie widzi lepiéj niż
+gołem okiem. Przy bliższem rozpatrywaniu okazało się, że szkło z obu
+stron wypukłe wzmacnia wzrok osłabiony, a tym sposobem zostały
+wynalezione okulary. Szkło do okularów ludzie początkowo mogli wycinać
+z szyb, z czasem jednak znaleźli się i tacy, którzy poczęli, tafle
+szklane gładkie, szlifować na wypukłe soczewki i wyrabiać właściwe
+okulary.
+
+Sztuka szlifowania okularów znaną już była prawie przed 600 laty.
+W paręset lat późniéj, dzieci pewnego szlifierza okularów, bawiąc
+się szkłami, ustawiły jedno przed drugiem i przekonały się, że przez
+dwa szkła powiększające lepiéj widać niż przez jedno. Zawiadomiły
+o tem dziwnem zdarzeniu ojca, który począł wyrabiać rurki z dwoma
+szkłami powiększającemi i sprzedawał je jako zabawkę. Galileusz
+wielki, mędrzec wioski, dowiedziawszy się o owéj zabawce, użył jéj
+w innym celu i zbudował pierwszą lunetę.
+
+I ten przykład pokazuje nam, że uwaga niby za rękę prowadzi człowieka
+do wynalazków. Z tego również przykładu mogliśmy się przekonać
+o prawdzie stopniowości w rozwój i wynalazków, a nadewszystko o tem,
+że ukształcenie potęguje pomysłowość człowieka. Prosty szlifierz,
+z dwu szkieł powiększających zrobił zabawkę, -- Galileusz zaś, jeden
+z najuczeńszych ludzi swego czasu zrobił lunetę. O ile rozum Galileusza
+był wyższy od rozumu rzemieślnika, o tyle i wynalazek lunety jest
+wyższy od wynalazku zabawki.
+
+Tak tedy w drugiéj, najważniejszéj części naszego wykładu,
+dowiedzieliśmy się dwu rzeczy. Najprzód tego, że odkrycia i wynalazki
+nie spadają niewiadomo zkąd na ziemię, ale że są rezultatem pracy
+ludzkiéj. Pobudkę do téj pracy stanowią _potrzeby_, a zaś drogę do
+nowych odkryć i wynalazków wskazuje nam _uwaga_, pilne przypatrywanie
+się temu co się dokoła nas dzieje. Jednakże człowiek, który chce
+zrobić coś nowego, powinien nie tylko uważać: powinien on _uczyć się_
+czyli dowiadywać o tem co inni ludzie zrobili, a także powinien robić
+_samodzielne próby_, które zazwyczaj z początku nie udają się, ale
+w końcu prowadzą do celu. Pracując nad ulepszeniami, nad wynalazkami,
+ucząc się i próbując, człowiek oddaje usługi społeczeństwu, które
+wtedy dopiero może zasłynąć i korzystać z wynalazków i odkryć, gdy
+posiada wielu ludzi ukształconych.
+
+W tejże saméj części dowiedzieliśmy się powtóre, że odkrycia
+i wynalazki nie są dziełem ślepego trafu, ale są one zjawiskami
+naturalnemi i że ulegają pewnym prawom. Praw takich poznaliśmy trzy.
+_Prawo stopniowości_ na mocy którego każdy wynalazek i odkrycie
+stopniowo się doskonali a które wymaga, aby wynalazca był ukształcony
+_fachowo_. _Prawo zależności_, na mocy którego nowy wynalazek i
+odkrycie zależy od innych dawniéj znanych i nie może być pierwéj od
+nich zrobionem; i wreszcie _prawo kombinacji_, na mocy którego każdy
+nowy wynalazek i odkrycie jest kombinacją innych dawniéj znanych
+odkryć i wynalazków, albo też na téj kombinacji opiera się. To
+ostatnie prawo wymaga, aby wynalazca był ukształcony _ogólnie_.
+
+Trzy te prawa są niezmiernie ważne i odnoszą się nietylko do
+odkryć i wynalazków, ale przenikają całą naturę. Dąb nie odrazu
+staje się dębem, ale jest z początku żołędzia, potem małym
+badylkiem, późniéj drzewkem a w końcu ogromnem drzewem; -- widzimy
+tu więc prawo stopniowości. Ziarno posiane, nie pierwéj kieł
+wypuści aż znajdzie dostateczną ilość ciepła, wody, ziemi
+i powietrza; -- widzimy w tem więc prawo zależności. Żadne
+wreszcie zwierzę ani roślina, ani nawet kamień, nie jest czemś
+jednorodnem i pojedynczem ale składa się z rozmaitych organów;
+tu więc widzimy prawo kombinacji.
+
+Przechodzę do części trzeciéj i ostatniej.
+
+Nie ma prawie rzemieślnika któryby kiedy nie narzekał na złe czasy
+i brak roboty, choć z drugiéj strony wiemy wszyscy że nam brakuje
+wyrobów krajowych. Dla czegoż więc rzemieślnicy narzekają zamiast
+robić? Oto dla tego, że mnóstwo najrozmaitszych rzeczy sprowadzamy
+z zagranicy. A dla czego sprowadzamy z zagranicy? dla tego, że wyroby
+zagraniczne są tańsze i lepsze! Zjawisko to łatwo zrozumieć. Anglicy,
+francuzi i niemcy, co rok robią jakieś odkrycia i wynalazki, co rok
+wytwarzają nowe materjały i machiny. Że zaś praca machiny jest tańsza
+i dokładniejsza, więc też zagraniczni fabrykanci sprzedają rzeczy
+i tańsze i lepsze niż nasi rzemieślnicy, którzy nie posiadają machin.
+
+Otóż jedynem na to lekarstwem jest nauka. Jeżeli się będziemy uczyć,
+będziemy robić wynalazki, podniesiemy przemysł, który wówczas nie
+tylko na miejscowe potrzeby, ale i na handel z zagranicą wystarczy.
+Lecz mniejsza już o natychmiastowe odkrycia i wynalazki u nas; my
+musimy się gwałtem zabrać do nauki nie tyle już dla sławy ile dla
+chleba, ponieważ przy dotychczasowym stanie rzeczy, za kilkanaście lat
+dzisiejsi rzemieślnicy mogą zostać bez utrzymania...
+
+Jest to rzecz bardzo prosta. Corocznie powiększa się liczba machin,
+które pomagają nam pracować, ale które do kierowania niemi potrzebują
+ludzi ukształconych. Póki znano tylko wóz i konie, furman umiał dosyć,
+jeżeli dobrze nasmarował wóz, związał postronki i poprowadził konie.
+Dziś gdy wagony zastąpiły miejsce wozu, a lokomotywa miejsce koni,
+furmana zastępuje maszynista, który już jest poniekąd mechanikiem,
+a nadewszystko dobrym ślusarzem.
+
+Toż samo dzieje się w każdym rzemiośle. Ten kto kieruje młotem
+parowym, musi być o wiele ukształceńszy od tego który bije młotem
+zwykłym. Maszynista na statku parowym, bezporównania musi więcéj umieć
+od przewoźnika. Tokarze są w ogóle bardziéj ogładzeni od ślusarzy
+umiejących tylko robić pilnikiem i dłutem i t. d.
+
+Ile razy do nas sprowadzą nową machinę, tyle razy i ludzi trzeba przy
+niéj z zagranicy sprowadzać, a to dla tego, że miejscowy
+nieukształcony robotnik rady sobie z tą machiną nie da, nie może
+zrozumieć jéj ruchów, nie potrafi nią pokierować, nie umie jéj
+naprawić gdy się zepsuje. Przeciwnie zaś gdyby się nasi rzemieślnicy
+uczyli matematyki, mechaniki, chemji, fizyki, rysunków, gdyby
+czytywali wiadomości o nowych machinach, które za granicą
+wynaleziono, nie tylko dawaliby sobie radę z przysłanemi zkad inąd
+machinami, ale jeszcze mogliby własne wynalazki za granicę wysyłać.
+
+Na nieszczęście jednak nie widzimy aby się na coś podobnego zanosiło
+u nas. Rzemieślnicy, jak dotąd nie tylko nie starają się o poznanie
+nauk ogólnych, ale poprostu nie dbają o poznanie rzemiosł. Od roku
+przeszło wychodzi Gazeta Przemysłowo-Rzemieślnicza, w któréj od czasu
+do czasu notują się ważniejsze wynalazki gdzieindziéj dokonane, lecz
+pismo to między stu tysiącami rzemieślników w kraju, posiada zaledwie
+czterystu prenumeratorów!.. Zdaje się, że ten jeden fakt jest
+najwymowniejszym dowodem naszego niedołęztwa.
+
+Mówiłem już poprzednio, że aby robić wynalazki i aby umieć się niemi
+posługiwać, należy wszelkiemi siłami uczyć się najrozmaitszych
+rzeczy, bo niewiemy która się nam przydać może. Powiedziałem
+również, że społeczeństwa i ludzie, którzy nie robią wynalazków lub
+nie umieją z nich korzystać, prowadzą nędzny żywot i w końcu giną.
+Dziś więc wśród téj powodzi coraz to nowych ulepszeń dokonywających
+się w świecie, rzemieślnicy mają dwie drogi: albo wziąść się do
+książki i tym sposobem przyjąć udział w ogólnym umysłowym ruchu,
+który ich za lat kilkanaście doprowadzi do majątków, -- albo zostać na
+miejscu i za lat kilkanaście stracić nawet to utrzymanie jakie dziś
+mają. Co zaś kto sobie obierze, nie należy to już do mnie.
+
+W końcu winienem dodać, że pracę niniejszą uważam za szkic dzieła,
+w którem, obszerniéj rozwinę i uzasadnię drugą część téj
+prelekcji, mającą za przedmiot _powstawanie odkryć i wynalazków,
+tudzież prawa jakie rządzą niemi_.
+
+ ~KONIEC.~
+
+
++-------------------------------------------------------------------+
+| |
+| Uwagi do wydania elektronicznego |
+| |
+| W tekście zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, nawet |
+| w przypadkach, gdy różniły się one od współcześnie obowiązujących.|
+| Poprawiono jednak kilka błędów, które wyglądały na omyłki |
+| drukarskie. Pełna lista poprawek znajduje się poniżej. |
+| |
++-------------------------------------------------------------------+
+| |
+| str. 5. _ucywilizowanych;_ poprawiono na _ucywilizowanych,_ |
+| (zmiana średnika w przecinek); |
+| |
+| str. 13. _zabaczyć_ poprawiono na _zobaczyć_; |
+| |
+| str. 14. _oto_ poprawiono na _o to_; |
+| |
+| str. 18. _wskazuję_ poprawiono na _wskazuje_; |
+| |
+| str. 20. _Ludzie,_ poprawiono na _Ludzie_ (usunięcie przecinka). |
+| |
++-------------------------------------------------------------------+
+
+
+
+
+
+
+End of Project Gutenberg's O odkryciach i wynalazkach, by Aleksander Glowacki
+
+*** END OF THE PROJECT GUTENBERG EBOOK 30407 ***